Teraz jest 21 lutego 2024, o 11:19 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

ile czekać na zaręczyny?

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

ile czekać na zaręczyny?

Postprzez aster » 2 września 2010, o 12:22

Witam wszystkich! :)

Ciekawa jestem odpowiedzi na następujące pytanie: Kiedy wg Was jest najodpowiedniejszy czas na zaręczenie się? Ile można czekać na ten moment?
Pytam o to, bo czuję, że jestem już gotowa na podjęcie decyzji o ślubie, małżeństwie... spotykam się z moim chłopakiem 1,5 roku, oboje skończyliśmy już studia i wg mnie moglibyśmy zacząć planować nasze wspólne życie. Tymczasem, mój luby stwierdził, że ślub- owszem- ale najwcześniej za 4 lata (!) Znając jego sposób myślenia, zaręczyny odbyłyby się z pół roku wcześniej... :? Dla mnie to jest szmat czasu...mogłabym spokojnie czekać, ale z pierścionkiem na palcu :wink: , gdybym wiedziała, że tylko coś wyjątkowego mogłoby sprawić, że do ślubu nie dojdzie. Po za tym, nie chciałabym urodzić pierwszego dziecka dopiero po 30stce skoro nic nie stoi na przeszkodzie żebym została mamą wcześniej...
Proszę o Wasze opinie na ten temat.
Pozdrawiam :)
aster
Przygodny gość
 
Posty: 1
Dołączył(a): 2 września 2010, o 11:47

Postprzez Fruzia » 2 września 2010, o 18:08

Wydaje się długo. Ale takiej decyzji nie podejmuje się samej. Porozmawiaj o przyczynach zwłoki i wyraź swoje zdanie.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez bejbe » 7 września 2010, o 12:38

4 lata to bardzo długo dla mnie (jeśli znacie się już jakiś czas), jeśli piszesz, że nie ma jakiś przeszkód żebyście zostali małżeństwem, jakie twój chłopak podaje powody, żeby czekać aż tyle?
moim zdaniem to powinien chcieć być z Tobą, no może nie jak najszybciej bo to powinna być przemyślana decyzja ale tak odwlekać w daleką przyszłość to dla mnie niezrozumiałe - no chyba, że nie jest jeszcze pewien czy chce właśnie ciebie za żonę
sam termin zaręczyn dla mnie nie ma takiego znaczenia, chyba powinien to być czas od kiedy zaczyna sie przygotowania do ślubu (tak było u mnie), wcześniejsze zaręczyny są dla mnie bezsensu, bo po co jeśli nic właściwie się nie zmienia, dla samego noszenia pierścionka?
bejbe
Przygodny gość
 
Posty: 38
Dołączył(a): 22 lutego 2010, o 13:32
Lokalizacja: Kraków

Postprzez ...und_ewig » 8 września 2010, o 09:05

dla samego: checemy byc razem do konca zycia, chcemy wziasc slub, ty jestes ta jedyna/-y
...und_ewig
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 26 czerwca 2009, o 21:56

Postprzez kami79 » 8 września 2010, o 22:26

Zaleca sie aby narzeczenstwo trwalo nie dluzej niz rok. Od momentu zareczyn do slubu. Tzw. chodzenie ma na celu poznanie sie przed podjeciem decyzji o zareczynach a narzeczenstwo to "ostateczne" przygotowanie sie do malzenstwa. To czas na przygotowania do slubu i wesela, na nauki przedmalzenskie, na "ostatnie" rozmowy o wspolnej przyszlosci, krotko mowiac na dopiecie na ostatni guzik planow na wspolna przyszlosc. Gdy ktos slyszy ze mamy narzeczonego, zaraz pada pytanie "kiedy slub?". Bo zgodnie z tradycja zareczyny poprzedzaja bezposrednio zblizajacy sie czas zaslubin. I nie powinny trwac zbyt dlugo. Tak "nakazuje" pewna obyczajowosc ale dzis niezbyt przykladasie wage do tej tradycji. W tej dziedzinie panuje dosc szeroko pojeta dowolnosc i ogolnie rzecz biorac nikt sie dzis o to jakos szczegolnie nie oburza.
Rozumiem Cie ze z roznych wzgledow chcesz miec juz narzeczonego a nie chlopaka ale chyba glupio byloby na ciagle powtarzajace sie pytania o termin slubu mowic ze za 4 lata :roll: Zwlaszcza ze po uslyszeniu odpowiedzi niejedna osoba bedzie dopytywac sie "a dlaczego dopiero za 4 lata?", " To po co sie juz teraz zareczyliscie?"
Napewno warto duzo na ten temat rozmawiac i wyjasniac przyczyny, ktore moga stanowic przeszkody do Waszego wczesniejszego slubu.
pozdrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez motyl » 16 grudnia 2010, o 23:12

Rozumiem Cię, miałam podobnie. Też jakoś chodziliśmy ze sobą chyba z 2,5 roku i ja bardzo chciałam, aby mój chłopak mi się oświadczył,jednak On twierdził, że jest jeszcze czas, więc przestałam naciskać, ale wciąż o tym marzyłam. Dziś wiem, że dobrze, że się nie zaręczyliśmy wtedy, gdyż po jakimś czasie doświadczaliśmy kryzysu do takiego stopnia, że się rozstaliśmy na 3 miesiące, ale okazało się, że nie możemy bez siebie żyć. Wróciliśmy do siebie i później jakoś On mi się oświadczył w takiej spontanicznej, zwykłej sytuacji :) Jednak nasz ślub odbył się dopiero po 2 latach, gdyż przeważał tu czynnik finansowy, sami musieliśmy zebrać pieniądze na to wszytko i nie mieliśmy wcale hucznego wesela, tylko takie kameralne w gronie najbliższych. I tak dla mnie najważniejszy był ślub w kościele i przysięga przed Bogiem. A teraz po roku małżeństwa oczekujemy na maleństwo :) Czuję, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i uzupełniamy się nawzajem.

Życzę powodzenia :)
motyl
Przygodny gość
 
Posty: 28
Dołączył(a): 20 sierpnia 2010, o 21:24

Postprzez Karolka » 8 lutego 2011, o 03:33

Chyba często tak bywa, że to kobiety wcześniej odczuwają potrzebę zaręczenia się. W naszym związku tak właśnie było. Zaczęliśmy się spotykać jeszcze w liceum, a potem oboje uzgodniliśmy, że chcielibyśmy żeby ślub był momentem rzeczywistego odcięcia pępowiny i żebyśmy po ślubie byli w stanie sami się utrzymać (oczywiście to nie oznacza, że będziemy odrzucali pomoc rodziców, ale nie chcemy, żeby nasz ślub był naszą odpowiedzialną decyzją).
Spotykaliśmy się już 5 lat kiedy mój obecnie już narzeczony skończył studia. Wyobrażałam sobie, że zaraz po tym jak je skończy to się zaręczymy, a dopiero potem on zacznie szukać pracy. Potem myślałam, że zaręczymy się, gdy on już znajdzie pracę. Ale mimo tych wydarzeń mój ukochany jakoś nie kwapił się z oświadczynami. Próbowałam mu coś sugerować, choć bardzo nie chciałam, żeby ta inicjatywa wyszła ode mnie. Z drugiej strony wielu naszych znajomych się wtedy zaręczało a ja bałam się, że może on jednak nie traktuje mnie tak poważnie jak myślałam. Ogólnie przeżywaliśmy w jakimś stopniu kryzys. No i w końcu jednak nie wytrzymałam i wygarnęłam mu, że chyba mnie nie kocha, skoro jeszcze się nie oświadczył (wybrałam chyba najgorszy moment, czyli dzień, kiedy on miał zamiar to zrobić).
Dopiero kiedy spokojnie porozmawialiśmy okazało się, że on bardzo chciał, ale uważał, że zanim poprosi mnie o rękę musi być w stanie zaoferować mi jakąś perspektywę, bezpieczeństwo. Nie chodziło tu o własny dom i samochód, ale o to żeby móc za własne (a nie rodziców) pieniądze kupić skromny pierścionek zaręczynowy i mieć umowę o pracę gwarantującą pensję minimalną na więcej niż miesiąc do przodu. Bał się, że jeśli będzie bez pracy to moi rodzice nie potraktują go poważnie. Bał się, że sobie nie poradzi, uważał, że nie jest wystarczająco dobry, zaradny itd., żeby odważyć się zaproponować mi siebie jako męża. A kiedy już miał pracę to nie czuł się w niej pewnie, był na stażu i nie wiedział czy po jego zakończeniu będzie jeszcze tam pracował.
Strasznie mi było głupio, że ja tego wszystkiego nie widziałam. Mężczyźni jednak zupełnie inaczej postrzegają świat, inaczej myślą. Być może na Twoim chłopaku też ciąży presja, że najpierw sam musi stanąć na nogach, a dopiero później stać się opoką dla swojej żony. Być może on boi się zaproponować zbyt wczesnej daty ślubu żeby potem Cię nie zawieść przez to, że nie uda mi się zagwarantować Ci pewnej stabilności. Być może są to tego typu powody, o których Ty nawet nie pomyślałaś. Przynajmniej dla mnie ta argumentacja to było zaskoczenie. Dla mnie było oczywiste, że skoro się kochamy i skoro tylko on skończy studia to będzie ślub. Z drugiej strony nie ma na pewno sensu odkładać ślubu do momentu, kiedy oboje będziecie dobrze "ustawieni" - trzeba znaleźć to swoje optimum. Nam się chyba udało. Zaręczyliśmy się rok temu, tego lata ślub. Jesteśmy ze sobą już prawie 7 lat i wiemy, że to bardzo długo, ale po prostu kiedy się poznaliśmy byliśmy jeszcze strasznie młodzi i musieliśmy do ślubu dojrzeć. Wam też radzę spokojnie porozmawiać, zapytać o argumentację, powody. Każda para musi sama znaleźć ten moment.
Karolka
Przygodny gość
 
Posty: 9
Dołączył(a): 20 grudnia 2010, o 23:17


Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron