Teraz jest 1 marca 2024, o 10:23 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

mamy podwójne, potrójne... - podzielcie się doświadczeniem

Tutaj rodzice mogą się podzielić doświadczeniami z pierwszej linii frontu (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez dzolka » 17 sierpnia 2007, o 09:23

mój brat miał pietrowe łóżko dla swoich synków, kupił je gdy młodszy miał półtora roku (starszy 3 latka). Starszak nie wypadał z piętra (poza tym w piętrowym łóżku maluch ma głowę od strony drabinki która stanowi barierkę), młodszy miał ogranicznik przez jakiś czas. Z tego co pamiętam, chłopcy mieli to łóżko dopóki nie wyrośli i się nie mieścili ;-) też mieli bardzo mało miejsca w pokoiku.

doświadczone mamy - czy młodsze maluszki spały z wami w sypialni czy od razu umieszczałyście je w pokoju starszych pociech? jak nie od razu to kiedy? A może spałyście z obojgiem dzieci w jednym pokoju? Czy wasze dzieci mają osobne pokoiki czy śpią razem? Gabi ma swój pokoik który bardzo lubi ale nie wiem czy nie przypomni jej się jak to było spać z rodzicami w sypialni gdy zobaczy ze w tym samym miejscu (obok naszego łózka) co ona kiedyś spała stoi teraz łóżeczko z malcem... co wtedy zrobić?
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez kukułka » 19 sierpnia 2007, o 22:37

Ja na razie w pierwszej ciazy, ale tu dowiadczone mamy wiec pytam: czy ktoras was kladla pierwsze dziecko w lozeczku w jego pokoiku, a spala w innym? Ja wlasnie chce tka zrobic, spie przy scianie, za ktora jets pokoj dziecka i przy tej samej scianie bedize lozeczko, tyle ze w jego pokoju. Od naszego lozka do lozeczka bedzie doslownie 3 kroki (spimy tuz przy drzwiach, lozeckzo dziecka tez bedize blisko drzwi. Czy taki uklad przy uchylonaych drzwiach jest OK czy to jednak glupota tak zrobic i cos sie mzoe stac dziecku. Mnie sie wydaje,z e nie nalezy przesadzac, powinno byc OK, ale jka widza to doswiadczone mamy?
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez patusia21 » 19 sierpnia 2007, o 22:50

kukułka napisał(a):Ja na razie w pierwszej ciazy, ale tu dowiadczone mamy wiec pytam: czy ktoras was kladla pierwsze dziecko w lozeczku w jego pokoiku, a spala w innym? Ja wlasnie chce tka zrobic, spie przy scianie, za ktora jets pokoj dziecka i przy tej samej scianie bedize lozeczko, tyle ze w jego pokoju. Od naszego lozka do lozeczka bedzie doslownie 3 kroki (spimy tuz przy drzwiach, lozeckzo dziecka tez bedize blisko drzwi. Czy taki uklad przy uchylonaych drzwiach jest OK czy to jednak glupota tak zrobic i cos sie mzoe stac dziecku. Mnie sie wydaje,z e nie nalezy przesadzac, powinno byc OK, ale jka widza to doswiadczone mamy?


hmmm..powiem Ci, że moja przyjacióka miała podobny pomysł i zrezygnowała z niego już w pierwszym tygodniu... jej córa była bardzo wymagająca, dużo jadła, często się budziła w nocy, potrzebowała dużo bliskości i skończyło się na tym, że przyjaciółka przeniosła się do pokoiku Małej i spała w łóżku obok łóżeczka córy... tak jej było po prostu wygodniej i choć trochę mogła się przespać każdej nocy:) często też brała Małą do siebie do łóżka... nie źle jej to nie wyszło bo Mała to już teraz duża panna ma 1,5 roku i świetnie radzi sobie sama, nawet jest już po odstawieniu smoczka, bo tak się zgrało że razem odsmoczkowywałyśmy swoje córki...
tak więc sama się pewnie przekonasz jak ci będzie najlepiej...
patusia21
 

Postprzez lajla » 20 sierpnia 2007, o 00:07

Kukułko,

ja ostatnio czytałam w jednej z gazet typu "Dziecko", że przez pierwsze 6 miesięcy dobrze jest jak maluch śpi w sypialni z rodzicami, ale w swoim łóżeczku oczywiście. Natomiast za najdogodniejszy moment przeprowadzki dziecka do swojego pokoiku uznali okolice pierwszych urodzin. Tyle teorii.

My małą przeprowadziliśmy do jej własnego pokoiku jakiś miesiąc po 1. urodzinach, bo dopiero niedawno udało nam się wyremontować mieszkanko. Jednakże wcześniej, jak Mała spała jeszcze z nami w sypialni, kilka razy przeprowadziliśmy mały eksperyment - spaliśmy w innym pokoju i nie było problemu. Dodam jeszcze tylko tyle, że ona od samego początku przesypia całe noce, tak więc chyba wiele zależy od temperamentu malucha...

Pozdrawiam.
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez lajla » 20 sierpnia 2007, o 00:13

Dodam jeszcze że to nasze pierwsze i jedyne jak na razie dziecko. Kurcze, dopiero teraz się doczytałam, że pytanie było skierowane raczej do mam dwójki i więcej pociech. :oops: Wybaczcie mi tę małą gafę. Pozdrawiam.
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kamienna » 20 sierpnia 2007, o 08:30

Kukułka, ja tak zrobiłam jak piszesz. Mała śpi w swoim pokoju od początku. Nigdy nie spała z nami.

Nie mieliśmy też elektronicznej niani. Jak zapłakała to było slychać...

Przez pierwsze 2-3 tyg budziła się co 3h, potem przesypiała noce.

Ale też jeśli będzie Ci trudno - zawsze możesz przeprowadzić łóżeczko do waszego pokoju.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez Martelka » 20 sierpnia 2007, o 16:50

Mysza napisał(a):Dziewczyny, a czy któraś z Was ma doświadczenia z łóżkiem piętrowym dla dzieci? Od jakiego wieku można wprowadzić malucha na piętro? A może macie jakieś inne niż piętrowe łóżko pomysły na zagospodarowanie małego (3x3m) pokoju dla dwóch dzieci?



No prosze jaki fajny temat.
Ja narazie mam jednego dwulatka w domu, ale moze za rok zaczniemy starania nad rodzenstwem dla Alka. Pewnie wtedy duzo problemow mi juz odpadnie ale...

Tak jak kasik napisala tak i ja widze, ze tu w U.K mnostwo dzieci z mlodszym rodzenstwem jezdzi na deseczce lub grubszej rurce z tylu wozka.
Uwazam, ze dobrym pomyslem jest powolne przestawiania malucha takiego ponad rocznego do spania na "doroslym" lozku wlasnie poprzez zrobienie z lozeczka tapczaniuku. Juz pol roku tem odkrecilismy jedna strone lozeczka i Alek wchodzi do niego jak do normlanego lozka, pod lozeczkiem na wieczor i w dzien roskladamy kocyk, zeby w razie czego wyladowal na miekkim, ale ostatnio juz to sie nie zdarza :)

Kuzynka moja ma troje dzieci 3 lata, 17 miesiecy i 3 miesiace i wszystkie spia w pokoju 2 na 3 metry. Ola najstarsza spi na pietrowym lozku od ponad roku i super sie przystosowala, a mlauszki spia w dwoch lozeczkach w tym jedno w turystycznym. To pietrowe lozko ma taka deseczke, ze mala nie wypadnie (lozeczko z Ikea)
Ola najstarsza po narodzinach mlodszego brata delikatnie "zdziecinniala" mowila po dziecinnemu (choc mowic umiala pieknie calymi zdaniami) chciala jesc "bejbikowe" deserki, wchodzila do lozeczka itp. Dluugo to trwalo, chyba do narodzic 3 dziecka.
Wazne jest wlasnie chyba to, zeby tego najstarszego dziecka nie traktowac jako doroslego. Zazdrosc mniejsza lub wieksza napewno sie pojawi.

Co do smoka to my pozbyllismy sie ciut przed 2 urodzinami Alka 3 noce i po klopocie. Pierwsza noc byla perfekcyjna (zapomnielismy wtedy smoczka :roll: Alek wiedzial, ze jak wrocimy do domu to go odzyska.) Druga noc byla delikatnie gorsza, bo obudzil sie po paru godzinach i nie umial sie sam uspokoic, trzecia noc byla masakryczna, budzil sie co godzine i nie umial zasnac, byl placz, spazmy itp. czwarta noc blogi spokoj.
:)
Martelka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 274
Dołączył(a): 25 lutego 2004, o 14:30
Lokalizacja: k/Krakowa- Wielka Brytania

Postprzez Mysza » 20 sierpnia 2007, o 20:50

Co do pytania kukułki, to moi znajomi od początku umieścili córcię w jej pokoju, ale przez jakiś czas znajoma spała w pokoju małej, żeby być na każde zawołanie, albo w razie awaryjnej nocy kładła się tam.
Mysza
Domownik
 
Posty: 643
Dołączył(a): 9 stycznia 2005, o 12:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez mamazo » 21 sierpnia 2007, o 22:25

Małego Bobasa lepiej mieć blisko siebie. Chodzi o wygodę. Ja osobiście spałam od brzegu, bo nie cierpię się gramolić z łóżka przez męża, albo inną okrężną drogą. Wogóle wstawanie w nocy do przyjemności nie należy, a człapanie po omacku do drugiego pokoju, to już masakra. Ale zależy od upodobań spaniowych Maluszka i mamy. Tudzież rodziców, bo przez pierwsze tygodnie wstawaliśmy do Zosi razem. Najpierw mąż ją przewijał, a później podawał mi do karmienia. Chwała i dzięki mu za to. Ja nie cierpię wstawać w nocy. Nawet siusianie staram się odwlekać, ale to teraz trudne (37 tc) i niezdrowe, więc jakoś sie mobilizuję.
Myślę, że decyzja gdzie Maluszek ma spać jest do podjęcia jak już sie urodzi i okaże co to za gagatek!
mamazo
Domownik
 
Posty: 300
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 12:11
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kk » 21 sierpnia 2007, o 23:06

Zgadzam się z mamazo, wszystko zależy od tego jaki egzemplarz się trafi. Mój na przykład 9 miesięczny synek do tej pory śpi ze mną - straszny z niego wielbiciel cyca, budzi się kilkakrotnie w nocy by o niego pogrzać noska. Już straciłam nadzieję na to że może przesypiać noce (jeszcze mu się nie zdarzyło). A pomyśleć że na początku tez miałam plany, że malec będzie spał sam w swoim łóżeczku.

Teraz zastanawiam się czy przy następnym dziecku też tak się męczyć, czy zamiast cyca zaproponować mu smoczka jako uspokajacza.
kk
Przygodny gość
 
Posty: 83
Dołączył(a): 27 listopada 2003, o 20:11

Postprzez kukułka » 22 sierpnia 2007, o 10:14

A co sadzicie o tym, co jets napisane w ksiazce : kazde dizekco moze nauczyc sie spac, by smoczek podawac do snu tylko wtedy, gdy dziecko juz jets w stanie go zamo sobie znalezc w lozeczku i wsadzic do paszczy, gdy sie obudzi. Jakie ksiazki o dzieciahc w ogole znacie?
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez patusia21 » 22 sierpnia 2007, o 14:13

kukułka napisał(a):A co sadzicie o tym, co jets napisane w ksiazce : kazde dizekco moze nauczyc sie spac, by smoczek podawac do snu tylko wtedy, gdy dziecko juz jets w stanie go zamo sobie znalezc w lozeczku i wsadzic do paszczy, gdy sie obudzi. Jakie ksiazki o dzieciahc w ogole znacie?


ja jestem mamą 19-miesiecznej córeczki i jest to pierwsze dziecko... w czasie porodu naczytałam się tych wszystkich mądrych rad, stwierdzeń i wymysłów... byłam pełna wzniosłych myśli jaka to jestem nowoczesna i mądra... m.in. chodziło o smoczek właśnie.. też sobie wymyśliłam, że Mała będzie chowana bez smoka, nie kupiłam go w wyprawce i... skończyło się tylko na myślach, bo jak Mała po powrocie do domu zaczęła nam wyć non stop, to mąż zasuwał o 19 po smoka do apteki ( szczęście że czynna było do 21) i cisza... :)
i o dziwo nie stało się nic z tych strasznych rzeczy o których było napisane w książkach...Mała nadal pięknie ssała pierś, co więcej myślę że dzięki smokowi nauczyła się porządnie ssać.. spała ślicznie, a teraz mając 19 mcy od dwóch tygodni smoka nie ma i już nawet nie pamięta co to jest...
książki mam dwie -
Dziecko. Zdrowie i rozwój. Od poczęcia do 5 roku życia. dostałam ją w prezencie i zaglądnęłam do niej ze dwa, trzy razy...
i słynną supernianię, którą też dostałam i sorry, ale dla mnie to przereklamowane i po części tylko przyjmuję naukę superniani...
generalnie zamiast książek wybieram instynkt macierzyński i uważną oberwację dziecko, bo jako matka naprawdę więcej się wie właśnie z życia niż z tego, co się wyczyta z książek...
patusia21
 

Postprzez dzolka » 22 sierpnia 2007, o 14:48

patusia21 napisał(a):słynną supernianię, którą też dostałam i sorry, ale dla mnie to przereklamowane ...


a ja kupiłam :twisted: i pieniądze zmarnowałam, bo zgadzam się ze przereklamowane i nic aż takiego rewelacyjnego w tej ksiażce nie ma :evil: bardzo lubię supernianię w telewizji, ale książka to przerost formy nad treścią.

Inne ksiażki jakie mam (niektóre czytałam niektóre podczytuję w wolnej chwili):
- "jak mówić zeby dzieci nas słuchały...." A.Faber i E.Mazlish
- "wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci" - autorki jw
- "jak mówić żeby dzieci się uczyły" - autorki jw (jeszcze nie czytałam ;-))
- "każde dziecko moze nauczyć sie reguł" - Annette Kast-Zahn
- "Szczęśliwe dzieci czyli udane wychowanie"- Peter Pauling
- "Gry i zabawy z maluchami" - Jackie Silberg
- " Gry i zabawy z niemowlakami" - autorka jw

zamierzam kupić "rodzeństwo bez rywalizacji" A. Faber i E.Mazlish.

patusia21 napisał(a):generalnie zamiast książek wybieram instynkt macierzyński i uważną oberwację dziecko, bo jako matka naprawdę więcej się wie właśnie z życia niż z tego, co się wyczyta z książek...

jasne, ale to jeśli chodzi o poradniki dotyczące pielegnacji maluszka, bo jak dla mnie poradniki jak postępować z dzieckiem i kształtować jego charakter, radzić sobie z jego zachowaniem, są super.
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez mfiel » 31 sierpnia 2007, o 13:59

A mnie generalnie wszelkie podręczniki dołują (bo nie potrafię być tak idealna jak piszą) - zasadniczo w domu mam jedną książkę "Pierwszy rok życia dziecka" (kontynuacja "W oczekiwaniu na dziecko", czasami poczytam jakieś dzidziusiowe gazetki typu "Mamo to ja".
W razie czego konsultuję się z pediatrą lub innymi doświadczonymi mamami.

Co do spania z dzieckiem lub bez - nasza starsza córka spała z nami przez ponad dwa lata, bo często budziła się w nocy, nasza młodsza na razie śpi w łóżeczku bo ładnie przesypia noce (budzi się jakieś dwa razy), więc nie jest problemem wstawanie do niej.
To chyba jednak kwestia komfortu całej rodziny, a nie jakichś książkowych rozwiązań.
mfiel
Domownik
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 czerwca 2004, o 14:52
Lokalizacja: Poznań

Postprzez mamazo » 31 sierpnia 2007, o 15:43

Zgadzam się, że niektóre książki dla rodziców są wielce dołujące. A jeśli ktoś zbytnio bierze sobie do serca rady i próbuje je na siłę wcielić w życie, co gorsza bez skutku... no to załamka murowana.
Pozatym dzieci nie czytają tych książek i nie wiedzą o sobie tych wszystkich mądrych rzeczy, zatem najczęściej zachowują się zupełnie inaczej niż ideały z książek.
Osobiście baaaaaaardzo polecam książkę "Elementarz dla rodziców", autora zapomniałam, książka u szwagierki. W każdym razie napisał ją Jacek, ale nie Pulikowski 8) Książka nie zawiera zbyt wielu wskazówek dot. pielęgnacji noworodka i małego dziecka, za to jest skarbnicą wiedzy na temat wychowania. Do tego napisana tak swobodnie i tak komicznie zarazem, że można ją "połknąć" w jeden wieczór. Choć chyba lepiej smakować powoli, tudzież konfrontować rzeczywistość domową z propozycjami rozwiązań z książki. Oczywiście nie ma rady na każdy problem, ale gdy się załapie o co ogólnie chodzi, wtedy pomysły same przychodzą do głowy. U nas działa, a specjalistą od konsekwentnego postępowania (główne zalecenie Autora) jest mój niezrównany mąż. :P
mamazo
Domownik
 
Posty: 300
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 12:11
Lokalizacja: Warszawa

19 miesięcy różnicy

Postprzez kozica2 » 2 września 2007, o 13:21

Witam! Ja też mam dwójkę maluchów z różnicą 19 miesięcy i jestem z tego bardzo zadowolona. Na początku drugiej ciąży trochę panikowałam jak to będzie, ale teraz spokojnie sobie daję radę, mały ma już pół roku. ogólnie uważam, że najciężej było właśnie jak byłam w ciąży, bo się kiepsko czułam, najpierw nudności, potem brak sił, ale teraz po porodzie energia we mnie wstąpiła i mimo, że mam dwoje znajduję też trochę czasu na poczytanie książki itp. Także nie lękajcie się kobiety oczekujące kolejnego dziecka :lol: .Moje maluchy wprost szaleją za sobą, starsząmam dziewczynkę, nie wiem, może była jeszcze za mała, ale nie ma problemu z zazdrością. Uwielbia brata, jak tylko wstanie to leci do niego i woła, żeby go obudzić, muszę też uważać na jej wybuchy czułości, bo mogłaby go zadusić i zacałować oraz genialne pomysły np.ostatnio mały nauczył się stać na czworaka więc córcia od razu postanowiła pojeździć na koniku i chciała na nim usiąść. Oczywiście są sytuacje, że jak mu dam jakąś zabawkę to Julka od razu chce to mieć, ale nie nazywałabym tego zazdrością, po prostu taki etap, przecież gdy np. tata coś ma to dziecko też od razu musi a nikt nie mówi,że jest zazdrosne o tatę. Wydaje mi się, że ten problem jest trochę wyolbrzymiany.
Jeśli chodzi o spacery to próbowałam różnych patentów łącznie z ww przystawką do wózka, chustą i nosidełkiem. Teraz najlepiej mi tak: jako, że mieszkam na 3 piętrze wkładam małego w takie zwykłe nosidełko na brzuch (od 3 miesiąca) i schodzę z Julką za rękę, trochę to trwa. Potem kładę go do wózka razem z tym nosidełkiem. Julka generalnie lubi chodzić, ale jak czasem zacznie marudzić to wtedy biorę synka na ręce w nosidełku a ją na trochę sadzam ( mam teraz wózek Inglesina max to taka spacerówka, ale z możliwością rozłożenia do leżenia). Świetną metodą w przypadku dziewczynki jest wózek dla lalek, jak Julce go wezmę to wszędzie mi zajdzie i to idzie dumna i blada ze swoją lalą jak moja koleżanka.
Można wymyślać jakieś sposoby ułatwiające życie np. jeśli chodzi o jedzenie, mały od paru dni dostaje zupki, posadziłam ich koło siebie, powiedziałam Julce, żeby pokazała jak się je i teraz wszystko mi zjada cały czas powtarzając do brata "patrz".
Spanie praktykuję w oddzielnych pokojach, dopóki mały jest karmiony piersią, a poza tym Julka jest "za zwinna" bo potrafi nawet wejść do łóżeczka ze szczebelkami, więc bałabym się jeszcze ich samych zostawić, a też mi zasypia sama.
Pozdrawiam i życzę powodzenia
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez dzolka » 3 września 2007, o 09:51

kozica, wspaniałego posta napisałaś, dziękuję!!!! i gratuluję pomysłowości oraz zorganizowania :D mam nadzieję ze i u mnie nie będzie źle... moja córeczka przepada za dziećmi (też będzie miała brata).
Ja lada dzień ląduję w szpitalu. Jako że czeka mnie cc, co 2 dzień stawiam się na ktg i badaniu szyjki. Właśnie weszłam w 39 tc i odstawiłam fenoterol więc wielki dzień już blisko! Strasznie się boję :oops: ale i strasznie się cieszę :D
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez mfiel » 3 września 2007, o 13:07

Dzolka, powodzenia i daj znać jak będziecie już całą rodzinką w domu.

Co do zazdrości, to na razie u nas nie ma żadnych bezpośrednich oznak zazdrości o dzidziusia (no chyba że wieczorna kolejka do piersi :) ), za to nasza starsza córka zrobiła się nieco histeryczna i ma napady głupich pomysłów, tak jakby chciała zwrócić na siebie uwagę. Jak do tej pory największym problemem są dziadkowie (mieszkamy z moimi rodzicami), którzy w ramach "bo Jagoda przeżywa trudne chwile i potrzebuje czasu" są skłonni pozwolić jej na wszystko :x
mfiel
Domownik
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 czerwca 2004, o 14:52
Lokalizacja: Poznań

Postprzez fresita » 3 września 2007, o 18:06

dzolka zycze szczesliwego rozwiazania :lol: napisz koniecznie jak juz bedziesz po :D
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kamienna » 6 września 2007, o 12:33

Wiecie co mnie ostatnio najbardziej zastanawia - tylko się nie śmiejcie - czy będę kochała oboje dzieci tak samo, czy nie będę faworyzowała jednego albo drugiego, czy dam radę obu tyle samo czasu poświęcić (chyba najbardziej się boję o tę córkę, która już z nami jest)...

Czy to normalne obawy - czy sa uzasadnione czy jednak serce czlowieka jest pojemne...

Po prostu jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że można kochać dwoje różnych tak samo...
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez kozica2 » 6 września 2007, o 14:02

A ja się już przekonałam, że można. Mam dwójkę dzieci z różnicą niecałych dwóch lat. Też jak byłam w ciąży to mnie nachodziły czasem takie różne myśli (może to wina zmiennych nastrojów ciążowych :lol: ), obawiałam się właśnie o starszą córkę, że jest jeszcze taka mała, że nie będę miała dla niej czasu. Na szczęście te obawy minęły, jak mały pojawił się na świecie, to nawet się często zadziwiałam jaka ta natura jest mądra, jako noworodek spał całe dnie, tylko go karmiłam co jakiś czas, poza tym prawie nie musiałam się nim zajmować, tak jakby dawał siostrze czas na oswojenie się z nim. Aż potem czasami się martwiłam, że to może jego zaniedbuję, ale też rośnie i potrafi się już bardziej domagać o swoje. Chyba jednak nie ma się co martwić. Myślę, że to może trochę wina naszej cywilizacji, przecież to teraz takie modne: "mam jedno dziecko, bo chcę je bardziej kochać, nie chcę ,żeby się musiało z kimś dzielić".
A prawda jest taka, że miłość to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli (zacytowałam, chociaż nie wiem kogo).
Kamienna, wiesz już co będzie drugie? Chciałam jeszcze dopisać, bo słyszałam takie opinie, że matki czasem bardziej kochają synów; a więc ja nie mam absolutnie takich uczuć, kocham oboje nad życie!
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez kamienna » 6 września 2007, o 14:06

Dzięki:)

Jeszcze nie wiem. Ale będę się cieszyła i na synka, i na córkę. Syna się trochę obawiam, choć wyczekuję (ja się kiepsko znam na facetach - jak miałabym go wychowywać??? :) ). A na dziewczynkę to zawszę bęzie mi miło, bo lubię dziewczynki i myslę, że są "łatwiejsze" w wychowaniu.
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez kozica2 » 6 września 2007, o 14:36

Jakbyś mi z ust wyjęła te słowa, tak samo myślałam, że nie znam się na chłopakach, u mnie w rodzinie od trzech pokoleń prawie same babki :lol:
Ale synek też jest słodki...
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez fresita » 6 września 2007, o 15:07

no wlasnie ja juz teraz sie zastanawiam czy jak bedziemy miec drugie dziecko to pokocham je tak samo jak pierwsze, pytalam kolezanek, mowia, ze w sposob naturalny serce matki sie "dzieli" :lol: i nie zaniedbuje sie ani pierwszego ani kolejnych dzieci...
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez juka » 7 września 2007, o 18:37

kamienna, obawy są natualne, ale nieuzasadione :lol:
każde dziecko kocha sę inaczej, jedno jest ławiejsze inne trudniejsze, ale na pewno tak samo mocno.
juka
Domownik
 
Posty: 679
Dołączył(a): 25 marca 2006, o 11:24

Postprzez dzolka » 9 września 2007, o 12:28

cześć :-) my już w domu! we wtorek w samo południe urodziłam Arturka i wczoraj wróciliśmy do domu.
temat poruszony przez kamienną od kilku dni samej chodzi mi po głowie. Właśnie o miłości równej dla obojga dzieci. Jak wróciłam do domu z synkiem, Gabi nie przestaje go całowac, zaglądać do łózeczka, chce go trzymać na rękach i spać z nim w jednym łóżeczku. Ale gdy go karmię, jakby robi trochę na złość: głosno sie zachowuje, przychodzi do mnie tulić się, całuje, nie patrząc że właśnie przygniata brata :? Ale to właśnie o nia się boję bardziej niż o malucha. W szpitalu teskniłam za nią okropnie, płakałam jak słyszałam ją w telefonie i jak moja mama mówiła mi że Gabi woła mnie zanim zaśnie. Nie umiem tego uczucia nazwać albo boję się je nazwać ale to tak jakbym podświadomie obwiniała synka że teraz przez niego zmieni się Gabrysi świat i to na początku będzie ją bolało. Prosiłam Boga zeby z maluchem i ze mną było wszystko dobrze żebyśmy jak najszybciej byli w domu, chcialam juz byc z nia. Wczoraj gdy nakarmiłam synka i poszłam uśpić Gabi (choć zwykle sama zasypia), popłakałam się jak córeczka przytuliła moją rękę do swego polika, mocno przytrzymala i długo nie chciała mnie puścić. Zaglądałam do niej w nocy, wysadzałam na nocnik i jak rozbierałam wydała mi się taka wielka, wrecz olbrzymia! Czuje ze podswiadomie nie chce sie na to zgodzic, do tej pory byla moja jedyna malenka ukochana coreczka a teraz, nie minely dwa dni jak jestesmy w domu a ja juz czasami trace do niej cierpliwosc gdy zaczyna piszczec i maly sie denerwuje przy ssaniu. Ale na kogo ja sie denerwuje? na tego krasnala malego przez ktorego Gabi nagle nie wolno roznych rzeczy! jestem zszokowana swoimi odczuciami! Czy to minie???? czy to normalne??????
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez kamienna » 9 września 2007, o 21:09

Gratuluję syna:)
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Postprzez fresita » 9 września 2007, o 22:17

dzolka ciesze sie, ze juz jestescie szczesliwie wszyscy w domku, sadze, ze to normalna reakcja, moja corcia tez jest dla nas oczkiem w glowie i ...mysle, ze mialabym identyczne odczucia jak ty. ale mysle tez, ze wszystkie te emocje musza sie"ulozyc" i za pare tyg napiszesz zupelnie cos innego. gdzies wyczytalam o pojawieniu sie rodzenstwa z punktu widzenia dziecka" wyobraz sobie ze twoj maz przyprowadza do domu mlodsza od ciebie kobiete, ktora wszyscy sie zachwycaja jaka to ona piekna i madra i oznajmia ze ona tez od teraz bedzie jego druga zona, ale ty sie nie przejmuj, bo on ciebie i ja bedzie kochal tak samo.co wtedy poczujesz? podobno tak sie czuje dziecko, gdy w jego domu pojawia sie rodzenstwo :lol:
fresita
Domownik
 
Posty: 415
Dołączył(a): 9 października 2004, o 22:54
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kozica2 » 10 września 2007, o 14:44

Ja też gratuluję!
Rozumiem Twoje obawy, nie martw się, myślę, że nachodzą one wszystkie mamy. Na pewno pojawienie się rodzeństwa jest wielkim przeżyciem dla dziecka i może być dla niego trudne, ale NA PEWNO nie jest wyrządzeniem mu żadnej krzywdy, a raczej wspaniałym darem na całe życie.
Poza tym taka mała różnica wieku ma też tą zaletę, że za parę tygodni Twoja córeczka nie będzie pamiętała tego czasu gdy nie miała brata. Będzie to dla niej normalne, że jest i także , że trzeba się uczyć z nim dzielić i dogadywać.
kozica2
Bywalec
 
Posty: 105
Dołączył(a): 24 maja 2007, o 14:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez dzolka » 11 września 2007, o 13:15

AnnaLorenka napisał(a):Nie oczekuj zbyt wiele od gabi - bedzie ryczeć i będzie zazdrosna, będzie budzić małego swoim płaczem, moze nawet starrać się go bić, albo bić ciebie, może przestać spać w nocy itp. Nie wiem jak takie zachowanie będzie nasilone ale na pewno tak będzie - zazdrość i szok dla takiego malucha to normalna sprawa.


A kiedy to mija??????
mała zaczęła łobuzować odkąd jestem z małym w domu, wyraźnieokazuje zazdrość gdy karmię malca lub go tulę, robi na złość, krzyczy i piszczy, nie słucha mnie i rozrzucac wszystko naokoło a ja robię to czego nigdy nie chciałam czyli zdarza mi się ją szarpnąć, dać klapsa....(nie potępiajcie mnie) ona wtedy płacze i jest jeszcze gorzej a ja za chwilę płaczę razem z nią bo mam wyrzuty sumienia :-((( poradźcie co robić? jak reagować na jej wygłupy, może nie reagować na to ze nie słucha, że piszczy, może to ignorować? moze samej zrobić to czego ona nie chce zrobic? Kocham ją nad życie i wciąż chcę być czuła dla niej ale po tym jak ją szarpnę czy dam klapsa to ona jakoś nie chce się przytulić do mnie.... i się nie dziwię.... ale wieczorem jak kładę się z nią spać to przytula się mocno, obejmuje mnie i czuję wtedy jak bardzo tęskni za dawną mamą która miała cierpliwość we wszystkim i była cały czas tylko dla niej.
Kiedy ona przestanie cierpieć z powodu pojawienia się rodzeństwa??
Przecież to przede wszystkim dla niej urodziłam drugie dziecko, mam rodzeństwo i za nic nie chciałam żeby Gabi była sama! przecież jest jak piszecie - rodzenstwo dla dziecka to dar na całe życie a ja w ciągu tych trzech ostatnich dni (tylko!!) mam wrazenie że wyrządzam jej jakąś straszną krzywdę! bardziej swoim zachowaniem... bo nie wiem jak postępować, żeby ona WIEDZIAŁA I CZUŁA że ją kocham, nawet bardziej niż wtedy gdy była sama. Gdy karmię Artusia, chcę jej poczytać albo żeby położyła się obok bo chcę opowiedzieć jej bajkę, wczoraj wzięłam tylko ją na spacer, sama ją wykąpałam, dzisiaj mały długi czas po śniadaniu z tatą na dole a my z Gabi na górze - ja prasuję ona się bawi, ale tata przynosi głodnego Artka i zaczyna się bal..... :cry:
jak jej pomóc?

moje rozterki z czasów ciąży zmieniły się z problemu praktycznego (którego nie ma bo pogodzić wszystko idzie jakoś, mały spokojny i ze wszystkim daję sobie radę i mam nadzieję że tak pozostanie) w problem.... psychologiczny??????
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wychowanie dzieci w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron