Teraz jest 24 września 2021, o 08:25 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

wstrzemieżliwosc po porodzie- jak ja przetrwac?

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez Krycha » 7 czerwca 2010, o 10:20

Amazonko, moim zdaniem bardzo ciekawa audycja, Bardzo sensownie od strony procesu biologicznego tłumaczy - szkoda, że tak się nie tłumaczy młodzieży w szkołach.
A co do zapładniania "zamierających" jajeczek w wyniku stosunku powyżej 24h od owulacji, to juz kiedyś sie z tym argumentem spotkałam. Że współżycie wg zasad NPR tak naprawdę prowadzi do pewnego % zapłodnień, gdzie albo plemnik albo jajo są "za stare", i nie dochodzi do ciaży. I muszę stwierdzić, że od tego czasu mnie to męczy, od strony etycznej - że to jest jednak niefajny efekt. bo skoro są zapłodnienia "kiepskiej jakości", to znaczy że w wyniku naszych celowych działań one nie mają szansy się rozwijać.
Chętnie poznałabym zdanie nauczycieli NPR i moralistów na ten temat.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez Edwarda » 7 czerwca 2010, o 19:00

Spełniałam w 100% warunki LAM przez co najmniej 4 miesiące. Potem z bezsilności nauczyłam synka ssać smoka, bo nie pomagało nic innego.
A tego smoka nie dawałam przez tak długi czas tylko i wyłącznie ze względu na LAM, no może jeszcze z uwagi na zalecania kp!

Nie wspomnę, że wszystkie ciocie się dziwiły, że smoka nie chcę dziecku dać. :lol:

I co z tego?
Nic, bo w okresie poporodowym (8,5 miesiąca) współżyliśmy 1 raz! Gdzieś po 2 miesiącach od porodu dziecka.
Szyjki nie dało się wtedy w ogóle zinterpretować (do dziś się nie da mimo, że już 3 lata od porodu minęły). Reguła szczytu też zupełnie nieprzydatna, bo śluz był prawie zawsze raz bardziej płodny raz mniej...
W dniu, w którym zdecydowałam się zaufać LAM nie było ŻADNEGO śluzu, ale dzień lub 2 po nim miałam śluz ekstra płodny! I drugi raz już nie zaryzykowaliśmy.

Jak przeżyć okres poporodowy?
Ano da się, ale wybaczcie, bo jednak nie napiszę, że jest to czas "szczególnie budujący więź małżeńską z uwagi na dłuuuugi okres wstrzemięźliwości...." :evil:
Edwarda
Domownik
 
Posty: 335
Dołączył(a): 18 stycznia 2006, o 16:50

Postprzez Amazonka » 7 czerwca 2010, o 19:06

Obawiam się, że ów zarzut o starych plemnikach i komórkach jajowych ma stary rodowód i pochodzi od przeciwników mało znających metodę i jej skuteczność.

Stare gamety a wady wrodzone
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez Krycha » 8 czerwca 2010, o 15:33

Nie do końca mnie to przekonuje. mi chodzi o obumieranie zarodków, podczas gdy syndorm Downa wynika chyba z nieprawidłowości na etapie genezy gamet (podział mejotyczny, o ile pamietam?)
no i 2002 to nie taki stary rodowód - ?
wiem że czytałam o tym w 2005, ale niestety nie umiem odnaleźć tekstu. wynikało z tego, że jak ktoś używa gumek, które w 20 czy 30% zawodzą, tzn że czasem pęknie gumka w okresie płodnym i jest ciąża. Natomaist w NPR często współzycie zachodzi w okresie gdy jest zapłodneinie - a nei dochodzi do ciąży. Czyli nasze zachowanie prowadzi do większego ryzyka naturalnego poronienia niz współżycie jak leci albo z gumką. Może ktoś z nauczycieli?
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez fiamma75 » 8 czerwca 2010, o 17:26

przecież współżyjąc w okresie niepłodnym nie można doprowadzić do zapłodnienia - dlatego czeka się aż TRZY DNI wyższej temp. żeby na pewno uniknąć zapłodnienia - komórka jajowa żyje 24 godz. choć wg badaczy zdolna do zapłodnienia jest mniej - niektórzy twierdzą, że 8-12 godz. Czyli gdy zaczynasz współżycie to komórka dawno zdążyła obumrzeć.
Poza tym w jaki sposób plemniki mają być "stare"? Są produkowane na bieżaco, choc sam proces trwa 72 dni (więc faktycznie są stare) :lol:
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez Krycha » 8 czerwca 2010, o 20:05

plemniki stare -w sensie nieświeże, wyczerpane przebywaniem w drogach rodnych kobiety.
no własnei a co jesli te 3 dni to za mało by jajeczko obumarło? żaden gin ci przeciez nie powie, że jajeczkowanei nastąpiło dokładnei w dzien skoku, mogło być też później. skąd wiemy, że te 3 dni zapasu to gwarancja, że jajeczko obumarło? może to tylko "wystarczająco długo, by nie było zdolne do utrzymania rozwoju zarodka"
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez kami79 » 10 czerwca 2010, o 14:12

Mysle ze sa to juz zbyt drobiazgowe spekulacje. Obserwacje pozwalaja w duzym przyblizeniu okreslic moment owulacji, ale skoro obecnie zadne dostepne zrodla (przynajmniej dla zwyklego czlowieka) nie pokazuja dokladnie kiedy on nastepuje, to znaczy ze mamy sie opierac na tym co jest dostepne i postepowac tak, jak reguly nakazuja wskazujac na ten moment w duzym przyblizeniu.
Wspolzycie w III fazie celem unikniecia ciazy, podobnie jak kazda metoda antykoncepcji, nie daje 100 % ze do niej nie dojdzie, wiec nawet wspolzyjac tylko wtedy, mamy jakis znikomy procent szans na poczecie- a ostatecznie celem NPR jest wypracowanie postawy otwarcia na zycie, nawet jesli sie ono pocznie nieplanowanie. Tak wiec w pewnym sensie samą nasza postawa otwarcia "usprawiedliwiamy" to, jezeli nie z naszej winy dojdzie do obumarcia zarodka.
Wiele procesow w naszym ogranizmie, mimo stale rosnacej wiedzy na jego temat, wciaz pozostaje poza nasza kontrola i wplywem. Tak jest chocby w przypadku o ktorym piszesz albo w przypadku poronien, kiedy ciaza zostala juz potwierdzona. Kobieta dba o siebie, bierze leki podtrzymujace ciaze, lezy plackiem- krotko mowiac robi wszystko aby ciaze utrzymac a do poronienia i tak dochodzi. Organizm sam eliminuje to, co jest slabe. Nie mozna sie obwiniac o cos, co dzieje sie bez naszej woli i wplywu.
Gdyby faktycznie wspolzycie w III fazie wiazalo sie ze swiadomym "zamachem" na zycie niewinnych istot, to seks ograniczamy jedynie do funkcji prokreacyjnych. Czyli staramy sie o jedno lub kilkoro dzieci a gdy juz je mamy- przestajemy uzywac naszych "sprzetow" do wspolzycia a uzywamy juz tylko do sikania :roll:
Prokreacja to przeciez tylko jeden- choc najbardziej istotny- wymiar wspolzycia we wspolnocie malzenskiej. Kolejnym jest budowanie wiezi i jednosci i jest to tez istotne, nawet jesli nie biora sie z tego dzieci. Natura tak to zaplanowala wiec mysle ze nie powinnismy obarczac sie poczuciem winy bez powodu. Tak uwazam.
pozdrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Krycha » 11 czerwca 2010, o 00:48

właśnei że daje, inaczej nie byłoby zalecane współżycie tylko w III fazie osobom z cieżkimi przeciweskazaniami do ciaży (choroba dziedziczna itp.) tylko wstrzemiężliwość całkowita. nie ma bez wątpliwości potw ciaży z fazy niepłodnosći bezwzględnej. na tym opiera sie nasza wiara w NPR.

wiele innych aspektów kat. etyki seksualnej opiera się na niuansach, wiec nie widzę powodu by i tego nie drążyć.

mój ogólny wniosek z długaśnego okresu poporodowego to taki, że za Chiny nie potrafię po nim się dostosowac do regularnego cyklu i wstrzemiężliwości okresowej. może to kwestia tego, że nadal karmię i to (prolaktyna) odbiera ochotę na seks, ale jedyne libido jakie mam to sladowe w okresie płodnym. wtedygdy wolno - dotyk mnie drażni, jestem wyłącznei dla dziecka. Mało tego - mój mąż też totalnei nie wyraża zainteresowania seksem poza II fazą. totalnie wypadliśmy z rytmu. może niezłą opcją byłoby symulowanie jakiegoś rytmu w okresie poporodowym?
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez Amazonka » 11 czerwca 2010, o 20:32

Może raczej wiedza wynikająca z NPR, nie wiara.
NPR to część medycyny, oparta na badaniach, a nie objawiona.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez kiniaa » 22 czerwca 2010, o 10:01

kiniaa napisał(a):
brega napisał(a):Kiniu,
Mam jeszcze pytanie do Ciebie Kiniuu, jak w takiej sytuacji rozwiązujesz sprawę sakramentów? Przystępujesz do Komunii? Zamierzasz się z tego spowiadać, skoro sumienie podpowiada Ci, że nie ma w tym nic złego?


Do komunii przystępuje, mąż też. Do spowiedzi niedługo się wybieram i porozmawiam z księdzem. Ale nie mam odczucia, żebyśmy robili coś naprawdę złego, co zupełnie uniemożliwiałoby przystąpienie do komunii. Nie wiem dlaczego, ale niektórzy uważają użycie prezerwatywy jako najcięższy grzech z możliwych. Antykoncepcja jest grzecham - z tym się zgodzę, ale uważam, że za mało czasami zrozumienia całej sytuacji. Przecież życie w tak długotrwałym celibacie (u nas mogłoby trwać nawet ponad 2 lata- ne wiadomo) nie jest dobre dla małżeństwa, a nawet jeżeli jest, to czy każdy musi mieć siłę i wiarę na takie poświęcenia ???


brega na chwilkę wrócę do tematu. Jestem po rozmowie z pewnym zakonnikiem i po spowiedzi. Napiszę że można dostać swego rodzaju "przyzwolenie" na prezerwatywy, pod warunkiem, że nie wprowadzamy tej metody na stałe, a tylko tymczasowo w okresie poporodowym. I że nie zamykamy się na nowe życie (gdyby się poczęło). Oczywiście kościół ma jednoznaczne zdanie na temat prezerwatyw i niektóre pary zachowują długą wstrzemięźliwość i chwała im za to, jednak nie każdy jest do tego zdolny. Tym bardziej gdy długi brak współzycia wcale nie sprzyja pogłębianiu relacji małżeńskich. A dodatkowo kolejna szybka ciąża może być zagrożeniem. Może to nie najlepsze podejście, że niektórzy mogą a niektórzy nie, bo "ja jestem w wyjątkowej sutuacji", ale rzeczywiście takie pozwolenie jest możliwe - ale wymaga przedstawienia spowiednikowi całości sytuacji.[/b]
kiniaa
Bywalec
 
Posty: 197
Dołączył(a): 30 grudnia 2008, o 21:54

Postprzez brega » 22 czerwca 2010, o 12:29

Dzięki Kiniuu za informację. Już słyszałam o czymś takim, fajnie, że potwierdziłaś. Wkurza mnie tylko to, że trzeba prosić o specjalne "przyzwolenie" - uważam, że prezerwatywy w okresie poporodowym powinny być czymś normalnym, a także poza nim nie widzę w nich nic złego i każdy potwierdzi, że stosowanie ich w okresie płodnym świadczy o większej otwartości na życie (prezerwatywa może pęknąć, zsunąć się) niż czysty npr.
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez kami79 » 22 czerwca 2010, o 15:02

brega napisał(a): stosowanie ich w okresie płodnym świadczy o większej otwartości na życie (prezerwatywa może pęknąć, zsunąć się) niż czysty npr.

Jak moze swiadczyc o "wiekszej otwartosci na zycie" uzywanie srodka, ktorego przeznaczeniem jest na to zycie sie zamknac? :lol:
Jezeli ktos nie chce miec dzieci, to niech nie gada ze uzywajac prezerwatyw w okresie plodnym jest bardziej otwarty na zycie niz npr- owicz ktory seksu w tym czasie unika.
Cale powyzsze stwierdzenie zawiera w sobie tyle sprzecznosci i naciagania swojej idei pod "sluszna sprawe" ze ech...
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez fresita » 22 czerwca 2010, o 17:33

a ja sie z tym akurat absolutnie zgadzam! gdybym na 100% nie mogla pozwolic sobie na kolejne dziecko nikt w swiecie nie namowilby mnie aby sie kochac w dni plodne z prezerwatywa. probowalam to ostatnio wytlumaczyc szwagierce :ja omijam dni plodne i wspolzyje w nieplodne ktorych jestem pewna, ona caly cykl z prezerwatywa.kto hipotetycznie moze szybciej zajsc w ciaze? oczywiscie ze ona!
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez fiamma75 » 22 czerwca 2010, o 17:37

też się z tym zgadzam!
oczywiste, że ktoś kto stosuje prezerwatywy w dni płodne jest bardziej otwarty na życie niż npr-owicz, który współżycia unika.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez brega » 22 czerwca 2010, o 19:27

Dla mnie to też jest oczywiste i nie jest wcale naginaniem swoich poglądów, bo jestem pewna, że gdybym absolutnie nie mogła pozwolić sobie na poczęcie, nie ryzykowałabym prezerwatywy w dni płodne, tylko poprzestała na orto-npr. A stosując prezerwatywę oczywiście mam nadzieję, że zadziała, ale gdyby nie zadziałała, jestem gotowa przyjąć dziecko. To chyba większa otwartość niż, gdy ktoś tylko leci na nprze - też przyjmie dziecko, ale jakim cudem ono może się począć w dobrze wyznaczonej 3 fazie? Czy to nie jest właśnie hipokryzja? No chyba że ktoś odważnie stosuje 1 fazę, to faktycznie można tu mówić o otwartości.
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez Oleńka Z » 23 czerwca 2010, o 06:03

Myślę, że otwartość na życie jest sprawą woli człowieka.
My patrzymy na to okiem ”npr’owca”. Jako „npr’owcy” wiemy, że współżycie w dni płodne z prezerwatywą ( pomijam kwestie moralne itd.) może doprowadzić do poczęcia i jest to wtedy bardzo prawdopodobne, (bo prezerwatywa jest zawodna itd.)Przy założeniu, że każde poczęte życie będzie przyjęte , takie współżycie byłoby rzeczywiście swoistym „otworzeniem się” na nowe życie, (albo nieroztropnością :wink: ). ( ale oczywiście nie do końca, bo przecież zakładamy, że jednak się nie pocznie i po to stosujemy środek, który ma temu zapobiec na zasadzie „mam nadzieję, że się nie pocznie, a środek przeciwpoczęciowy okaże się skuteczny”)
Ale człowiek, który uważa prezerwatywy za cudowny środek antykoncepcyjny, a metody naturalne za zawodny kalendarzyk, współżyjąc w dni płodne z prezerwatywą może być całkowicie zamknięty na nowe życie. Wrogo do niego nastawiony. Wierzy, że do poczęcia nie dojdzie a kiedy nawet dziecko się to i tak go nie przyjmie.
Tak samo człowiek stosujący npr może być zamknięty na nowe życie, jeśli npr stosuje tylko i wyłącznie jako dobrą metodę antykoncepcji.
Czasami jednak małżeństwo stosuje npr i korzysta tylko z 3 fazy,( dla większej pewności), ponieważ nie może pozwolić sobie na kolejne dziecko,( chociaż bardzo tego pragnie) ale gdyby dziecko poczęło się to i tak zostanie przyjęte. Nie uważam takiego małżeństwa za zamknięte na nowe życie.
Nawet gdy jakieś małżeństwo ma już dzieci i sądzi, że zdoła z ważnych powodów wychować tylko tyle i wcale nie pragnie następnego ( ale w razie poczęcia oczywiście je przyjmie)też nie jest zamknięte na życie, pomimo tego że stosuje tylko 3 fazę.
Twierdzenie, że współżycie z prezerwatywą w dni płodne jest większym otwarciem się na nowe życie niż „czysty npr” czasami może być krzywdzące.
Ja jestem z tych „npr’owców” , którzy przez jakiś czas po pojawieniu się dzieci „rok po roku” musieli dla większej pewności stosować tylko 3 fazę. Jednak z ogromnym pragnieniem poczęcia kolejnego dziecka, (co nie było zbyt szybko wskazane).
Nie sądzę, że jestem osobą zamkniętą na nowe życie. Wiem, że nawet w czasie, który byłby całkowicie niewskazany ( wręcz np. zabroniony) do poczęcia nowego życia, zostałoby ono przez nas przyjęte, gdyby niespodziewanie do tego doszło.
Dlatego myślę, że chodzi tu o wolę człowieka, o podejście do nowego życia, o postawę.
Oleńka Z
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 22:47

Postprzez fresita » 23 czerwca 2010, o 09:43

Oleńka Z napisał(a): Ale człowiek, który uważa prezerwatywy za cudowny środek antykoncepcyjny, a metody naturalne za zawodny kalendarzyk, współżyjąc w dni płodne z prezerwatywą może być całkowicie zamknięty na nowe życie. Wrogo do niego nastawiony. Wierzy, że do poczęcia nie dojdzie a kiedy nawet dziecko się to i tak go nie przyjmie.


moim zdaniem to jest dopiero krzywdzacy i propagandowy poglad ;( wszyscy moi znajomi stosuja antyki roznego kalibru, jestem jedyna stosujaca npr i zareczam ci, ze zadne z nich gdyby zaszlo w nieplanowana ciaze nie zabiloby wlasnego dziecka. osoby stosujace antykoncepcje nie sa idiotami i zdaja sobie sprawe z tego ze mimo jakiejkolwiek antykoncepcji moze dojsc do poczecia nowego czlowieka.
Antykoncepcja jest sprawa serca a nie metody.
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Oleńka Z » 23 czerwca 2010, o 10:57

Frestio, proszę Cię przeczytaj dokładnie mojego posta i nie zarzucaj mi propagandowych poglądów :(

Po pierwsze chodziło mi dokładnie o pokazanie tego o czym piszesz w ostatnim zdaniu, co sama ujełam następująco: "dlatego myślę, że chodzi tu o wolę człowieka, o podejście do nowego życia, o postawę"

Cytat, który przytoczyłaś, jest tylko jedną z postaw, o której napisałam( nie mając na myśli nikogo),a już nigdy wszystkich stosujących prezerwatywę, tylko tych, o takim myśleniu.( bo chyba nie zaprzeczysz, że ludzie o takim myśleniu też są )
Przeczytaj proszę,przykład podany wyżej (przed tym, który cytujesz)w moim poprzednim poście jak również pozostałe poniżej.

To dopiero jest krzywdzące i propagandowe - wyciąć jeden wycinek z kontekstu i zarzucać komuś, że uważa wszystkich stosujących antkoncepcję za tych, którzy zabiliby swoje dzieci :shock: .

PS. niektóre środki antykoncepcyjne mają dziełanie wczesnoporonne i niestety nawet wola człowieka, który je stosuje, (że nigdy nie dokonałby aborcji ) tu nic nie znaczy, bo tak naprawdę nie wie ile jego dzieci umiera przez działanie takich środków ( np. niektóre tabl. antyk., spirala ) za jego przyzwoleniem, zgodą na to. To czy dziecko umiera na skutek aborcji czy na skutek wczesnoporonnego działania niektórych środków antykoncepcyjnych jest równoznaczne. Tylko sposób inny, skutek ten sam.
Ostatnio edytowano 25 czerwca 2010, o 14:21 przez Oleńka Z, łącznie edytowano 2 razy
Oleńka Z
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 22:47

Postprzez brega » 23 czerwca 2010, o 11:21

Wiecie co, generalnie cały problem jest w tym, że termin "otwartość na życie" jest bardzo niejednoznaczny. Czy znaczy tylko tyle, że współżyjąc przyjmę nieplanowane (mimo antykoncepcji, npru) dziecko? To jest najszersza definicja i w tym sensie wiem i wierzę, że większość "normalnych" ludzi jest w ten sposób otwarta na życie. Z kolei wielodzietni np. otwartość na życie rozumieją jako brak jakiejkolwiek obserwacji cyklu, współżycie, kiedy ma się ochotę i powierzanie tylko Bogu sprawy poczęcia. Dla nich npr to w większości przypadków prawie to samo co antykoncepcja. Jest jeszcze jakieś wypośrodkowane rozumienie otwartości, najbardziej niejednoznaczne. I stąd cały galimatias. :)
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez fresita » 23 czerwca 2010, o 12:32

dokładnie brega, wystarczy poczytac ich forum jak kpiaco sie o naszej otwartosci wypowiadaja ;)

olenko nie mialam zamiaru cie urazic ani nigdzie nie napisalam ze twoje poglady sa propagandowe ;)

przyznam, ze bardzo czesto wsrod orto-zwolennikow npru jednak spotykam sie z opinia ze antykoncepcja=nieplanowane poczecie=aborcja i dlatego napisalam, ze to jest moim zdaniem krzywdzace.

ostatnio bylam u spowiedzi u ksiedza entuzjasty neokatechumenatu,zostalam tak objechana za moja nprowa otwartosc na zycie, ze mi odechcialo spowiedzi na dluzej...bo zdaniem tego ksiedza jedynym moim talentem jest plodnosc i mozliwosc wydawania na swiat obywateli Krolestwa Niebieskiego, a moj strach czy tez moje rozwazania ekonomiczne(kredyt na 30 lat po to aby mieszkac z mezem w jednym miescie, brak stalej bracy) uznal za brak wiary i egoizm oraz zamknieta otwartosc na zycie ...
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Oleńka Z » 23 czerwca 2010, o 23:13

frestio, ja tam obrażalska nie jestem :wink: też może się jakoś niefortunnie i niezroaumiale wyraziłam...(oczywiście nikogo nie chciałam urazić)

Mi ksiądz na spowiedzi powiedział , że trzeba być otwartym na nowe życie itd. itp. ale zarazem planować tyle dzieci ile będzie się w stanie wychować.
Chyba oprócz tego, że jest się otwartym na nowe życie w sensie -przyjmę każde poczęte dziecko (również nieplanowane), nawet za cenę swojego życia czy zdrowia, chodziło jeszcze o to, że powinno się planować tyle dzieci na ile pozwalają warunki (zdrowotne, materialne,i inne) Ale chyba każdy musi rozważyć to w swoim sumieniu, modlić się o rozeznanie itd..( jeśli chodzi o to planowanie dziecka)
pozdrawiam
Oleńka Z
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 22:47

Postprzez Amazonka » 28 czerwca 2010, o 18:04

Wśród kobiet, które popełniają aborcję, większość była dobrze "zabezpieczona" i stosowała anty.
Ten temat już był omawiany.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez Krycha » 1 lipca 2010, o 15:32

Oleńka Z napisał(a):Dlatego myślę, że chodzi tu o wolę człowieka, o podejście do nowego życia, o postawę.

Tylko, ze Kościół na pierwszym miejscu stawia obiektywne fakty: tylko NPR, prezerwatywa zawsze be, stosunek musi sie zakończyć tak a nei inaczej bo inaczej be.
Postawą, wolą, intencjami zajmują się ewentualnie łaskawie niektórzy spowiednicy. a i tak nam tu fresita dała przykład jaki potrafi być szacunek kapłanów do wolnej woli małżonków, choćby nawet nie posługiwali sie żadynmi potępianymi przez KK srodkami ani technikami.
Osoba, która wpada w depresję analizując swoje objway, leci z płaczem do pani z poradni po zle zinterpretowała skok (nie wymyslam niczego, to byłam ja z poczatku małżeństwa) jest mniej otwarta niż dajmy na to osoba korzystająca z gumek, bo nie ma odwagi sama podjac decyzji, ale włąściwie z dzidziusia to by sie ucieszyła. Ale z kościelnego punktu widzenia to pierwsza postawa nie jest grzeszna a druga jest. Mówię to o sytuacji wiekszości katolików, którzy chodzą do spowiedzi z doskoku, a nie mają osobisego spowiednika, z którym spędzaja godziny na spokojnej rozmowie i analizie swoich intencji.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez KP » 1 lipca 2010, o 19:13

Krycha napisał(a):stosunek musi sie zakończyć tak a nei inaczej bo inaczej be.

Ja wiem, że to tak trochę obok tematu - ale nie o to chodzi, że stosunek musi się tak kończyć, tylko że stosunek polega na tym, iż...
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez Krycha » 2 lipca 2010, o 18:51

KP napisał(a):[ nie o to chodzi, że stosunek musi się tak kończyć, tylko że stosunek polega na tym, iż...

tak, pozbawmy w ogóle kobiety prawa do pieszczot, gry wstępnej, wszystko to rozpasanie i grzech. A mąż, który doprowadził żonę do szczytowania pieszczotami i nie oczekuje od niej potem do przyjęcia penetracji to w ogóle jakiś zboczeniec. Dla KK musi być stosunek - małżonkom potrzeba bliskości. własnie o tym mówiłam w poście powyżej.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez kami79 » 3 lipca 2010, o 10:50

To wielkie uproszczenie i splycenie wskazan KK dotyczacych wspolzycia. Niejedna osoba nie raz probowala je na tym watku prostowac powolujac sie zarowno na wlasne pozytywne doswiadczenia (mimo niewatpliwych trudnosci zwiazanych z npr- em, zwlaszcza poporodowym) jak i pisma Kosciola. Zawsze jednak znajda sie tacy ktorzy z tych wskazan zrobia bezsensowny i tyrański nakaz pozbawiony ducha, sensu i litosci uzywajac przy tym terminolgii dalekiej duchowi chrzescijanskiemu.
Mysle ze kolejne brniecie w podobna dyskusje nie ma sensu bo nie raz takie dyskusje byly juz na tym i na innych watkach i nic sensowego nie wniosly
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Krycha » 6 lipca 2010, o 09:01

a co jest niechrześcijańskie w tym poście? jak zamienię zboczeniec na "głęboko nieuporzadkowany moralnie" to będzie lepiej? Wojciech Cejrowski w Warto rozmawiać u guru Pospieszalskiego nie waha się przed użyciem słowa zboczeniec.
mam zamienić penetracja na "złożenie nasienia w światyni życia"?
w rozumieniu KK "stosunek polegający na tym iż...." jest normą nadrzędną wobec tego czego pragną kochający sie małżónkowie. i to boli. bo np. jesli pragną bliskości 2-3tygodnei po porodzie a nie mogą odbyć stosunku to już jest grzech - ja tak skończyłam moją dobrą passę po porodzie, cała wdzięczność Bogu za zdrowe dziecko za bezpieczny poród poszła precz - bo chciałam chwili intymności z mężem przed kontrolą ginekologiczną a Bóg poczuł się tym urażony. wiesz jak mi było przykro?!?
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Re: wstrzemieżliwosc po porodzie- jak ja przetrwac?

Postprzez kami79 » 18 marca 2011, o 17:24

Odkopalam watek ktory zalozylam prawie 2 lata temu coby niniejszym sie z niego wypisac :) Po ponad 13 miesiacach od porodu dostalam dostalam wreszcie @ Obecnie jestem w trakcie drugiego cyklu. Jesli chodzi o kwestie tytulowa- to byl koszmarnie ciezki czas ktorego nie udalo nam sie wytrwac w calkowitej wstrzemiezliwosci i nie chcialabym juz go powtarzac. Na przemian byla walka o czystosc i upadki, bylo tez sieganie po prezerwatywy- wczesniej absolutnie nie do pomyslenia- i tak naprawde zycie od spowiedzi do spowiedzi. Mimo naprawde trudnych momentow kiedy bylismy mocno sfrustrowani, nie zwatpilismy w nauke Kosciola dotyczaca antykoncepcji. Nawet w momencie odstepstwa od tej nauki, wiedzielismy ze jest ona sluszna i niezmienialna. I wracalismy na droge wytyczona nam przez Kosciol.
Nie potrafie dac skutecznej recepty na wytrwanie we wstrzemiezliwosci oprocz modlitwy i samozaparcia. Jesli jest z nami Bóg- nie moze sie nie udac. Mu upadlismy- byc moze gdybysmy trzymali sie Jego mocniej, wytrwalibysmy ten czas meznie. Ale i tak w tych upadkach Bóg byl z nami i wyprowadzil nas z powrotem na droge czystosci.
Zycze duzo wytrwalosci i sil wszystkim ktorzy wlasnie sie mierza z tym wyzwaniem :)
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: wstrzemieżliwosc po porodzie- jak ja przetrwac?

Postprzez Amazonka » 18 marca 2011, o 18:03

Pierwsze cykle są takie same jak przed porodem czy inne?
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Poprzednia strona

Powrót do Powrót płodności po porodzie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron