Teraz jest 21 lutego 2024, o 16:35 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Kajeczka » 19 kwietnia 2011, o 15:15

Nie wiem od czego zacząć, ale spróbuję. Ja mam 29 lat, jestem z mężczyzną, którego bardzo kocham(ma 34 lata), jesteśmy razem 5 miesięcy. Bardzo dobrze się między nami układa, tak mówiąc w skrócie to pomimo różnych chwil - i tych dobrych, ale też i trudnych wiemy, że chcemy być razem całe nasze życie. Nie jesteśmy jeszcze zaręczeni, ale jesteśmy pewni tej naszej decyzji, że chcemy być ze sobą.
Tak mniej więcej na początku gdy rozmawialiśmy o małżenstwie, mój chłopak wspominał, że mniej więcej w czerwcu przyszłego roku moglibyśmy wziąć ślub, że to będzie dobry czas bo on skończy studia, możliwe, że wtedy będzie miał lepszą pracę, a poza tym na razie nie mamy mieszkania (przez jakiś czas moglibyśmy mieszkać z jego siostrą), no a do tego czasu może udałoby się kupić jakieś swoje mieszkanie. No a jak dla mnie najbliższy rok takiego czekania to zbyt długo, takie życie na odległość - spotkania na kilka godzin po pracy + dojazdy do siebie. No i może byłoby mi łatwiej, gdyby on mi się oświadczył, wtedy byłabym spokojniejsza, to byłoby coś co dałoby mi większe poczucie stabilności w tym wszystkim. Ja bardzo tego pragnę, czekam każdego dnia i modlę się o to, żeby mi się w końcu oświadczył. Nie chcę dłużej czekać. Chciałabym już teraz żyć jego życiem, ale tak na co dzień, a nie tylko przez kilka godzin gdy się spotykamy. Mi jest w pewien sposób trochę niezręcznie poruszać ten temat, nie wiem jak mój chłopak by to odebrał. To w końcu do niego należy jakaś inicjatywa, jakiś następny krok. Nie wiem jak powinnam się zachować, bo z jednej strony ja bardzo pragnę żebyśmy nie czekali tego całego roku na ślub, na to, że zamieszkamy razem, że będziemy razem żyli. To jest pragnienie każdej kobiety, a ja tak naprawdę nie rozumiem po co to odwlekać. Kiedyś ktoś mi powiedział, że jeśli dwoje ludzi rozpoznało że między nimi jest miłość, że chcą być razem, to nie ma sensu tak długo czekać. I to nie jest tak, że ja nie jestem pewna jego uczuć co do mnie, że nie jestem jego pewna, bo czuję się przez niego bardzo kochana, wiem że jestem jego największym Skarbem i jemu zależy na mnie... tylko, że ja ciągle czekam, żyję tą nadzieją, że może 'jutro' to będzie ten dzień, gdy będziemy już narzeczeństwem:)
Proszę poradźcie mi coś!
Kajeczka
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 19 kwietnia 2011, o 14:49

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez strzyga » 19 kwietnia 2011, o 17:39

Ja bym pewnie delikatnie zapytała ale nie w stylu 'oświadczysz mi się wreszcie/w ogóle?" tylko bardziej "co z tymi naszymi uczuciami konkretnie robimy?"
strzyga
Domownik
 
Posty: 635
Dołączył(a): 28 grudnia 2004, o 20:02
Lokalizacja: Warszawa

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Kajeczka » 19 kwietnia 2011, o 18:32

W sumie to bardzo boję się o to pytać, bo czuję się niezręcznie. No i podejrzewam, że gdy tak zapytam, to on mi powie, że przecież jestem dla niego najważniejsza, że przecież ten czerwiec przyszłego roku to niedługo, że teraz nie mamy mieszkania, końcówkę studiów, itd...
A ja bardzo przeżywam takie życie na odległość - takie odwiedziny u siebie nawzajem na kilka godzin. No i wiem, że czasami w pewien sposób w innych sytuacjach odreagowuję to, że ja nie wiem kiedy weźmiemy ślub (ale nic mu o tym nie mówię)
Nie chciałabym niczego popsuć między nami, bo naprawdę jest bardzo dobrze, nie chcę też niczego przyspieszać, bo może on potrzebuje jeszcze czasu (jego rodzice się rozwiedli), kiedyś mi też powiedział, że nie wie co to znaczy dobre małżeństwo, rodzina. no i może z jego strony są jakieś wątpliwości, strach przez to czego doświadczył, choć jest naprawdę wspaniałym człowiekiem, wspaniałym, troskliwym i czułym, odpowiedzialnym mężczyzną. Może też on po prostu patrzy jak każdy facet, że póki nie ma pewnej, dobrej pracy, własnego mieszkania, to nie ma co mi "zaoferować", że pewnie chciałby zapewnić swojej rodzinie dobre warunki i wszystko na spokojnie poukładać, itd... A moze po prostu patrząc racjonalnie 5 miesięcy znajomości to za mało?
Ja to wszystko rozumiem, ale w sercu jest mi źle z tego powodu, chciałabym zostać matką, być żoną, cieszyć się swoją rodziną, ale na razie tylko o tym marzę, czekam na to i coraz bardziej nie mam na to siły...

Trudno mi o tym z nim porozmawiać i obawiam się tego, że kiedyś wybuchnę przy nim z tego powodu, z powodu tej mojej niepewności. Jak kiedyś rozmawialiśmy, to mówił o ślubie w czerwcu, a o zaręczynach tak mniej więcej w grudniu...

I zastanawiam się czy gdyby mi się teraz oświadczył, to czy byłabym spokojniejsza, nawet jeśli ślub miałby byc dopiero w przyszłym roku? Wiele razy mówiłam mu (choć dotyczyło to innych spraw), ze potrzebuję jakiegoś bezpieczeństwa w tym wszystkim, stabilności, stałości, ale chyba się nie domyślił do czego też zmierzam, że jeśli w innych sprawach - takich codziennych potrzebuję takiego czegoś, to tak samo chciałabym miec pewność co do nas, naszego związku...
Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia? proszę podzielcie się!
Kajeczka
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 19 kwietnia 2011, o 14:49

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez AniaM » 19 kwietnia 2011, o 20:54

czegoś nie rozumiem... znacie się 5 miesięcy...?? dopiero 5 miesięcy - to nie długo a Ty już byś chciała, żeby się oświadczył. To, że już mówicie o ślubie w konkretach to i tak bardzo dużo i całkiem szybko.

Ja na słowo kocham czekałam 2 lata (a byłam starsza wtedy kilka lat od Ciebie), zaręczyliśmy się po ponad 2 latach, po 2,5 roku był ślub. Wtedy mi się wydawało to bardzo długo, ale wiem, że ten czas był potrzebny i mi i jemu. Widywaliśmy się tylko w weekendy bo mieszkaliśmy 35 km od siebie więc na co dzień nie było czasu.

Dajcie sobie czas, nie spieszcie się.

Piszesz byłabyś spokojniejsza - myślałaś dlaczego? bo pewność bycia z kimś dodałaby Ci wartości, wzmocniła wiarę w siebie? Gdzie masz swój własny spokój?
Warto wykorzystać ten czas na zajęcie się sobą w tym znaczeniu, że pracujesz nad sobą aby móc w pełni ofiarować siebie drugiej osobie.
AniaM
Przygodny gość
 
Posty: 86
Dołączył(a): 1 grudnia 2006, o 23:24

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez kami79 » 19 kwietnia 2011, o 22:05

AniaM, poniekad rozumiem Kajeczke ze tych 5 miesiecy to dla nich wystarczajaco dlugo by wiedziec ze chca byc razem. Ja z moim mezem chodzilam 6 i pol roku ale to dlatego ze obydwoje bylismy mlodzi, niedoswiadczeni i musielismy dorosnac do pewnych spraw. Mysle ze gdybym teraz miala szukac meza, nie bylyby mi potrzebne te lata aby poznac druga osobe na tyle, by wiedziec ze chce z nim byc do konca zycia.
Rozumiem tez to ze Kajeczka marzy o zareczynach, slubie i rodzinie i ze temat ten ja frustruje. Jest dojrzala kobieta. Zupelnie inaczej postrzega sie rzeczywistosc bedac w jej wieku niz z takim samym stazem majac np. 10 lat mniej. Nie znam lepszej recepty na wszelkie niedomowienia niz szczera rozmowa. Wiem ze oprocz wymienionych przez Ciebie obaw co do tej rozmowy dochodzi zapewne jeszcze element romantyczny- nie chcialabys naciskac bo chcesz zeby Cie zaskoczyl swoja wspanialomyslnoscia i pomyslowoscia. Zeby to On sam z siebie Ci sie oswiadczyl a nie zebys Ty musiala mu to sugerowac. Niewiem jakim typem jest Twoj chlopak ale na wlasnym przykladzie powiem ze gdybym liczyla na to zaskoczenie to nigdy chyba bym sie nie doczekala. U nas zareczyny byly ustalone wspolnie, ale to ja musialam podsuwac mojemu chlopakowi sugestie co zrobic przy tej okazji. A wiec pierscionek wybierany razem, potem moja delikatna i niby zartobliwa "rada" ze musza byc kwiaty dla narzeczonej, przyszlej tesciowej i jakis alkohol dla tescia. Ze trzeba poprosic o reke mnie i moich rodzicow. Itd. U nas wszystko bylo wyrezyserowane, bo moj chlopak byl typem bardzo niedomyslnym. zareczyny mielismy tradycyjne w obecnosci najblizszych, zadnych niespodzianek z pierscionkiem na szczycie gory czy przy zachodzie slonca. ale on wlozyl w to bardzo duzo serca i mimo wszystko bardzo mile mnie zaskoczyl pod wieloma wzgledami :)
Jezeli mowil Ci o zareczynach w grudniu a o slubie w czerwcu to jakis plan juz ma. Moze warto dac mu czas i spokojnie na ten grudzien poczekac? A jesli naprawde Cie to gryzie to powiedz mu poprostu ze tak bardzo bys chciala byc juz Jego narzeczona, powiedz poprostu prawde, dlaczego to dla Ciebie takie wazne.
Sadze ze nie uda Ci sie raczej przyspieszyc slubu, nawet jesli on oswiadczylby Ci sie nawet juz. Na sale weselna roznie sie czeka- w moich okolicach rok to standard. Do tego trzeba czasu na udzial w naukach przedmalzenskich. Jest tez mnostwo innych drobniejszych spraw na ktore trzeba czasu. Wierz mi ze ten rok z kawalkiem to wcale nie az tak za duzo na uporanie sie z tym wszystkim. pozatym obawiam sie ze nie zbijesz jego argumentow o koncu studiow, lepszej pracy, wlasnym mieszkaniu itd. Faceci mysla praktycznie. Im nie wystarcza, tak jak nam, fakt ze sie kochamy. Potrzebuja miec pewnosc ze sa gotowi takze pod innymi wzgledami- stricte technicznymi i materialnymi. I mysle ze jest w tym takze sens.
Szczerze pogadajcie. Jesli traktuje Cie powaznie tak jak mowisz, potraktuje takze powaznie i z rozmyslem Twoje rozterki.powodzenia
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Kajeczka » 19 kwietnia 2011, o 22:22

Kami, bardzo Ci dziękuję za Twój głos, trochę podniósł mnie na duchu. Przemyślę sobie jeszcze raz to wszystko i zdecyduję czy porozmawiam z nim czy zaczekam... choć to będzie dla mnie bardzo trudne. Tak jak powiedziałam, nie chciałabym niczego przyspieszać, może uda mi się zaczekać tych kilka miesięcy. Nauki przedmałżeńskie mamy juz zrobione, niedawno je skończyliśmy, bo zapisaliśmy się po 2 miesiącach znajomości na Wieczory dla Zakochanych - i dostaliśmy później zaświadczenie o odbyciu katechez przedmałżeńskich. teraz jeszcze trzeba żebyśmy poszli do poradni życia rodzinnego, ale pomyślałam, że to już uzupełnimy jak się zaręczymy (choć mój chłopak chciał, żebyśmy od razu mieli to z głowy), ale mi się wydaje, że tak będzie lepiej. No i wesela też nie chcemy wielkiego, tylko najbliższa rodzina i znajomi, więc pewnie przygotowania nie zajmą nam bardzo wiele czasu. Pomyślę nad tym jeszcze raz:) bo nie wiem czy zdobędę się sama z siebie na taką rozmowę.
Kajeczka
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 19 kwietnia 2011, o 14:49

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Gianna » 20 kwietnia 2011, o 23:42

Kajeczka,
Ja doskonale Cię rozumiem. My poznaliśmy się 4 miesiące przed zaręczynami i zostało jeszcze kilkadziesiąt dni do ślubu. Ale tak jak pisała Kami, jak jest się samemu już dojrzałym do pewnych decyzji, to nie potrzeba tak dużo czasu. Przynajmniej niektórym. No i oczywiście zobaczymy, czy za 5 lat będziemy mówić tak samo :wink: Ale ja właściwie od 1 spotkania wiedziałam, że to będzie mój mąż. A on... najdalej od drugiego :) Tak więc też niecierpliwie czekałam na moment zaręczyn. A że to było jeszcze dość niedawno, to doskonale rozumiem Twoje rozterki.

I myślę dokładnie tak jak Kami. Grunt to szczera rozmowa. Nie chodzi o jakieś wymuszanie, ale też szczere powiedzenie, co się przeżywa. Nawet jeśli i tak oświadczy się w grudniu, to przynajmniej nie będziesz w tym czekaniu sama. :) Ale jeśli wolisz poczekać, to może to też przynieść piękne owoce :)

Skoro się modlisz w tej intencji, to powierz tą sprawę Bogu. I jeśli w sercu będziesz "słyszała", co masz robić, to nie obawiaj się iść za natchnieniem. Przynajmniej u mnie to działa :)

Pozdrawiam Cię serdecznie i powodzenia życzę!
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Kajeczka » 21 kwietnia 2011, o 07:28

Gianna dziękuję za głos:)
Ja jestem już pewna tego, że to właśnie z nim chcę iść przez resztę życia, on z resztą też. Wcześniej można powiedzieć, że znaliśmy się tylko z widzenia, mieliśmy wspólnych znajomych, ale nigdy ze sobą zbyt wiele nie rozmawialiśmy. On nawet myślał, że ja go nie lubię, a ja po prostu jakoś tak nie umiałam podejść do niego bliżej;) Później, po jakimś czasie można powiedzieć, że przypadkowo umówiliśmy się na jakiś wieczór, a właściwie to moja koleżanka poprosiła go, żeby się mną zajął, żebym mogła oderwać myśli od problemów w pracy, które wtedy miałam. No i spędziliśmy bardzo miły wieczór, dobrze nam się rozmawiało, choć ja sobie niczego nie obiecywałam i nawet nie pomyślałam, że z jego strony może być coś więcej:) Nota bene później się okazało, że tej koleżance na nim zależało:( On po tym pierwszym naszym spotkaniu, następnego dnia gdy poszedł do pracy powiedział kolegom, że 'wczoraj poznał swoją przyszłą żonę'. Oni zapytali go, trochę z niego pewnie żartując " A czy ona już o tym wie?' :) Powiedział im, 'że jeszcze nie...'

Na razie zdecydowałam, że zaczekam, bo mamy trochę stresu związanego ze zmianą przez niego pracy, więc to chyba nie najlepszy czas. No a praca dla mężczyzny to podstawa:) więc zaczekam aż sytuacja się ustabilizuje;)
Tak sobie teraz pomyślałam, że może za jakiś czas zrobię to w ten sposób:
Zrobimy sobie taki mały dialog;) Na kartkach każde z nas osobno odpowie na pytanie: Jak się czuję oczekując na moment naszego ślubu, zaręczyn?, itp...
Mniej więcej coś w tym rodzaju, a później oboje wymienimy się tymi kartkami, przeczytamy a potem porozmawiamy o tym wszystkim. Może i mi w ten sposób będzie łatwiej o tym porozmawiać, jemu pewnie też. No a przy okazji może w końcu padną jakieś konkrety:)
Kajeczka
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 19 kwietnia 2011, o 14:49

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Kajeczka » 21 kwietnia 2011, o 07:40

Gianna, tak jak też powiedziałaś, nie chcę być w tym czekaniu sama, bić się z myślami. Wolałabym mieć też w tym jego wsparcie, nawet jeśli zaręczyny będą dopiero za kilka miesięcy. No i od tego czasu, gdy sama męczę się z tym wszystkim, to nie czuję się w porządku wobec niego, bo noszę w sobie jakieś sprawy, które przed nim ukrywam i jest mi też źle z tym, że mam przed nim jakieś swoje małe tajemnice.
Kajeczka
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 19 kwietnia 2011, o 14:49

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez NB » 21 kwietnia 2011, o 09:06

Trzeba po prostu porozmawiać i wprost zapytać, jakie ma konkretne zamiary, bo nie macie już po 15 lat, żeby chodzić kilka lat trzymając się za rączkę. Nie bój się, to Twoje życie i masz prawo wiedzieć na czym stoisz, ten pan w to życie wkroczył i chyba trochę się ociąga. Trzeba go zmobilizować i niech się określi albo w lewo, albo w prawo. Żebyś potem nie obwiniała go, że przez niego straciłaś ileś tam czasu. W Twoim wieku warto pomyśleć już o małżeństwie, dziecku, bo niedługo będzie ostatni dzwonek.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez kami79 » 21 kwietnia 2011, o 12:12

NB, masz slusznosc- jak my wszystkie- ze szczera rozmowa rozwieje watpliwosci ale chyba jednak troche za ostro ocenilas chlopaka. przeciez "sie okreslil" ze chce wziac z nia slub o czym autorka watku na poczatku pisze. a ze przy okazji chce zalatwic kilka waznych spraw, ktore wg. niego moga ich malzenskie szczescie zaklocac, to swiadczy chyba raczej o jego odpowiedzialnosci niz o niedojrzalosci. w gruncie rzeczy obydwoje chca tego samego ale ona juz a on jak przygotuje teren. i pozostaje kwestia co zrobic zeby sie z tym planami zgrac
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez miliani » 24 kwietnia 2011, o 11:39

Kajeczka, rozumiem Cię, choć jestem młodsza;) Jak zaczynaliśmy się spotykać też chciałam żeby mój obecny narzeczony oświadczył mi się pół roku później:P Do tego jestem taka że nie boję się powiedzieć co myślę prosto z mostu i nie wahałam się go uświadomić, że chcę już być jego żoną, i to jak najszybciej:P Do tej pory się śmiejemy, że to ja sie mu pierwsza oświadczyłam:P Ale z zaręczynami czekaliśmy, aż oboje będziemy gotowi, i były one dla mnie wspaniałą niespodzianką.
Między zaręczynami a ślubem mamy półtora roku odstępu... Moze wydawać się, że dużo... Cały czas teraz żartujemy, że żałujemy, że nie wzięliśmy sobie jakiegoś wcześniejszego terminu, można było pół roku wcześniej, itd... ale tak naprawdę to wiem, że dobrze zrobiliśmy. Ten czas jest nam potrzebny i bardzo wiele nas nauczył. Dużo ludzi traktuje ten czas jako takie zło konieczne i nie docenia go... A ja uważam, że ludzie, którzy biorą ślub dwa czy trzy miesiące po zaręczynach jednak coś tracą. Warto wykorzystać ten czas tak, by zbudować jeszcze większą wspólnotę z przyszłym mężem :) Przeżyć to jako wspólne oczekiwanie, pokonywanie trudności, przygotowanie i... wspólne wyrzeczenie w intencji swojego przyszłego małżeństwa. Czas narzeczeństwa także ma swój urok, i teraz wiem, że bym go nie skróciła.
Co do stabilności... Szczerze mówiąc, nie wiem, czy narzeczeństwo daje jakąś większą stabilność:) Nie powiedziałabym tak:) Ja czułam się w tym związku tak samo stabilnie przed zaręczynami i po. Oczywiście na początku była wielka radość i euforia, ale po jakimś czasie wszystko powszednieje. Co więcej, w ciągu rocznego do tej pory narzeczeństwa kłóciliśmy się więcej niz w ciągu całego naszego związku czyli przez trzy lata. Pojawiają się nowe problemy i niestety nowe argumenty (czy ty na pewno chcesz się ze mną ożenić? Czy ty na pewno jesteś wystarczajaco dojrzała do małżeństwa? itd) poza tym masz świadomość, że zbliżasz się do decyzji nieodwołalnej. Nie jest łatwo. I wtedy widzisz, że stabilność nie zależy od tego, czy nazywacie się tylko parą, czy narzeczonymi, czy małżonkami, czy nosisz pierścionek, czy obrączkę, ale od waszej miłości i zaufania, które potrzebują czasu, żeby się rozwinąć... Samo narzeczeństwo nie jest gwarantem niczego, są pary, które rozchodzą się trzy dni przed ślubem.I nie wiem czy ich związek narzeczeński byl w takim razie aż tak stabilny.
Ja traktuję ten czas czekania, zarówno przed narzeczeństwem, jak i po, jako normalny etap naszego związku. Który ma jakiś cel, ma zalety i wady, i jest potrzebny, bo i on buduje nasz związek. Co więcej, jest niezwykły, bo juz nigdy się nie powtórzy...
A zamiast modlić się o oświadczyny... polecam Ci modlić się o o Twojego chłopaka i o Ciebie;) Krąży w internecie taka modlitwa w wersji dla kobiet i mężczyzn o odpowiedzialność, dojrzałość, odwagę dla przyszłych małżonków... Jeśli wymodlisz u niego te cechy, to oświadczyny przyjdą same, gwarantuję Ci:) A przecież nie o to chodzi, by jak najszybciej się zaręczyć, tylko żeby do małżeństwa dobrze się przygotować:)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez justi82 » 27 kwietnia 2011, o 15:39

Witaj,
ja z moim chłopakiem znam się 9 m-cy, parą jesteśmy pół roku. Mam 28 lat, mój chłopak 30. Też chciałabym, żeby mi się już oświadczył ale na razie o tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Co prawda usłyszałam, że chciałby mieć taką żonę jak ja ale na razie to tyle z deklaracji. Kajeczko, wydaje mi się, że Twój chłopak i tak jest już zdecydowany, poza tym odbyliście nauki przedmałżeńskie, więc wszystko jest na jak najlepszej drodze :)
My na razie jesteśmy bardzo szczęśliwi, dziękuję Panu Bogu za to, że postawił na mojej drodze taki Skarb i staram się jak najlepiej poznać i pokochać tego Mężczyznę. Nie zawsze jest to łatwe, jest zamknięty w sobie, niekiedy muszę ciągnąć go za język a i tak słyszę odpowiedź: "Nie wiem". Dodatkowo mój chłopak wychował się bez ojca, jego mama nigdy z nikim się nie związała, nie miał pozytywnych wzorców więc może to dodatkowo powoduje u niego obawy przed małżeństwem. Ale mi się aż tak bardzo nie śpieszy, zaczekam :) Nie chciałabym nigdy usłyszeć, że przecież to ja naciskałam na to małżeństwo. Co prawda nie wiem ile tak wytrzymam ale na razie cieszę się z każdej wspólnej chwili :)
Także bądź dobrej myśli :)
justi82
Przygodny gość
 
Posty: 46
Dołączył(a): 27 lutego 2009, o 12:44

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez kamyczek » 29 kwietnia 2011, o 12:08

Ja zgadzam się z poprzedniczkami. Uważam, że i tak to wszystko idzie szybko w kierunku małżeństwa. Rok czasu to na prawdę niewiele. Myślę, że nie ma co na siłę przyspieszać czegoś co i tak szybko się dzieje :) Każda rzecz ma swój czas i warto się cieszyć każdą chwilą, bo właśnie to nie jest kwestia noszenia pierścionka czy obrączki, ale zmienia się całe życie. Przychodzą obowiązki, praca i wcale nie jest się ze sobą więcej jak kilka godzin dziennie. My z mężem w ciągu tygodnia widzimy się często około 3-4 godziny dziennie + spanie, a i tak każdy ma coś do roboty w tym czasie. Weekendy są zbawienne :) Nawet w małżeństwie często tęskni się za sobą i wspólnymi chwilami. Myślę że podejście twojego chłopaka co do lepszej pracy, studiów, mieszkania są bardzo odpowiedzialne. Chociaż rozumiem Cię, ja chyba też bym chciała nazywać się narzeczoną skoro już tyle jest konkretnych planów. Ale podkreślam jeszcze raz, że to na prawdę zleci w mig :) i nie ma co naciskać na wcześniejszą datę ślubu. Wierzę, że wasze uczucie może być już gotowe do wejścia w małżeństwo, ale warto ten czas wykorzystać na pracę nad sobą, swoim charakterem, gotowością do poświęceń itd...

Pozdrawiam was serdecznie i życzę szczęścia :)
kamyczek
Bywalec
 
Posty: 158
Dołączył(a): 29 listopada 2006, o 01:25

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez Kajeczka » 2 maja 2011, o 11:45

Zdecydowałam, że nie będę pytała mojego chłopaka o konkrety związane z zaręczynami, z małżeństwem, itd.
O tym wszystkim co najważniejsze już wiele razy rozmawialiśmy, a ja doszłam do wniosku, że nie chcę niczego przyspieszać, to był chyba jakiś mój chwilowy kryzys. Teraz już jest dobrze, ja jestem spokojniejsza i będę cierpliwie czekać i cieszyć się każdą chwilą, którą razem spędzimy:) Niedawno byliśmy razem na zakupach i przechodząc obok jubilera, mój chłopak powiedział mi, żebyśmy weszli do sklepu i żebym mu pokazała jakie pierścionki mi się podobają:) Weszliśmy, obejrzeliśmy niektóre, sprawdziliśmy też jaki mam rozmiar palca;), a gdy wyszliśmy mój chłopak powiedział: 'to jedną rzecz już załatwiłem:)'
Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę tym wszystkim, jeszcze bardziej chcę cieszyć się tym, co już mam:)
Dziękuję Wam za wszystkie Wasze wypowiedzi, one też mi bardzo pomogły:) żeby niczego nie przyspieszać.
Kajeczka
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 19 kwietnia 2011, o 14:49

Re: Rozmawiać czy nie rozmawiać?

Postprzez justi82 » 3 maja 2011, o 12:05

no widzisz :D do zaręczyn już bliżej niż myślisz :D trzymam kciuki (i trochę zazdroszczę)
justi82
Przygodny gość
 
Posty: 46
Dołączył(a): 27 lutego 2009, o 12:44


Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron