Teraz jest 25 lutego 2024, o 17:48 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

no i po ślubie :) / :(

Tu można porozmawiać o trudnych doświadczeniach, które dotykają rodzinę (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

no i po ślubie :) / :(

Postprzez MAKG » 27 maja 2009, o 10:00

No i od 4 dni jestem żoną ;) Ślub i wesele - cudowne przeżycie!! :))

Teraz próbujemy, żebym przestała być dziewicą... Pisałam już kiedyś, że jestem drobniutką osóbką, a mój mąż jest bogato obdarzony przez naturę (tzn. na moje oko tak mi się wydaje - nie mam porównania ;).

Naczytałam się już, że to boli, że dyskomfort itp., ale krucze - mnie to naprawdę boli... :(( Im dłużej próbujemy, tym ja się bardziej zamykam, odpycham, wręcz kopię mojego biednego męża... :( Sukcesem jest, jak wchodzą 2 palce ale u wejścia ból jest przykry :(

Sama nie wiem, czy to ze mną coś nie tak - ja nie wiem jak ja dam radę się przyzwyczaić... Co robić? "Ćwiczyć", czy dać sobie póki co spokój i spróbować za jakiś czas?
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Krycha » 27 maja 2009, o 10:46

gratulacje dla mężatki!
Próbujcie spokojnie, oswajajcie się. Wiesz, parom, które nie czekają do slubu zwykle trochę czasu, czasem meisięcy zajmuje spokojne pogłębianei intymności, uczenie się pieszczot. A katolicy to niestety od razu chcą/muszą z grubej rury :wink:
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez Kręciołek » 27 maja 2009, o 11:06

MAKG gratulacje! Twoje odczucia i przeżycia są NORMALNE!
Nam to zajęło 3 miesiące. Pozdrawiam i życzę wytrwałości! :)
Kręciołek
Domownik
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 3 sierpnia 2004, o 10:56
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez MAKG » 27 maja 2009, o 14:12

Czyli że jestem w miarę normalna?? :( Biedny mój mąż się już nasłuchał ode mnie bluzgów "w trakcie"... Ja nie wiem - jak można mieć z tego przyjemność... Może za 100 lat... :(

Oj, wytrwałość mi się przyda...

Dzięki za podniesienie na duchu!! :)
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez KenrosK » 27 maja 2009, o 14:16

Hm.. ja też się wcześniej naczytałam, że to boli i krew się leje a jak przyszło co do czego to nic z tych rzeczy. Pewien opór na początku odczuwałam, ale nie ból i ani kropli krwi. To ja szczęściara w takim razie jestem!
KenrosK
Przygodny gość
 
Posty: 3
Dołączył(a): 23 maja 2009, o 12:19

Postprzez MAKG » 27 maja 2009, o 14:19

KenrosK, zazdroszczę Ci!! :((

Ja się obawiam, że te moje męczarnie mogą być spowodowane różnicami w wielkościach... Ja drobna, mąż "duży"... Boję się, że ten ból już będzie zawsze i zero przyjemności a jedynie droga przez mękę... :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Kręciołek » 27 maja 2009, o 14:38

MAKG nie chodzi o wielkośc, bo pochwa jest elastyczna i dostosuje się do każdej wielkości.
Chodzi o obkurczone mięśnie przy wejściu nieprzyzwyczajone do takich ekscesów :wink:
Zapewniam Cię, że przykemność będzie wcześniej niż za 100 lat :)
Kręciołek
Domownik
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 3 sierpnia 2004, o 10:56
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez oreada » 27 maja 2009, o 15:59

Spoko, Makg! U nas też to dlugo trwało i było trudno i boleśnie. Dziewicą to ja chyba ostatecznie przestałam być po 2 miesiącach, a po kolejnych kilku seks zaczął mi sprawiać prawdziwą frajdę.
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Amazonka » 27 maja 2009, o 17:30

U mnie na początku był opór i ból, ale z każdym dniem fazy lutealnej malał.
Nowożeńcy, którzy czekali na siebie do ślubu, nie muszą być katolikami i nie muszą z grubej rury.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez Krycha » 27 maja 2009, o 18:08

Amazonka napisał(a):Nowożeńcy, którzy czekali na siebie do ślubu, nie muszą być katolikami i nie muszą z grubej rury.

Ale Ci którzy są katolikami nie mogą podejmować intensywniejszych pieszczot jesli nie zakończą sie one penetracją. a jesli świadomie sie ich do nich ograniczą (z zamairem, dziś tylko trochę, nie będziemy naciskać skoro cię boli) to maja grzech śmiertelny.
Krycha
Domownik
 
Posty: 606
Dołączył(a): 20 października 2006, o 13:03
Lokalizacja: PdM

Postprzez brega » 27 maja 2009, o 22:01

MAKG Temat ten poruszany był na forum wiele razy, poszukaj w wyszukiwarce. Myślę, że wiele osób miało trudności na początku współżycia. Od siebie mogę polecić:
- żel nawilżający (przede wszystkim posmarować dużą ilość członek tuż przed penetracją
- małą poduszkę pod pośladki, maksymalne rozwarcie nóg zgiętych lekko w kolanach (niezbyt romantyczne, ale u nas się sprawdziło)
- fajnie, jeśli lubisz wino (ale może być też np szampan, ponoć to afrodyzjak ;) - kieliszek lub dwa niesamowicie rozluźnia, a rozluźnienie jest w tym momencie kluczowe (ale nie wolno też przesadzić z ilością, np. mi za duża ilość alkoholu daje odczucie suchości w pochwie)
- postawić na romantyczny nastrój, możecie np. pooglądać zdjęcia ze ślubu, albo swoje stare, powspominać ważne chwile itp,. posłuchać rozluźniającej muzyki, może jakiś jazz lekki plus świeczki, jakieś lekkie jedzenie, np. coś fajnego z kuchni włoskiej i wino.
- postawić na dużo pieszczot, poznawanie ciała, całusy itp. Bez przesady z tym grzeszeniem, nic się wielkiego przecież nie stanie, jeśli mąż nie będzie mógł wejść i przydarzy mu się wytrysk poza pochwą.
Słowem - potrzebna jest cierpliwość i na pewno będzie dobrze ;)
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez MAKG » 28 maja 2009, o 11:12

Dziękuję Wam za wskazówki i rady!

Przejrzałam już wcześniej forum - naczytałam się dużo. Miałam nadzieję, że u mnie będzie wersja mniej "drastyczna", ale cóż... :(

Boję się tylko, że zaczynam się blokować i każdą próbę męża zbliżenia się do mnie (wszelkie pieszczoty) odbierać zaczynam jako atak (bo mi się kojarzy, że będzie bolało :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez MAKG » 29 maja 2009, o 14:54

Moje Drogie,

mam jeszcze pytanie a propos tej poduszki/wałka pod pupę... To trzeba włożyć pod pupę, czy pod lędźwiowy odcinek kręgosłupa?
nie mogę się doczytać :( Bo może ja coś źle robię :(
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Olenkita » 29 maja 2009, o 15:29

Mysle, ze pod pupe...ja w kazdym razie tak probowalam, ale nie zauwazylam, zeby cos pomoglo...

MAKG, rozumiem Cie doskonale. Moje poczatki tez nie byly latwe, okupione lekiem itp. Dlatego nie wykorzystalismy III fazy po slubie, chociaz moglismy zaraz po weselu.

Z perspektywy czasu moge Ci tylko powiedziec, ze nie warto sie spieszyc.

Problem z pewnoscia lezy w nieumiejetnosci rozluznienia sie. My np. w tej poslubnej III fazie probowalismy mnie oswajac z uczuciem leku przed wlozeniem "tam" czegokolwiek. Az do nast. III fazy probowalismy z palcem, przy uzyciu zeli intymnych. Na poczatku wlozenie czubka palca bylo dla mnie nie do przejscia... Ale bardzo wazne bylo dla mnie poczucie bezpieczenstwa, zapewnienia meza, ze bez mojej zgody nie posunie sie ani o milimetr dalej. I tak za kazdym razem probowalismy wiecej i to ja decydowalam, czy mozna troche dalej czy nie.A jak probawalismy dalej, to na kazdym etapie maz sie zatrzymywal, zebym mogla swiadomie rozluznic miesnie i dopiero potem probowal dalej.

Miesiac po slubie doszlo do wspolzycia , potrzebowalismy jakichs 2 razy. Przyjemnie nie bylo, ale coz, trzeba to przejsc.

Wazne, zeby nie robic nic na sile, dac sobie czas na oswojenie, to Ty musisz przejac paleczke (ale zabrzmialo 8) ) i dawac mezowi zielone swiatlo. A on musi wykazac sie cierpliwoscia i delikatnoscia.Powodzenia :)
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez brega » 29 maja 2009, o 15:58

Pod pupę. Mnie pomogło - jak pupa jest wyżej ułatwiony jest dostęp do pochwy. Oczywiście, jak słusznie zauważyła Olenkita, rozluźnienie i poczucie bezpieczeństwa to podstawa. Nic na siłę. No i przede wszystkim nie mów, że nastawiasz się wrogo do męża, bo faktycznie się wrogo nastawisz.
Aha, przypomniało mi się, że dla mnie na początku współżycia świetna okazała się pozycja na jeźdźca, tzn. gdy mąż leży z wyprostowanymi nogami, a Ty jesteś na nim. Pozycja ta ma wiele zalet - możesz regulować głębokość penetracji, wyjść w każdej chwili. Jak się nachylisz do przodu, blisko męża (tak, jakbyś na nim leżała), wtedy penetracja jest dość płytka, natomiast im dalej się odchylasz do tyłu, jest głębsza. Co prawda za pierwszym razem zrobiliśmy to w pozycji klasycznej, właśnie z poduszką pod pupą, ale potem już mnie bolała taka pozycja, więc prawie cały czas było na jeźdźca. Ale kto wie, może w Twoim przypadku ta pozycja sprawdzi się i na pierwszy raz. Będziesz się może czuła komfortowo i panią sytuacji. No i żel obowiązkowo.
Skoro Ty jesteś drobna, a mąż hojnie obdarzony, warto szukać pozycji, gdzie penetracja jest płytka. Poszukaj w internecie, są różne strony z pozycjami, czasem całkiem przyzwoite. Np. bardzo płytki jest wariant pozycji klasycznej, w którym kobieta leży, ale z płasko położonymi nogami, w ogóle nie uniesionymi i niezgiętymi, tylko lekko rozchylonymi, a mąż jakby kładzie się na niej, podtrzymując się tylko na ramionach.
No i warto zdać sobie sprawę, że seksu się trzeba nauczyć i się do niego przyzwyczaić. Właśnie pomyślałam sobie, że już jestem prawie dla lata po ślubie, a dopiero od dość niedawna współżycie mnie nie boli, a sprawia coraz więcej przyjemności i obywam się prawie zupełnie bez żelu.
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez MAKG » 29 maja 2009, o 16:15

Dziękuję Wam za cenne dla mnie porady i wsparcie!
No nic, muszę się uzbroić w cierpliwość będziemy próbować... :) Mam nadzieję, że wyplenię w sobie ten nawyk uciekania i zaciskania się :(

O jak dobrze, że jest takie forum jak te - bo ciężko znaleźć wsparcie (poza mężem) w takich tematach jak ten... :(

Jeszcze raz dziękuję! :)
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Olenkita » 29 maja 2009, o 16:25

brega napisał(a):na początku współżycia świetna okazała się pozycja na jeźdźca, tzn. gdy mąż leży z wyprostowanymi nogami, a Ty jesteś na nim.

Właśnie pomyślałam sobie, że już jestem prawie dla lata po ślubie, a dopiero od dość niedawna współżycie mnie nie boli, a sprawia coraz więcej przyjemności i obywam się prawie zupełnie bez żelu.


No, ja niedlugo bede 10 miesiecy po slubie, a dalej wspolzycie nie jest dla mnie komfortowe, choc oczywiscie nie ma co porownywac z pierwszymi razami. Co do pozycji na jezdzca, to jest to odczucie indywidualne. W tym cyklu dopiero sprobowalam po raz pierwszy i okazalo sie, ze boli strasznie, jak pierwszy raz, w zasadzie nawet nie moglismy w tej pozycji wspolzyc. Zastanawiam sie, czy juz do konca zycia jestesmy skazani na pozycje klasyczna w ktorej seks jest jeszcze dla mnie znosny :?
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez niebieski » 29 maja 2009, o 17:54

Hej,

U nas bylo podobnie jak opisywany przypadek - takie sa poczatki. Kilka osob potwierdzilo, ze jest to normalne – rowniez sie z tym zgadzam. Czasami potrzeba kilku tygodni lub wiecej aby normalnie wspolzyc ale potem mozna sie tylko cieszyc seksem.

Olenkita: Nie, nie jestesmy skazani na klasyczna pozycje do konca zycia . Jest tyle pozycji do wyboru ze tylko szukac i dopasowywac do siebie, jak kto woli.

Niebieski
niebieski
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 2 września 2006, o 19:16

Postprzez Olenkita » 29 maja 2009, o 21:34

Niebieski-kilka tygodni zeby normalnie wspolzyc to wersja bardzo optymistyczna :lol: . Zwlaszcza przy ograniczonym nprem wspolzyciu. Co do pozycji, to poki co wszystkie poza klasyczna bolesne i nie do przejscia, proby kilkusekundowe i powrot do klasyki :twisted:
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez Maria » 30 maja 2009, o 00:12

Mnie 5 lat po slubie w III fazie potrafi porzadnie rozbolec :wink:

Pamietam, ze tez probowalismy z poduszka od pupa i pomagalo. Ale taki mocny bol, zaciskanie miesni i strach nie trwal az tak bardzo dlugo. I pomaga rowniez gdy przy wejsciu zrobisz cos odwrotnego niz zaciskanie miesni. A mianowicie wyobraz sobie, ze robisz siusiu "do ostatniej kropelki" 8)
Maria
Domownik
 
Posty: 501
Dołączył(a): 17 marca 2004, o 15:23
Lokalizacja: Irlandia

Postprzez MAKG » 2 czerwca 2009, o 09:51

Słuchajcie - posłuchałam Waszych porad, tzn. że powolutku, rozluźnić się i do przodu. I wiecie co - pierwszy sukces jest ;) Nie jeszcze żeby do końca (o wielkiej przyjemności też nie ma co mówić), ale męża udało się "dopuścić" :)

Dzięki za wsparcie - czeka nas długi czas prób, ćwiczeń, ale wierzę, że się uda :)
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez mmadzik » 2 czerwca 2009, o 11:35

Ja też po ślubie miałam masę "przeżyć" niezbyt miłych - w zasadzie bolało mnie parę ładnych miesięcy, zdarzyło mi się parę razy zaciskać zęby i "znosić", ale ogólnie mało przyjemne wspomnienia. Później wszystko się uspokoiło - myślę, że to naprawdę kwestia porządnego rozluźnienia (długa gra wstępna, przyjemne myśli) i nawilżenia. Cóż - na prawdziwą wielką przyjemność raczej przyjdzie mi jeszcze poczekać, ale bywa naprawdę baaardzo miło :oops: Teraz w ciąży problem bólu powrócił, ale to inna sprawa i w sumie nie wiem, skąd się bierze, skoro wszędzie mówią, że drugi trymestr to taki super seks - no ale to inny temat :wink:
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez Olenkita » 2 czerwca 2009, o 15:00

Super MAKG, po nitce do klebka :) Ja zauwazylam, ze nie ma wyjscia, kobieta musi byc silnie podniecona. Na poczatku to raczej chcialam to odbebnic dla meza, zeby bylo szybko i po sprawie ale doszlam do wniosku, ze tak sie nie da. Widze roznice miedzy tymi razami na szybko bez dbania o wystarczajace przygotowanie ( ale to ja tak chcialam ) a razami z przygotowaniem. Odczuwa sie wrecz fizycznie, ze tam sie cos rozciaga i otwiera i potem samo wejscie juz jest duzo latwiejsze i dalej tez :wink:
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez arTemida » 2 czerwca 2009, o 16:03

No ja nie będe ukrywać że u nas zaraz po ślubie było różowo bo nie było.
Zbyt mocno miałam zakorzenioną świadomość że to się będzie łączyć z bólem itp i jak przychodziło co do czego ja się odsuwałam.

Na szczęście mąż się połapał o co chodzi i pewnego razu objął mnie tak że zablokował mi możliwość "ucieczki" no i od tego czasu zaczęło się eldorado, na prawie :lol:
arTemida
Przygodny gość
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 października 2007, o 19:06
Lokalizacja: poznań

Postprzez brega » 2 czerwca 2009, o 16:46

No tak - kwestia psychiki to u kobiety podstawa. Mężczyzna podnieca się typowo fizycznie, a u kobiety podniecenie powiązane jest z psychiką, tzn. jeśli nie umie się rozluźnić, zapomnieć o problemach, nici z dobrego seksu. Ja zauważyłam u siebie, że najlepsze współżycie jest w chwilach, gdy jakby na nowo zakochuję się w mężu, tzn. są takie chwile, że przeżywam silną fascynacją nim jako osobą i jako mężczyzną - tak, jak na początku zakochania. Seks w takim nastroju jest cudowny. Mój mąż od razu zauważa, że jestem bardzo namiętna i rozluźniona. Zresztą mój mąż zawsze czuje, kiedy seks jest taki sobie, troszkę na odwal się, a kiedy jest namiętny i całkowicie się oddaję. Nie muszę dodawać, że ten drugi rodzaj seksu oboje lubimy najbardziej. Jak jestem w takim nastroju, nie potrzebuję prawie w ogóle gry wstępnej, od razu mogę przejść do rzeczy. ;) Dużo mi też daje, jak "nastawiam się" na współżycie w danym dniu - tzn. myślę, że będzie, staram się nabrać na nie ochoty, nastrajam się. Wtedy też jest super. Jest to ważne zwł. przy nprze, gdzie spontaniczny seks prawie że nie istnieje.
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez Dotia » 8 czerwca 2009, o 15:47

Witam, jestem nowa :) Jestem mężatką od trzech tygodni i właśnie zaczęliśmy pierwszą III fazę :) Nasz pierwszy raz był całkiem w miarę, bolało ale się udało :) Teraz próbujemy :) Dopiero chyba po 3 razie była krew :O Mam problem z chęcią na seks w III fazie... Raczej nie mam ochoty... A mój Mąż szybko się irytuje i nie lubi zbyt długich pieszczot na wstępie :( I przez to nasz seks nie jest dla nas satysfakcjonujący mimo szczytowań (nawet mi się to udało :O )
Dotia
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 8 czerwca 2009, o 15:39

Postprzez arTemida » 8 czerwca 2009, o 17:06

Dotia brak chęci w III dotyczy wszystkich mężatek i nie jesteś tu wyjątkiem.Działanie hormonów w tym czasie ma taką specyfikę.
Twój mąż musi to zrozumieć i się wysilić bardziej jeśli to ma być przyjemność dla Was obojga-a tak powinno być :!:
W seksie czas i cierpliwość to podstawa.
arTemida
Przygodny gość
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 października 2007, o 19:06
Lokalizacja: poznań

Postprzez fffff » 8 czerwca 2009, o 18:34

arTemida napisał(a):Dotia brak chęci w III dotyczy wszystkich mężatek i nie jesteś tu wyjątkiem.Działanie hormonów w tym czasie ma taką specyfikę.


A co Ty na to?

"Kobiety o krótkim okresie płodności w cyklu mają bardzo często problemy z poczęciem dziecka. Bez prowadzenia obserwacji objawów płodności nie wiedzą kiedy są płodne, a żaden szczególny stan podniecenia nie ciągnie ich wtedy jak magnes do sypialni. Kiedy więc kobieta ma największą ochotę na współżycie? Wtedy gdy ma ciepłe uczucia do męża, czuje się kochana, akceptowana, doceniana i bezpieczna oraz równocześnie niczym się nie zamartwia i nie jest krańcowo wyczerpana. Nie ma to nic wspólnego z fazą cyklu. Dobre samopoczucie żony i jej chęć do współżycia zależy w dużym stopniu od postawy męża."
fffff
 

Postprzez fiamma75 » 8 czerwca 2009, o 19:25

nie do końca prawda
oprócz "ciepłych uczuć do męża" duże (wg mnie nawet większe) znaczenie ma jeszcze faza cyklu.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez Maria » 8 czerwca 2009, o 20:23

fffff napisał(a):A co Ty na to?

"Kobiety o krótkim okresie płodności


No odpowiedz jest juz w cytacie. To szczegolny przypadek.
Maria
Domownik
 
Posty: 501
Dołączył(a): 17 marca 2004, o 15:23
Lokalizacja: Irlandia

Następna strona

Powrót do Problemy w rodzinie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron