Teraz jest 16 września 2021, o 23:09 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

choroba a prezerwatywa?

Tu można porozmawiać o trudnych doświadczeniach, które dotykają rodzinę (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

choroba a prezerwatywa?

Postprzez MAKG » 16 września 2009, o 10:37

Mam taki dylemat: złapałam grzybka po antybiotyku, wizyta u gin. dopiero 8 października. Z mężem planujemy poczęcie za kilka miesięcy, ale gdyby teraz było - też fajnie. Stąd moje pytanie - czy aby uniknąć zakażenia przez męża moralnie dopuszczalne jest używanie prezerwatywy w dni niepłodne?

Trochę zdezorientowana jestem :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez mmadzik » 16 września 2009, o 13:18

"podłączam" się pod pytanie - z tym, że ja z kolei pytam o taką samą sytuację w ciąży...
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez kami79 » 16 września 2009, o 15:23

mysle ze z moralnego punktu widzenia- tak. tyle ze warto sie dowiedziec, czy aby napewno prezerwatywa uchroni meza przed zakazeniem. nie raz juz bylo mowione ze to zawodny srodek tak antykoncepcyjny jak i chroniacy przed roznego rodzaju chorobami. moze lepiej spytac gina o jakas masc dla meza?
ja tez podlapalam grzyba bedac w ciazy, na pomysl z prezerwatywa nie wpadalam ale i tak nie skorzystalibysmy. gin polecil mi stosowanie globulek dopochwowych a dla meza masc Clotrimazolum, dostepna bez recepty. wspolzyjemy normalnie. mysle ze jezeli ty stosujesz zalecony przez lekarza lek przeciw grzybiczny a maz przy okazji masc to nie ma potrzeby stosowac prezerwatyw
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez mmadzik » 16 września 2009, o 17:17

No właśnie mi lekarz dał tabletki i maść do leczenia - mężowi nic (bo niby nie ma żadnych objawów, itd) i zalecił do końca ciąży współżycie w prezerwatywie, żeby uchronić się przed wszelkimi grzybkami. Ja do tej pory nie myślałam o prezerwatywach, ale teraz leczę się już trzeci raz i co rozpoczniemy później współżycie to znów jakiś problem - teraz zaczęłam się poważnie zastanawiać... :roll:
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez kami79 » 16 września 2009, o 19:07

w kwestii prezerwatyw nie potrafie Ci doradzic ale jesli chodzi o meza to moze sprobujcie z ta mascia? jest stosowana przy grzybicy, spytaj swojego lekarza albo poprostu idz do apteki i kup ja bez recepty. nazywa sie Clotrimazolum. dziwne ze lekarz nie zalecil wam zastosowac czegos u meza, zwlaszcza ze jak widac problem jest po jego stronie skoro podczas regularnego wspolzycia grzybica sie utrzymuje.
mysle ze prezerwatywa raczej wogole nie rozwiaze problemu. nawet jesli podczas ciazy uchroni cie przed grzybica, to po porodzie, jesli problem u meza nie bedzie rozwiazany, nadal bedziesz musiala sie leczyc
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Ania x » 17 września 2009, o 09:43

Długo męczyłam się z powodu zakażeń pochwy. Zasada jest generalnie taka, że, jeśli już stosujesz leki z powodu grzybicy,mąż nie powinien się od Ciebie zarazić. Oni zresztą w ogóle tak łatwo się nie zarażają, raczej byłoby tu niebezpieczeństwo dla Ciebie, że mąż coś na chwilę przechwyci a Ty się zarazisz wtórnie. Dlatego prewencyjnie mąż powinien smarować się np.Clotrimazolem, który można kupić bez recepty.
Prezerwatywa w tej sytuacji chyba nie powinna stwarzać moralnego zagrożenia, ale nie sądzę też by trzeba się z nią męczyć (zawsze jest to jakiś dyskomfort), biorąc pod uwagę to co powyżej.
Lekarz mi mówił, że jak jestem w trakcie leczenia z powodu zakażenia mogę nawet chodzić na basen - bo wtedy nie zarażam.
Aha i jeszcze warto ...kontrolować męża, żeby mył sobie odpowiednie części ciała tuż przed współżyciem (może wtedy też posmarować się maścią). Póki tego nie robiłam, a męczyłam się jeszcze z zakażeniami, rzeczywiście miałam wrażenie, że po współżyciu się pogarszało. Mąż przyjął to z pokorą :D
Ania x
Bywalec
 
Posty: 176
Dołączył(a): 25 maja 2007, o 09:27

Postprzez Ania x » 17 września 2009, o 10:09

przyszło mi jeszcze do głowy, że prezerwatywa w tej sytuacji prawdopodobnie nie stworzy moralnego zagrożenia dla Ciebie i Twojego męża, ale może je troszeczkę tworzyć ..dla innych, szczególnie jeśli w Twoim otoczeniu jesteś postrzegana jako osoba religijna i ktoś zobaczy, że kupujesz prezerwatywę. Przemyślałam sobie sprawę i stwierdziłam, że właśnie z tego względu bym nie kupiła prezerwatywy. Oczywiście jest to sprawa do prywatnego rozeznania
Ania x
Bywalec
 
Posty: 176
Dołączył(a): 25 maja 2007, o 09:27

Postprzez MAKG » 17 września 2009, o 11:13

Dziękuję Wam za Wasze spostrzeżenia. Tak jak pisałam, wizytę u lekarza mam dopiero za 3 tygodnie, żadnych objawów grzybicy ja nie mam, ale ostatnio mąż cierpiał, więc nie chcę przy następnym współżyciu narażać go na kolejne historie z grzybem w tle... A dla dobra małżeństwa (młodego - niecałe 4 miesiące), bliskość fizyczna jest, wydaje mi się, bardzo potrzebna. Leczenie zacznę najszybciej jak tylko będzie to możliwe, ale do tego czasu nie chcę ciągle odrzucać męża :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez AniaM » 17 września 2009, o 17:30

a ja myślę, że to kwestia do rozmowy ze spowiednikiem.
Żadne forum nie jest autorytetem do rozstrzygania moralnych dylematów.
AniaM
Przygodny gość
 
Posty: 86
Dołączył(a): 1 grudnia 2006, o 23:24

Postprzez ...und_ewig » 17 września 2009, o 21:07

Aniu x, zawsze mozesz powiedziec, ze kupujesz prezwrwatywe bo chcesz dzieciom wytlumaczyc i pokazac, ze siedzi w niej diabel, zlo swiata, czarna moc, szatan. Jestem przekonana, ze zostaniesz zrozumiana :P
...und_ewig
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 26 czerwca 2009, o 21:56

Postprzez artura » 18 września 2009, o 10:22

prezerwatywa nie jest dozwolona z moralnego pk-tu widzenia, kiedyś było coś głośno, o ile dobrze pamiętam w Hiszpanii na temat jej stosowania żeby nie zarażać i nie usprawiedliwiono prezerwatywy; dodatkowo, kupując prezerwatywę wspiera się przemysł antykoncepcyjny...; w czasie leczenia i czasem po pozostaje wstrzemięźliwość...
artura
 

Postprzez kami79 » 18 września 2009, o 13:28

niewiem czy w przypadku o ktorym mowisz nie chodzilo czasem o zarazenie HIV. to zupelnie inna sprawa. pozatym tutaj chyba nie ma celu antykoncepcyjnego bo dotyczy to czasu nieplodnego. przekonuje mnie natomiast argument o wspieraniu w ten sposob przemyslu anty oraz wyzej wymieniony, dotyczacy dawania swiadectwa
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez artura » 18 września 2009, o 15:02

nawet jak dotyczy czasu niepłodnego to akt małżeński jest wtedy zamknięty na życie a powinien być zawsze otwarty....; wg Humanae Vitae każdy akt małżeński ma mieć dwa znaczenia : jedność i prokreację ( w wypadku prezerwatywy nie ma prokreacji)
artura
 

Postprzez ...und_ewig » 18 września 2009, o 15:26

w III fazie nie ma otwartosci, wtedy nie jest mozliwe zaplodnienie!!! nie ma na swiecie dziecka z III fazy. koniec, kropka.
...und_ewig
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 26 czerwca 2009, o 21:56

Postprzez fiamma75 » 18 września 2009, o 17:48

Artura - a jak ma być otwarty na życie podczas wspołżycia w ciąży lub po menopauzie?
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez artura » 18 września 2009, o 21:46

w ciąży czy menopauzie to jest tak jak to zaplanował Pan Bóg; tu bardziej chodzi o postawę serca, bycie otwartym na życie; nawet jak podejmujemy współżycie w okresie niepłodnym mamy być otwarci na nowe życie ( z postawą otwartości na jego przyjęcie gdyby się poczęło, mimo, że nie "planowaliśmy" );tak naprawdę to to jest nasza służba i powołanie w małżeństwie - przekazywać życie i jesteśmy za to odpowiedzialni; działanie antykoncepcyjne oznacza zamknięcie na życie; także stosowanie NPR może być grzeszne gdy jesteśmy za bardzo zamknięci na życie, nie próbujemy odczytać tego co dla nas chce Stwórca; ludzie często zapominają o tej "wielkodusznośći", o której mówi encyklika; a swoją drogą polecam lekturę "Miłość i odpowiedzialność"
artura
 

Postprzez Maria » 19 września 2009, o 20:38

artura napisał(a):w ciąży czy menopauzie to jest tak jak to zaplanował Pan Bóg; nawet jak podejmujemy współżycie w okresie niepłodnym mamy być otwarci na nowe życie



W III fazie tez to tak zaplanowal Pan Bog, w koncu o to sie to wszystko rozchodzi :wink:

I prawidlowo wyznaczona faza III jest 100% nieplodna, tak jak ciaza czy menopauza, naturalnie, zgodnie z Bozym planem. Wspolzycie z prezerwatywa w TYM czasie w CELU leczniczym nie jest grzechem. I oczywiscie, najpierw wyleczyc meza, ale szczerze powiem, ze zdrowie dzidzi i ew nie narazanie sie na ciagle i powracajace infekcje jest tu dosc istotna kwestia.

Tabletki anty nawet w celu leczniczym mozna tak na marginesie.
Maria
Domownik
 
Posty: 501
Dołączył(a): 17 marca 2004, o 15:23
Lokalizacja: Irlandia

Postprzez Annka » 19 września 2009, o 22:33

A może, żeby mieć tak całkowicie czyste sumienie, użyć po prostu dziurawej prezerwatywy :wink: ? Skoro jest dopuszczalna przy badaniu nasienia, to czemu nie miałaby być dopuszczalna w takiej sytuacji? W końcu grzybek tak od razu nie przedostanie się przez małą dziurkę - chodzi wszak o to, żeby zminimalizować kontakt zakażonej skóry. Proponuję zapytać o takie rozwiązanie po prostu spowiednika.
A tak na marginesie, to biorąc pod uwagę skuteczność różnego rodzaju antykoncepcji, to w zasadzie należałoby przyjąć,że jesteśmy bardziej otwarci na życie współżyjąc z gumką w II fazie niż współżyjąc bez niczego w III :wink: .Proszę się o to nie obrażać, to tylko taka luźna uwaga na temat tej mitycznej "otwartości na życie w III fazie".
Annka
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 9 lipca 2008, o 14:23
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Maria » 19 września 2009, o 23:39

Nie powinno sie wspolzyc podczas zakazenia, nie dosc, ze boli to jeszcze obtarcia itp itd...najpierw trzeba sie wyleczyc.

i zalecił do końca ciąży współżycie w prezerwatywie, żeby uchronić się przed wszelkimi grzybkami.


Wlasnie to bardzo konkretny przypadek, bo tu dodatkowo o bezpieczenstwo dzidzi chodzi.
Maria
Domownik
 
Posty: 501
Dołączył(a): 17 marca 2004, o 15:23
Lokalizacja: Irlandia

Postprzez Olenkita » 20 września 2009, o 09:44

Annka napisał(a):A tak na marginesie, to biorąc pod uwagę skuteczność różnego rodzaju antykoncepcji, to w zasadzie należałoby przyjąć,że jesteśmy bardziej otwarci na życie współżyjąc z gumką w II fazie niż współżyjąc bez niczego w III :wink: .Proszę się o to nie obrażać, to tylko taka luźna uwaga na temat tej mitycznej "otwartości na życie w III fazie".


Wyjelas mi to z ust :wink: Niejednokrotnie myslalam, czy by nie ulatwic sobie zycia i nie zastosowac gumki w II fazie, ale stwierdzilam, ze to zbyt ryzykowne a ja nie jestem jeszcze wystarczajaco otwarta na zycie .Wiec jak poczuje, ze juz jestem, to kto wie :wink:
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez artura » 20 września 2009, o 21:44

otwartość na życie nie jest "mityczna" tylko prawdziwa, mnie to sformułowanie "mityczna" denerwuje; czy któraś z Was czytała Humanae Vitae?
Tak w ogóle to użycie prezerwatywy jest grzechem.
Jeżdżę na spotkania , rekolekcje Duszpasterstwa Rodzin i tam była gościem kiedyś siostra Elżbieta Woźna z Warszawy (tak nawiasem ma tez praktykę ginekologiczną w Warszawie a nie ma jej w spisie) i ona mówiła, ze jak się bierze w celach leczniczych środki hormonalne, które mają w sobie możliwe działanie przeciwzagnieżdżeniowe czy wczesnoporonne to wtedy powinna być wstrzemieźliwość i to jest prawda, bo nie wierzę, ze Kościól by dopuszczał stosowanie takiego leczenia jeśli możliwe jest działanie przeciwzagnieżdżeniowe czy wczesnoporonne; poza tym mam wrażenie że wiele osób boi się dziś słowa wstrzemięźliwość tak jakby współżycie to było coś co mi się zawsze należy; są przecież wyższe sprawy w imię któych czasem trzeba zrezygnować ze współżycia
artura
 

Postprzez Maria » 21 września 2009, o 13:00

otwartość na życie nie jest "mityczna" tylko prawdziwa, mnie to sformułowanie "mityczna" denerwuje; czy któraś z Was czytała Humanae Vitae?

Ja czytalam dosc dokladnie i rozmawialam na ten temat z wieloma kaplanami. Nie mieli watpliwosci, w czasie bezwzglednej nieplosnosci/ciazy/menopauzy uzycie prezerwatywy nie ma nic wspolnego z antykoncepcja. I znow dodam, ze mowimy tu szczegolnych przypadkach choroby i ciazy.



poza tym mam wrażenie że wiele osób boi się dziś słowa wstrzemięźliwość tak jakby współżycie to było coś co mi się zawsze należy;


Wspolzycie to najpiekniejszy dar z siebie i najpiekniejsza forma wyrazania milosci, ojciec Knotz porownuje to do Misterium, modlitwy, to jest zupelnie inne podejscie niz mi sie nalezy, prawda? Jezeli nie ma o wyzszej koniecznosci to dlaczego z tego rezygnowac jezeli nie bedzie to grzechem? Swiety Pawel nie poleca zbyt dlugiej wstrzemiezliwosci ot tak.

są przecież wyższe sprawy w imię któych czasem trzeba zrezygnować ze współżycia


Tak, ciezka choroba, zagrozona ciaza...NIKT nie ma watpliwosci co do tego. [/b]
Maria
Domownik
 
Posty: 501
Dołączył(a): 17 marca 2004, o 15:23
Lokalizacja: Irlandia

Postprzez MAKG » 21 września 2009, o 16:05

hmm... Chyba wypada się wypowiedzieć, bo w końcu sama wywołałam ten temat.
Jestem chyba jednak bliższa stanowisku, że
w czasie bezwzglednej nieplosnosci/ciazy/menopauzy uzycie prezerwatywy nie ma nic wspolnego z antykoncepcja
.

Ale może powiem o swoim doświadczeniu.
Faza - niepłodna względnie (5 dc przy najkrótszym cyklu 30 dniowym) i podejrzenie grzybicy. Zdecydowaliśmy się w końcu na współżycie z udziałem prezerwatywy. Mojemu mężowi nawet się podobało, natomiast ja... czułam się tak, jakby współżycie było ale nie było... Czegoś mi brakowało, jakaś sztuczna bariera oddzielała mnie od ukochanej osoby... Dziwne uczucie :( Nie wiem, czy jeszcze kiedyś się zdecyduję na ten eksperyment, choć nie uważam go (w tej akurat sytuacji - faza niepłodna, choroba) za coś bardzo złego.
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Maria » 21 września 2009, o 17:00

Chodzi tylko o to, ze to w opisanych konkretnych sytuacjach nie grzech. Bo nie antykoncepcja ani nic w okolicach antykoncepcji. A ze z prezerwatywa nie jest fajnie to juz druga strona medalu i pewnie lepiej bedziesz sie czula unikajac takich atrakcji.

p.s Pierwsza faza to mimo wszystko nieplodnosc wzgledna i niektorzy juz by sie mogli czepiac ;)
Maria
Domownik
 
Posty: 501
Dołączył(a): 17 marca 2004, o 15:23
Lokalizacja: Irlandia

Postprzez Agrafka » 21 września 2009, o 19:59

MAKG, piszesz "podejrzenie grzybicy". Nie możesz zrobić badania, które to potwierdzi/wykluczy? Biocenozę pochwy np?
Agrafka
Przygodny gość
 
Posty: 61
Dołączył(a): 13 stycznia 2008, o 17:43

Postprzez MAKG » 21 września 2009, o 20:59

Agrafko,
zrobię wszelkie potrzebne badania i poddam się każdemu leczeniu - tylko wizyta za 2,5 tygodnia dopiero :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez lajla » 22 września 2009, o 10:00

Dziewczyny, ja będąc w ciąży też miałam problemy z grzybicą i w posiewie z szyjki wychodziła mi bakteria e-coli, której mimo kilku kuracji antybiotykowych nie udało mi się pozbyć. No i też tak sobie z mężem pomyśleliśmy, że skoro nie ma to działania antykoncepcyjnego a ma mnie i dzidzię ochronić, to grzechem to raczej nie jest, ale ja postanowiłam zapytać o to kapłana na jednej ze spowiedzi i dowiedziałam się, że współżycie z prezerwatywą jest zawsze grzechem, bo to zawsze jakaś ingerencja techniki, czy jakoś tak. Dokładnie tego już nie powtórzę, bo się wkurzyłam :evil: to nie była spowiedź, po której człowiek czuje się lepiej. No ale cóż ludzie są różni i coś mi się wydaje, że pewnie sami księża różnie do tego podchodzą.
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez KP » 22 września 2009, o 13:31

lajla napisał(a):dowiedziałam się, że współżycie z prezerwatywą jest zawsze grzechem, bo to zawsze jakaś ingerencja techniki, czy jakoś tak.


Rzeczywiście współżycie z prezerwatywą jest zawsze ingerencją w akt małżeński, w jego integralność, w jedność. Czasem jednak ta ingerencja jest jakoś usprawiedliwiona - w sytuacji, gdy ma prezerwatywa służy ochronie przed chorobą (rzecz jasna, mówimy tutaj o sytuacji, gdy ta ochrona jest skuteczna, cały problem AIDS polega nie na tym, że to prezerwatywa, tylko że ochrona nieskuteczna - ale to odrębny temat).
Krótko mówiąc jeśli prezerwatywa służyła by wyłącznie ochronie przed zakażeniem, to można jej użyć. Zarazem warto pamiętać, że jest to jednak ingerencja w akt małżeński i rozważyć, czy lepiej trochę nie poczekać, aż będzie można współżyć normalnie. Ale to oczywiście zależy od konkretnej sytuacji, konkretnych małżonków, ich podejścia do współżycia i tego czy to "trochę", które trzeba poczekać, to rzeczywiście trochę.

Ksiądz więc generalnie coś tam wiedział, ale nie do końca.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez mmadzik » 22 września 2009, o 13:32

Ja znów mam "COŚ"... :? :? :? Już mnie to wykańcza, naprawdę...

kami79 napisał(a):jesli chodzi o meza to moze sprobujcie z ta mascia? jest stosowana przy grzybicy, spytaj swojego lekarza albo poprostu idz do apteki i kup ja bez recepty. nazywa sie Clotrimazolum. dziwne ze lekarz nie zalecil wam zastosowac czegos u meza, zwlaszcza ze jak widac problem jest po jego stronie skoro podczas regularnego wspolzycia grzybica sie utrzymuje.


Ok, tak myslałam właśnie, Clotrimazol sama używam. Tylko - sorry za bezpośredniość - gdzie dokładnie ma się mój mąż smarować? Sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje, bo on nie czuje nic i uważa, że wszystko jest ok - żadnych objawów, nawet najdrobniejszych...
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez fiamma75 » 22 września 2009, o 15:50

Gdy mam grzybka, mój maż zawsze smaruje wiadomą część :wink: Clotrimazolem (nawet jak nie ma objawów) - jeśliby tego nie zrobił, to u mnie nawrót gotowy. Tak samo robi, gdy bierze antybiotyk - po tym jak kiedyś obn brał a ja dostałam grzybka :twisted: (u mężczyzn grzybek często jest bezobjawowy - im nic nie jest, ale kobieta się zarazi)
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Następna strona

Powrót do Problemy w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron