Teraz jest 30 lipca 2021, o 13:19 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

które spodziewają się dzidziusia???

... czyli mamusie oczekujące, łączcie się (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

które spodziewają się dzidziusia???

Postprzez kamienna » 14 czerwca 2007, o 21:35

Ja, ja, ja, ja....:)

To dopiero absolutny początek. Gdzieś 4ty, góra 5ty tydzień:)
Ale dziś mnie odrzuciło od arbuza:)

Jak się czujecie? Który tydzień? Które dzieciątko?
Moje to trzecie - jedna jest Marta (14mscy), drugi - Franek (24 luty 2007) - w niebie, no i to jest trzecie.
Wiecie co jest ciekawe? Termin porodu wyliczają mi kalkulatory na 24 luty!!! Ale niespodzianka:)
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez malamini » 15 czerwca 2007, o 08:06

Gratulacje kamienna!
Ja też spodziewam się maleństwa :D :D :D
Wyliczyłam sobie termin na 11 lutego, dziś rozpoczęłam 7 tydzień. To moja pierwsza ciąża, dlatego mam i sporo obaw, ale jak widzę jest tu się kogo poradzić w razie potrzeby. W poniedziałek mam wizytę u gina. Na razie czuję się średnio dobrze, to znaczy nie mogę jeść, a jestem i tak bardzo szczupła, chyba jeszcze schudłam z pół kilo i jeszcze ta sennopść w ciągu dnia- mogłabym zasnąć na stojąco.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamusie! Może jeszcze któraś się odezwie!
malamini
Przygodny gość
 
Posty: 12
Dołączył(a): 8 marca 2007, o 17:11

Postprzez Amazonka » 15 czerwca 2007, o 08:21

Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez kamienna » 15 czerwca 2007, o 08:57

Amazonka, ja wiem, że są takie tematy, ale chodziło mi o aktualnie oczekujące.
W tamtym temacie - ostatni post jest z grudnia 2006.
A to ma być temat dla aktulanie zaciążonych:) Taka grupa wsparcia (jak w temacie Oczekiwanie)

Nie odbieraj mi tej przyjemności...
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez oreada » 15 czerwca 2007, o 09:15

17 tydzień, pierwszy raz, termin pierwsze dni grudnia, juz po mdłościach i sennościach, 4kg na plusie. :P :P :P :P
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez kukułka » 15 czerwca 2007, o 10:40

20 tydzień, termin na 8 listopada, pierwsze dzieciątko (planowane), płci jeszce nie znamy, ale za tydzien USG 4D to sie dowiemy i o płeć, 5,5 -6 kg na plusie (ale na szczęsice tylko w brzuchu i biuście).
Ja 26,5 roku, mąż 30, a dzieciątko w brzuszku 18 tygodni (liczac od poczęcia):)
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Bratka » 15 czerwca 2007, o 11:14

To i ja się podczepię- jakiś 28 tc(od poczatku mam problem ze zgodzeniem sie na odgórne wylicznia- W każdym razie na przytulenie synka muszę poczekać do poczatku wrzesnia). Jest to moje pierwsze maleństwo - zupełne zaskoczenie!

Pierwszy raz zobaczyłam maluszka w 6 tc- był wtedy taki malutki że wyglądało jakby poza bijącym sercem nic nie miał. A obok był wielki pęcherzyk żółtkowy i każdemu trzeba było wyjasniać że to mniejsze to dziecko. A teraz? Jest duży, ruchliwy i trudno cokolwiek zobaczyć, choć lekarz za każdym razem dokładnie opisuje co gdzie jest.
Bratka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 262
Dołączył(a): 3 marca 2005, o 16:04

Postprzez Bratka » 15 czerwca 2007, o 11:32

malamini ilością jedzenia to się nie przejmuj- skoro nie czujesz isę głodna to nie ma powodu do jedzenia na siłę.
Ja miałam dokładnie odwrotną sytuację- do 4 miesiąca jadłam masakrycznie dużo- bez zachcianek. W pracy to prawie musiałam sie ukrywać, bo były uszczypliwe komentarze, z resztą mąż też sie śmiał że będzie mógł mnie kulać :lol: . Jestem szczupła i się martwiłam że będę olbrzymia- zwłaszcza że od poczatku ciąży wywaliło mi brzuch. Na szczęście jakoś nie przytyłam za dużo- do teraz 7 kg- (90% to brzuch). Oprócz śniadania zabieranego z domu miałam w lodówce coś na wszelki wypadek. Dosłownie musiałam co dwie godziny porządnie się najeść. Najgorsze było że mdliło jak byłam głodna i mdliło przez ok pół godziny po jedzeniu.

A senność minie nawet nie zauważysz kiedy- wcześniej żeby zasnąć musiałm mieć ciemno i cicho, a w okresie tej senności to chyba mogliby ściany burzyć a i tak bym spała. Fajne jest to, że sennośc minęła a pozostało to, że umiem spać przy "niesprzyjających" warunkach- może nie będe sie budzić na każde kwilnięcie dziecka ;-)
Bratka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 262
Dołączył(a): 3 marca 2005, o 16:04

Postprzez oreada » 15 czerwca 2007, o 11:38

Bratka napisał(a):
A senność minie nawet nie zauważysz kiedy- wcześniej żeby zasnąć musiałm mieć ciemno i cicho, a w okresie tej senności to chyba mogliby ściany burzyć a i tak bym spała.


Ja raz zasnęłam, jak akurat jakieś instalacje spółdzielnia wymieniała, rozwalali bruk i kawałek muru tuż pod naszym oknem. Jak się położyłam, łóżko wibrowało, hałas był niemiłosierny, a ja w kimę! :D :D w ogóle mi to nie przeszkadzało. Ale to było kilka tygodni temu...
Teraz zanim zasnę, to długo szukam wygodnej pozycji, bo te w których dotąd spałam odpadają: albo mi biust przeszkadza, albo brzuch - choć jeszcze niezbyt duży. :?
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Bratka » 15 czerwca 2007, o 11:50

oreada To mi Synuś czesto wybiera pozycję- na prawy bok- nie bo mu nie pasuje, na lewym jak jestem to tez się wścieka. Więc cierpię i leżę na plecach- choć próbuję się troszkę odgiąć w którąś stronę- zazwyczaj się udaje go oszukać, co jednak jest wygodniejsze dla mnie. Jakoś niezauważenie przestałam sie kłaść w ulubionej przedciążowej pozycji- na brzuchu :roll:
Bratka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 262
Dołączył(a): 3 marca 2005, o 16:04

Postprzez kajanna » 15 czerwca 2007, o 13:07

To i ja się dopiszę. :D
Koniec 29 tygodnia, termin mam na początek września.
Ciąża druga, ale mamy jednego Aniołka (7 tydzień), tak więc będzie to pierwsze dziecko, które będę mogła przytulić - a konkretnie synek. :D
Czuję się nadspodziewanie dobrze, aż jestem zdziwiona, nawet upały tak bardzo mi nie dokuczają, a cieplej już chyba na szczęście nie będzie. 8 kilo na plusie, głównie brzuch i biust. 8)
Zabieramy się właśnie za kompletowanie wyprawki.
kajanna
Domownik
 
Posty: 348
Dołączył(a): 19 sierpnia 2005, o 19:59
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Bratka » 15 czerwca 2007, o 13:25

Kajanna, widze że jesteśmy tak samo :-) I też chłopak. Z tym, że ja się duszę- dobrze że na zwolnieniu jestem, bo bym nie wyrobiła codzinnie w tramwaju ponad godzinę. Z przygotowaniami na małego to tak spokojnie posuwamy się do przodu. Z rzeczy przydatnych mamy przewijak i łóżeczko, które jeszcze trzeba przywieźć od Rodziców. I obiecane ciuszki. Wybraliśmy też wózek. Nad imieniem jeszcze pracujemy- a Wy już wybraliście?
Bratka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 262
Dołączył(a): 3 marca 2005, o 16:04

Postprzez kajanna » 15 czerwca 2007, o 13:46

Tak, Bratko, też zauważyłam, że idziemy łeb w łeb... a raczej brzuch w brzuch. :lol:
Na szczęście pracuję w domu, gdzie mam chłód (kamienica) i wentylatorek, komunikacją miejską nie muszę dużo jeździć. Ale tak o 7,8 stopni mogłoby się spokojnie ochłodzić.
Wózek wybrany, zamówimy na początku lipca, ubranka kupujemy stopniowo, aby rozłożyć sobie przyjemność w czasie :D , łożeczko i przewijak dopiero w sierpniu planujemy kupić, bo po co ma stać i się kurzyć. W rodzinie będziemy pierwsi dzieciaci, więc nie bardzo możemy po kimś coś dostać (za to młodsze siostry męża pewnie się już cieszą na spadek po nas :wink: )
Jeśli chodzi o imiona, to mamy wybrane dwa i cały czas się waham, na które się zdecydować - razem nie nadam, bo niezbyt do siebie pasują. Pozostaje nadzieja, że jak się chłopak pojawi po tej stronie brzucha, to się po prostu okaże, czy jest Szymkiem, czy Jerzykiem... a może jeszcze kimś innym?
kajanna
Domownik
 
Posty: 348
Dołączył(a): 19 sierpnia 2005, o 19:59
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kukułka » 15 czerwca 2007, o 19:09

My nie mamy jeszce imion, a wózek juz ammy, kupiony od znajomych, łóżeczka jeszcze nie, albo będzie używane, jesli sie da odnowić, albo nowe, jeśli się odnowić nie da.
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez kamienna » 15 czerwca 2007, o 19:10

Czyli jest nas sześć:)
Muszę sobie gdzieś pospisywać wasze nicki i daty:)

Przede mną dopiero pierwsza wizyta 3 lipca.

Milamini - ja też na początku pierwzej ciąży nic nie mogłam jeść - od razu było miźle. Ale raz poszłam na targ kupić coś na obiad i tam na straganie kapustą kiszoną mi zaleciało. Kupiłam sobie i w domu aż się rozpłakałam, jedząc ja rękami - bo to była pierwsza potrawa, która mi "wchodziła" bez problemu. Potem mi trochę przeszło. Jednak do lecza mam uraz do dziś - choć mąż bardzo się starał przygotowując obiad:)
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez kukułka » 16 czerwca 2007, o 10:32

Ja mialam mdlosci od 8 jakos do 13-14 tygodnia. Za to teraz jem wszystko (poza czyms bardzo tlusto smazonym, typu kielbasa z patelni).
Ja zawyczaj jetsem zoladkowo odporna 9wymiotowalam moze ze 2 razy w zyciu do tej pory), wiec blizsze znajomosci z porcelana w WC z powodu mdlosci zawieralam i tak rzadko, bo jakies maksimum 3 razy na tydzien. jeszce niedawno tez zdarzylo mi sie wymiotowac, ale to z glodu. Na poczatku ciazy nie moglam uwierzyc, ze jeszcze kiedykolwiek w ciazy bede mogla jesc WSZYSTKO. A jednak.
Aha, z zabawniejszych sytuacji to np na poczatku ciazy smazylam mezowi kielbase na patelni i stalam w oknie. Inaczej bym nie dala rady. Jak zagladalam do lodowki (wtedy jeszcze mielismy stara lodowke, ktora sie psula, za duzo mrozila, wiec tym bardziej miala "lodowkowy" zapach, nawet pochlaniacz nie pomagal), to zatykalam sobei nos... klamra plastikowa do spinania wlosow (taka zabka do wlosow, wieksza wersja klamerki do prania lub zabki do firanek). Jak prosilam meza, by wyciagnal karme i nakarmil kota, to juz po tym, ajk go nakarmil, ja przez 10 minut wciaz czulam w kuchni zapach otwartej lodowki. A codziennie rano zdawalo mi sie, ze sasiad gotuje kapusniak (przez np 2 tygodnie), takie omamy wechowe mialam. Zbieralo mnei tez na wymioty np przy jednym rodzaju plynu do naczyn i kremu i musialam zmienic na inne. I na okraglo jadlam jablka, ktore wczesniej przed ciaza trzeba bylo wmuszac we mnie.
Z zabawniejszych polaczen jedzeniowych to mialam takie:
* Sledz po kaszubsku popijany cappuccino waniliowym (ze ja wtedy nie wpadlam juz na to,ze jestem w ciazy, bo to bylo jeszce przed spodziewanym, acz wcale nie wypatrywanym terminem @). Cos przez chwile mi wtedy przeszlo przez glowe o ciazy,a le stwierdzilam,ze to chyba jednak nie, bo przeciez skoro normalnie bez ciazy moge zielony ogorek popic woda sodowa to widocznie mam zloadek odporny. A tu jednak....... :):)
*Czekolada przegryzana kiszonym ogorkiem
* Lodowate grapefruity popijane jeszcze bardziej lodowatym mlekiem
* Wylacznie zupa pomidorowa i chleb z pomidorem przez 4 dni
* Wylacznie rosol przez 4 dni (I jakie to wszystko było dooooobre :):):))
A teraz... wszystko minelo, wszytkie mdlosci, zostala tylko zdolnosc do trawienia dizwnych polaczen. Juz nie lacze czekolady z ogorkiem, ale jakby mi ktos dal, tobym bez mrugniecia okiem zjadla :lol: :lol: :lol:

Aha, od 14 tc czuje ruchy (sama sie dziwie,ze tak wczesnie, gin nie chcial wierzyc). W ogole jeszcze nie widzialam, gdzie umiejscowione jest lozysko (ostatnie USG mialam w koncu 10 tc), ale sadze, ze gdzies wysoko :) Bo dziecko juz czuje najczesciej przy pepku, wiec pewnie tam wysoko sobie siedzi. po brzuchu sie nie gniotlam (boje sie ), wiec zadnych wypuklosci nie czuje. Za to od poczatku wiem, po ktorej stronie jest dziecko (czulam bol owulacyjny ze szczesliwego jajniczka i wiem,ze po tej stronie macicy siedzi dzidzius, bo jak byl jeszcze malutki (ok 8 tc), to czulam tam taka kulke (bez dortykania sie po brzuchu, tak wewnatrz po prostu), jakby ktos mi tam zaszyl mala pilke, np tenisowa, tylko mniejsza troche :) :lol:
Aha, i na początku miałam straszne schizy (że to na pewno ciąża pozamacicczna, puste jajo plodowe i nei wiadomo, co tma jeszcze. nigdy nie malam problemów ginekologicznych, ale mimo to schizy mialam okropne, chyba każda pragnąca dizecka tak ma. Albo ja jestem jakas dziwna :lol: :oops: ). Teraz juz daawno mi te schizy przeszly.
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez kamienna » 16 czerwca 2007, o 20:23

Kukułka, bardzo to sympatyczne co napisałaś. :)
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez kukułka » 17 czerwca 2007, o 07:50

:D a dłuuuuuuuuuuuuuugie :):):) :D :oops:
Powiem więcej: chyba jestem dziwna, bo jeszcze nie urodzilam, a mnie już nachodzi...na drugie dziecko :D Oczywiście za parę lat. Chciałabym, żeby mojego męża tez naszło. ale an to chyba musze poczekac, bo on zyje wg filozofii "Zobaczymy, życie pokaże (czy damy radę, czy będziemy chcieli, jakie będzie pierwsze dziecko) itd"I w sumie on ma rację. W kazdym razie, mam nadzieję, że za parę lat będzie drugie.
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez juka » 17 czerwca 2007, o 12:55

kukułka napisał(a):, bo on zyje wg filozofii "Zobaczymy, życie pokaże (czy damy radę, czy będziemy chcieli, jakie będzie pierwsze dziecko) itd"I w sumie on ma rację.


wcale niekoniecznie ma rację, bo drugie może byc całkiem inne niż pierwsze a okoliczności życiowe moga się zmienić w ciągu 5 minut :D :wink:
juka
Domownik
 
Posty: 679
Dołączył(a): 25 marca 2006, o 11:24

Postprzez kukułka » 17 czerwca 2007, o 12:58

No tak, ale ja mówię o PLANOWANIU liczebności rodziny :)
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez juka » 17 czerwca 2007, o 13:13

planowanie jak najbardziej :wink:
juka
Domownik
 
Posty: 679
Dołączył(a): 25 marca 2006, o 11:24

Postprzez Amazonka » 17 czerwca 2007, o 21:03

Popieram planowanie liczebności rodziny.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez kamienna » 17 czerwca 2007, o 21:10

Malamini, napisz jak tam po wizycie u gina!!!

A jak znosicie upały?
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez malamini » 17 czerwca 2007, o 23:08

Do gina idę jutro, mam nadzieję, że powie, że wszystko ok. :D Upały jeszcze jakoś znoszę- najgorsze jest otwieranie lodówki rano, oczywiście na głębokim wdechu. I wiecie co, nie poznaję mojego mężusia, sprząta, zmywa i gotuje- niestety gotowanie to tylko dla siebie.
Jutro napiszę, jak było na wizycie. Dobranoc wszystkim ciężaróweczkom, oczekującym i mamusiom :wink:
malamini
Przygodny gość
 
Posty: 12
Dołączył(a): 8 marca 2007, o 17:11

Postprzez oreada » 18 czerwca 2007, o 17:22

kamienna napisał(a):
A jak znosicie upały?


Ja polecam taki nieduży wentylatorek. :D :D
A dziś u nas padało, więc mam dużo energii i pracuję tak intensywnie, jak ostatnio mi się nie zdarzało.

A znajoma, którą ostatnio widziałam tydzień temu dziś zrobiła wielkie gały i powiedziała: "ależ ci się urosło", ja też czuję, że dzidziuś dostał speeda i rośnie jak na drożdżach... Podoba mi się to, ale niezbyt mojej garderobie... :wink:
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez fresita » 18 czerwca 2007, o 21:11

jak ja byłam w ciąży to już w myślach planowałam drugie dziecko, byłam taka naładaowana optymizmem i energią, że mogłam góry przenosić. A teraz jak mała ma 2 lata...hmm... fajne juz takie odchowane bobo :lol:
po porodzie jak mi ktos wspomniał kiedy drugie, to miałam ochote go zamordować gołymi rękami, miałam taki lek i fobie przed ciążą, że szok :shock:
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kukułka » 19 czerwca 2007, o 07:22

Dlatego ja bym raczej chciała w niedługim odstępie czasu jedno od drugiego, zanim sie przyzwyczaimy, że z takim odchowanym to wygodniej i zanim nam się drugiego odechce.
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez kamienna » 19 czerwca 2007, o 07:24

Ja na początku po porodzie też miałam lęki przed kolejną ciążą. Poród miałam w ogóle długi i strasznie bolesny, więc to mnie odstręczało bardzo. Dziecko chowało się i chowa spokojnie.

Ale po jakiechś 5 miesiącach mi to przeszło :)

Malamini, nie napisalas co u Ciebie.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez kamienna » 19 czerwca 2007, o 07:26

A wiecie co, kiedyś słyszałam taką teorię, że im gorzej się kobieta czuje w I trymestrze (im więcej wymiotuje), tym łatwiejszy ma poród. Czy to może być prawda?
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez Bratka » 19 czerwca 2007, o 09:02

Porodem jestem przerażona, komplikacje ciążowe wytrąciły mnie z normalnego życia, ale i tak często mówię o rodzeństwie dla maluszka... Z resztą zawsze uważaliśmy z mężem że jedynaka nie chcemy- więc skoro pojawiło sie pierwsze to musi być i drugie. Jednak boję się że poród odbierze mi tę ochotę.

Oreada- mi spodnie zaczęły być ciasne od pierwszych dni ciąży (choć mogłam sie za bardzo objeść na święta ;-) ), teraz jedne z tamtego okresu też są za małe. I aż nie mogę uwierzyć że niektórym dziewczynom na całą ciążę wystarcza odpięcie guzika...

Kamienna- Ty mnie nie strasz :!:
Osobiście uważam że byłaby to dziwna zależność... To tak jak mówienie że jak kobieta czuje sie dobrze na poczatku to łatwiej o poronienie, a jak źle to wszystko będzie ok- dla mnie to dorabiabianie teorii do praktyki. Zwłaszcza że z rozmów z matkami nijak sie ma do prawdy. Pewnie, że jedne może pocieszyć, ale co z tymi które czuły sie dobrze?
Bratka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 262
Dołączył(a): 3 marca 2005, o 16:04

Następna strona

Powrót do Ciąża - stan błogosławiony

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron