Teraz jest 25 lutego 2024, o 04:10 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Tu można porozmawiać o trudnych doświadczeniach, które dotykają rodzinę (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez Krycha » 4 maja 2012, o 15:02

Czy zetkneliscie sie z sytuacja, by w parze zdrowych osob to maz nie pracowal, zwlaszcza tak dlugo?
Bardzo ciazy mi samodzielne utrzymywanie rodziny. Moja sytuacja zawodowa nie jest pewna, to nie jest umowa na czas nieokreslony, bym mogla sobie pozwolic na ciaze. Bardzo chcialabym miec jeszcze dzieci, ale jak dalej tylko ja bede pracowac, to nie moge sie na to zdecydowac, bo pozbawie rodzine calego dochodu.
Co na to Kosciol? Jak jest przemoc to dopuszcza sie separacje, a w naszej sytuacji? Mam go wyrzucic na bruk? To nic nie da, bo zamiast 'darmozjada' bede musiala zatudniac np. opiekunke do synka gdy bede musiala popracowac wieczorem lub wyjechac w delegacje. Wiec finansowo jestem w pulapce.
Co mozna zrobic z takim facetem?
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez kami79 » 4 maja 2012, o 21:04

Krycha a z jakiego powodu Twoj maz nie pracuje? Ma problemy ze znalezieniem pracy czy po prostu jest mu wygodnie tak jak jest? Czy nie majac pracy angazuje sie w inny sposob w zycie rodzinne np. obowiazki domowe czy opieka nad dziecmi/ dzieckiem? Probowalas mu uzmyslowic jak bardzo Cie ta sytuacja obciaza? Jesli nasze osobiste proby nie skutkuja to warto udac sie po pomoc na zewnatrz. Najblizej jest zwykle poradnia rodzinna. Najpierw Ty sama, zeby porozmawiac o tym problemie. Napewno uzyskasz tam jakies wskazowki na dalszy kierunek dzialania.
Co na to Kosciol? Separacja jest ustalana sadownie z tego co wiem, Kosciol dopuszcza ta forme w ostatecznosci bo czesto jest to szansa na odbudowanie malzenstwa i jesli taka jest intencja to jest to sluszne rozwiazanie. Ale moze Wam nie potrzebna jest na obecnym etapie separacja. Moze da sie cos jeszcze zrobic bez tego. Sprobuj najpierw w tej poradni. Zajrzyj tez na www.sychar.pl Jest tam wiele malzenstw ktore napewno mialy do czynienia z podobnymi problemami. Z modlitwa
Kami79
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez Krycha » 5 maja 2012, o 18:20

Przez 2.5 roku nie szukal, pierwszy rok z tego byl na wychowawczym do konca umowy o prace. Bylismy wowczas we wloszech teraz jestesmy w UK, zaczal szukac, ale praktycznie zero odzewu. W dodatku odkladal wszystko, np. Dopiero na miejscu dowiedzial sie jakie uprawnienia sa wymagane i zaczal uczyc do egzaminu, bedzie go mial za 2tygodnie, a mogl uczyc sie przed przeprowadzka, zdawac w marcu i moze od marca juz by pracowal. Nikt go tu nie chce nawet do pralni, myjni aut, czy kopania ogrodka. Wysyla cv w dobre miejsca a nie szuka czegos na szybko.
Angazuje sie, wychodzi z synkiem, odwozi nas i odbiera, gotuje, ale co z tego, skoro mamy straszne dlugi. A desperacja go nie bierze bo moi rodzice zaplaca, ale ilez mozna? Bez moich rodzicow juz bysmy byli na bruku.
Na sycharze to raczej dyskutuja zdrady i nalogi, nie ma pomocy dla mnie, ksiazek tez nie ma o naszym problemie.
Sprawdzalam mozliwosc uniewaznienie malzenstwa, ale niestety, nie bylo zadnych problemow przed slubem, wiec nie ma dla mnie ratunku. Jak ktos sie zmienil po slubie to juz trzeba sie z nim meczyc i tylko modlic by raczyl sie zmienic. A ja nie wierze w zmiane, zreszta, z taka dziura w cv to nikt go nie zatrudni, sama nie dalabym mu szansy jakbym miala firme, bo taki czlowiek juz odzwyczajony od pracy, wstawania rano itp. Wiec do konca zycia mam sie z nim meczyc.
Czasem mu zycze smierci, bo bym chociaz dostala polise po nim, to bardziej prawdopodobne niz ze jeszcze kiedys go zatrudnia.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez pucio09 » 6 maja 2012, o 09:32

Ale z Ciebie maruda...
Śmierci mężowi życzysz to już chamstwo.
Jak facet dźwiga na swoich barkach dom, rodzinę to jest wszystko w porządku, jak ta presja spada na kobietę to już jest "spinka".
Weź się do roboty, a przestań narzekać.
W ogóle fajne masz nastawienie do swojego męża, jeśli chcesz na nim wykonać wyrok, zastanów się czy nie lepiej zacząć od siebie.
pucio09
Przygodny gość
 
Posty: 1
Dołączył(a): 6 maja 2012, o 09:29

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez flamma » 6 maja 2012, o 13:42

Krycha, w Twoim poście padają mocne słowa, ale prawdę mówiąc... nie dziwię Ci się. Pozwoliłam sobie przejrzeć Twoje poprzednie posty, ogarnęłam wzrokiem jedynie część z nich, bo jesteś tu aktywna od 5 lat, i pomyślałam sobie, jak Ty koszmarnie jesteś przeciążona życiem! Tak, tak - każdy ma problemy, obowiązki, ludzie różnie sobie z nimi radzą, ale JEDEN człowiek nie może latami wykonywać pracy ZA DWOJE. Nie możesz jednocześnie być matką, gospodynią domową i jedynym żywicielem rodziny, kiedy obok Ciebie jest dorosły mężczyzna, który powinien ponieść dokładnie połowę tych obowiązków. Myślę w tej chwili o mojej mamie, która męczyła się przez długie lata z moim ojcem (kompletnym nierobem, a przy tym niezrównoważonym i agresywnym tyranem), była dla mnie i siostry jednocześnie matką i ojcem, jedynym oparciem, przy czym sama nigdy takiego oparciu w nikim nie miała. To za wiele jak na jedną osobę, zdaję sobie sprawę z tego ile energii, siły, samozaparcia trzeba włożyć, żeby utrzymać cały rodzinny bajzel we względnym porządku. To długa historia z ogromną walką mamy w tle, jej kłopotami ze zdrowiem (przeżyła trudną batalię z nowotworem złośliwym nosząc pod sercem moją siostrę - brak leczenia podczas ciąży groził śmiercią mamy), a i tak nie uzyskała w ojcu żadnego oparcia. W końcu, po 25 latach małżeństwa, mama znalazła w sobie dość siły, by przerwać ten chory stan rzeczy.

A co na to kościół? Podczas spowiedzi u wielu różnych spowiedników uzyskała zrozumienie i po upewnieniu się, że zrobiła wszystko, by wreszcie rodzina wjechała na właściwe tory, także rady, że zdrowiej dla niej będzie odejść (tym bardziej, że ja i siostra jesteśmy już dorosłe). Oczywiście "rozwód kościelny" nie istnieje i po rozpadzie rodziny wciąż będzie jego żoną, ale odejście jest tu jedyną opcją. Sama rozmawiałam ze spowiednikiem o naszej sytuacji, od niego też uzyskałam wsparcie i dla niego to też mądra decyzja, jeśli wszystko inne zawiodło. W swojej agresji mój ojciec nie oszczędzał też mnie i siostry, młodszą niejednokrotnie uderzył, sprawa miała nawet finał w sądzie, a ja na 10 dni przed swoim ślubem otrzymałam "błogosławieństwo" ojca, w którym przeklął (tak, użył sformułowania "przeklinam twój związek z <imię męża>") moją nową drogę życia i życzył mi, abym nigdy nie była szczęśliwa - tylko dlatego, że stanęłam po stronie uciskanej mamy i siostry. Miło, prawda? Myślę, że istnieją trudne, wyjątkowo trudne sytuacje, w których rozstanie jest jedyną opcją, i nawet jeśli bronimy świętości rodziny, małżeństwa, to po prostu mądrze i rozsądnie jest się rozejść - podjąć decyzję taką zwykłą, ludzką, bez religijnej ideologii.

Krycha, mimo wszystko trzymam za Was kciuki, bo wydajesz się być pełną życia kobietą, która wie, czego chce, ale nie pozwól, by twój pęd życiowy został zaprzepaszczony. Trzymaj się dzielnie i walcz, póki starczy sił, ale moim zdaniem nie można męczyć się całe życie.
flamma
Przygodny gość
 
Posty: 12
Dołączył(a): 4 maja 2012, o 11:41

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez Krycha » 7 maja 2012, o 13:52

pucio, bez komentarza.
fiamma, rozumiem, że moja sytuacja to drobiazg w porównaniu do Twojej historii (choć jeśli nie zareaguje w pore, to może się tak potoczyć...). Ale myślę, że co innego rozwód po 25 latach i przemocy - Kościół pewnie zakłada, ze taka pani i tak już nie wyjdzie ponownie za mąż. Ale ja jestem młoda, naprawdę chciałabym mieć jeszcze dzieci, pozostaje mi tylko ten mąż albo życie w abstynencji do końca życia :(
chodziło mi raczej o to, że np. w tych linkach u góry pojawiają sięrady typu: zawsze dodawaj mu entuzjazmu, chwal go, mów że nic sie nie stalo i że w niego wierzysz.... ale na Boga jak wytrwać w takiej postawie 3 lata?!? Zwłaszcza że przez pierwsze 2 nie bylo co chwalić, bo nic nie robił w kierunku zawodowym. Jak mam się zebrać na entuzjazm wspieranai go w szukaniu pracy teraz, gdy długi są już tak palące, a szanse na zatrudnienei już tak nikłe...
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez flamma » 7 maja 2012, o 21:23

[...] pojawiają sięrady typu: zawsze dodawaj mu entuzjazmu, chwal go, mów że nic sie nie stalo i że w niego wierzysz.... ale na Boga jak wytrwać w takiej postawie 3 lata?!? Zwłaszcza że przez pierwsze 2 nie bylo co chwalić, bo nic nie robił w kierunku zawodowym. Jak mam się zebrać na entuzjazm wspieranai go w szukaniu pracy teraz, gdy długi są już tak palące, a szanse na zatrudnienei już tak nikłe...


Tak się nie da. Jesteś kobietą, istotą delikatniejszą, biologicznie nie jesteś w stanie ponosić tyle obowiązków, co mężczyzna. Urodziłaś dziecko, a to osłabia organizm i nie przechodzi bez echa. Po to mężczyzna i kobieta łączą się w życiu, żeby i jednemu i drugiemu było łatwiej, żeby sobie wzajemnie pomagać. Co innego, gdyby fizycznie mąż nie był w stanie pracować, ze względu na chorobę - cóż, życie, tak też bywa. Ale kiedy zdrowy facet miga się od roboty z lenistwa, niezaradności?
Może mąż ma ciężką depresję i nie potrafi odnaleźć w sobie siły, by zmienić swoje życie? Trwa w stagnacji, bo nie ma motywacji, żeby iść do przodu i korzystać z życia? Myśleliście o pomocy psychologicznej? Czasem problemy natury psychologicznej są barierą nie do przeskoczenia i bez pomocy specjalisty się nie obędzie. Wymaga to niestety wyrzeczeń i pewnych nakładów finansowych - stać Was na to? No i podstawowe pytanie - masz jeszcze siłę na walkę?
flamma
Przygodny gość
 
Posty: 12
Dołączył(a): 4 maja 2012, o 11:41

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez maharet » 31 maja 2012, o 18:03

A kto się zajmie synkiem jeśli mąz pójdzie do pracy?
Nie wiem jakie są koszty nianii u UK, ale w PL by pewnie pochłonęły jego wypłatę.Jakbyś sie zdecydowała na drugie dziecko to też musisz zapewnić mu opiekę.
maharet
Bywalec
 
Posty: 147
Dołączył(a): 10 sierpnia 2007, o 16:49
Lokalizacja: Niemcy

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez NB » 8 czerwca 2012, o 17:10

Poczułam smutek po przeczytaniu Twojego posta, gdyż pamiętam, że kilka lat temu, gdy byliście jeszcze w Polsce dostawałaś na tym forum różne rady, nie wiem czy z jakichś skorzystałaś, wymawiałaś się brakiem czasu etc.
Faktem jest, że jesteście małżeństwem, w związek nie wstępowaliście pod wpływem przymusu, więc moim zdaniem warto jest popracować nad tymże związkiem. Moje uwagi na gorąco:
1.Przeklinanie kogokolwiek jest ciężkim grzechem. Zło często wraca do tego, kto je czyni, lub jego życzy.
2. Małżeństwo to nie sielanka, tylko wielka i ciągła praca.
3. Spodnie w małżeństwie należą do mężczyzny i on powinien je nosić (chodzi o odpowiedzialność).
4. Jak się kogoś tyle lat wyręcza, to konsekwentnie ten ktoś przestaje być aktywny, bo zawsze może liczyć na pomoc (żony, rodziców).

Sugeruję mediację, a być może potrzebna jest terapia i dla niego i dla Ciebie. Indywidualna. Sychar wcale nie jest tylko od zdrad czy rozwodów. Są grupy wsparcia, także za granicą Polski, jest forum. Ot choćby tutaj możesz napisać o swoim problemie i zapewniam, że otrzymasz wsparcie: http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=2
To nie sztuka odejść, czy wystawić mężowi walizki za drzwi. Pomyśl jak zareaguje na to dziecko?
Jestem daleka od obarczania odpowiedzialnością za małżeństwo tylko jednej strony, bo jest tak, że obie strony latami konsekwentnie pracują na to jaki jest związek.
Trzeba też mieć świadomość, że mężczyźni częściej się poddają i stan bezrobocia wpływa na nich destrukcyjnie. Trzeba pozwolić, żeby w końcu walnął o dno, a nie ciągle przytrzymywać go i ratować przed tym.
Masz internet, możesz posłuchać sobie audycji z Sychara, czy 12-kroków, po prawej stronie są audycje do odsłuchania:
http://www.12krokow.sychar.org/
To wszystko da się naprawić.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez albercik7 » 28 sierpnia 2012, o 20:14

W takich sytuacjach należy mieć na uwadze ewentualne problemy emocjonalne męża. Warto poprosić o pomoc terapeutę - psychologa. Mąż może np. zmagać się z depresją lub innymi zaburzeniami. Warto porozmawiać z nim i zaproponować pomoc. Może niska samoocena doprowadziła do kryzysu, a może Twoja determinacja go przerasta i czuje się słabszy.




Tu pracuję i zapraszam Agencja PR. 1000% efektywnego AVE
albercik7
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 28 sierpnia 2012, o 19:53

Re: maz nie pracuje juz 3. rok, co robic

Postprzez Grongrin » 28 kwietnia 2016, o 14:52

Może pomóż mu znaleźć pracę lub przekwalifikować się? Niestety mamy teraz takie czasy, w których bardzo ciężko dostać i utrzymać pracę. Im człowiek starszy tym ma gorzej.
Grongrin
Przygodny gość
 
Posty: 3
Dołączył(a): 28 kwietnia 2016, o 11:42


Powrót do Problemy w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron