Teraz jest 1 marca 2024, o 08:50 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Trzylatek- do przedszkola czy w domu?

Tutaj rodzice mogą się podzielić doświadczeniami z pierwszej linii frontu (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Trzylatek- do przedszkola czy w domu?

Postprzez kozica2 » 9 kwietnia 2008, o 10:45

Za pół roku mam wrócić do pracy, a już niestety zaczynam się tym stresować, tzn. najbardziej tym jak znaleźć dobrą opiekunkę. Teraz zapisałam starszą córkę do przedszkola, ale zastanawiamy się czy w ogóle ją posyłać (o ile się dostanie), czy też lepiej jeśli jeszcze rok zostanie w domu. Myślę, że finansowo to nie ma znaczenia, bo za te 200 zł więcej na pewno znajdę opiekunkę dla dwójki dzieci, a jej może nawet łatwiej będzie się zajmować dwójką, bo myślę, że za te pół roku to już się będą bawić razem na całego. Poza tym boję się chorób w przedszkolu.
Mój mąż mówi też, że jak Julka zostanie w domu to będziemy mieli darmowego szpiega, w razie czego wszystko powie co pani opiekunka z nimi robiła :lol: . Jeden minus jest taki, że tu są takie głupie zasady rekrutacji, że pierwszeństwo mają dzieci, które już chodziły do tego przedszkola, czyli czterolatek, który nie chodził wcześniej praktycznie nie ma szans.
Drugi mój problem jest taki, że zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że może powinnam jeszcze rok zostać z nimi w domu, nie wiem co robić. Poradźcie coś!
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez genowefa » 9 kwietnia 2008, o 11:06

kurcze to rzeczywiście dylemat :evil:
nie mam pojęcia co ci doradzić, nie ma chyba najlepszego wyjścia...
a są realne szanse żebyś została jeszcze z dziećmi w domu? nie wiem jak czujesz, czy bycie w domu cię już przytłacza czy nie widzisz z tym problemu? jak finansowo byście dali radę? bo tez od tego duzo zależy

za przedszkolem: córka będzie z rówieśnikami, będzie miała możliwość uczestnictwa w zabawach i zajęciach które będą ją rozwijały... zabawa z małym niemówiącym dzieckiem rozwijająca za bardzo nie jest
chyba, że opiekunka by się na niej też trochę skupiła pod tym kątem

za domem: młodsze na pewno czułoby się bezpieczniejsze, byłby to dla niego mniejszy szok gdyby starsza siostra była przy nim, na pewno tak jak pisałaś tez jest ważna informacja co sie w domu dzieje

a tak wogóle, nie wiem czy nie jest ławiej znaleźć opiekunki do jednego małego dziecka niż do dwójki...
przemyślcie, proście Brodatego o światło, może on coś podpowie
:wink:
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez NB » 9 kwietnia 2008, o 16:04

Takie małe dziecko powinno być w domu. Jeśli jednak nie ma wyjścia to na pół dnia posyłaj -pobawi się i po obiadku do domu. Pamiętaj też , że przedszkole to wylęgarnia chorób.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Małgoś » 9 kwietnia 2008, o 18:00

NB napisał(a):Pamiętaj też , że przedszkole to wylęgarnia chorób.


przepraszam za offa ale jakoś ostatnio ten temat ciągle się jakoś wkoło przewija i ja już nie wiem jak to jest. Bo niby tak jak piszesz NB, córcia mojej kuzynki co chwila przynosi z przedszkola jakąś infekcję. A jednak ja chorowałam przez pierwsze 3 lata życia non stop a jak poszłam do przedszkola to ponoć jak ręką odjął. Więc może to kwestia indywidualnej odporności dziecka i tego co ją lepiej rozwija - siedzenie w domu czy bycie między innymi dzieciakami.
Pozdrawiam ciepło i życze wszystkim zdrówka w tą zwariowaną pogode
Małgoś
Przygodny gość
 
Posty: 67
Dołączył(a): 24 października 2007, o 12:40

Postprzez genowefa » 9 kwietnia 2008, o 18:03

NB ja dużo czytałam swego czasu o przedszkolach, psychologowie zalecają posyłać trzylatki do przedszkola ( w odróżnie niu do żłobków), bo to jest wiek kiedy dziecko uczy się życia "standego" wśród rówieśników no i potrzebuje trochę innych zajęć niż bawienie się klockami, a wiadomo, że nie każda mama lubi wymyślać zabawy i zajęcia takiemu dziecku... to jednak wymaga troszkę uwagi i wyobraźni od dorosłego
mojej siostry córka marzyła, żeby iść do przedszkola! mimo że miała młodszą siostrę w domu... bo już jej się najzwyczajniej nudziło :) jest bardzo zywiołowym dzieckiem i nie miała okazji żeby się wyszaleć...

kozica2 a jakie zdanie na temat przedszkola ma twoja córka? bo to też trzeba wziąć pod uwagę...
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez genowefa » 9 kwietnia 2008, o 18:11

idąc tropem wylęgarni chorób to najlepiej trzymać dziecko w domu... jak pójdę do piaskownicy- też tam są dzieci, w sklepie wszyscy kaszlą, autobus- puszka z choróbskami... a do zerówki dziecko trzeba posłać! i co wtedy? :?
z jednej strony powiecie, że dziecko będzie wtedy starsze i silniejsze, ale z drugiej strony dzieci trzymane w domu i puszczone dopiero do zerówki tam zaczną przygodę z infekcjami bo nie będą uodpornione... najlepszą wszak szczepionką na choróbska jest wytworzenie przez organizm przeciwciał
oczywiście jesli dziecko co chwila bierze antybiotyk przez chorobę przyniesioną z przedszkola to koło się zamyka- spada odpornośc itd... ale nie zawsze tak musi być...
:wink:
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez kozica2 » 9 kwietnia 2008, o 19:32

Dzięki za odpowiedzi!
Moja córka jakiś czas temu, zainspirowana swoją starszą kuzynką, bardzo chciała iść do przedszkola, sama mówiła o tym, jak widziała dzieci na spacerze to wołała, że też tak chce. Ale ostatnio trochę się zmieniła, zrobiła się bardziej nieśmiała i wstydliwa, raz nawet gdy się czymś zezłościła sama powiedziała "ja nie chcę iść do żadnego przedszkola", mimo, że nie było z nią na ten temat żadnej rozmowy. Myślę, że jeszcze nie zdaje sobie sprawy co to jest. Szczerze mówiąc nie wiem, czy by jej się podobało, z jednej strony gdy spotykamy się ze znajomymi to uwielbia się bawić z dziećmi, a z drugiej ma taki silny charakterek, nie lubi się podporządkowywać (może to narmalne w tym wieku).
Helsa, a z moją pracą to jest tak:
-czasem czuję się przytłoczona, ale ogólnie bardzo dobrze mi się siedzi w domu z dziećmi, myślę, że chętnie bym jeszcze rok została, chociaż za pracą też trochę tęsknię
-finansowo też byśmy dali radę (mąż po każdym dziecku dostaje podwyżkę-tak się szczęśliwie złożyło :lol: )
-dyrektor chciałby żebym nawet już teraz wróciła, ale gdybym go poprosiła to może by się zgodził, tylko, że wtedy byłabym już bardzo nielojalna. Byłoby mi po prostu bardzo głupio, bo nie pracuję już prawie 3 lata, ale najpierw miałam po pierwszym macierzyńskim wziąść rok wychowawczego a w tym czasie zaszłam w drugą ciążę i wzięłam znowu macierz. i rok wych.(do października) i nie wiem co zrobić.
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez genowefa » 9 kwietnia 2008, o 20:53

akurat pracą i szefem się nie przejmuj... rób to co czujesz, że powinnaś
a praca nie zając :)
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez strzyga » 9 kwietnia 2008, o 21:46

jeśli masz możliwość to chyba lepiej zostać w domu :wink: A jak nie, to ja bym stawiała na opikeunkę, a nie przedszkole.
strzyga
Domownik
 
Posty: 635
Dołączył(a): 28 grudnia 2004, o 20:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez NB » 10 kwietnia 2008, o 08:52

Pisząc o chorobach miałam na myśli też to, że ktoś z tym dzieciątkiem chorym musi w domu zostać, więc trzeba wziąć zwolnienie. To często u rodziców powoduje frustrację, bo niby mama wróciła do pracy a tu okazuje się, ze to nie takie proste.
Z drugiej strony proszę sobie narysować linię, która odwzoruje lata życia dziecka od 0 do 20 i proszę sobie zaznaczyć ile lat dziecko przebywa z matką (rodzicami) a ile czasu w instytucji państwowej typu : żłobek, przedszkole, szkoła. Koszmar. A przecież to nasze dzieci. Przedszkole w wieku 3 lat - jeśli już to nie na cały dzień.
Będąc w podobnej sytuacji jak Kozica, na drugie dziecko też wzięłam wychowawczy i byłam w sumie ponad 4 lata. Syn w wieku 3 lat poszedł do przedszkola na pół dnia i tego bardzo żałuję, bo mogłam zostać jeszcze rok w domu.
Ostatnio edytowano 10 kwietnia 2008, o 09:03 przez NB, łącznie edytowano 1 raz
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kukułka » 10 kwietnia 2008, o 09:03

ja bym trzylatka poslala do przedszkola na max 3 h dziennie. jesli moja sytaucja finansowa mi pozwoli, tak zrobie, gdy Krzys "dorosnie". po to, by mial kontakt z rowiesniakmi, a jednoczesnie nei siedzial tam caly dzien. w ogole o panstwowych istytucjach do wywowywania dzieci warto poczytac. ostatnio cyztam taka ksiazke: Toksyczne dziecinstwo. i padlo tam stwierdzenie, z ktorym sie w 100 proc zgadzam - przedszkole dla kilkulatka - tak (bo wspomaga jego rozwoj spoleczny), ale nie na caly dzien
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Krycha » 10 kwietnia 2008, o 16:04

a może do przedszkola (kwestie zabaw w grupie + zapewnienei miejsca na przyszłość) na parę godzin, ale odbierałaby ją opiekunka od malucha powiedzmy o 13 i resztę dnia córcia spędzałaby spokojniej w domu.
Ja tu widzę jeszcze taki plus, że dzięki chorobom z przedszkola uodparniać się będzie też młodsze dziecko na przyszłość.

Ja bym krzywo patrzyła na osobę, która nie pracuje 3-4 lata (lub więcej!) - no chyba że to kasjerka w markecie... jakoś nie wierzę, że to nie uwstecznia pod względem fachowej wiedzy, nie osłabia kontaktów w branży i nie rozleniwia... wiem że kodeks pracy to gwarantuje, ale trzeba też realistycznie patrzeć na siebie jako pracownika...
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez NB » 10 kwietnia 2008, o 16:18

No cóż, możesz mieć Krycho takie poglądy :-) Zależy jakie ktoś ma predyspozycje i jak szybko nadrabia zaległości. Pracuję jako specjalista w branży, w której wiele rzeczy z dnia na dzień się zmienia, przybywa nowych informacji i jakoś to mi nie przeszkodziło wrócić do pracy.
Nie jesteśmy cyborgami i to praca jest dla ludzi a nie ludzie dla pracy.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Krycha » 10 kwietnia 2008, o 18:29

Skoro jesteś tak świetna i po całej dobie opieki nad maluchami, organizowania im kreatywnych zajęć i zabaw, wyżywienia i prania masz jeszcze czas na czytanei fachowych materiałów i doszkalanie się, to i tak byś znalazła pracę, bez uprzywilejowania/ gwarancji powrotu.
Ale przepisy same w sobie rozleniwiają i moim zdaniem są utrudneineim dla pracodawców, naprawdę im współczuję, że musza po 4 latach,w zupełnie innej sytuacji znaleźć miejsce by upchnąć powracającą mamę.
ale moze po prostu mam taki nastrój bo znów nie udało mi się popracować w domu, jak sobie zaplanowałam, choć jeden dzień :(, a dziecko jeszcze w drodze i bynajmneij nie przeszkadzało...
w każdym razie kozico, jesli Cię to pocieszy, ja raczej będę wracać po max 5 mcach (albo szukać nowej). Więc Ty nie musisz mieć wyrzutów sumienia.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez Tatuś » 11 kwietnia 2008, o 09:18

Jeszcze ja dodam swoje trzy grosze :D

Posłam córcię do przedszkola - ma dokładnie 3 lata. Chodzi od paru miesięcy. jest to małe, wiejskie przedszkole - jedna grupa (dzieci w róznym wieku), dzieci niewiele. Dowozimy ją tam specjalnie, bo w naszej miejscowości (średniej wielkości miasteczko) nie ma miejsc. Zrobiłam to, bo po prostu nie wyrabiałam z moimi zawodowymi i domowymi obowiązkami. Jest w przedszkolu od 8 do 13. I jestem dość zadowolona :D

Mała chciała iść, ale przygotowywaliśmy ją do tego przez jakieś3 jak nie więcej miesiące. Jest wygadana, więc sobie radzi. Pierwszego dnia żegnała nas z krzywą miną, ale bez płaczu. Następnego juz nawet krzywej miny nie było (czasem jak jest jakiś mroczny dzień, tak jak wczoraj, to zdarza jej się zamarudzić). Raz płakała w przedszkolu - właśnie pierwszego dnia. Nie dogadała się z panią - chciała siusiu i czegoś nie potrafiła zrobić sama, a Pani jej jeszcze nie znała i chyba próbowała pomóc inaczej niz tego Mała oczekiwała. Ale to był raz jedyny. teraz gdy po nią przyjeżdżam nierzadko zdarza się, że nie chce jeszcze wracać :D
czasem jestem zła, bo tak mi z karmieniami Małego pasuje, żeby ją 1/2h wcześniej wziąć, a uparciuch za nic w świecie nie chce iść!!!

Mała jest dumna ze swoich "przedszkolnych" osiagnięć. Co dzień pokazuje mi swoje nowe rysunki, kolorowanki itd. założyliśmy nawet tablice korkową specjalnie na jej dzieła. w domu nie ma szans, żebym ja tak rozwijała!

Nauczyła się paru pozytywnych rzeczy. Sama je tam z dziećmi śniadanko (w domu nie chce jeść), paru zwotów typu "proszę pani" (wcześniej zawsze mówiła per "pani" i nie mogłam jej tego oduczyć), no i przede wszystkim wielu zabaw. Teraz całymi popołudnaimi organizuje nam zabawy typu "muchy latają", albo "chodzi lisek" itd. I piosenki śpiewa...

Wszystko pięknie, ale...
choróbska są - nie wiem na ile one przedszkolne, na ile alergiczne, albo jeszcze z przesuszenia powietrza w domu (koncepcji mamy wiele), ale trochę choruje i co gorsza zaraża Małego. Czytałam też, że trzylatek musi chorować, żeby się na "starość" uodpornić, ale na dzień dzisiejszy lekarze tak się asekurują, że nie ma szans wyleczyć bez antybiotyku. Zresztą ja sama jużczuję, kiedy trzeba ten antybiotyk podać, no i niestety rzadko udaje nam się zakończyć na katarze i lekkim kaszlu... Pomimo szybkiej reakcji choróbska się rozwijają dalej. I boję się głównie o Młodszego, bo niezbyt jest faszerować paro-miesięcznego Bobasa antybiotykami...

I prawda jest taka, że musisz zastrzec szukajac opiekunki dla Młodszego, że w razie choroby musi zająć się oboma. A niestety może tak być, że tydzień będzie zdrowy, tydzień chory i tak w kółko Macieju...

Ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie normalnej (w sensie etatowej - ośmiogodzinnej) pracy z dzieciakami. Mimo, że mam w domu bardzo kochaną i odpowiedzialną, doświadczoną opiekunkę, to zawsze umieram ze strachu (wyjeżdzając np. na kilka godzin na wykład), czy odpowiednio szybko zareaguje jak się zacznie pogarszać, albo czy poda dobrze leki (w sensie czy wszystko połkną) itd.

Tak sobie myślę, że ten naturalny porządek w jakim żyły nasze babcie (tzn. mama jest dla domu) jest właśnie naturalny i dobry... Ale doskonale rozumiem, że tak się obecnie nie da :( :( :(

Tatusiowa
Tatuś
Domownik
 
Posty: 302
Dołączył(a): 30 grudnia 2007, o 23:36

Postprzez zosia_samosia » 11 kwietnia 2008, o 11:04

Moje dzieci też chodziły od początku do przedszkola, ale o 13 odberała je niania i resztę dnia spędzały już z nią. To rozwiązanie się spawdziło bardzo dobrze i nawet nie chorowały za bardzo. :)
zosia_samosia
Przygodny gość
 
Posty: 42
Dołączył(a): 29 stycznia 2008, o 11:03

Postprzez dzolka » 11 kwietnia 2008, o 17:08

ja też miałam wrócić do pracy na cały etat (szkoła) ale obecnie kombinuję z L4, od września idę na zdrowotny na rok a od września 2009 jeszcze rok wychowawczego, dopóki synek nie skonczy 3 lat. Wycięłam dyrektorce niezły numer z tym zdrowotnym i wychowawczym jeszcze na 2 kolejne lata ale mam to gdzieś, najważniejsze dzieci. myślę jednak zeby zapisac moją 3latkę do prywatnego przedszkola gdzie w grupie jest 10 dzieci, zajecia 3xtyg od 9 do 13 z drugim sniadaniem, obiad w domu. Moja pediatra mowi ze wczesne zapisanie dziecka do przedszkola ma swoje plusy: kazde dziecko zanim sie zaadoptuje w wiekszej grupie, musi się uodpornic, a to polega wlasnie na częstym chorowaniu, bo niegroźne, lekkie przeziębienia uodparniają organizm i jak dziecko nie chodzi do przedszkola to będzie chorować w zerówce lub w szkole. Dzieci wielu moich koleżanek chorowały przez pierwsze miesiace w przedszkolu a teraz spokój.
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez strzyga » 11 kwietnia 2008, o 20:35

Ja do przedszkola nie chodziłam (zajmowali się mną dziadkowie, potem niania), w zerówce siedziałam 2 lata i praktycznie chorować zaczęłam dopiero w 2 klasie szkoły podstawowej :) ale to już co innego, bo wtedy mogłam zostać w domu sama i mama nie potrzebowała brać zwolenienia z pracy na mnie.
Myślę, że tak jest lepiej.
strzyga
Domownik
 
Posty: 635
Dołączył(a): 28 grudnia 2004, o 20:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez dzolka » 12 kwietnia 2008, o 09:44

Krycha napisał(a): Ja bym krzywo patrzyła na osobę, która nie pracuje 3-4 lata (lub więcej!) - no chyba że to kasjerka w markecie... jakoś nie wierzę, że to nie uwstecznia pod względem fachowej wiedzy, nie osłabia kontaktów w branży i nie rozleniwia... wiem że kodeks pracy to gwarantuje, ale trzeba też realistycznie patrzeć na siebie jako pracownika...


nie pracuję już bite 3 lata i jeszcze 2 kolejne zamierzam pobyć w domu z dziećmi. Jestem językowcem,wiec w moim przypadku rzeczywiście można mówić o uwstecznieniu gdy się nie pracuje. ale jeśli ktoś chce to sie uwsteczni nawet pracujac. Ja rozwijam się cały czas mimo że nie pracuję. Moze w przypadku jezykowców to łatwo bo wystarczy mieć kontakt z językiem. Gdybym chciała, pracy miałabym po uszy bo mimo że pracodawcy wiedzą że siedzę tyle czasu w domu, chętnie by mnie zatrudnili i nikt nie patrzy krzywo na mnie.
Poza tym nawet gdybym miała się uwstecznić zawodowo i potem mieć problemy ze znalezieniem pracy z powodu zbyt długiego zasiedzenia sie w domu z maluchami, wybrałabym taką opcję bo rozwój maleńkiego dziecka który ma miejsce przy mamie jest dla mnie o wiele ważniejszy niż raca zawodowa. Nie wierzę że Bóg nie wynagrodziłby mi tego później gdybym chciała/musiała wracać do pracy.

Przepraszam za posta off-the-topic.
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez fresita » 12 kwietnia 2008, o 23:12

ja zamierzam poslac moja core do prywatnego przedszkola na razie nie wiem na ile godz dziennie, bo nie wiem co z moja praca od wrzesnia (tez szkola) chce ja poslac wlasnie dlatego, zeby sie rozwijala, uczyla kontaktu z rowiesnikami i uspoleczniala, ona az piszczy do dzieci.chociaz jestesmy bardzo zwiaze ze soba i boje sie jak to bedzie w tym przedszkolu, to chcialabym zeby chodzila. ja sama chodzilam od 3 roku zycia i pamietam ten okres jako jeden z najcudowniejszych epizodow w moim zyciu, moze dlatego, ze mialam fantastyczna pania dyrektor, pamietam bardzo duzo z okresu przedszkolengo. chcialabym, zeby moje dziecko mialo podobne przezycia :)
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kozica2 » 27 sierpnia 2008, o 10:15

Ratunku! Nie wiem co mam robić, jestem już wykończona psychicznie od tego ciągłego zastanawiania się, a czas leci. W czerwcu moja sąsiadka dobra znajoma zaoferowała się pilnować moje dziecko, w związku z tym zdecydowałam się wrócić do pracy na 3/4 etatu, szef się zgodził, niestety wkrótce sąsiadka się rozmyśliła,bo znalazła stałą pracę. Zaczęliśmy więc szukać opiekunki, w pewnym momencie miałam dwie i nie mogłam się zdecydować, którą wybrać, byłam prawie chora od tego stresu (nie umiem w ogóle podejmować decyzji), gdy w końcu wybraliśmy jedną, po tygodniu ona też się rozmyśliła. W międzyczasie oczywiście ta druga też się stała nieaktualna. Teraz nie mam żadnej, za miesiąc mam iść do pracy, czego coraz bardziej żałuję. Cały czas mam zmiany nastrojów, raz chcę to raz zupełnie coś innego, nie wiem, czy już coś jest ze mną nie tak.
Modlę się o pomoc w tej sprawie, ale nie mogę się uspokoić, nie wiem, czy te przeszkody to znak, że może powinnam zostać w domu. Ale jak ja teraz bym miała iść do szefa na rozmowę, tym bardziej, że już kolejny raz poszedł mi na rękę i zgodził się na te 6 godzin?
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez NB » 27 sierpnia 2008, o 10:55

Pytanie co dla Ciebie jest ważniejsze? Jeśli dziecko może pójść do przedszkola- czemu nie?
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kozica2 » 27 sierpnia 2008, o 12:34

Jeśli dziecko może pójść do przedszkola- czemu nie?

Nie bardzo rozumiem, miałaś na myśli czemu nie iść do pracy?
Starsza córka dostała się do przedszkola i bardzo chce iść, zobaczę jeszcze co będzie za parę dni
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez NB » 27 sierpnia 2008, o 12:54

Tak to miałam na myśli. Przepraszam, już widzę swój błąd. Dopisałaś się do wątku, którego tytuł dotyczy trzylatka ale Twoje dzieciątko przecież jest młodsze.
Jeśli tak to rzeczywiście masz dylemat. Ja zostałabym w domu. Nikt Ci nie zwróci najważniejszego czasu w życiu dziecka. Prace i szefa można zmienić ileś tam razy, czasu z dzieckiem nie.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez fiamma75 » 27 sierpnia 2008, o 13:08

To zależy wylącznie od samej Ciebie i tego, co wtej chwili jest Ci bardziej potrzebne. Jeśli czujesz, że powinnas zostać w domu, to zostań.
Ja akurat bym wróciła do pracy, a już w ogóle gdybym miała pracować na niecałym etacie.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez agusia » 5 września 2008, o 13:51

Nasza trzylatka została w domu. Głównie dlatego, że za kilka dni pojawi się jej siostra lub brat. Obserwuję koleżanki, które oddały swoje dzieci ( 3 letnie lub prawie trzyletnie) i jak narazie nie żałuję. Mam dość opowieści jak to dzieci kładły się na podłodze i płakały, a Panie zabierały je z rąk rodziców bez uśmiechu. Oczywiście wiem, że nie można generalizować, bo nie wszystkie maluchy tak przeżywają rozstania.
chciałabym jednak poszukać jej jakąś kolezankę, bo teraz w okolicy nie mamy nikogo do zabawy. Zobaczymy może to się zmieni :lol:
agusia
Bywalec
 
Posty: 192
Dołączył(a): 29 grudnia 2003, o 10:35

Postprzez fresita » 12 września 2008, o 22:01

Amelka jest zachwycona przedszkolem, poplakiwala cztery dni doslownie. Nie zaluje ze ja tam poslalam, ciocie sa wspaniale, non stop glaszcza, caluja i przytulaja te maluchy (chodzilam 2 miesiace z mloda na adaptacje to mialam okazje poogladac ich ciezka i katorznicza prace) wiem, ze pobyt w domu by jej tak nie rozwinal (jak pani Gosia pokazala nam program dla trzylatkow to ja sie za glowe zlapalam ze taki ambitny) ogolnie polecam przedszkole. z tym, ze mloda juz chora po 10 dniach :( nio ale to podobno normalne i tak sie dlugo trzymala, bo jej rowiesnicy juz po kilku dniach ladowali na zwolnieniu...
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Joanna » 22 listopada 2010, o 15:38

Uważam, że najważniejsze potrzeby u małego dziecka to pootrzeba miłośći i potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Nikt tego nie zaspokoi tak jak matka. Jeśli te potrzeby są nie zaspokojone, to dziecko wyrośnie na człowieka egocentrycznego, egoistycznego, niezrównoważonego emocjonalnie. Mamy teraz aż nadto przykładów ludzi potrzebujących pomocy psychologicznej, niedojrzałych emocjonalnie, nieuspołecznionych a jest to pokolenie w większości wychowane w przedszkolach.

Polecam artykuł: Ciemna strona przedszkola
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my51.txt

Ważna jest dla dziecka stała obecność matki w domu, kiedy dziecko nawet starsze, szkolne, wie, że mama jest zawsze w domu, ma czas, żeby wysłuchć, a nie pędzi tylko, aby zdążyć z obiadem z zakupami, porządkami.
Polecam: Mama to najwspanialsza kariera:
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=8647
a także audycję w Radiu Maryja:
Mama - najwspanialszy zawód na świecie,
w której też sporo mówi się na temat przedszkola, na temat ogromnie ważnej roli matki pozostającej w domu na kształtowanie osbowości dziecka.

Myślę, że jescze lepsza jest sytuacja, gdy dziecko jest uczone w domu przez rodziców, wtedy mają oni jeszcze większą szansę na ukształtowanie dziecka o osobowości stabilnej emocjonalnie, o wartościach uznawanych przez rodziców i zżytych bardziej z rodzicami niż z rówieśnikami.
Tu na początek polecam artykuł, który mnie pobudził do dalszego szukania w kierunku Edukacji Domowej:
http://npr.pl//index.php/content/view/151/42/
Ostatnio edytowano 3 grudnia 2010, o 18:24 przez Joanna, łącznie edytowano 1 raz
Joanna
Przygodny gość
 
Posty: 16
Dołączył(a): 29 października 2003, o 21:14
Lokalizacja: Koszalin

Postprzez fresita » 22 listopada 2010, o 21:01

a ja w trzecim roku uczeszczania do przedszkola moge tylko wypowiedziec sie w samych superlatywach, nie sadze, ze siedzac w domu(mimo iz jstem nauczycielka) tak potrafilabym rozwinac wspaniale moje dziecko. O rozwoju i normach wspolzycia psychospolecznego nie wspomne, w domu przy osobach doroslych w zyciu by sie tego nie nauczyla a codziennie kontaktow z rowiesnikami nie miala.
Natomiast znam piatke dzieci w najblizszej rodzinie, ktora byla wychowywana przez niepracujaca mame i babcie a takich egocentrykow jak oni wszyscy(poza jendym ktory juz nie zyje) i takich samolubnych, zazdrosnych to ze swieca szukac ;) nie demonizujmy tak przedszkola... lepsze przedszkole niz mama niepracujaca, ktora caly dzien pozwala na ogladanie bajek badz rzuci kilka zabawek do kojca aby sie samo bawilo, bo ona tez pedzi z obiadem, zakupami, praniem,sprzataniem,prasowaniem etc. Nie mowie, ze wszystkie niepracujace mamy tak robia, bo znam takie, ktore sie poswiecaja bez reszty, ale gros jest takich ktore maja duzo obowiazkow i nie sa w stanie zapewnic wlasciwej rozrywki dziecku. W grupie u mojej corki sa pieciolatki, ktore poszly do przedszkola dopiero pierwszy rok, bo siedzialy z mama w domu i sa mocno...opoznione w wiedzy tak zwanej ogolnej, mowia, ze ptak ma liście zamiast piór,nie znaja kolorow, nie umieja policzyc do 10,nie potrafia podac adresu swojego itd.panie byly zalamane na pierwszym zebraniu i szczegolnie ostro potraktowaly te wlasnie niepracujace mamy siedzace z dziecmi w domu...
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Annka » 24 listopada 2010, o 01:17

Dawniej być może przedszkole nie było tak potrzebne jak dziś, bo dzieci miały dużo rodzeństwa i non stop miały towarzystwo rówieśników; i na wsi i w mieście dzieciaki z sąsiedztwa bawiły się razem.
Ale obecnie? Gdy każdy siedzi w swoim domku i tylko wychodzi na spacerek z dzieckiem? Wg mnie zostawianie dziecka samego z mamą w domu właśnie prowadzi do zubożenia najważniejszej dla człowieka sprawy, jaką jest wchodzenie w relację z rówieśnikami! Gdzie ono ma się tego nauczyć? Jak ma właśnie nie być egocentrykiem, gdy wciąż jest w domu "pępkiem świata"?
To samo dotyczy szkoły. Na samą myśl, że mogłabym zamiast chodzić do szkoły siedzieć w domu z mamą i się uczyć -chce mi się płakać! Gdzie pole do zawiązywania przyjaźni, radzenia sobie samemu z problemami?
Pewnie, że tu najważniejszą sprawą jest JAKA jest ta szkoła czy przedszkole.
Nie będę już rozwijać wątku matki pozostawionej samej w domu na lata z dzieckiem. Ja po 2,5 roku "siedzenia w domu" (pracuję zdalnie z domu) mam tak serdecznie dość, że jakakolwiek aktywna zabawa z dziećmi zaczyna mnie przerastać. Marzę o dniu, w którym młodszy wreszcie pójdzie do przedszkola a ja do pracy. Nie chodzi tu o żadną karierę - mnie życiowe doświadczenie uczy, że kobieta musi pracować, bo niestety: ojciec rodziny też może umrzeć lub zachorować.
Annka
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 9 lipca 2008, o 14:23
Lokalizacja: Kraków

Następna strona

Powrót do Wychowanie dzieci w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron