Teraz jest 24 września 2021, o 09:21 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

wstrzemieżliwosc po porodzie- jak ja przetrwac?

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB

wstrzemieżliwosc po porodzie- jak ja przetrwac?

Postprzez kami79 » 29 kwietnia 2009, o 13:02

niedawno zalozylam watek dotyczacy ciazy przy stosowaniu npr. dzieki wskazowkom osob ktore dopisywaly sie do watku, udalo mi sie odkryc przyczyne zajscia w ciaze i poglebic swoja wiedze o cenne wskazowki na przyszlosc.
jestem dopiero w 3 m-cu ciazy ale juz dzis zastanawiam sie co bedzie po porodzie.wiem juz ze okres karmienia piersia jest okresem bardzo niepewnym dlatego chyba jedynym wyjsciem wydaje sie byc wstrzemiezliwosc.
dla kazdego jest to zapewne trudny czas, mysle jednak ze jako osoby wierzace mozemy przezywac go jako czas bliskosci duchowej chociaz i fizycznej zapewne tez. jak przetrwac ten czas aby poglebic relacje malzenskie, nie unikac siebie ze strachu przed ciaza a jednoczesnie czuc spelnienie w kontakcie fizycznym z malzonkiem? czy musi byc to czas jedynie cierpienia,wyrzeczen i frustracji?
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez oreada » 29 kwietnia 2009, o 13:43

Ja nie wiem... u mnie do zbliżeń dochodziło rzadko, bo nie umiałam interpretować objawów. :( I było smutno i przykro, głównie ze względu na męża...
Nie wiem - z nprem źle po porodzie,a bez npru (czyli wstrzemięźliwość) - jeszcze gorzej. Dla katolików tertium non datur, chociaż... nie gwarantuję, że po następnym porodzie to tertium nie będzie najlepszą drogą dla mojego małżeństwa... :(
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Amazonka » 29 kwietnia 2009, o 17:41

Z góry odrzucasz LAM? Czy rozważasz taką ewentualność?
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez oreada » 29 kwietnia 2009, o 17:46

Amazonka - jeśli npr zawodzi, to tym bardziej ciężko zaufać LAM! Dziecku nie przetłumaczysz, że ma ssać tyle i tyle, jak ono akurat życzy sobie mniej lub rzadziej!
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Bright » 29 kwietnia 2009, o 22:23

Poza tym, Amozonko, jakieś 2% koebiet na LAM się nie łapie, bo im płodność wraca przed 6-tym miesiącem życia dziecka. Jak dla mnie 2% to jest ryzyko nie do przyjęcia.
Bright
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 284
Dołączył(a): 10 września 2007, o 13:21

Postprzez fiamma75 » 30 kwietnia 2009, o 09:16

Poza tym reguły LAM są dość restrykcyjne, moje dziecko sobie nic z nich nie robiło :lol:

Po złych doświadczeniach z npr po I porodzie wybiorę to, co jest dla mojego małżeństwa lepsze (na pewno nie jest nim praktycznie stała wstrzemięźliwość).
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kami79 » 1 maja 2009, o 13:27

fiamma,
jesli mozesz napisac to co bylo tym zlym doswiadczeniem z npr po porodzie? kolejna,nieplanowana ciaza czy frustracja z powodu braku mozliwosci wspolzycia wtedy kiedy tego chcieliscie? wiec co planujesz wybrac jesli znow znajdziesz sie w sytuacji poporodowej jesli nie wstrzmiezliowsc? wspolzycie w okresach kiedy "wydaje sie" ze ciazy nie bedzie czy moze masz jakies inne rozwiazanie dla tego problemu?
ostatnio rozmawialam z jednym wierzacym znajomym na ten temat i uslyszalam wiele budujacych slow. przede wszystkim to, zeby byc mimo wszystko otwartym na siebie w okresie wstrzemiezliwosci,na obdarowywanie siebie czulascia, pieszczotami i roznymi formami bliskosci aby w ten sposob, unikajac pewnego zjednoczenia, mimo wszystko obdarowywac sie nawzajem soba. ta bliskosc wiadomo powinna miec pewne granice ale warto uczyc sie w tym czasie nie skupiania sie na orgazmie ale na spotkaniu z malzonkiem poprzez kontakt cielesny, ktory wprawdzie do pelnego zjednoczenia nie doprowadzi, ale przyniesie mimo wszystko duza satysfakcje i poczucie spelnienia.moj znajomy twierdzi,ze tego warto sie uczyc bo przynosi to owoce duchowe w postaci poglebiania wiezi, zadowolenia, otwarcia na rozmawianie i dzielenie sie swoimi przezyciami a przede wszystkim utwierdzanie w tym, ze mimo pelnego zjednoczenia,wciaz jestesmy blisko siebie.powoduje rowniez tesknote za pelnym zjednoczeniem,ktora zaowocuje w swoim czasie pelnym zadowoleniem i spelnieniem w tej bliskosci.
to na co warto zwrocic uwage, to przyczyna frustracji podczas wstrzemiezliwosci. byc moze jest ona przezywana po ludzku a nie z Bogiem? wtedy jest trudno i tracimy sens calego przedsiewziecia ,ktroe moze byc doswiadczeniem budujacym mimo ogromnego trudu jaki sie z nim wiaze. Bóg zawsze znajduje miejsce aby do nas przemawiac, tym miejscem moze byc takze okres wstrzmiezliwosci.
uslyszalam bardzo piekne porownanie: pelna bliskosc to takie bycie na szczycie, widzenie z innej perspektywy- wyzej juz nic nie ma. natomiast pieszczoty w okresie plodnym to takie zatrzymanie sie w polowie szczytu, wejscia na gore, gdzie widok jest, ale nie taki jak na gorze, tam gdzie nasze spojrzenia sa skierowane dlatego warto myslec w okresie wstrzemiezliwosci, gdy obdarowujemy sie soba pieszczotami ze tutaj jestesmy tylko przez chwile i ze idziemy dalej, na szczyt. to zycie i w trzecim oltarzu malzenskim droga od wchodzenia na szyt do bycia na szczycie.
co tym sadzicie?
pozdrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez fiamma75 » 1 maja 2009, o 15:10

złym doświadczeniem była prawie ciągła wstrzemieźliwość (stosowałam regułę szczytu), co nie budowało jedności małżeńskiej i nie przyniosło dobrych owoców (a teoretycznie powinno). Nie brakowało nam czułości, pieszczot czy bliskości (bo tego nam nigdy nie brakuje niezależnie czy współżyjemy czy nie), ale możliwości normalnego współżycia (choć te kilka razy co nam się udało to podobno i tak dobry wynik jak na 5 mies. okrsu poporodowego).

A wybieram normalność a nie umartwianie się w imię idei. Nie wierzę, ze takie umartwianie się jest celem Bożym dla małżeństwa.

I zeby było jasne, nie wierzę w sens długotrwałej wstrzemieźliwości w małżeństwie. Samo Pismo Św. też takowej nie zaleca (jedynie krótką).

A te wszystkie piękne słowa o przeżywaniu tego czsu itd. dla mnie to dyrdymały kogoś, kto nie ma zielonego pojęcia, to po prostu dorabianie ideologii.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kami79 » 2 maja 2009, o 13:37

fiamma,
jesli scisle trzymac sie tego co w Pismie Swietym,to jest tam przede wszystkim pochwala zycia rodzinnego i duzej ilosci dzieci. lud starego przymierza poczytywal duza liczbe dzieci jako Boże blogoslawienstwo a ich brak- za przeklenstwo. dzis Kosciol nie zmienil swojego stanowiska i nadal zacheca do wielkodusznosci i przyjmowania wiekszej liczby dzieci. ale dzis mamy tez npr.mozna powiedziec ze to wymysl naszych czasow, ktory ma byc alternatywa dla antykoncepcji- w koncu idea ta sama, nie dopuscic do poczecia. mowi sie ze osoby wierzace stosujace npr mimo korzystania jedynie z okresow nieplodnych mimo wszystko uczestnicza w akcie ktory jest plodny i sa otwarci na zycie,ktore moze sie pojawic. ale takie zakladanie nie jest prawdziwe niestety. to zapewne problem otwartosci i wiez z Bogiem kazdego indywidualnie. jak pisalam jestem teraz w 3 ciazy,nieplanowanej.niby caly czas w glowie mielismy mysl ze to Bóg daje zycie i da je w czasie ktory sam okresli a jednak okropnie trudno bylo nam przyjac ten dar akurat teraz,kiedy mielismy inne plany.
nie do konca zgadzam sie tym,ze umartwianie sie we wstrzemiezliwosci nie jest zgodne z Bozym planem. Jego plan to czystosc czlowieka w kazdym stanie, zarowno w narzeczenstwie jak i w malzenstwie. wiec nie mozna powiedziec ze ta wstrzemiezliwosc ma sluzyc jedynie pognebieniu czlowieka.Bóg nigy nie domawia swej laski tym,ktorzy o nia prosza. nie jest to umartwianie dla idei bo idea to cos martwego. dla chrzescijanina wsterzmiezliwosc jak i kazde inne wyrzeczenie to oddanie swojego cierpienia i czasu Bogu aby dzialal w nim w szczegolny sposob. nawet w Pismie Swietym czy tradycji Kosciola mamy przyklady swietych malzenstw ktore trwaly w czystosci o wiele dluzej.a wiec nie jest to do konca tak calkiem niewykonalne.
zeby nie bylo fiammo ze podwazam to co piszesz, widze po prostu rowniez druga strone problemu. najbarziej nurtuje mnie to,ze dostrzegam teraz pewna luke w nauczaniu Kosciola na temat npr. jakby nie przewidziano tego,ze metoda ta jest zawodna w niektorych przypadkach- wlasnie po porodzie. i nie ma ta naprawde wyjscia dla malzenstw ktore chca zyc zgodnie z nauczaniem KK ale rowniez poglebiac swoje relacje malzenskie poprzez wspolzycie. odbiera sie im tak naprawde te mozliwosc zmuszajac albo do wstrzemiezliwosci ktora jak piszesz,nie zawsze sluzy tym relacjom, lub pozostawia mozliwosc wspolzycia jednak obarczonego ryzykiem poczecia kolejnego dziecka, ktore w danej chwili moze byc dla rodzicow wielkim obciazeniem. ciezkoooo...
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez fiamma75 » 2 maja 2009, o 15:50

Mam inne zdanie niż Ty.
Dla mnie długotrwała wstrzmieźliwość w małżeństwie jest umartwianiem się dla idei (co innego osoby, które ślubowały czystość i żyją w celibacie - to ma sens).
Więcej dzieci nie planujemy, więc ryzykować nie będziemy - byłoby to grzechem niedopowiedzialności.

W jaki sposób współżycie jest płodne np. podczas ciaży lub po menopauzie?

Kiedyś jedynym celem współżycia wg KK była prokreacja. Teraz tak juz niy nie jest - liczy się jedność małżeńska.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kami79 » 2 maja 2009, o 17:37

[quote="fiamma75"]

W jaki sposób współżycie jest płodne np. podczas ciaży lub po menopauzie?

quote]
w taki, ze nie zaburzasz naturalnego rytmu swojej plodnosci. to samo odnosi sie do wspolzycia w okresie nieplodnosci poowulacyjnej. czas menopauzy,ciazy czy wlasnie nieplodnosci po owu natura zaplanowala sama z siebie.mamy prawo z niej korzystac a akt pozostaje plodny i tak przez otwarcie i szacunek dla wlasnego cyklu plodnosci.
co do nauczania Kosciola to diametralnie sie ono nie zmienilo.nadal prokreacja jest jednym z glownych celow malzenstwa, natomiast doceniono rowniez inne wartosci jakie niesie za soba wspolzycie jak wlasnie to ze jednoczy malzonkow, poglebia ich wiez i do tego daje przyjemnosc.
no wlasnie, a czy to ze wiecej dzieci nie planujemy nie jest wyrazem naszej i tylko naszej woli a zamykaniem sie tym samym na wole Bożą? my tez nie planowalismy wiecej dzieci teraz a bedzie kolejne. czyli Ktos oprocz nas ma tutaj prawo glosu- mysle ze nie wolno zrzucac winy tylko na to ze zle stosowalismy metode. czy to grzech nieodpowiedzialnosci? ciezko znalezc ta granice miedzy rzeczywista troska o nowe zycie i pelnienie Bożego planu wzgledem malzenstwa a swoimi wlasnymi potrzebami ktore biora gore nad otwarciem na zycie, ktorym chce nas obdarowac Bóg
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Isienka » 2 maja 2009, o 18:07

Fiammo,
"W jaki sposób współżycie jest płodne np. podczas ciaży lub po menopauzie?"

Współżycie podczas ciąży lub po menopauzie nie jest płodne. Ale grzechem nie jest podjęcie współżycia z natury niepłodnego (w czasie ciąży, po menopauzie, w III fazie, w przypadku kiedy małżonowie są bezpłodni itd.) tylko celowe ubezpłodnienie współżycia.
Isienka
Przygodny gość
 
Posty: 21
Dołączył(a): 14 lutego 2008, o 12:43
Lokalizacja: arszawa

Postprzez fiamma75 » 2 maja 2009, o 19:22

kami79 napisał(a):no wlasnie, a czy to ze wiecej dzieci nie planujemy nie jest wyrazem naszej i tylko naszej woli a zamykaniem sie tym samym na wole Bożą?

A czemu zaraz zakładasz, że to jest wyraz zamknięcia się na wolę Bożą? A może jest odwrotnie? Nie każde małżeństwo powołane jest do wielodzietności.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że współżycie (niezależnie od metody odkładania poczęcia) zawsze moze zaowocować ciążą. Równocześnie mam prawo unikać ciąży świadomie już do końca okresu mojej płodności. Oczywiscie efekt nie zależy ode mnie :lol:
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kamienna » 2 maja 2009, o 21:29

Kami, ja jestem po dwóch porodach - obecnie mam 6ty cykl po porodzie drugiego dziecka (mały ma 14mscy). W okresie przejściowym nie praktykowaliśmy wstrzemięźliwości. ja osobiście uważam, ze wstrzemięźliwość nie jest dla małżeństw - normalnych, zwykłych, zdrowych... malżeństwo bez seksu jest fikcją. (Myślę, że warto tu czytać Knotza "Seks, jakiego nie znacie").

Dwie rzeczy mi się rzuciły w oczy, gdy czytałam twoje wypowiedzi:
1) znasz odpowiedź na pytanie, które stawiasz
2) dlaczego pytasz o takie rzeczy już teraz? szukasz tu jakiegos wyjścia awaryjnego?

Twoje wypowiedzi sprawiają wrażenie, jakbys doskonale wiedziała, jak ma być, ale jednocześnie strach przed kolejna ciążą każe ci szukać racjonalnego podpracia i argumentów dla wątpliwości i właśnie takich wyjśc awaryjnych.

rady praktyczne:
1) idź do poradnii życia rodzinnego przy parafii i poproś o pomoc z interrpetacji okresu poporodowego (skąd jestes)?
nie jest prawdą, ze npr jest nieksutecnzy i trudny w okresie poporodowym, dla mnie okres poporodowy jest ulubionym czasem - wielomiesięczny okres wolności we współżyciu - MIODZIO!!!!
2) nie zamykaj się na męża
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez kami79 » 3 maja 2009, o 00:52

kamienna napisał(a):Twoje wypowiedzi sprawiają wrażenie, jakbys doskonale wiedziała, jak ma być, ale jednocześnie strach przed kolejna ciążą każe ci szukać racjonalnego podpracia i argumentów dla wątpliwości i właśnie takich wyjśc awaryjnych.


tak,jest dokladnie tak jak piszesz ;) jestem teologiem, a teologia moralna byla zawsze dziedzina ktora interesowala mnie szczegolnie.tak wiec wiem jak powinno byc.jesli chodzi o nauczanie Kosciola w sprawach seksu to nie mam sie o co przyczepic, ze cos jest dla mnie niejasne albo ze czegos niewiem.i ta wiedza to caly moj bol- tak po ludzku.
ale mimo calej tej wiedzy, szukam wyjscia awaryjnego bo sprawa wspolzycia w okresie poporodowym jest dla mnie trudna do rozstrzygniecia. widze trzy wyjscia a zadne nie jest w pelni zadowalajace.
1. antykoncepcja- tej Kosciol nie akceptuje bez wzgledu na czas i stan. podjecie decyzji o jej stosowaniu wiaze sie z nieprzystepowaniem do sakramentow co dla katolika jest najwieksza kara

2. wspolzycie w okresach "domniemanej" nieplodnosci poporodowej- domniemanej bo nie jest to niestety czas pewnej nieplodnosci, mimo regul, ktore skrupulatnie stosowane w tym czasie, maja dac jasny obraz kiedy zajscie w ciaze jest mozliwe. niestety, jak pokazuje praktyka, tej pewnosci nie ma nigdy. objawy plodnosci moga byc niewidoczne na zewnatrz, np. jak napisala jedna z forumowiczek na poprzednim zalozonym przeze mnie watku, zaobserwowala u siebie jedynie odrobine sluzu ktory udalo jej sie "wycisnac' z szyjki macicy i byl to okres plodnosci wlasnie. ja nie stosowalam nigdy samobadania szyjki (nie wykluczone ze teraz jednak zaczne) ale nawet jesli, to nie do konca wierze w prawdziwy obraz sluzu i moja jasna interpretacje jakiej jest jakosci, mimo ze w zwyklym okresie nie mam z tym problemu.

tak wiec w praktyce wspolzycie podczas tego okresu jest ruletka- a nuz sie uda. a jesli nawet przyjmiemy ze trzymamy sie scisle reguly szczytu, to w praktyce na dni "suche" mozna czekac bardzo dlugo i moze sie okazac ze dni "bezpiecznych" w calym okresie poporodowym jest bardzo malo- korzystajac z doswiadczen forumowiczek z poprzedniego watku oraz znajomych stosujacych metode.

swoja droga zastanawiam sie jak u Ciebie wygladaly obserwacje i wspolzcyie po porodzie skoro piszesz ze byl to dla Ciebie "wielomiesieczny okres wolnosci we wspolzyciu". tzn. ze stosowalas z powodzeniem npr w tym czasie opierajac sie na zwyklych dla tego okresu regulach? nie balas sie ze mimo wszystko dojdzie do poczecia? ja wiem ze teraz juz bym z taka smialoscia nie wspolzyla w tym okresie. zbyt dobrze teraz wiem jakie to ryzyko...

3. wstrzemiezliwosc- opcja, ktora znajduje potwierdzenie w Objawieniu natomiast czy wykonalna na dluzsza mete? tak jak piszesz,jestesmy normalnymi,zdrowymi ludzmi, w dodatku kochajacymi sie. jezeli seks jest dla nas wazny i jednoczacy w okresie "zwyklym", jezeli przynosi owoce na codzien, to jak ciezki musi byc czas, kiedy mamy sie calkowicie wyzbyc tej mozliwosci bycia razem? sama nie mialam mozliwosci przekonac sie jak to jest nie wspolzyc tak dlugo, a u mnie okres do pierwszej miesiaczki trwal po obydwu porodach okolo roku...
mimo iz widze sens wstrzmiezliwosci i wierze ze Bóg dopomaga swa laska w tym czasie, to zastanawiam sie czy nie jest to zbyt wielki ciezar dla malzenstwa.zwlaszcza ze w okresie po porodzie, ktory jest z roznych wzgledow trudny, kobieta tym bardziej pragnie i potrzebuje czulosci i bliskosci meza.

do poradni rodzinnej oczywiscie pojdziemy z mezem. bez wzgledu na to co zrobimy w tym niepewnym okresie poporodowym,npr zamierzamy stosowac i tak potem i chcemy doglebnie i raz jeszcze poznac ta metode od podstaw.
pytasz czemu zadaje pytania o takie rzeczy juz teraz. chyba dlatego ze moja obecna ciaza jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i szokiem. ufalam bezgranicznie swojej znajomosci metody i rozczarowalam sie.gdy zaczelam drazyc okazalo sie ze wina lezy wlasnie po mojej stronie- nie znalam dosc dobrze wszystkich regul, stosowalam je byc moze zbyt malo skrupulatnie. pozatym przy okazji dowiedzialam sie niestety ze i tak mialam farta wspolzyjac czesto przed wystapieniem miesiaczki i nie zaszlam w ciaze. doswiadczenia wielu kobiet z tego okresu sa jednak inne.
piszesz, zebym nie zamykala sie na meza.niewiem co dokladnie masz na mysli ale tak czy inaczej zamkniecie nam chyba nie grozi.bardzo go kocham i potrzebuje jego bliskosci wiec bede do niej dazyc nawet nie mogac wspolzyc.
molestuje w tym watku fiamme bo ona jako jedyna podjela ze mna dyskusje. i chociaz czesto prowokuje ja swoimi pytaniami, to mimo wszystko jej odpowiedzi daja mi bardzo wiele do myslenia i wielkie dzieki jej za to :D
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez fiamma75 » 3 maja 2009, o 07:42

Z tego, co pamiętam, jak gdzie indziej pisaała kamienna, to ona nie stosowała żadnych reguł - zresztą zdaje się, ze planują wiele dzieci :lol:
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kamienna » 3 maja 2009, o 12:54

Fiammo, mogłabyś podac link do mojej wypowiedzi? jak to dobrze, że ktoś na tym swiecie zna mnie lepiej niż ja sama... Byłabym wdzięczna, gdybyś nie deprecjonowała moich wypowiedzi.

Kami, w Twojej do mnie odpowiedzi zastanowiło mnie, jak bardzo opierasz sie na tym, co mówią inne forumowiczki (i wg mnie to jest to Twoje wyjście awaryjne). Nie wiem, czy dobre jest sie opierać na wypowiedzi jednej osoby, która mówi, ze "wycisnęła odrobinę z szyjki i to był okres płodny"... Nie wiem, czy dobre jest się opierać na doświadczeniach moich czy fiammy. Jestem pewna, że poczekasz az będziesz po porodzie, zobaczysz jakie masz objawy (jak zachowuje się śluz) i razem z mężem będziecie na modlitwie rozważać, jak ma być u Was, czy i kiedy współżyć.
Kieruj się bardziej swoim i męza sumieniem niż radami którejkolwiek z nas!

swoja droga zastanawiam sie jak u Ciebie wygladaly obserwacje i wspolzcyie po porodzie skoro piszesz ze byl to dla Ciebie "wielomiesieczny okres wolnosci we wspolzyciu". tzn. ze stosowalas z powodzeniem npr w tym czasie opierajac sie na zwyklych dla tego okresu regulach? nie balas sie ze mimo wszystko dojdzie do poczecia? ja wiem ze teraz juz bym z taka smialoscia nie wspolzyla w tym okresie. zbyt dobrze teraz wiem jakie to ryzyko...


Po pierwszym porodzie czułam się jak rzucona na głęboką wodę bez umiejętności pływania. Sporo czytałam, nauczyłam się badać szyjkę macicy (choć na niewiele mi sie to zdało) i stosowaliśmy regułę szczytu. Dużo pomogło mi to forum I NB, z którą konsultowałam swoję zapiski przez maila - właśnie po porodzie tu sie pojawiłam. Po drugim porodzie wiedziałam już, ze przed powrotem płodności, pierwszym cyklem pojawi sie dość długi okres (ok. 2 tyg.) śluzu wysoce płodnego, czekałam też na skok temp bo ta była na niskim poziomie. dopóki więc nie zaczął się pojawiac śluz w duzych ilościach, płodny, to był czas wielkiej swobody. W tej chwili więcej trzeba czekać - okres miesiączki i czas płodny (na razie jeszcze kolejnego nie planujemy). Nie, nie bałam sie, że dojdzie do poczęcia - byłam dość pewna obserwacji. Ale furtka była też otwarta, gdyby jednak doszło do poczęcia - to dziecko przyjmujemy, skoro dostaliśmy w darze...
ja zawsze jakos tak sie skrzywiam jak słyszę słowo "ryzyko" - dziecko to nie ryzyko:):):)

pytasz czemu zadaje pytania o takie rzeczy juz teraz. chyba dlatego ze moja obecna ciaza jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i szokiem. ufalam bezgranicznie swojej znajomosci metody i rozczarowalam sie.gdy zaczelam drazyc okazalo sie ze wina lezy wlasnie po mojej stronie- nie znalam dosc dobrze wszystkich regul, stosowalam je byc moze zbyt malo skrupulatnie. pozatym przy okazji dowiedzialam sie niestety ze i tak mialam farta wspolzyjac czesto przed wystapieniem miesiaczki i nie zaszlam w ciaze. doswiadczenia wielu kobiet z tego okresu sa jednak inne.


Dobrze, że o tym wiesz - że to nie metoda jest bezskuteczna, ale że nie znałaś jej zbyt dobrze.
Przed miesiączką nie ma możliwości poczęcia - nie wiem, kto i co Ci powiedział.. może chodzi o to, że nie mierzyłaś temp i nie wiedziałaś, czy krwawienie jest miesieczne czy jest krwawieniem okołoowulacyjnym?

piszesz, zebym nie zamykala sie na meza.niewiem co dokladnie masz na mysli ale tak czy inaczej zamkniecie nam chyba nie grozi.bardzo go kocham i potrzebuje jego bliskosci wiec bede do niej dazyc nawet nie mogac wspolzyc.

Miałam na myśli celibat.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez fiamma75 » 3 maja 2009, o 13:36

kamienna napisał(a):Fiammo, mogłabyś podac link do mojej wypowiedzi? jak to dobrze, że ktoś na tym swiecie zna mnie lepiej niż ja sama... Byłabym wdzięczna, gdybyś nie deprecjonowała moich wypowiedzi.


Nie chce mi się szukać, ale doskonale pamiętam jak pogardliwie (choć nie zakładam, ze była to celowa pogarda) odnosiłaś się do forumowiczek, które stosując reguły npr, nie mogły współżyć lub bały się ryzykować kolejnej ciąży podejmując współżycie w okresie poporodowym i jak przeciwstawiałaś im swoje postępowanie. Takich wypowiedzi się nie zapomina :(

Zgodzę się jednak z tym, co piszesz, ze kami79 nie powinna opierać się na jednostkowych radach. U jednej okres poporodowy to może być świetny czs u innej koszmar. Na pewno podstawą jest dobre poznanie metody.
Bardzo szczegółowo reguła szczytu sluzu opisana jest na www.iner.pl - nigdzie indziej nie spotkałam tak dobrego opisu. Warto sobie wydrukować.
I dopiero w praktyce okaże się jak to jest u Ciebie, kami. Myślę, ze wtedy możesz szukać dopiero rozwiązania.
Po swoich koszmarnych doświadczeniach z pierwszym okresem poporodowym nie oczekuję żadnych rewelacji za 3 mce. Po prostu wiem, co wybiorę w razie powtórki. Ale gdyby powtórki nie było - nie mam nic przeciwko :) Na pewno nie wybiorę wielotygodniowej (wielomiesięcznej) wstrzemięźliwości.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kamienna » 3 maja 2009, o 14:26

Nie chce mi się szukać, ale doskonale pamiętam jak pogardliwie (choć nie zakładam, ze była to celowa pogarda) odnosiłaś się do forumowiczek, które stosując reguły npr, nie mogły współżyć lub bały się ryzykować kolejnej ciąży podejmując współżycie w okresie poporodowym i jak przeciwstawiałaś im swoje postępowanie. Takich wypowiedzi się nie zapomina


Z tego, co pamiętam, jak gdzie indziej pisaała kamienna, to ona nie stosowała żadnych reguł - zresztą zdaje się, ze planują wiele dzieci


Ja nie pytałam o link do moich pogardliwych wypowiedzi (choć i ten link byłby ciekawy). Pytałam o link do wypowiedzi, w której powiedziałam, ze nie stosuje żadnych reguł.

Sformułowanie "doskonale pamiętam" nie jest dla mnie wyznacznikiem czegokolwiek. Nie pierwszy raz próbujesz mnie zaatakować. Nie Ty pierwsza zreszta tutaj. Przykre to i tyle.

KAMI, jeśli masz jakieś pytania służę radą na PW. Może da sie jakoś konkretniej pomóc.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez lajla » 3 maja 2009, o 21:20

No to i ja się dołączę. Do porodu (drugiego) zostało nam jeszcze jakieś 6 tyg. ale ja już od dłuższego czasu myślę o tym, co będzie po porodzie... Ja już wcześniej o tym pisałam, że mimo karmienia piersią co 3 godz. pierwszą @ dostałam już 6 tyg. po porodzie. Dlatego jak pozbyliśmy się już żółtaczki u Małej, przestałam ją budzić w nocy, przynajmniej mogłam się wyspać. Nie współżyliśmy prawie pół roku, bo nie chciałam/bałam się ryzyka. Ten czas był bardzo frustrujący, a pieszczoty po długim okresie wstrzemięźliwości mnie wystarczały... i czułam się, jak ostatnia... czytaj były wyrzuty sumienia, spowiedź i ponowna walka (nie bez upadków) o czystość małżeńską... :( Efekt jest taki, że wszystko we mnie w środku się buntuje, zastanawiam się, dlaczego nie mogę sama decydować o tym, ile chcę mieć dzieci? Jak już wcześniej ktoś napisał, żadna metoda nie daje 100% pewności, więc ja to bym traktowała jako otwartość na życie, bo w razie czego, nigdy bym ciąży nie usunęła, nawet bym o tym nie pomyślała. Ale wymaganie od młodych małżonków, którzy chcą mieć dzieci, ale mają też jakiś swój plan na życie, żeby żyli tygodniami w celibacie uważam za sprzeczne z naturą. Coraz częściej myślę o prezerwatywach, choć przykro będzie nie móc korzystać z sakramentów, ale nie chciałbym też być hipokrytką. Powtórnie przeżywać celibat i podczas pieszczot ulegać pokusie, żeby osiągnąć orgazm bez współżycia. Z tym że mój mąż raczej nie ma natury buntownika, a z drugiej strony wiem, że jako żona jestem odpowiedzialna nie tylko za swoje ale także i za jego zbawienie, i zgodnie z nauką Kościoła ku niemu powinnam go prowadzić... :( Smutne to wszystko...

Przepraszam, za te moje smęty i za chaotyczność wypowiedzi, ale już padam, a ostatnio tyle o tym myślę i już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem napisania o tym na forum.

Pozdrawiam.
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kami79 » 3 maja 2009, o 22:28

[quote="kamienna"]

Kami, w Twojej do mnie odpowiedzi zastanowiło mnie, jak bardzo opierasz sie na tym, co mówią inne forumowiczki (i wg mnie to jest to Twoje wyjście awaryjne). Nie wiem, czy dobre jest sie opierać na wypowiedzi jednej osoby, która mówi, ze "wycisnęła odrobinę z szyjki i to był okres płodny"... .[/b]

otoz nie opieram sie tylko na wypowiedziach forumowiczek ale i innych kobiet spoza netu ktore znaja i stosuja metode. przyklad "wycisniecia" przeczytany na forum nie jest rowniez jedynym jaki uslyszalam odnosnie stwierdzania sluzu okresu plodnosci.


[quote="kamienna"]
ja zawsze jakos tak sie skrzywiam jak słyszę słowo "ryzyko" - dziecko to nie ryzyko:):):)
[quote="kamienna"]

wiem,ja tez tego nie lubie :oops: to rzecz jasna skrot myslowy. unikam takze innych okreslen odnoszacych sie z nienalezytym szacunkiem do aktu malzenskiego czy poczecia dziecka ale obecny stan mojego ducha to wielki stres i chaos chyba dlatego czasem gadam trzy po trzy...

[quote="kamienna"]

Przed miesiączką nie ma możliwości poczęcia - nie wiem, kto i co Ci powiedział.. może chodzi o to, że nie mierzyłaś temp i nie wiedziałaś, czy krwawienie jest miesieczne czy jest krwawieniem okołoowulacyjnym?

[quote="kamienna"]

oczywiscie ze jest!! po co zatem obserwacje sluzu i ustalanie dnia szczytu jesli nie w celu "wykrycia" ewentualnej owulacji? domyslam sie ze teraz z kolei Ty zastosowalas skrot myslowy bo wiemy przeciez obydwie jak jest ;) miesiaczka byla napewno miesiaczka a nie k.srodcyklicznym
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Bright » 3 maja 2009, o 22:38

Kamienna, przesadzasz - to tylko forum, więc nie czytaj między wierszami.

Parę linków do Twoich wypowiedzi m.in. opis sytuacji, gdy wbrew regułom przy decyzji odkładania poczęcia decydowaliscie się na współżycie.

http://npr.pl/forum/viewtopic.php?p=263 ... ght=#26338
http://npr.pl/forum/viewtopic.php?p=277 ... ght=#27732
http://npr.pl/forum/viewtopic.php?p=358 ... ght=#35821
Bright
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 284
Dołączył(a): 10 września 2007, o 13:21

Postprzez fresita » 3 maja 2009, o 23:04

kamienna napisał(a):Przed miesiączką nie ma możliwości poczęcia - nie wiem, kto i co Ci powiedział...


ukonczylam kurs lmm i tam uzyskalam takie informacje: ze jest pewna grupa kobiet, u ktorych owulacja po porodzie zostaje poprzedzona miesiaczka ostrzegawcza( sama tak mialam, po tej miesiaczce nastapil pierwszy cykl poporodowy dwyfazowy z wyraznym skokiem temperatury), natomiast u innych kobiet nie wystepuje @ ostrzegawcza a normalna owulacja, od porodu do tego czasu (wyznaczenia nieplodnosci bezwzglednej tudziez @ ostrzegawczej)instruktorzy kazali traktowac czas poporodowy jak I faze czyli faze z potencjalna szansa na nowego ludzika. Wiec nie wiem dlaczego piszesz ze przed @ nie ma mozliwosci poczecia :? gdyby tak bylo czas poporodowy u nas bylby tak samo cudowny jesli chodzi o czestotliwosc wspolzycia jak ciaza ;) i u wielu par mysle, ze byloby podobnie.
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kamienna » 4 maja 2009, o 08:42

Fresita, zgadza się. Nie wzięlam tej sytuacji pod uwagę, myślałam o sytuacji typowej i cyklach normalnych. ja sama jestem przykładem owulacji przed pierwszą miesiączką poporodową.

Bright, dziekuję Ci bardzo za linki. Potwierdzaja tylko, że fiamma interpretowała sobie po swojemu. Żaden z linków nie potwierdza tezy, ze nie stosuję żadnych reguł (zreszta dziwne byłoby w tym kontekście moje pytanie, które cytuję poniżej). Nie widzę też tam pogardy.
Prawda jest taka, ze wielokrotnie mówiłam, iż naginamy z mężem zasady dla naszego małżeńskiego dobra. naginanie zasad to nie to samo co działanie bez zasad. Ja wiem, kiedy mam czas płodny i jesli współżyję na początku tegoż to wiem, czym sie to moze skończyć.

A ja, jakby tego było mało, mam pierwszą miesiączkę. Krew jest niezwykle żywa ( w sensie koloru) i dość obfita. Szyjka oczywiście w górze:)

Mam pytanie: coś się w związku z tym faktem zmienia? Na coś teraz zwrócić uwagę?



Pozdrawiam, dziewczynki, bawcie sie dalej beze mnie i nie mną.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez fiamma75 » 4 maja 2009, o 11:25

dla mnie (i nie tylko dla mnie) naginanie reguł = niestosowanie reguł
npr jest albo albo - nie ma czegoś pośredniego.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez Tatuś » 4 maja 2009, o 11:40

U mnie "naginanie" reguł, czy ich luźne (świadome) stosowanie doprowadziło do poczecia drugiego dziecka... W takiej sytuacji istnieje duze prawdopodobieństwo poczęcia.

W okresie poporodowym nie chciałam naginac, konsultowałam objawy od 4 miesiaca po porodzie przez skrzynkę lmm i dostawałam stale informację, że wszystko wskazuje na to, że lada momemnt będzie owulacja. Była po 10 miesiącu...

Zatem stosowanie reguł npr pozwoliło mi na 5 współzyć w tym okresie. Przy czym 2x były dzień po dniu (złamanie reguł), a to dlatego, że PN było tak niewielkie, że było bardziej sucho niż w normalnym poporodowym dniu nie poprzedzonym współzyciem. Nie chciałam rezygnować ze względnej suchosci za co administrator tego forum odmówił mi pomocy w dalszej interpretacji cykli, bo stosuję (tu cytat) "nie npr a metodę ala tatusiowa"...
Tatuś
Domownik
 
Posty: 302
Dołączył(a): 30 grudnia 2007, o 23:36

Postprzez Krycha » 4 maja 2009, o 15:46

kamienna napisał(a):Po drugim porodzie wiedziałam już, ze przed powrotem płodności, pierwszym cyklem pojawi sie dość długi okres (ok. 2 tyg.) śluzu wysoce płodnego, czekałam też na skok temp bo ta była na niskim poziomie. dopóki więc nie zaczął się pojawiac śluz w duzych ilościach, płodny, to był czas wielkiej swobody.

no, to bardzo wysoko ustawiłaś próg powrotu płodności.... jakbym czekała na 2 tygodnie porządnego Bj to też faktycznie moglibyśmy mieć od roku miodzio w łóziu (pomijając inne przeszkody we wspołżyciu typu dziecko spiące z nami, nocne pobudki i karmienia, skrajne niewyspanie...). Niestety reguły chyby mówią co innego niż "wspołżyjcie do woli póki nie pojawi się przedłużony objaw sluzu ewidentnie wysokiej jakości". A zawsze* gdy pojawia sie sluz trzeba odczekać i go obserwować. I czekać do 4 dnai nawet jesli już drugiego jest sucho.
*pomijam tu złozone kilkudniowe schematy Rotzera, wydrukowałam ale nigdy sie w nie nie mogłam wpasować.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez asidom » 5 maja 2009, o 23:14

witam
potrzebuje pomocy jestem po porodzie juz prawie 2.5mies,od 21dni prowadze obserwacje i nic nie rozumiem!choc wiem ze tak moze byc to jednak czuje sie bardzo niepewnie..mianowicie temperatura jest caly czas wysoka poza ostania(36.5)a tak 36.9 37,36,8 szyja caly czas wysoko i zamknieta!a sluz lepki prawie zawsze, wiem kiedy rozciagliwy to potencjanie plodny,ale i tak niewspołzyjemy bo ani siły nie mam ani czasu a jak juz jest to niwiem mogzemy czy nie?bardzo niepwenie czuje sie swoich objawow :cry: wyznaczylam PMN wilgotny karmie ciagle co 2 i co 1 w dzien a w nocy roznie najdluzsza przerwa to 5,6 godzin(zdazyla sie 3,4 razy)i od niedawna podaje smoczek bo zyc mały nie daje (chcialby spac przy cycu)a jeszcze dzieewczyki czekaja na choc troche czulosci i zaineresowania,wiem ze nie spełaniam warunków ale @ jeszcze nie powrocila choc od 2tyg bola mnie jajniki czekam cierpliwie imam pytanie jak temp jest stale na wys poziomie i szyja wysoko i zamnknieta to jestem plodna czy nie narazie nic sie nie zbiega,PRZEPRASZAM ZA MOJ HAOTYCZNY CHARAKTER WYPOWIEDZI ALE PADAMmam nadziej ze ktos cos odpisze
asidom
Przygodny gość
 
Posty: 4
Dołączył(a): 22 czerwca 2008, o 15:59

Postprzez Lucy. » 6 maja 2009, o 13:30

Od dawna kiedy czytam podobnej treści wątki chodzi mi po głowie pytanie: czy ktokolwiek zmusza autora do naturalnego karmienia?
Wiem, że to co napiszę zjeży włos na głowie nie jednego bywalca tego forum, ale moim zdaniem (i to mocno podkreślam) jeżeli małżeństwo czuje, wie, decyduje, że z pewnych ważnych względów (a naprawdę takie bywają i nie chodzi tu tylko o warunki finansowe, plany życiowe rodziców itp ale względy zdrowotne, ryzyko dla dziecka czy matki związane z kolejną ciążą, konieczność leczenia się kobiety itd itp) i jednocześnie to samo małżeństwo czuje że w ich indywidualnym przypadku (temperament małżonków, stosunek każdego z nich do npru, wzajemne relacje, osobowość, poziom "religijnośći") wstrzemięźliwość może narobić więcej złego niż pożytku, dlaczego nie zrezygnuje z karmienia piersią powodując tym samym powrót normalnej płodności?

Wiem, że to co piszę jest w obecnych czasach szalenie kontrowersyjne, bo wszędzie aż huczy od głosów, że tylko karmienie naturalne, w tv zakaz reklamowania modyfikowanego mleka początkowego, a kobieta która przestaje karmić piersią narażona jest na poczucie winy i swojego rodzaju dezaprobatę otoczenia. Oczywiście, z pewnością jest tak, że mleko mamy jest dla dziecka lepsze od mleka sztucznego i tego nie kwestionuję. Kwestionuję tylko wagę jaką przykłada się obecnie do tej różnicy, moim zdaniem, aż do przesady, jakby mleko sztuczne było prawie trucizną, a mleko mamy jedynym dobrym pokarmem, czymś prawie na kształt jakiegoś cudownego eliksiru zdrowia i młodości. Kilkadziesiąt lat temu tryumfowało przekonanie, że tylko mleko sztuczne jest dobre, a mleko kobiety niewystarczające. Trochę irytuje mnie już demonizowanie sztucznego karmienia, ot co. Sama ze względów zdrowotnych musiałam przejść dość szybko na karmienie sztuczne i przeżywałam niemałe katusze, jaka to jestem egosityczna i jakie to moje dziecko będzie biedne, pokrzywdzone, chore bez tych wszystkich naturalnych przeciwciał itd. Tymczasem dziecko w czasie roku dwa razy męczyło się z lekkim katarkiem i raz zimą, przyznaję z zapalniem oskrzeli, z którego wyszło po tygodniowej kuracji antybiotykiem. Niektóre dzieci koleżanek, które karmiły naturalnie chorowały i chorują znacznie częściej i poważniej. Oczywiście, oby tylko tak dalej.

Powracając do tematu - osobiście uważam, że długotrwała wstrzemięźliwość raczej rzadko jest dla małżeństwa budująca, a wręcz jest nienaturalna i rozbijająca, zwłaszcza jeżeli budzi frustrację i narastające napięcie któregokolwiek z małżonków.

Moje zdanie? Może warto rozważyć czy dla naszego dziecka lepsze będzie długotrwałe karmienie piersią przy jednoczesnym skonfliktowaniu i rozgoryczeniu jednego lub obojga rodziców, którzy, z podkreslam z waznych względów nie mogą, boją się podjąć "ryzyko" kolejnej ciąży jakie wiąże się z praktykowaniem bądź co bądź trudnej i wymagającej metody samoobserwacji po porodzie i ten strach popycha ich w kierunku decyzji o całkowitej wstrzemieźliwośći, czy może jednak lepszym wyjściem będzie karmienie sztuczne i możliwy powrót to naturalnego małżeńskiego pożycia i harmonijnych relacji.

Kwestii metod nienaturalnych nawet nie poruszam, bo choć pewnie w tych okolicznościach mogą być kuszące, to ze względów oczywistych dla wielu tu par, w tym naszej są po prostu nieakceptowalne. Zupełnie osobny temat.

Rzucam taką myśl, pewnie niektórych nieźle oburzy i posypie się lawina na mnie gromów, pouczeń i argumentów.
Ciekawa jednak jestem co na ten temat myślicie.
Lucy.
Przygodny gość
 
Posty: 91
Dołączył(a): 20 maja 2005, o 22:46

Postprzez chocolate_puma » 6 maja 2009, o 14:12

Jestem teoretykiem - nie mam dzieci, ale prawo do swojego zdania chyba tak, więc...

Jak najbardziej zgadzam się z Lucy.
Planuję w przyszłości egoistycznie nie karmić dziecka naturalnie (no może przez pierwsze tygodnie). Nie wyobrażam sobie stosowania reguły szczytu i wielo-tygodniowej/miesięcznej wstrzemięźliwości. Nie wydaje mi się, żeby to służyło małżeństwu i zdrowiu psychicznemu. Znam kilkoro 'butelkowych' dzieci i jakoś nie brakuje im ani odporności ani miłości. Jeśli nie zrezygnuję wcześniej z npr-u, to pewnie odpuszczę sobie karmienie...

Życie pewnie zweryfikuje poglądy, ale w tym momencie myślę sobie, że sztuczne karmienie rozwiązuje wiele problemów, a nie szkodzi.
chocolate_puma
Przygodny gość
 
Posty: 54
Dołączył(a): 12 sierpnia 2008, o 12:02

Następna strona

Powrót do Powrót płodności po porodzie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron