Teraz jest 2 marca 2024, o 04:39 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

mam problem...

Tu można porozmawiać o trudnych doświadczeniach, które dotykają rodzinę (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez KP » 6 maja 2005, o 19:50

Nikoleta napisał(a): Prawdą jest to, że Panie KP nigdy nie poczujesz tego co kobieta i nie wiesz jak może się czuć kobieta...

Szanowne Panie, ale co Wy chcecie ode mnie? Ja przekazałem tylko to, co mówi na ten temat fachowa literatura i co skądinąd nierzadko miałem przy różnych okazjach potwierdzane. Równie dobrze mogłaby przekazać to jakaś kobieta i wówczas nie miałybyście uparcie powtarzanego zarzutu (?), że jestem mężczyzną. Szczerze mówiąc jestem zaskoczony tą reakcją. Bo raczej to bywało tak, że dla kobiet przeżywających ogromne kompleksy i frustracje z powodu tego, że nie mogą osiągać orgazmu, informacja o tym, że orgazm nie jest charakterystyczną cechą kobiecego seksualizmu, była jakimś wyzwoleniem. I powiem uczciwie, że zdumiewa mnie taka zażarta obrona tego orgazmu. Nie rozumiem, dlaczego nie chcecie przyjąć, że mogą być kobiety, które reagują inaczej niż wy. Dlaczego was to aż tak drażni?
Myślę, że na tym mój udział w tej dyskusji zakończę. Za to, że jestem mężczyzną przepraszać nie mam zamiaru. Nie mam zamiaru przepraszać również za to, że usiłowałem przekazać trochę (nie przeze mnie przecież wymyślonych) informacji o kobiecej seksualności.
ps. A tak na marginesie to będę miał nieco przykładów na prelekcje. Bo między wierszami w niektórych wypowiedziach można wyczytać interesujące rzeczy.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez annie » 7 maja 2005, o 19:58

No i ta rozmowa z nieprzyjemnej stała się bardzo nieprzyjemna :( . Trochę mi przykro że to się tak skończyło. Ja jestem wdzięczna za oddzew i rady wszystkim, bo wszyscy macie po trochu racje. To prawda, że Krzysztof P. nigdy nie będzie wiedział, jak czuje kobieta, ale rzeczywiści nie sposób tego od niego oczekiwać. Ja w każdym razie ciesze się, że zechciał się odedzwać i podzielić tym, co wyczytał i wie, choć w ostatnim poście ewidentnie uniósł się męską dumą. A to stwierdzenie o prelekcjach odebrałam tak jakby dość mocno traktował nas wszystkie z góry-jako przypadek do analizy i omówienia w inteligentniejszym towarzystwie czy coś takiego. No i nie podał żadnych szczegółów tych badań na które się powołuje. Rady Pań natomiast były praktyczne i podniosły mnie na duchu. O co więc ta cała kłótnia :?: Wierze,że każdy stara się pomóc najlepiej, jak potrafi. I o to przecież właśnie chodzi.
annie
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 200
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 23:31

Postprzez KP » 7 maja 2005, o 20:42

Wyjątkowo się odezwę, żeby nie pozostawić niedomówień. Faktycznie była prośba o podanie badań, która uszła mojej uwadze. Otóż nigdzie nie pisałem o żadnych badaniach (w każdym razie nie w tym sensie, by jakieś jedne badania przyniosły jakieś rezultaty, którymi się tutaj dzielę). Pisałem o fachowej literaturze, która w tej kwestii jest zgodna. Wystarczy sięgnąć do jakichkolwiek dobrych publikacji dotyczącej seksualności kobiety (w Polsce kojarzę dwie monografie, ale tematyka seksualności kobiety podejmowana jest również w publikacjach poświęconych seksualności w ogóle) i tam się te informacje znajdzie. Nie opierają się one na wynikach jakichś jednych badań, nie wszędzie zresztą autorzy podają źródła. Co jest istotne: muszą to być publikacje mniej więcej od lat osiemdziesiątych - wtedy ostatecznie rozstano się z wzorcem seksualności kobiety, który był kopiowaniem seksualizmu męskiego, a który, co widziano, seksualności kobiety dobrze nie opisywał - i musi to być rzeczywiście literatura fachowa a nie popularne poradniki czy podręczniki. W tych ostatnich można wyczytać różne bzdury. Nie podaję żadnego tytułu, bo właściwie wystarczy sięgnąć do czegokolwiek - nie dzieliłem się jakąś hipotezą tylko ugruntowanym, powszechnie przyjętym poglądem. W księgarniach i w bibliotekach szuka się tego w dziale medycznym.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez rybka » 7 maja 2005, o 22:56

a w innych tematach narzekamy, że tak mało tu panów...

też miałam ochotę napisać, że rady z drugiej ręki są mniej wartościowe, ale przypomniałam sobie ża pan Krzysztof Paweł prowadzi kursy więc ma dość szerokie doświadczenie.
z mężczyznami jest w ogole trudno. np. mam okres i mówię koledze "źle się czuję", a ten mi radzi wziąć aspirynę, wyspać się, wygrzać... myślę wtedy "pogadamy jak będziesz miał okres". z lekarzem jest chyba trochę inaczej :wink:

ta dyskusja w pewien sposób pokazuje - równie powszechnie uznawane - różnice między kobietami i mężczyznami: kobiety szukają wsparcia i wysłuchania, mężczyźni służa radą...

ale miło, że jakiś męski głos się pojawia - jedyne co mogłabym zarzucić to niechęć do podania bibliografii. jako studentka cenię staranność.
rybka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 232
Dołączył(a): 16 listopada 2003, o 01:15

Postprzez NB » 9 maja 2005, o 16:39

No cóż wyraziłam jedynie swoją opinię i nie miałam zamiaru nikogo obrażać ale jak widac każdy z nas ma inną wrażliwość (tak jak każda kobieta ma inną przyjemność ;-)).
To co piszesz panie KP. jest prawdą , tylko trzeba pamiętać, że teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. NIE KWESTIONUJĘ teorii ,ale to nie jest matematyka, gdzie 2+2=4. Co by to było gdybyśmy nie słuchali tego co inni mają do powiedzenia , tylko wszystko do wora teorii wrzucali ?
I nie rozumiem doprawdy aluzji o temacie do prelekcji.

Opinia moja jaką zamieściłam na poprzedniej stronie jest oparta także na doświadczeniu rozmów z wieloma kobietami, z jakimi miałam kontakt m.in . w praktyce szpitalnej .

Ponadto warto dla nas wszystkich podać konkretną pozycję ksiażkową ,gdzie można więcej o tej seksualności kobiecej wyczytać.
Pozdrawiam.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez NB » 9 maja 2005, o 16:54

I żeby nie było niedomówień :

Krzysztof Paweł :
>>"Nikt tego sobie przy biurku nie wymyślił, tylko tak wyszło z badań. Co więcej, musiano zrewidować pierwotne poglądy. Bo, jak już pisałem, początkowo przenoszono na kobiety model przeżywania męskiego i uważano orgazm za niezbędny element satysfakcji. Dopiero późniejsze badania kazały ten pogląd zweryfikować."<<

a potem :

>>"Wyjątkowo się odezwę, żeby nie pozostawić niedomówień. Faktycznie była prośba o podanie badań, która uszła mojej uwadze. Otóż nigdzie nie pisałem o żadnych badaniach (w każdym razie nie w tym sensie, by jakieś jedne badania przyniosły jakieś rezultaty, którymi się tutaj dzielę).<<

No więc jak to w końcu było z tymi badaniami , bo chyba coś mieszamy ...
Wg mnie kolejny post przeczy pierwszemu .
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez agulla » 9 maja 2005, o 23:19

Krzysztof Paweł napisał

Bo raczej to bywało tak, że dla kobiet przeżywających ogromne kompleksy i frustracje z powodu tego, że nie mogą osiągać orgazmu, informacja o tym, że orgazm nie jest charakterystyczną cechą kobiecego seksualizmu, była jakimś wyzwoleniem. I powiem uczciwie, że zdumiewa mnie taka zażarta obrona tego orgazmu. Nie rozumiem, dlaczego nie chcecie przyjąć, że mogą być kobiety, które reagują inaczej niż wy.


a ja ci dziękuję, bo ja właśnie reaguję inaczej. Żyję sobie od ponad 7 lat w małżeństwie, bez orgazmu i wcale mi on do szczęścia nie jest potrzebny, choć to miłe uczucie doskonale znam skądinąd. Trudno było tylko wytłumaczyć mężowi, że to nie jest dla mnie ważne, bo ja wolę pocałunki i przytulanie niż ... zmęczenie. Choć jestem kobietą trzydziestoletnią to jednak wciąż mi się to nie zmienia i chyba tak już pozostanie :) i dobrze.

pozdrawiam agulla

a co do poczynania dzieci, to orgazm u kobiety nie jest konieczny
:D wiem mam dwoje
agulla
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 220
Dołączył(a): 21 listopada 2003, o 15:37
Lokalizacja: Sosnowiec

Postprzez misiacz » 11 maja 2005, o 10:52

Fakt, że już dawno stwierdzono, że orgazm kobiecy pod względem fizjologicznym różni się od męskiego nie oznacza, że nie ma czegoś takiego jak pełna satysfakcja kobiety we współżyciu! Potwierdzeniem tego, że jest, są zarówno badania fizjologii kobiecego przeżywania rozkoszy (tak, tak, takie były i są prowadzone na parach ochotników), jak i świadectwa wypowiadających się na tym forum kobiet (w tym moje :wink: ), które mają doświadczenie współżycia małżeńskiego zarówno z pełną satysfakcją, jak i bez niej.


Współżycie bez orgazmu kobiety nie jest mniej wartościowe pod względem tego, co akt małżeński wyraża - jedność, oddanie etc., ale jest zdecydowanie inne jakościowo z pozycji kobiety, bo rozkosz przeżywana we dwoje daje PEŁNE poczucie jedności etc.

Dlatego jeśli można w tej kwestii coś poradzić, by kobieta też odczuwała pełną satysfakcję (i nie odczuwała negatywnych skutków rozpalenia do czerwoności i braku spełnienia), to warto się starać.

Annie - na początku małżeństwa byłam w podobnej sytuacji co Ty. Znałam smak uniesienia z pieszczot przed ślubem :oops: i dlatego byłam w pewnym sensie rozczarowana, że w czasie współżycia nie osiągam spełnienia. Psychicznie byłam jak najbardziej usatysfakcjonowana wzajemną bliskością, byciem jednością, ale zawsze pozostawał niedosyt. Potrzeba nam było czasu na to, by się siebie nauczyć i by moje ciało nauczyło się odczuwać rozkosz. Na pewno trwało to kilka miesięcy.

Mogę więc tylko dołączyć się do głosów, które padły, i radzić ćwiczenie mięśni Kegla, długą grę wstępną, cieszenie się byciem blisko, radosne "bawienie się" bliskością swoich ciał. A spełnienie przyjdzie z czasem, Twoje ciało na pewno się nauczy rozkoszy. Powodzenia :D
misiacz
Domownik
 
Posty: 306
Dołączył(a): 30 września 2004, o 09:07

Postprzez Pat2 » 11 maja 2005, o 13:57

Annie,
Wygląda na to, że musicie wrócić do klimatu z czasów narzeczeńskich :)
I nie jest to wcale żart - warto zastanowić się co było wtedy inaczej i ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że trudno mężczyźnie po okresie wyczekiwania, a u „ortodoksyjnych” katolików jest to często najsilniejszy akcent w narzeczeństwie i rodzaj religijnego tabu, nie pomyśleć :”no to wreszcie się doczekałem – nie muszę już zdobywać, teraz będzie prawdziwy seks” i zamiast starać się być czułym i zapatrzonym w reakcje swojej ukochanej sprowadza współżycie do, przepraszam, kopulacji.
Mitem jest w ogóle w przypadku pań rozumienie współżycia jako czegoś na wzór ruchów posuwistych tłuczka w moździerzu. To z pewnością wymyślili mężczyźni. Także to, że finał musi być taki, a nie inny…
Jeśli Mąż nastawi się na dawanie, zarezerwuje cały dzień, bo przecież dla kobiety to co mężczyźni nazywają seksem zaczyna się już rano od pierwszego spojrzenia, to nie wierzę że się nie uda. 8)
O ile macie własne lokum, wyłączycie telefon i po wspólnie spędzonym przedpołudniu (coś co lubicie), kąpieli, Mąż przejdzie od masażu stóp do całej reszty i nastawi się, że daje Tobie kilka godzin czasu, zapomni (na początku…) o najbardziej przyciągających punktach, no i zrozumie, że ma dużo sprawniejsze instrumenty seksualne niż ogórek i nie tam ma głowę, że ma język w gębie nie tylko (ale także) do mówienia… to długo będzie to wspominał.


Powodzenia, 8)
Pat
Pat2
Przygodny gość
 
Posty: 21
Dołączył(a): 24 marca 2004, o 14:42

Postprzez annie » 11 maja 2005, o 15:59

Dzięki za rady, Pat, ale to nie jest tak, że mój mąż się przestał starać. Wrecz przeciwnie, jest bardzo kochany, i to nie tylko w III fazie :D i bardzo się stara. Co do powrotu do narzeczeństwa, to już sama myślałam, co wtedy było inaczej, i niewiele wymyśliłam, może poza tym, że pewnie najczęściej gdy do czegoś dochodziło, to byłam płodna i pomagały hormony... Zresztą, wtedy to było raczej powierzchowne. Ja z tych wszystkich Waszych rad wyciągnęłam co następuje: nie jesteśmy nienormalni, wszystko jesyt dobrze, potrzeba nam (mi) trochę więcej czasu, zarówno tak ogólnie, jak i w trakcie samego współżycia. Poważnie rozmawiałam z mężem, poczyniliśmy pewne postanowienia (ale to poważnie brzmi! :wink: ) i myślę, że będzie dobrze. Jeszcze raz dziękuję! :D
annie
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 200
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 23:31

Postprzez misiacz » 11 maja 2005, o 16:56

Annie, dobre wnioski wyciągnęłaś :wink:

Życzę Wam wiele dobrego - dużo radości z życia i pożycia małżeńskiego :D :D :D
misiacz
Domownik
 
Posty: 306
Dołączył(a): 30 września 2004, o 09:07

Postprzez annie » 11 maja 2005, o 19:25

Staram sie, nie można marnować tylu dobrych rad i takiej serdecznosci-dzięki! :D
annie
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 200
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 23:31

Rzadziej i pełniej.

Postprzez sonia » 29 sierpnia 2005, o 00:45

Jesteśmy 5 lat po ślubie. Stosujemy NPR. Mam bardzo długie cykle, za każdym razem kilka podejść do owulacji. Zdarza się, że współżyjemy 3, 4 razy w ciągu 40 dni. I jest wspaniale. Przy tak rzadkim współżyciu i długim oczekiwaniu, kiedy już to nastąpi za każdym razem osiągam orgazm.
Polecam książkę K. Meissnera i B. Suszki "O małżeństwie" Rewelacyjna.
Pozdrawiam!
sonia
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 28 sierpnia 2005, o 01:55
Lokalizacja: Nowy Tomyśl

Postprzez Lena » 19 października 2009, o 15:32

kochająca kobieta odnajduję przyjemność w byciu z mężem i może powiedzieć że jej to wystarcza głównie dlatego żeby nie zrobic mu przykrości ale sex bez orgazmu to gra nie warta zachodu. Pewnie nie każdy się z tym zgodzi ale jesetm szczera i jak mam nic nie czuć to sie wolę poprzytulać i nerwów mniej i myć się od razu nie trzeba... :twisted:
Lena
Przygodny gość
 
Posty: 29
Dołączył(a): 25 września 2009, o 15:33

Postprzez szczęśliwa mama » 20 października 2009, o 16:32

nastal napisał(a):Najwazniejsza sprawa - cwiczenia Kegla, mozna je robic przez caly dzien po kilka serii, np jedna seria - 30 razy.
Cwiczenie polega na napieciu miesni krocza, tak jakby sie chcialo wstrzymac siku, w ten sposob - napiecie, po chwili rozluznienie. U kobiety cwiczenia powoduja wieksza satysfkcje seksualna, natomiat u mezczyzny powoduja dluzszy czas wspolzycia, co moze miec duze znaczenie takze dla kobiety.


Faktycznie to pomaga bardziej czuć męża. Mąż również odczuwa różnicę po takich ćwiczeniach. Kiedy Ty już osiągniesz orgazm i zaczniesz ćwiczyć te mięśnie, to mężowi też będzie przyjemniej (sprawdzone :wink: ).
Nie martw się dużo cierpliwości trzeba i poznania się wzajemnego żeby było jak w bajce, a i tak nigdy nie jest tak jak w filmach - to nie znaczy, że jest gorzej tylko, że zupełnie inaczej. Powodzenia.
szczęśliwa mama
Przygodny gość
 
Posty: 49
Dołączył(a): 6 października 2009, o 13:08
Lokalizacja: podkarpackie

Postprzez szczęśliwa mama » 20 października 2009, o 17:30

KP napisał(a):
annie napisał(a): Drogi Krzysztofie, zarzut dot. generalizacji brzmi trochę nie w porządku od kogoś, kto napisał "orgazm nie jest niezbędnym elementem satysfakcji seksualnej kobiety".

No, dobrze dobrze. Ściśle rzecz biorąc należało napisać "nie jest niezbędnym elementem satysfakcji seksualnej KAZDEJ kobiety". Ale chyba z reszty wypowiedzi jasno to wynikało? Czym innym zaś jest generalizowanie swoich osobistych przeżyć, czym innym przekazywanie informacji ogólnych, które można uzyskać na podstawie badań wielu kobiet. Jeśli na podstawie tego, że ja lubię wcześnie wstawać wygłosiłbym tezę, że wszyscy ludzie lubią wcześnie wstawać, byłaby to nieuprawniona generalizacja. Gdybym natomiast na podstawie badań reprezentatywnej ilości osób wyszło, że zamiłowanie do wczesnego wstawania jest powszechne (a skądinąd nie jest) to takie zdanie byłoby po prostu przekazaniem wyniku badań i nie żadną generalizacją tylko opisaniem stanu faktycznego. I taka jest różnica między tym, co głosiły te panie a tym, co ja przekazałem.


annie napisał(a):Nawet jeśli to prawda (teoretyczna,naukowa,wg autorytetow czy jakkolwiek inaczej to rozumieć),

Ona jest jak najbardziej praktyczna. Nikt tego sobie przy biurku nie wymyślił, tylko tak wyszło z badań. Co więcej, musiano zrewidować pierwotne poglądy. Bo, jak już pisałem, początkowo przenoszono na kobiety model przeżywania męskiego i uważano orgazm za niezbędny element satysfakcji. Dopiero późniejsze badania kazały ten pogląd zweryfikować.


No i tu przychodzi mi na myśl zdanie: "statystyczny Polak zarabia tyle i tyle, ale jak wiadomo takowy nie istnieje" ;) - gdzieś w telewizji zasłyszane (dla tych co o źródło zaraz mnie będą wypytywać).
Większość, czy wiele kobiet badanych, nie znaczy większość czy wiel kobiet w ogóle, nie znaczy też żadna, ot taka mała refleksja.
Badania jak sam napisałeś przprowadza się na grupie reprezentacyjnej ale nie na wszystkich, więc teoretycznie są poprawne w praktyce - różnie bywa...
szczęśliwa mama
Przygodny gość
 
Posty: 49
Dołączył(a): 6 października 2009, o 13:08
Lokalizacja: podkarpackie

Re: mam problem...

Postprzez kamyczek » 12 lipca 2012, o 15:20

Całkowicie zgadzam się z misiacz. :)

Ja też na początku małżeństwa rzadko miewałam orgazmy. Raczej innymi metodami niż klasyczne współżycie. Jednak dla mnie przy współżyciu jest najlepiej, dlatego szkoda mi było, że to tak rzadko następuje. Może się i nastawiałam i za bardzo myślałam o tym... nie wiem. Wiem jedno, że z czasem i to dosyć nagle zaczęłam to odczuwać za każdym razem. To prawdziwy dar z niebios dla mnie :) Może to trochę głupie i niskie, ale na prawdę się cieszę z tego. A zmieniło się to jak byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem około 2 lata po ślubie i tak jest do teraz.

Mam nadzieję, że wszystkim kobietom które mają z tym trudności też się zmieni. Bo szkoda omijać taką przyjemność :)
kamyczek
Bywalec
 
Posty: 158
Dołączył(a): 29 listopada 2006, o 01:25

Re: mam problem...

Postprzez NB » 18 lipca 2012, o 22:22

Fajnie, że się odezwałaś :-) Pozdrawiam!
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia strona

Powrót do Problemy w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron