Teraz jest 25 lutego 2024, o 04:18 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

"Co rok prorok" czy można inaczej?..

Tu można porozmawiać o trudnych doświadczeniach, które dotykają rodzinę (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

"Co rok prorok" czy można inaczej?..

Postprzez Nico » 18 kwietnia 2014, o 14:47

Kilka miesięcy temu wstąpiłem w związek małżeński. Bardzo kocham moją żonę ale już zaczynam obawiać się o nasz związek. Co prawda seks to nie wszystko ale w naszym związku nie ma go wcale. Nie ma przez względy finansowe tzn. brak pracy nie pozwala podjąć ryzyka rozpoczęcia współżycia, co może wiązać się z pojawieniem się dziecka. Gdyby pojawiło się dziecko finansowo bylibyśmy zrujnowani a już nie jest lekko. Żona oprócz tego ma problemy ze zdrowiem, co wiąże się z początkiem anoreksji.. i niektórymi już konsekwencjami. Skupiam się oczywiście przede wszystkim na walce o jej zdrowie, co trwa już miesiącami, ale jak długo mamy żyć w abstynencji seksualnej. Żona w nocy chce się przytulić, potrzebuje wsparcia a ja co mam wtedy zrobić?. Po tylu miesiącach abstynencji – będąc już na granicy obłędu każde przytulenie swojej żony może skończyć się seksem, ciężkim grzechem, potępieniem i piekłem. W najlepszym przypadku w połowie drogi się opamiętam, odsunę od żony ale wtedy może się zdarzyć, że będą miał obolałe jądra a tabletka rozkurczowa Nospy nie pomaga. Co zrobić w sytuacji gdy unikamy już wszelkich form intymności?, wiedząc, że one bardzo szybko mogą skończyć się zbliżeniem, a więc albo grzechem ze względu na konieczną antykoncepcję, albo możliwością poczęcia dziecka i ruiną finansową. Przez to oddalamy się od siebie zupełnie. Śpiąc koło żony staram się więc nie przytulać do niej bo wiem, że wtedy mógłbym się nie opanować.. i o grzech łatwo. Musiałbym stosować prezerwatywę a przez to ona by również zgrzeszyła. Ten brak intymności powoli nas zabija. Powoli się więc od siebie oddalamy.. już na samym początku wspólnego życia. Żona była u spowiedzi na rekolekcjach wielkopostnych i ja tak samo. Ona pójdzie do Komunii świętej ja już nie. Przez tą wstrzemięźliwość seksualną pożądliwie patrzę już na wszystkie ładne kobiety i już w myślach grzeszę. Czy wogle moja spowiedź w takich warunkach miała sens skoro pomimo chęci poprzez wstrzemięźliwość seksualną nie jest mi sposób opanować moich myśli. Wcześniej przed małżeństwem stosowaliśmy prezerwatywy. Wtedy myślałem tylko o niej, o żonie. Teraz gdy postanowiliśmy żyć zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego – poprzez tą całkowitą wstrzemięźliwości seksualną już na sam widok ładnej kobiety mam szereg „brzydkich myśli”. Boję się, że skończy się to onanizmem, siebie skazując na piekło a to po to aby chociaż ją zachować w czystości. Już teraz, ze względu na finanse na miesiąc wróciliśmy na okres świąt - ja do swojej matki - ona do swojej. Rodzice mają małe mieszkania więc razem się nie pomieścimy. Od maja znowu będziemy mieszkać razem. Co zrobić aby utrzymać ten związek..? Zaczynam myśleć, że miłość miłością ale trzeba było nie brać ślubu.. rzadziej byśmy się widywali i byłoby łatwiej zachować czystość.. Teraz jak mogę być dla żony wsparciem jeżeli tak ona jak i ja pragniemy zbliżenia a ja nawet przytulić się do niej nie mogę… Zaczynam więc myśleć, że nie każda miłość jest dobra… Może z miłości do żony nie powinienem się jej wcześniej oświadczać?. Może wyszłaby za człowieka bogatego który również by ją kochał. Nie musieliby się bać zbliżeń. Nawet gdyby prawie że „co rok prorok”. Stać by ich było na wychowanie. Czy biedny człowiek taki jak ja wogle powinien proponować miłość kobiecie która ze względu na anoreksję nie może wprowadzić w życie metod naturalnych? Czy biedny człowiek w tym względzie też ma mieć gorzej niż bogaty, którego stać na gromadkę dzieci? Czy biedne małżeństwo takie jak nasze też musi być otwarte na nowe życie a potem wegetację? (zakładając że na jednym się skończy) . Czy musi być skazane na wieczną wstrzemięźliwość albo potępienie w piekle gdybyśmy użyli prezerwatywy?.. czy w przypadku anoreksji są skuteczne jakiekolwiek metody planowania rodziny? … Bo jeżeli mamy żyć tak jak teraz to czasami myślę, że wolałbym się ze snu nie obudzić niż całe życie męczyć się w poczuciu braku możliwości intymności ze swoją żonę i tym samym i ją męczyć. Jako wdowa może by znalazła bogatego katolika i nie musieli by się martwić, że z ich zbliżeń mogą zrodzić się dzieci.. I nie wiem co myśleć… to jest tak, że można całe życia kochać ludzi, być dobrym człowiek, uczynnym serdecznym i pójść do piekła bo godzinę przed śmiercią użyło się prezerwatywy podczas zbliżenia z żoną? ..
Nico
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 18 kwietnia 2014, o 09:25

Re: "Co rok prorok" czy można inaczej?..

Postprzez kami79 » 28 maja 2014, o 20:38

witaj,
czemu Twoja żona nie może wprowadzić metod naturalnych? Czy powiedział jej to lekarz czy sama wysnuła taki wniosek?
Seks w małżeństwie jest potrzebny i trzeba dążyć do tego by był. Nie może być tak że współżycie jest tylko wtedy gdy ma się począć dziecko. Sam zresztą widzisz jak jego brak frustruje was obydwoje i oddala od siebie.Zacznijcie się uczyć metod naturalnych. ja osobiście nie słyszałam by kobieta nie mogla współżyć zgodnie z zasadami npr jesli leczy sie na anoreksje bo w zasadzie w czym jest problem? Zawsze mozna oprzec sie na jakims wskazniku- szyjka, sluz lub temperatura jesli nie da sie stosowac wszystkich wskaznikow na raz.
Spokojnie mozecie wyznaczyc III faze, czyli nieplodności bezwzględnej. Jesli masz pytania jak zacząć- chętnie pomogę. Zyczę wam duzo sil i trwania we wzajemnej milosci
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: "Co rok prorok" czy można inaczej?..

Postprzez Kejsi » 29 maja 2014, o 21:28

Zgadzam się z kami79. Metody naturalne są dla każdej kobiety. Wszystko da się zrobić, tylko trzeba cierpliwości. Najpierw proponuję zacząć od wizyty w poradni NPR, by poznać zasady metody. Myślę, że sama nauka NPR sprawi Wam obojgu radość (zwłaszcza, gdy będzie obserwować pewne prawidłowości w cyklu, pozwalające na wyznaczenie fazy III niepłodnej) i zbliży Was do siebie. Co więcej, ku pocieszeniu, w każdym małżeństwie zdarzają się dłuższe przerwy spowodowane przeróżnymi czynnikami.
Pamiętaj też o tym, że małżeństwo oznacza jedność łoża i stołu, czyli mieszkanie/przebywanie razem (a nie w osobnych domach, jak to ma miejsce u Was obecnie) i współżycie. W ten sposób podtrzymuje się relację małżeńską. Inaczej powoli się rozluźnia, czego sami już doświadczacie.
Pieniądze to nie wszystko. Bywa ciężko bez nich, ale mam wrażenie, że zawsze rzeczy dla dziecka się znajdą, jeśli już pojawi się nieplanowany dzidziuś na świecie. Poza tym jednym z celów małżeństwa jest potomstwo. Nie można z góry planować, że nie będziecie mieli dzieci, bo jest to podstawa do unieważnienia sakramentu małżeństwa.
Polecam forum pomocy http://www.kryzys.org . Dużo ciekawych materiałów do poczytania i posłuchania. A przede wszystkim trochę zaufania Bogu, bo NPR, mimo swoich nielicznych niedogodności, jest skuteczne.
Kejsi
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 2 kwietnia 2014, o 21:17

Re: "Co rok prorok" czy można inaczej?..

Postprzez Nico » 5 lipca 2014, o 02:07

To już kolejny miesiąc jak nie mieszkamy razem.. – co prawda codziennie się widujemy, rozmawiamy ze sobą, przytulamy. Jak wcześnie pisałem chodzi o względy finansowe. Niedawno żona znalazła pracę ale 4zł/godz na umowie śmieciowej nie wystarczy na nic. Jest nadzieja, że może i ja znajdę to wtedy zamieszkamy razem. Robimy co możemy, żeby jak najwięcej czasu spędzać ze sobą. Czasami jak u niej w domu część domowników wyjeżdża – to nawet śpimy razem. Oczywiście nic złego nie robimy… Ciężko mi uwierzyć, że w anoreksji jakiekolwiek naturalne metody mają zastosowanie.. Przyznam się też że czasami sam dopuszczam się samogwałtu – przed tym jak mam u niej nocować – nie chcę ryzykować, że zwykłe przytulanie zamieni się w coś czego zatrzymać się nie da.. Zaczynam więc myśleć, że małżeństwo jest krzyżem, cierpieniem… - tylko szkoda, że przy tym cierpi też moja żona a ja nie potrafię nic na to poradzić…. Kejsi napisała, że małżeństwo oznacza jedność łoża stołu i współżycie. I to mnie właśnie przeraża. No dobrze jedność stołu- rozumiem .. ale czemu jedność łoża i współżycie?. To właśnie ta jedność łoża stwarza okazję do grzechu. To przez jedność łoża całą noc nie mogę zasnąć bo myślę tylko o jednym co dodatkowo jest podsycane przez ciepło jakie czuję od żony. Czy mam obowiązek współżyć i co rok to prorok?… - czy Bóg tego ode mnie chce?... Bardzo kocham moją żonę i ona mnie ale sam widzą, że jej już też takie życie ze mną nie odpowiada, czasami myślę, że może żałuje że za mnie wyszła… Żona ma 25 lat… - ma koleżanki które czasami rozmawiają czy też żartują o seksie… - jej robi się przykro, że nie ma nic… - ja natomiast przed kolegami udaję jak jest fajnie w tych sprawach.. – bo przecież nie będę im opowiadał jak jest naprawdę.. Powiedzcie mi szczerze – czy przy anoreksji żony i zaburzeniach miesiączkowania jakikolwiek naturalne metody mają znaczenie?.. Większość moich znajomych małżeństw stosuje prezerwatywy czy też tabletki.. – potem normalnie przyjmują komunię – czy oni będą potępieni za to w jaki sposób współżyją czy bardziej ja za to że nie współżyję z żoną wcale..?
Nico
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 18 kwietnia 2014, o 09:25

Re: "Co rok prorok" czy można inaczej?..

Postprzez kami79 » 6 lipca 2014, o 19:37

Nico, czytałeś moją powyższą wypowiedz?
Pierwsze pytanie- dlaczego uważacie że zona nie moze stosowac metod naturalnych? I od tego trzeba by zacząc bo jesli sa to tylko Wasze wnioski niczym nie poparte to może niepotrzebnie od miesięcy się zadręczacie. Czy kiedykolwiek konsultowaliscie sie w tej sprawie z instruktorem npr? Od tego trzeba zacząc. Mozna zrobic to rowniez online przez tą stronę.
To co się dzieje obecnie w Waszym malzenstwie jest poprsotu chore. Unikac kochanej osoby z powodu potencjalnej okazji do grzechu?! A okazja i tak jest bo piszesz o samogwalcie.
Z Twojego pierwszego posta wnioskuję, że to Ty podjales decyzje o wstrzemiezliwosci. Musisz wiedziec, że w systuacji kiedy tak obsesyjnie myslisz o zachowaniu czystosci i unikasz zony aby nie stwarzac okazji do grzechu, robisz jej krzywde, odtracasz ja i zabierasz to czego kobieta potrzebuje najbardziej- bliskosc, milosc, czulosc i wsparcie ukochanego mezczyzny. A wasz pomysl o osobnym mieszkaniu jest dla mnie po prostu chory.
Czy wogole cokolwiek zrobiliscie, aby zmienic wasza obecna sytuacje pod wzgledem wspolzycia czy tylko kwestie finansowe uwazacie za rozwiazanie problemu? Ja uwazam ze one nie rozwiaza wszystkiego. Ale nie bede was namawiac do ryzykowania poczecia kiedy naprawde uwazasz ze Was na dziecko "nie stac". Proponowalabym natomiast:
-skontaktowanie sie z instruktorem npr i przedstawienie sytuacji
-rozmowe z doswiadczonym spowiednikiem aby poradzil Wam co w tej sytuacji macie zrobic- mmoze 'dla dobra sprawy" pozwoli wam w tym konkretnym przypadku na przesuniecie granic aby ratowac to co teraz bez seksu ewidentnie sie psuje
-przeczytanie ksiazki o. Ksawerego Knotza "Nie boj sie skesu czyli kochaj i rob co chcesz". Naprawde wiele problemowych kwestii wspolzycia wyjasnia bardzo dobitnie dajac przy tym konkretne wskazowki.

Nie siedz i nie biadol że jest ciezko i ze kasa cos Ci zalatwi tylko wezcie sie do dziela. Jestem przekonana ze w Waszej obecnej sytuacji da sie wiele zrobic abyscie byli razem w pelni i cieszyli sie soba bez strachu. Powodzenia
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu


Powrót do Problemy w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron