Teraz jest 21 lutego 2024, o 17:18 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Oczekiwanie - rok 2011

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez groszek » 11 stycznia 2011, o 22:54

Kręciołku przepraszam jeśli Cię uraziłam. Chodziło mi tylko o to,że czasem jak zupełnie się odpuści to się udaje a skoro cały czas się leczyliście to napewno często o tym myślałaś.
Życzę nam wszystkim abyśmy umiały przyjąć to co Góra nam daje choć wiem jakie to trudne.
groszek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 8 czerwca 2009, o 13:45

Postprzez mmiśka » 11 stycznia 2011, o 23:30

Fruzia "wątek dla desperatek" jestem za :!: Szósty rok starań i 1poronienie. I też już jestem małej wiary po tych wszystkich przeżyciach :(
mmiśka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 223
Dołączył(a): 1 lutego 2006, o 22:06

Postprzez kami79 » 11 stycznia 2011, o 23:37

Niewiem czy to komus pomoze czy nie, ale czytajac Wasze posty mysle o moej kolezance Oli.
Wyszla za maz sporo po 30- ce, byla niepelnosprawna i chodzila o kulach. Majac 35 lat (lub wiecej) zaszla w pierwsza ciaze. Dziewczynka zmarla w jej lonie w 6 m-cu ciązy. Do tego byla cala polamana- byc moze odziedziczyla jakas genetyczna chorobe. Niedlugo potem druga ciaza, i kolejna coreczka na podobnym etapie ciazy zmarla. Ola i jej maz przysposobili syna kuzynki jako rodzice zastepczy, co dla niej bylo ogromna radoscia bo w jakis sposob wypelnilo pustke w jej sercu i dzieki opiece nas chlopcem, mogla sie realizowac jako mama. Gdy temat ciazy zostal niejako zamkniety, Ola zaszla w ciaze i urodzila zdrowego chlopca majac 40 lat. Bez staran, bez problemow i zupelnie nieoczekiwanie bo gdy poszla na kontrol do ginekologa, ten wyczul "cos" w jej macicy. Zrobil usg i okazalo sie ze to kilkutygodniowa ciaza.
Nie kazdy przezyje podobny happy end, ufam jednak ze to swiadectwo podniesie niektore z Was na duchu
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Calliope » 12 stycznia 2011, o 01:19

Fruzia, mogę się tylko domyślać co czujesz, na pewno jest to barrrdzo trudne doświadczenie, ale ja próbuję Ci tylko przekazać, że kiedy bezgranicznie zaufasz Bogu, oddasz mu to wszystko, powiesz że już nie masz siły i nie rozumiesz tej męczącej sytuacji to prędzej czy później otrzymasz od Niego jakąś sensowną odpowiedź...
Wszystko jest przecież po coś, ma jakiś sens!
Calliope
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 28 października 2010, o 22:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Fruzia » 12 stycznia 2011, o 11:44

Przepraszam za moje marudzenie. Dopiero jak wczoraj wyłączyłam już komputer, dotarło do mnie, ile jest we mnie żalu i innych negatywnych emocji. Nie chcę Was nimi zamęczać. Próbowałam je wylać na modlitwie przed Panem, ale nie jest to takie proste.

AniaM, daleko mam do W-wy.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez groszek » 13 stycznia 2011, o 22:17

Fruzia doskonale Cię rozumiem jak jest ciężko :( Ja nie mam już czasem sił, nie rozumiem tego wszystkiego... wątek desperatek :D
groszek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 8 czerwca 2009, o 13:45

Postprzez MAKG » 14 stycznia 2011, o 10:59

Hm... tak mi się wydaje, że każda z nas (może trochę niezależnie od tego jak długo trwają starania) czuje podobnie... I ten temat jest po to aby się wspierać wzajemnie...

Ja właśnie rozpoczęłam kolejny cykl, a ponieważ poprzedni zakończył się nadzwyczaj długą fazą lutealną, pozwoliłam sobie obudzić nadzieję - oczywiście kosztowało mnie to kolejne rozczarowanie i atak płaczu, którego nie mogłam powstrzymać...

Czasem zastanawiam się, czy nie powinnam zwrócić się o pomoc do jakiegoś specjalisty typu psycholog... Może to objaw jakiejś depresji, ale od roku żyję jakby w ciągłym zawieszeniu, wyczekiwaniu. Tak jakby wszystko było podporządkowane, uzależnione od tego kiedy i czy będzie dziecko... Nic mi się nie chce, do niczego nie mam zapału - do pracy zawodowej (którą zawsze lubiłam) straciłam serce, nie mam siły ani ochoty podjąć dalszych etapów edukacji w moim zawodzie. Nie chce mi się spotykać ze znajomymi, nawet z wieloletnimi współlokatorkami (nazwijmy je nawet "przyjaciółkami"), które albo już mają dziecko, albo właśnie je oczekują... Mało rzeczy też mnie cieszy - budowa wymarzonego domu, wybieranie płytek, podłóg...
Często chce mi się wyć, staram się tego nie robić, żeby nie sprawić przykrości mężowi, tym bardziej teraz kiedy mamy diagnozę po jego stronie (teratozoospermia)...

Nie jest łatwo, powiedziałabym wręcz że jest cholernie ciężko... Staram się zaufać Bogu w Jego plany, ale nie wiem jak długo dam jeszcze radę...
Nie wiem jak pogodzić nadzieję z ciągłymi rozczarowaniami... :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Anetaaa30 » 14 stycznia 2011, o 22:57

MAKG, rozumiem Cię doskonale, tak jak i wiele dziewczyn na tym forum. Łzy i rozczarowanie po 3 letnich staraniach muszą być, ja przez pierwsze dni jak przychodzi @ sobie popłaczę, a potem znów jak co miesiąc zbieram siły zapominam o tym, przez chwilę, że się nie udaje i staramy się. Potem wyczekiwanie i niestety ciągle to samo, ale jeszcze z uporem maniaka wierzę, że kiedyś się uda. Obecnie jestem w trakcie @ i zbieram się w sobie na siłę do życia, żyję z dnia na dzień, nie mam ochoty nic planować, bo po co, dla kogo? niestety nie widzę celu. Planujemy kiedyś budowę domu, ostatnio stwierdziliśmy, że dopóki nie będzie dziecka nie będziemy tego planować, czuję się jak w zawieszeniu bez szans na cokolwiek i niestety zazdroszczę innym jak im łatwo przychodzi szczęście.
Niektórym z nas na pewno się uda, innym niestety nie, nie wiadomo na kogo wypadnie, ech życie...
Anetaaa30
Przygodny gość
 
Posty: 4
Dołączył(a): 30 listopada 2010, o 20:16

Postprzez oliczek » 15 stycznia 2011, o 00:41

podziwiam, że jeszcze wierzycie w jakiś Bozy plan
ja wątpię i to co raz bardziej, Bóg albo nie jest wszechmocny, albo nie jest miłosierny, nie wiem która opcja jest gorsza
pracuję w sądzie w sprawach karnych i to jacy ludzie mają dzieci i co im złego robią, to przekracza ludzkie pojęcie, czsami nie jestem w stanie czytać dalej akt
gdzie tu Boża logika i miłość?cierpienie dorosłych w miare umiem sobie wytłumaczyć, ale dzieciaczków już nie!i co? tacy ludzie mają dzieci ile chcą, a kolejne i tak maltretują, molestują, czy głodzą
to co się dzieje wokół mnie w połączeniu z moimi staraniami już od prawie 3 lat coraz bardziej skłania mnie to przekonania, że naszym życie rządzi przypadek, a Bóg jest tylko biernym widzem, albo nie może nic zrobić, albo nie chce
czasami mam wręcz wrażenie, że patrząc tam na mnie z góry ma po prostu niezły ubaw, zaprasza wszystkich sąsiadów na przedstawienie, widzi jak się męczymy, staramy i mysli sobie"i tak was nie obdarzę, tym, czym chcecie, bo nie męczcie się dalej"
nie mogę już słuchać o tym, że rodzi się mało dziecki, ze młodzi wybierają egosityczny i konsumpcyjny tryb życia itd. Kościół też o tym grzmi jak najety, a przecież tylu porządnych ludzi pragnie mieć dziecko i to nie jedno, a im tylko rzuca się kłody pod nogi
przepraszam za taki nieskładny post, tok myśli troche oderwanych od siebie, ale tak to widzę
życzę dobrej nocy
oliczek
Przygodny gość
 
Posty: 33
Dołączył(a): 14 stycznia 2010, o 15:02
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Calliope » 16 stycznia 2011, o 02:25

Smutne, że masz taką straszną wizje Boga :/
Sęk w tym, że On wie co jest dla Ciebie najlepsze...

W ogóle to proponuje żebyśmy podjęły za siebie nawzajem modlitwę - a w szczególności za dziewczyny, które tracą nadzieję, bo takich na tym forum nie brakuje
Calliope
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 28 października 2010, o 22:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez mmiśka » 16 stycznia 2011, o 23:22

Calliope na początku starań może też bym tak na to patrzyła jak Ty. Ale po tylu latach i cierpieniach nie raz zdarza mi się pomyśleć tak jak to opisała Oliczek. Niestety :(
mmiśka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 223
Dołączył(a): 1 lutego 2006, o 22:06

Postprzez groszek » 17 stycznia 2011, o 00:43

ja staram się nie dopuszczać do siebie takich myśli o Bogu ale nie ukrywam,że po tym co przeszliśmy, po tych ciągłych staraniach też się zastanawiam gdzie Jego Miłosierdzie:( Dziś właśnie zobaczyłam pod szpitalem dziecięcym kobietę w ciąży z... papierosem. I znów we mnie bunt i złość czemu ona może mieć dziecko a my nie mimo,że nie pijemy, nie palimy i staramy się stawiać Go na pierwszym miejscu. Ale ponoć tych co najbardziej kocha najbardziej doświadcza... Tak, polecamy się, my wątpiące,waszej modlitwie
groszek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 8 czerwca 2009, o 13:45

Postprzez MAKG » 17 stycznia 2011, o 11:46

Wczoraj na mszy św. nasz znajomy ksiądz polecił film krótkometrażowy - dostępny na youtube:
http://www.youtube.com/watch?v=fyRnby4oE0E

To tak a propos tego, że Bóg doświadcza tych, których kocha...
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez arturka » 17 stycznia 2011, o 12:50

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. On jest samą Miłością, proszę spróbujcie w to uwierzyć. Modlę się za Was (u nas po siedmiu latach małżeństwa urodziło się dziecko (pierwsze zmarło wcześniej w moim łonie) a teraz już mamy trójkę żyjących :D .
arturka
Przygodny gość
 
Posty: 27
Dołączył(a): 28 grudnia 2010, o 12:12

Postprzez MAKG » 17 stycznia 2011, o 13:56

Dziękuję arturka! :)

Poza tym, już niedługo będziemy miały oficjalnego Wstawiennika błogosławionego - wielu księży mówi o tym, że modlitwa za wstawiennictwem Jana Pawła II jest pomocą dla takich jak my, które proszą Boga o dar macierzyństwa...
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez oliczek » 18 stycznia 2011, o 20:09

Calliope
pogadamy, jak będziesz za sobą miała tyle lat bezowocnych starań, co ja i wtedy zobaczymy, czy nadal Bozy plan będziesz uważać za najlepszy i czy nadal będziesz tak ufna
oliczek
Przygodny gość
 
Posty: 33
Dołączył(a): 14 stycznia 2010, o 15:02
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Calliope » 20 stycznia 2011, o 00:11

A właśnie, że będę ufała i to do końca.

Mimo że staram się dopiero kilka miesięcy nie wszystko z moją płodnością jest ok., leczę się, może to nie to samo co 7 lat czekania, ale też nie mam jasnej sytuacji. I co z tego? Bóg chce mojego szczęścia i ja w to wierze - tyle...

Zresztą niektóre z Was biorą się z starania po trzydziestce albo w wieku czterdziestu lat, a potem mają pretensję do Boga, że nie wychodzi - przecież nie od dziś wiadomo, że prawdopodobieństwo poczęcia maleje wraz z wiekiem. Nie mówię, że zawsze, ale w znakomitej większości to są konsekwencje wcześniejszych decyzji!
Calliope
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 28 października 2010, o 22:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez AniaM » 20 stycznia 2011, o 07:46

a jak ktoś wziął ślub w wieku 33-34 lat to kiedy miał się wziąć za starania???
tak łatwo na oceniać. Nie każdy wychodzi za mąż w wieku 24 lat i ma potem 15 lat na starania. Wtedy na pewno poziom emocji jest mniejszy. Czasem komuś zostaje 3-4 lata na starania.

my się staramy 3 lata i choć bywało mi trudno to teraz już mam do tego dystans i wiem, że Bóg jakiś plan w tym ma, ogólnie cieszę się bo skończyliśmy kurs adopcyjny.
Poza tym łatwiej mi to przechodzić kiedy porozmawiam o tym z moim kierownikiem duchowym. On wie co dla mnie dobre. ja Go kocham i Mu ufam. Może mam dawać świadectwo innym, może mam się ćwiczyć w zaufaniu. Nie muszę tego rozumieć umysłem, muszę ufać. Cholernie trudne ale wiece co - od pewnego czasu mam w sobie spokój i wiem, że jest Boży spokój:D
AniaM
Przygodny gość
 
Posty: 86
Dołączył(a): 1 grudnia 2006, o 23:24

Postprzez Calliope » 20 stycznia 2011, o 09:55

Nie mówię o kobietach, które późno wzięły ślub - to coś zupełnie innego, mówię o tych, które odkładały ciążę, bo kariera, bo zła sytuacja finansowa, bo brak gotowości i tego typu sprawy...

A Ty masz super postawę i właśnie o to chodzi! Niech wszystkie lamentujące biorą z Ciebie przykład :)
Nie próbujmy ustawiać sobie życia tak jak nam się podoba, bo często nie wiemy co tak naprawdę jest dla nas dobre.

Osobiście też mam w sobie taki pokój i bardzo mi z tym dobrze - co ma być to będzie!
Calliope
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 28 października 2010, o 22:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez aniap » 20 stycznia 2011, o 11:12

Calliope może nie oceniaj ludzi o których tak naprawde nic nie wiesz, ja z mężem zaczeliśmy strania w sumie już nocy poślubnej, nie mieliśmy wtedy ani dobrej sytuacji finansowej, ani mieszkania, a tym bardziej nie myślałam o robieniu kariery. Mąż ma ponad 35 lat to co mam poszukać sobie młodszego przed 30-stką, żeby mieć dzieci?? Dziś mówisz że zawsze będziesz ufać, ale tak naprawde "nigdy nie mów nigdy" bo tego nie wiesz co będzie za parę lat. Więc może straja się bardziej innych słuchać i zrozumieć niż tylko oceniać wypisując bardzo mądre zdania, ale niestety człowiek jest tylko człowiekiem i może watpić, buntować się itd.
aniap
Przygodny gość
 
Posty: 66
Dołączył(a): 31 sierpnia 2009, o 13:59

Postprzez Calliope » 20 stycznia 2011, o 11:32

Tak jak pisałam wcześniej - nie chodzi mi o kobiety, które z jakiś względów np. późniejszego zamążpójścia, nie mogły starać się od 20stki albo starały się od samego początku, ale takie, które celowo latami odkładały poczęcie, a w wieku np. 40 lat nagle doszły do wniosku, że chcą mieć dziecko.

I wcale ich nie oceniam, tylko uświadamiam, że wówczas nie ma co się buntować na Boga, bo o problemie z poczęciem zdecydował nie On tylko czynnik ludzki (w tym przypadku zmniejszenie płodności poprzez długoterminowe odkładanie poczęcia)
Calliope
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 28 października 2010, o 22:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez aniap » 20 stycznia 2011, o 13:00

Calliope tylko piszesz o tym na tym forum i być może ranisz uczucia wielu osób które latami starają się o dziecko i zawsze pragnęły posiadać rodzinkę. I sory ale nie wiesz jak boli fakt iż pragnie się dziecka i może nigdy się go nie doczeka. Krótko po ślubie z mężem wiedzieliśmy gdzie jest przyczyna naszych niepowodzeń i nie wiele możemy z tym zrobić. I nie wiesz jak się czułam wtedy gdy poraz pierwszy zobaczyłam wyniki, nie wiesz jak się czuję teraz. Może teraz boli troszke mniej, ale nadal boli i nadal czasami sobie poprostu popłacze i niekiedy wydaje mi się że Bóg poprostu mnie kara, nie zawsze potrafie zaufać .... myślę że więcej pisać nie musze, może przynajmniej niektórzy to rozumieją, ot tak poprostu
aniap
Przygodny gość
 
Posty: 66
Dołączył(a): 31 sierpnia 2009, o 13:59

Postprzez magna » 20 stycznia 2011, o 14:31

Calliope - wybacz, nie chcę Cię obrażać, ale - bardzo mnie rażą Twoje posty... I smucą.
Naprawdę sądzisz, że na forum praktykujących npr są całe tłumy ludzi, którzy z rozmysłem, dla korzyści materialnych i sukcesu zawodowego odkładali w "nieskończoność" (czyli do 40-tki) poczęcie?
Nie zauważyłaś, że bardzo wiele tu osób wierzących, a u wierzącego człowieka to raczej byłaby bardzo rzadka metoda postępowania?
Poza tym npr zakłada jednak do pewnego stopnia otwarcie na poczęcie i po jakimś czasie stosowania go naturalnym staje się, że się zaczyna chcieć mieć rodzinę ... I przestaje się unikać poczęcia, a zaczyna się go chcieć.
Metoda służy przecież planowaniu rodziny, a nie eliminacji możliwości jej założenia!!
Myślę, że nie przeczytałaś do końca regulaminu - mamy sobie pomagać, a nie się oceniać.
Jest tu spora grupa osób, która mimo wielu lat starań dziecka się nie może doczekać - potrzebują modlitwy, wsparcia, prawdziwej nadziei, a nie epatowania postawą: "jestem lepsza od Was, bo ja nigdy nie stracę nadziei". Nigdy - bardzo mocne słowo. Uważaj ze stosowaniem go.
magna
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 203
Dołączył(a): 2 lutego 2010, o 21:37

Postprzez Calliope » 20 stycznia 2011, o 14:48

Wiem, że potrzebujecie modlitwy i modlę się za Was.

A to jest po prostu moje zdanie i nie ma co teraz rozpoczynać dyskusji w tym temacie, bo tak jak pisałaś, nie po to jest to forum.

Trzymam za Was kciuki i powierzam Was Bogu!
A temat zamykam :)
Calliope
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 28 października 2010, o 22:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Fruzia » 20 stycznia 2011, o 17:38

Calliope napisał(a):A właśnie, że będę ufała i to do końca.

Zresztą niektóre z Was biorą się z starania po trzydziestce albo w wieku czterdziestu lat, a potem mają pretensję do Boga, że nie wychodzi - przecież nie od dziś wiadomo, że prawdopodobieństwo poczęcia maleje wraz z wiekiem. Nie mówię, że zawsze, ale w znakomitej większości to są konsekwencje wcześniejszych decyzji!


No nie, trafiło mnie. Nie napiszę, co myślę, bo byłoby w tym za wiele złości. Mam nadzieję, że naprawdę masz zamiar zamilczeć na ten temat.
Jestem tak wściekła :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
Jeśli masz takie zdanie na mój temat, to podaruj sobie modlitwę. Nie ma sensu.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez Anetaaa30 » 21 stycznia 2011, o 00:11

Calliope, wbiłaś mnie w krzesło swoim postem!!! Jak możesz tak szufladkować dziewczyny starające się o ciążę, powtarzać otarte slogany?
Sorry, nie czas i miejsce na to. Nie osądzaj ludzi i trochę pokory dziewczyno, nie tylko Ty jesteś cudowna i pełna wiary w Boga. Podziwiam za tą pewność siebie i mam prośbę nie wypowiadaj się się na temat "co by było gdyby". Nie wiesz jak długie starania wyniszczają psychikę kobiety, zniechęcają do życia, wpędzają w poczucie osamotnienia i mam nadzieję, że tego nie doświadczysz i trochę szacunku do ludzkich uczuć. Jeszcze Twoim zdaniem powinniśmy czuć się winne? że nie mamy dzieci, że wcześniej w 18 latach nie ukladałyśmy sobie życia. Czasem tak się układa, że za mąż wychodzi się przed 30stką. Uff wylałam to z siebie. Kochane nie każdy rodzi dzieci w wieku 20 lat, my dojrzałe kobietki też mamy o co walczyć, czekam na pozytywne wiadomości, że w końcu komuś się udało.
Anetaaa30
Przygodny gość
 
Posty: 4
Dołączył(a): 30 listopada 2010, o 20:16

Postprzez MAKG » 21 stycznia 2011, o 10:21

Anetaaa30 napisał(a):Nie wiesz jak długie starania wyniszczają psychikę kobiety, zniechęcają do życia, wpędzają w poczucie osamotnienia


Skąd ja to znam... :((

Boże, zmiłuj się nad nami, bo ten ciężar jest okrutny!!
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Fruzia » 21 stycznia 2011, o 15:25

Jakby to kogo interesowało, to złość mi już przeszła. Widzę, że dzięki terapii się coś we mnie zmieniło. Kiedyś dużo dłużej i bardziej przeżywałam takie sytuacje, teraz mam w sobie więcej dystansu.
Poza tym leżę chora i przyszła kolejna @.
Też jak MAKG miałam ostatnio długą fazę lutealną. Przeważnie mam 10-12 dni, więc byłam już prawie pewna szczęścia. 17 dnia jeszcze tempka urosła i zrobiłam test. Był negatywny, a później tego dnia przyszła @. To było straszne. Jeszcze w tym podłym nastroju pisałam pierwszy post w tym wątku. Chyba tez jakoś wtedy obejrzałam film, który mi dołożył. Teraz czuję się już lepiej.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez Amazonka » 21 stycznia 2011, o 18:56

Film miał coś wspólnego ze staraniami?
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez Fruzia » 21 stycznia 2011, o 19:39

Miał wiele wspólnego ze staraniami i adopcją. Film "Nigdy nie mów nigdy". Rozwalił mnie.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak zaplanować poczęcie?

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron