Teraz jest 17 września 2021, o 00:51 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

strach przed dzieckiem

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez Paulinka » 17 sierpnia 2007, o 21:05

kamienna napisał(a):To kolejny głos za tym, że stosowanie LAMu jest robieniem sobie niepotrzebnie kłopotu: albo się uda, albo nie.


a dla mnie ta wypowiedz swiadczy o tym ze wolisz zaufac sobie niz Bogu niestety
a jak sie nie uda i co sie nie uda???
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez mfiel » 17 sierpnia 2007, o 22:13

Zaufanie zaufaniem, ale Pan Bóg dał nam jeszcze rozum.
Nie rozumiem dlaczego współżycie w małżeństwie ma być poddane jakimś regułom, tj. współżycie raz na trzy miesiące, czy raz na pół roku nie świadczy o tym, czy para jest otwarta na płodność czy nie.
Dalej, NPR nie jest przypisane tylko dla ludzi głęboko wierzących, ale jako metoda uniwersalna może być stosowane również przez ateistów.
Jednak nawet dla katolików przyjęcie kolejnego dziecka tak bez buntu może być problemem. W końcu NPR stosuje się również po to, aby odłożyć poczęcie dziecka w czasie. Jeżeli założymy, że jesteśmy gotowi przyjąć to, co Pan Bóg da, tj. w kwestii ilości dzieci zdajemy się zupełnie na wolę Bożą - to po co w ogóle stosować NPR??? Będzie co będzie.

Uważam, że nikt nie ma prawa osądzać kogokolwiek w temacie ilości posiadanego potomstwa. Jeżeli para uzna, że chcą mieć jedno, dwoje czy też dziesięcioro dzieci - to ich suwerenna decyzja.

A co do LAMu i powrotu płodności po porodzie - niezależnie od tego, czy małżonkowie planują szybko drugiego potomka czy też nie, taki brak regularności cyklu jest nieco wnerwiający. W końcu przez ileś tam lat kobieta jest przyzwyczajona do pewnej regularności swojego życia, a tak to nie wiadomo co - nie wiadomo jak planować urlop, a jak mnie coś boli w podbrzuszu, to jest to owulacja, czy może infekcja, a ten śluz to dobrze, czy to może upławy, itp itd.
mfiel
Domownik
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 czerwca 2004, o 14:52
Lokalizacja: Poznań

Postprzez fresita » 18 sierpnia 2007, o 00:21

nie wspomninajac juz o szyjce, ktora u mnie byla do polowy uniesiona rozmiekczona i otwarta na opuszek palca, a sluz byl caly czas rozciagliwy przy szyjce. i tak to trwalo 9 miesiecy az w koncu dostalam upragniona @, po ktorej trzecia faza trwala 2 dni :evil:

moim zdaniem nie ma nic zlego w tym, ze kierujemy sie rozumem w ilosci planowania potomstwa(sam Jan Pawel II o tym mowil)
takie podejscie "Bog dal dziecko da i na dziecko" swiadczy nie tyle o zaufaniu co o wystawianiu Boga na probę. Ogladalam program kiedys na temat otwartosci na zycie, w ktorym malzenstwo majace 11 dzieci wypowiadalo sie o cudownosci takiego stanu. Cudowne dla nich bylo to, ze ojciec haruje od switu do nocy, spedzajac tylko niedziele z dziecmi, ze starsze dzieci pracuja u sasiadow w wakacje zeby zarobic na swoje wydatki i oprocz tego wychowuja mlodsze, a tatus nie ma pojecia kiedy jego pociechy postawily pierwszy krok czy wypowiedzialy pierwsze slowo, nie mowiac o tym, ze nie mial czasu nawet na wspolna rodzinna modlitwe, bo kiedy wracal spora czesc brygady po prostu spala. cudowne dziecinstwo ...
ja przyznaje bez bicia, mimo iz przed slubem planowalismy 3 dzieci, po pierwszym porodzie mialam koszmarny strach przed druga ciaza, strach paralizujacy mnie na sama mysl o tym. Wynikalo to pewnie z pobudek egoistycznych, ze tak bardzo kocham moja corke, ze kiedy pojawi sie rodzenstwo, nie bede mogla poswiecic jej tyle czasu co powinnam,czulam, ze to bedzie taka troche zdrada :oops: Modlilam sie wtedy bardzo duzo, bylam przerazona moimi myslami, ale nie potrafilam sie przelamac.
teraz kiedy corka ma dwa lata, czuje zupelnie cos innego. wiem, ze nastepne dziecko bedzie chciane i bardzo kochane(sama z natury uwielbiam dzieci) i jestem na nie psychicznie gotowa i otwarta. Niestety teraz musimy odlozyc poczecie, bo nie mam pracy i kredyt na karku do spalcenia :cry:
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kamienna » 18 sierpnia 2007, o 08:12

Paulinka napisał(a):
a dla mnie ta wypowiedz swiadczy o tym ze wolisz zaufac sobie niz Bogu niestety
a jak sie nie uda i co sie nie uda???

Zgadzam się całkowicie:) - przynajmniej co do mnie się to odnosiło.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez mamazo » 18 sierpnia 2007, o 08:18

No tak, to widocznie tylko nieliczne kobiety mają szczęście z LAMem bezproblemowym. U mnie było tak, że dopóki mała jadła tylko z piersi (ok 6 mies), nie było żadnych oznak płodności, pustynia, a szyjka jak głaz. Za to jak Zocha skubnęła raz i drugi jabłuszko, hormony u mnie ruszyły i bez żadnej wątpliwości wiedziałam, że jajeczkowanie tuż. Bardzo mi pomogła książka Sztuk naturalnego planowania rodziny, wszystko wytłumaczone super łopatologicznie. Coś w sam raz dla kobiety po porodzie, która nie ma głowy do skomplikowanych analiz. Przez kolejne 8 miesięcy karmienia piersią cykle nie były regularne (do czterdziestu kilku dni), ale w miarę spoko dały się interpretować. Co jednak nie uchroniło nas przed nieplanowanym poczęciem. Jednak w 8 t. okazało się, że to pusty pęcherzyk. A za 3 miesiące świadomie poczęliśmy dziecko i znów ok. 8t. pojawiła sie krew, ale tym razem było to poronienie. I tu pojawił się lęk, czy wogóle będziemy jeszcze mieć dzieci. Szczęśliwie Marysia sobie w brzuchu rośnie, a przejścia związane ze wspomnianymi ciążami, były dla mnie dobrą lekcją zaufania Bogu i przyjmowania jego darów. Jest to o tyle łatwiejsze, że mieszkanie mamy i żadne kredyty się za nami nie ciągną.
mamazo
Domownik
 
Posty: 300
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 12:11
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Betsabe » 18 sierpnia 2007, o 09:20

mamazo napisał(a): Przez kolejne 8 miesięcy karmienia piersią cykle nie były regularne (do czterdziestu kilku dni), ale w miarę spoko dały się interpretować. Co jednak nie uchroniło nas przed nieplanowanym poczęciem


Mamazo, a czy mozesz zdradzic, czy zawiodla I faza, czy tez do poczecia doszlo w wyniku zle ustalonej III fazy??
Betsabe
Domownik
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 3 lutego 2006, o 11:09

Postprzez Paulinka » 18 sierpnia 2007, o 14:41

wiara przerasta rozum i to co sobie ten nasz glupiutki rozumek mysli. A mysli czesto on tak: mam tyle a tyle tu mam kredyt nie mam pracy... i liczy.. co wychodzi? ze nie moge miec dziecka. I tu sie rozumek zapetla, bo czlowiek uwaza ze jest sam i sam sobie musi pomoc. A gdzie tu Pan Bog?
Nie ma dla Niego miejsca, bo Mu nie pozwalamy zadzialac i pokazac glupiemu rozumkowi, ze nie jest najwazniejszy. Pan Bog chce nam pomoc, ale nie moze, bo "Panie Boze nawet Ty tu nie pomozesz bo ja policzylam ze nie stac mnie na dziecko i tyle. I moja otwartosc na zycie sie skonczyla. Co to to nie." A ze Pan Bog chce nas obdarowac swoimi skarbami- dziecmi to sie nie liczy. Czy jest cos wiecej wartego niz zycie ludzkie i bardziej szlachetne zajecie niz wychowywanie malych duszyczek do poznania kochajacego je Ojca?
pewnie ze ilosc wspolzycia nie swiadczy o otwartosci na zycie, ale daje do myslenia. A swiadczy postawa- czy boje sie miec dziecko czy nie. Bo jesli sie boje, tzn ze brak wiary brak zaufania Bogu. Mozna odkladac i mozna ufac, ze wola Boza jest dla nas najlepsza. Jesli nie bedzie dziecka - dobrze, jesli bedzie- dziekuje Ci Boze. Czy odkladajac poczecie zgadzam sie na to ze wola Boza moze byc inna, nawet jesli pokrzyzuje moje plany?
Czy nie odkladam za dlugo i z jakich powodow?
Warto to badac.
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez kamienna » 18 sierpnia 2007, o 15:35

Kochana Siostro,

bardzo bym chcała przeczytać o Twoim doświadczeniu:
Ile jesteście po slubie?
Ile macie dzieci?
Ile mają lat?
Ile wy macie lat?
Jak sobie radzicie/nie radzicie?

Jak do tej pory piszesz tylko piękne słowa - napisz też piękne świadctwo swojego życia i daru który Ci dał Bóg - Twojej rodziny.

Pozdrawiam.
Pokój z Tobą.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez fresita » 18 sierpnia 2007, o 16:33

otóż to Paulinko :wink: a propos, ja sie codziennie modle o stala prace, bo wiem, ze to rozwiaze mnostwo mich problemow, a poniewaz jestem nauczycielem i kocham swoja prace, bardzo chcialabym sie spelniac zawodowo i przyblizac moje klasowe duszyczki do swojego Ojca, bo traktuje swoj zawod rowniez jako powolanie :)
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez oreada » 18 sierpnia 2007, o 18:49

Paulinko, to, co piszesz brzmi strasznie naiwnie... wybacz. Pozawalam sobie tak napisać, bo sama tak myślałam kilka lat temu, kiedy czekałam na nasz ślub, ale nie zastanawiałam się jezscze gdzie będziemy mieszkać i za co żyć...
Potem dorosłam.... to, że nasze dzieciątko, na które teraz czekamy jest zaplanowane z kalendarzem w ręku bardzo mnie cieszy... Jesteśmy już po kupnie mieszkania, ogromnym remoncie i w miarę bezpieczni finansowo - co znaczy, że ja mogę sobie pozwolić na niepracowanie przez pewien czas, a pensja męża pozwoli na spłatę wszystkich kredytów i spokojne życie... gdybyśmy się tak totalnie otworzyli na życie w początkach małżeństwa dalibyśmy dziecku pewnie tyle samo miłości - ale też miałoby zestresowanych i zapracowanych rodziców... mniej spokoju, brak własnego kąta.
Ja nie mówię, że trzeba mieć wszystko i że dziecku trzeba zapewnić wszystko - nasze nie będzie miało luksusów. Wielu naszych znajomych czeka jeszcze na kolejne podwyżki, samochód, większy samochód, drugi samochód.... Nie potępiam ich, bo wychodzę z założenia, że trzeba dojść do pewnego progu, za którym poczuję się bezpiecznie i przyjmę to, co los przyniesie. A dziecko zawsze, nawet w najbardziej przygotowanej sytuacji powoduje rewolucję, czyż nie?
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez mfiel » 18 sierpnia 2007, o 23:13

A ponadto kto powiedział, że małżonkowie mają się spełniać tylko w rodzicielstwie???
Paulinko, potwierdzam, że to co piszesz jest bardzo naiwne, piękne, ale oderwane od ziemi. Czy to co piszesz to teoria, czy świadectwo Twojego życia?
W wielu przypadkach nie da się pogodzić macierzyństwa z pracą zawodową, u mnie np pojawienie się córki spowodowało zmianę stanowiska pracy, a także utratę elastyczności pracy (wyjazdy). Nasza córka była jak najbardziej zaplanowana, nie żałuję, że jest na tym świecie, ale w życiu nie ma nic za darmo, a wybór nie zawsze łatwy.
Dlaczego też skoro Bóg dał człowiekowi możliwość poznania mechanizmów płodności, a co za tym idzie korzystania z daru płodności w sposób w dużej mierze kontrolowany, nie planować pojawienia się dzieci w małżeństwie.
mfiel
Domownik
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 czerwca 2004, o 14:52
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Paulinka » 19 sierpnia 2007, o 21:04

to co pisze wynika z mojego doswiadczenia i zyciowego i wiary, ale jak wczesniej napisalam, te slowa nie sa dla wszystkich. Wszystko co spotykamy w zyciu powinno nas prowadzic do Boga i pisze to dla tych ktorzy chca isc taka droga w zyciu. Jesli uwazacie to za naiwne - trudno, dla mnie jak mowie jest to wynik doswiadczenia zyciowego. Nie jestem juz mloda, spodziewam sie trzeciego dziecka, nie pracuje, mam kredyt mieszkaniowy. Powiem wiecej- to, ze mamy stosunkowo malo pieniedzy, bo nie zyjemy w ubostwie, tez przybliza nas do Boga, bo kaze liczyc bardziej na Niego niz na siebie. A to jest przeciez naszym celem.
W tym sensie nie chce dorosnac- chce byc dzieckiem i jak sw. Teresa oczekiwac wszystkiego od Niego i na Niego sie zdac.
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez kamienna » 20 sierpnia 2007, o 07:19

No i ok.

Ja chcialabym jeszcze dopisać, że strach "przed dzieckiem", a właściwie przed sytuacją jest naturalny.

Ważne co się z tym strachem robi.

ja nie wierzę, że ktoś nie ma ludzkich strachów... Strach jest właśnie sytuacją w której człowiek albo w niego wejdzie i będzie zastraszony przez lata, albo się od niego odwróci w stronę Boga, mówiąc Mu: Boże , widzisz, że się boję, ale twoja wola niech będzie, ufam Ci, że będzie to dla mnie dobre....


Sytuacja w której ktoś nie boi się kolejnego potomstwa jest nieprawdziwa. I jak dla mnie, jeśli ktoś tak mowi, że się dziecka nie boi... po co mu w ogóle jezus chrystus???
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez oreada » 20 sierpnia 2007, o 12:54

Paulinka napisał(a):to co pisze wynika z mojego doswiadczenia i zyciowego i wiary, ale jak wczesniej napisalam, te slowa nie sa dla wszystkich. Wszystko co spotykamy w zyciu powinno nas prowadzic do Boga i pisze to dla tych ktorzy chca isc taka droga w zyciu.


Wiesz, gratuluję Ci takiego doświadczenia, ale mam bardzo głębokie przekonanie, że racjonalne planowanie rodziny nie musi zaprzeczać chęci dążenia do Boga. Takich dróg jest przecież wiele, nieprawdaż? I taką również Kościół akceptuje.
TO, że masz takie nie inne przekonanie w tej materii, nie znaczy, że ktoś kto nie chce mieć dzieci lub nie chce więcej dzieci nie dąży do Boga, albo że nie realizuje ścieżki swojego powołania. Są małżeństwa, które świadomie z różnych powodów decydują sie nie mieć dzieci. Nie mamy prawa oceniać czyichś intymych decyzji, ani tym bardziej mierzyć na tej podstawie "poziomu wiary".

Paulinka napisał(a):W tym sensie nie chce dorosnac- chce byc dzieckiem i jak sw. Teresa oczekiwac wszystkiego od Niego i na Niego sie zdac.


Użyłaś słowa "dorosnąć" w innym znaczeniu niż ja wcześniej. Oczywiście zawsze zgodzę się, że pięknie jest w sposób dziecięcy ufać Bogu. Ale, i to miałam na myśli, mnie wcześniej chodziło o "dorosłość społeczną" - a to jest rzecz, którą trzeba wziąć w swoje ręce, żeby nie skończyło się jak w starym dowcipie o Żydzie, który modli się o wygraną w totka.
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez kamienna » 20 sierpnia 2007, o 12:58

Paulinka napisał(a):to co pisze wynika z mojego doswiadczenia i zyciowego i wiary, ale jak wczesniej napisalam, te slowa nie sa dla wszystkich.


Jeszcze jedna uwaga.

Jesli tak uważasz, to po co założyłaś ten temat???

Z jedenj strony uważasz, że nie każdemu jest dana taka wiara jak Tobie (i tu kochana pychą z leksza zalatuje), a z drugiej piszesz post w którym nie rozumiesz skąd ludzie mają w sobie strach....Dziwne...
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez Paulinka » 21 sierpnia 2007, o 15:31

tylko gwoli przypomnienia:
"Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci. Powinni więc troszczyć się, by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa."
Katechizm Kościoła Katolickiego, 2368

oraz:
"Misja przekazywania życia, spełniana przez pary małżeńskie, jest głęboko uwarunkowana przez okoliczności społeczne i ekonomiczne. Czasem nawet małżeństwa rzeczywiście otwarte na dar życia muszą odłożyć na później decyzję o wydaniu na świat kolejnych dzieci, i to nie z jakichś egoistycznych pobudek, ale pod wpływem obiektywnego poczucia odpowiedzialności. Ubóstwo albo poważne problemy zdrowotne mogą sprawić, że para małżeńska nie jest gotowa na przyjęcie daru nowego życia. Fakt, że w niektórych przypadkach kobiety są zmuszone pracować poza domem, prowadzi do zmian w pojmowaniu roli kobiety w społeczeństwie oraz sprawia, że może ona poświęcić mniej czasu mniej czasu i uwagi życiu rodzinnemu. Zwłaszcza zaś decyzje polityczne dotyczące rodziny, podejmowane w niektórych krajach, nie ułatwiają rodzicom spełniania ich funkcji prokreacyjnej i wychowawczej. Kościół uznaje zatem, że mogą istnieć obiektywne przyczyny usprawiedliwiające ograniczenie liczby potomstwa lub zachowanie dłuższych odstępów czasu między narodzinami kolejnych dzieci, podkreśla jednak, zgodnie z nauką Humanae Vitae, że małżonkowie muszą mieć po temu poważne powody, by godziwe było powstrzymywanie się od współżycia małżeńskiego w dniach płodnych, a podejmowanie go w okresach niepłodnych, kiedy ma ono być wyrazem miłości i umocnieniem wzajemnej wierności."
Jan Paweł II, Audiencja dla uczestników konferencji poświęconej odpowiedzialnemu rodzicielstwu, 11.12.1992r.
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez oreada » 21 sierpnia 2007, o 17:30

Czy sugerujesz, że powody dla których wiele z nas odkładało poczęcie są "niegodziwe"?

Bo inaczej nie mogę tego zrozumieć...
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Ania x » 21 sierpnia 2007, o 18:27

oreada napisał(a): Czy sugerujesz, że powody dla których wiele z nas odkładało poczęcie są "niegodziwe"?


nie no Paulinka tylko cytuje, a jak to odnieść do siebie to już każdy sam chyba powinien rozważyć. Zresztą mój mąż mówi, że jak mam wybrać pomiędzy domyślaniem się czy druga osoba miała intencję złą, neutralną czy dobrą, to nie ma powodu, żeby nie wybrać tej dobrej :P

oreada napisał(a): Bo inaczej nie mogę tego zrozumieć...


Napiszę jak ja to rozumiem. Oczywiście to pewnie nie jest jedna jedyna interpretacja.
Dla mnie JPII odróżnia tu npr od naturalnej antykoncepcji.
Akt małżeński jest wyrazem jedności i miłości małżonków, ale też nierozerwalnie jest związany z płodnością.
JPII pisze gdzie indziej o dwóch sferach nakładających się przy pożyciu

1. miłość - zawsze przynosi jakieś owoce, pozytywne skutki, duchowe i inne
2. pożycie małżeńskie - jako owoc przynosi dziecko

Połączenie tych dwóch sfer to coś niesamowitego, JPII porównuje to do miłości Ojca i Syna, której owocem jest Duch Święty.


Próba ucieczki od faktu powiązania pożycia z płodnością, czyli tego co napisałam w p. 2, to po prostu naturalna antykoncepcja, zdrowsza nieco od antyków dla ciała, dla ducha niezbyt dobra, bo to takie nie wiadomo co, a nie wiadomo co zwykle rodzi frustrację.
Kobieta ma mniejszą ochotę na współżycie w okresie niepłodnym dlatego, że pożycie jest związane z płodnością. Jeśli tego nie uznam, wstrzemięźliwość w okresie płodnym będzie mnie wkurzać. Jeśli to akceptuję, jest mi dużo łatwiej przejść przez trudny czas wstrzemięźliwości. Będzie zrozumiały, choć trudny jak całe chrześcijaństwo

Antyki z tego punktu widzenia to samooszukiwanie się.

Oczywiście szkoda, że JPII nie pisze jakie to wszystko trudne. Chociaż ja muszę przyznać, że uważam, że to nie dużo jest trudniejsze niż pozostałe przykazania. Chrześcijaństwo zawsze szło pod prąd. Ciężko, żeby z seksualnością było inaczej.

A poza tym to o czym napisałam jest sprawą właściwie intencji. To, że ktoś odkłada poczęcie wcale nie oznacza, że stosuje naturalną antykoncepcję. JPII wymienił przecież dość dużo powodów które mogą sprzyjać owemu odkładaniu.

To moja interpretacja, ciekawa jestem innych, bo tekst jest odważny, głęboki i niełatwy w zastosowaniu.
Ania x
Bywalec
 
Posty: 176
Dołączył(a): 25 maja 2007, o 09:27

Postprzez oreada » 22 sierpnia 2007, o 10:32

Oczywiście, że masz rację, Aniu, ale Paulinka przytoczyła te słowa w konkretnym kontekście i w odpowiedzi na konkretne argumenty. To zawęża pole do interpretacji.
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Paulinka » 22 sierpnia 2007, o 14:52

oreada uderz w stol a nozyce sie odezwa, chcialam tymi cytatami podsumowac i ze swej strony zakonczyc watek, aniu x- dziekuje.
z tego co przytoczylam, podkreslilabym slowo powazne powody. A w pierwszym cytacie slowa egoistyczne i wielkodusznosc. I na to chcialam zwrocic uwage. Jak chcesz oreado na ten temat dyskutowac to juz raczej nie ze mna. Raczej nie sprawie ze te cytaty ulegna zmianie. A takze nie stwierdze jakie sa Twoje powody- czy godziwe czy nie.
pozdrawiam
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez Dorotaa » 6 maja 2008, o 21:37

ja jestem w pierwszej ciąży :P nasze dzieciątko jest planowane, chciane i oczekiwane z niecierpliwością :) kocham dzieci i mam nadzieję, że to pierwsze nasze maleństwo będzie miało rodzeństwo, ale równocześnie nie ukrywam, że obawiam się jak to będzie po porodzie, kiedy pojawi sie następne dziecko, i ile będziemy mieć dzieci. Nie uważam jednak, że miałabym być przez to zamknięta na rodzicielstwo, że nie ufam Panu Bogu, jestem człowiekiem i niepokój zawsze będę odczuwać.
Dorota 24 tc
Dorotaa
Domownik
 
Posty: 448
Dołączył(a): 23 marca 2007, o 01:54
Lokalizacja: południe Polski

Postprzez dota321 » 7 maja 2008, o 10:21

przeczytałam wątek i stwierdzam, że nie jestem wielkoduszna :( mam cichą nadzieję, ze moje powody odkłądania poczęcia są naprawdę poważne, bo inaczej... :(
dota321
Domownik
 
Posty: 368
Dołączył(a): 31 października 2007, o 09:05
Lokalizacja: W-wa

Postprzez Bright » 8 maja 2008, o 21:14

Dota, nie wgłebiaj się w to za bardzo, bo sobie ufundujesz nieuzasadnione poczucie winy.
Twoje powody znasz Ty i Bóg, i jeśli w kontekście sytuacji Twego życia (zdrowia, psychiki, warunków materialnych, sytuacji w miejscu zatrudnienia, ...) są one dla Ciebie dostatecznie ważne, by poczęcie odkładać, to wszystko jest OK.
Bright
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 284
Dołączył(a): 10 września 2007, o 13:21

Postprzez Dorotaa » 8 maja 2008, o 21:23

bright
bardzo mądrze to napisałaś :D

Dorota 24 tc
Dorotaa
Domownik
 
Posty: 448
Dołączył(a): 23 marca 2007, o 01:54
Lokalizacja: południe Polski

Postprzez Paulinka » 15 lipca 2008, o 20:45

Dorota skoro odczuwasz niepokoj to znaczy ze nie ufasz Panu Bogu - dla mnie to jasne i proste
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez Tatuś » 15 lipca 2008, o 23:01

paulinko, sorry, ale bzdury piszesz!
Czytałas może Dzienniczek. s. Faustyny - największej orędowniczki ufności w Bożą Wolę. I wiesz nawet ona bała się, gdy dopadały ja meki i cierpienia w chorobie, pomimo, że całe zycie pragnęła się zjednoczyc z Bogiem poprzez śmierć!

My jestesmy ludźmi - nie ma siły musimy się bać - trzeba tylko umiea iść do przodu pomimo wszystko!
Tatuś
Domownik
 
Posty: 302
Dołączył(a): 30 grudnia 2007, o 23:36

Postprzez Dorotaa » 16 lipca 2008, o 10:42

tatuś dziękuję :)

jestem tylko człowiekiem, boje sie róznych rzeczy a Panu Bogu staram sie ufać jak umie gdybym tego nie robiła, to bym już dawno zwariowała :)

Dorota 34 tc
Dorotaa
Domownik
 
Posty: 448
Dołączył(a): 23 marca 2007, o 01:54
Lokalizacja: południe Polski

Postprzez dota321 » 16 lipca 2008, o 12:56

wiesz co, Paulinko, przez Twoje wypowiedzi ogarniała mnie niechęć do dzieci jako takich i do matek ogólnie rzecz biorąc. Myslałam, ze jak zostanę matką, to mi hormony tak namieszają w głowie i stanę sie fanatyczna Matką-Polką... :lol:
szczęśliwie- podjęłam wraz z mężem decyzję o poczęciu dziecka i niedługo moze sie uda; ale dochodzenie do tej decyzji to moja długa i cieżka droga- zarówno pod względem fizycznym (konieczność wykonania rozmaitych badań, o których zdrowe kobiety nie mają pojecia) i psychicznym i duchowym (a to juz sprawy miedzy mna a PB).
To, ze się boję -to chyba normalne. Odczuwanie strachu jest emocją, wbudowaną nam zreszta przez Boga, i dla mnie logiczne jest, ze moge odczuwać strach, ale jednoczesnie wiedzieć ze PB czuwa i ufać Mu. Wiec mój strach świadczy o moim człowieczeństwie i poważnym, odpowiedzialnym podejściu do macierzyństwa w mojej konkretnej sytuacji.
dota321
Domownik
 
Posty: 368
Dołączył(a): 31 października 2007, o 09:05
Lokalizacja: W-wa

Postprzez Paulinka » 16 lipca 2008, o 21:57

dobrze macie racje przepraszam
nie odczuwanie strachu jest brakiem zawierzenia Bogu ale poddanie sie temu uczuciu
samo odczucie czy uczucie to rzeczywiscie jest reakcja naturalna, ale my nie jestesmy zwierzetami zeby tylko uczucia nami kierowaly dlatego takie odczucie strachu jest wezwaniem do zastanowienia sie czego sie boje i czy nie uwazam jednak ze PB chce dla mnie czegos zlego
Paulinka
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 13:35

Postprzez Kazimiera » 17 lipca 2008, o 08:32

Paulinko,z tego co piszesz to chyba masz dziesiecioro albo i wiecej dzieci.
Wybacz ale nie kazdy jest gotowy by tyle ich miec co nie znaczy ze jestesmy gorsze niz Ty.
Swoja droga zycze Ci cierpliwosci w wychowywaniu calej gromadki.
Pozdrawiam!
Kazimiera
Przygodny gość
 
Posty: 4
Dołączył(a): 7 lipca 2008, o 10:33
Lokalizacja: Gdansk

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Powrót płodności po porodzie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron