Teraz jest 21 lutego 2024, o 16:27 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Bliskość...

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez Mika24 » 22 stycznia 2009, o 20:18

Może masz racje...moze to tylko nakrecanie się...
Ale jeśli NPR to Twoj wybór i Twoja chec do tego to łatwo Ci mówić...
Pozdrawiam
Mika24
Przygodny gość
 
Posty: 39
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 23:53

Postprzez mmadzik » 22 stycznia 2009, o 20:24

Mika24 napisał(a):Ale jeśli NPR to Twoj wybór i Twoja chec do tego to łatwo Ci mówić...


Ale jeśli małżeństwo i to małżeństwo z tym właśnie człowiekiem, z takim a nie innym poglądem na życie to Twój własny wybór to Tobie chyba też powinno być łatwo mówić...
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez Mika24 » 22 stycznia 2009, o 20:32

Hmm... może powinno, ale nie jest. Kocham tego wlaśnie człowieka, ale to nie znaczy, że mi wszystkie jego poglądy odpowiadaja. Tak, to mój wybór.

A czy mężom, którzy też dla własnych żon znoszą NPR z ogromnym trudem, powinno być łatwo? Przecież to też był ich własny wybór, że ta nie inna. A może nie powinni się z tymi zonami swoimi żenić, tak jak być może ja z narzeczonym skoro mnie też nie jest łatwo... ?
Mika24
Przygodny gość
 
Posty: 39
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 23:53

Postprzez mmadzik » 22 stycznia 2009, o 20:59

Mika24 napisał(a):A może nie powinni się z tymi zonami swoimi żenić, tak jak być może ja z narzeczonym skoro mnie też nie jest łatwo... ?


Kto wie, może i tak?...

Nie zrozum mnie źle - nie namawiam Cię absolutnie do zrywania zaręczyn czy innych tego rodzaju wariactw na hurra, jedynie do tego, żeby trochę przemyśleć (a jeszcze więcej przemodlić i porozeznawać), czy to małżeństwo to jest TO, o co Ci tak naprawdę chodzi... Bo skoro cierpisz już przed ślubem to aż strach pomyśleć, co będzie po... Nie mówię, że jest w życiu (też tym małżeńskim) łatwo, nie mówię, że nie ma cierpień, nierzadko i wyrzeczeń oraz "umierania" dla drugiego człowieka. Ale czym jest miłość? Jestem głęboko przekonana, że nie cierpiętnictwem i zaciskaniem zębów, żeby wytrzymać. A pragnienie dawania się drugiemu bez narzekania?
I jeszcze taka "niespodzianka" - bez Boga nie uda się żadne małżeństwo, bo człowiek sam z siebie jest bardzo słabiutki. Ale z Panem Bogiem da się naprawdę wiele udźwignąć - i to bez narzekania i robienia z siebie męczennika!
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez Mika24 » 22 stycznia 2009, o 22:57

Miłość jest pełna poświeceń, szkoda tylko że w jedna strone...
Moj narzeczony nie umie wymienic ani jednej rzeczy, która poświecił dla mnie tak jak ja dla niego "przechodze" na nauke kościoła czy jak to sie tam nazywa...

Chyba popadam w jakas depresje :?
Mika24
Przygodny gość
 
Posty: 39
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 23:53

Postprzez Dona » 22 stycznia 2009, o 23:46

mmadzik napisał(a):I jeszcze taka "niespodzianka" - bez Boga nie uda się żadne małżeństwo, bo człowiek sam z siebie jest bardzo słabiutki. Ale z Panem Bogiem da się naprawdę wiele udźwignąć - i to bez narzekania i robienia z siebie męczennika!


mmadzik, czy to ma znaczyc, ze cywilne małzenstwa osób niewierzacych sa wszystkie nieudane..????

w tym twierdzeniu sie chyba trochę zagalopowałas...

Mika24...nie wiem co Ci powiedziec... ale nasuwaja i sie takie komentarze.
To ze narzeczony "przeciaga" cie na katolicka naukę.. to chyba nic złego....

Przeciez w naszej wierze nie ma nic złego wiec czego tu sie bac?

Co do NPR... naprawde, trudno powiedziec, jak bedzie...boisz sie czegos, czego tak naprawde nie znasz.., ktos moze np bac sie seksu i nie wychodzic za maz/zenic sie, bo nie wie jak to bedzie,bo ktos kto miał jakies negatywne doswiadczenia w tym temacie moze twierdzic, ze seks jest ohydny..

taka skrajnosc, ale... tak moze byc, naprawde nie wiesz jak to bedzie...

Mi sie wydaje, ze musisz sie zastanowic, czy to bedzie az takie wielkie poswiecenie z Twojej strony, te mityczne 2 tygodnie bez seksu..

na pewno zyskasz cos "wzamian", na pewno jestes ze swoim narzeczonym dlatego, za ma sto milionów innych dobrych i wartosciowych cech, no i te "nieszczesne" wady jak ortodoksja w podejsciu do metody NPR...i seksu przedmalzenskiego..

Mi sie wydaje, ze mozna sie przekonac do npr, mozna z tym zyc...

moj maz jest skłonny do "odstepstw" od metody, ja tez, tu sie zgadzamy oboje, ale wydaje mi sie, ze byłoby mi ciezko, gdyby jednak upierał sie, ze nic tylko NPR....
Dona
Domownik
 
Posty: 353
Dołączył(a): 21 kwietnia 2006, o 10:58
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Mika24 » 23 stycznia 2009, o 00:16

Dona : ale wydaje mi sie, ze byłoby mi ciezko, gdyby jednak upierał sie, ze nic tylko NPR....

no właśnie, ciężko, czlowiekowi łatwiej się do czegos przekonać jak wie, że będzie miał jakaś inna alternatywę, ale jak sie wchodzi do ciemnego pokoju i ktos za Tobą od razu zamyka drzwi, to strach jest wręcz paniczny, nawet nie dlatego, że tam jest ciemno, bo może wiesz, że nic Ci tam nie grozi, ale strach wzmacnia to, że drzwi są zamknięte.

"...te mityczne 2 tygodnie bez seksu.."

2 tyg ok. Ale ja juz siebie troche znam, mam długie cykle, ostatni wygladał na bezowulacyjny,zmagam sie też z hiperprolaktynemia( a teraz też jestem w trakcie badań na niedoczynność tarczycy), gdybyśmy mieli teraz korzystac z tego w praktyce to czekalibyśmy juz ponad miesiac. To mnie tak przeraza. A po slubie raczej sie w cyklach nic nie zmieni ;)
I to odwlekanie ślubu ....ech.
Jestem zdołowana, załamana, sfrustrowana i smutna :(
No ale jak mam patrzec optymistycznie, to ide jutro na nastepne badanko, moze na eutyroxie i bromergonie sie wszystko ureguluje, bede miała ksiazkowe cykle i 2 tygodnie czekania to bedzie pryszczyk, a moje kochanie moze jutro wpadnie i powie " skarbie, chce zebysmy sie pobrali w tym roku, bo juz bez Ciebie nie moge"...
Sorry, ze chyba odbiegam od tematu głownego.
Wybaczcie...
Mika24
Przygodny gość
 
Posty: 39
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 23:53

Postprzez Amazonka » 23 stycznia 2009, o 09:19

Podstawa to rozpoznanie choroby i wyleczenie przyczyny nieprawidłowych cykli, np. hiperprolatynemii. Jeśli już teraz jesteś w trakcie badań, to tylko lepiej.
Jeśli cykle będą typowe (nietypowe też można zinterpretować), to chyba nie będzie aż tak źle, jak starasz sobie wmówić (że nie ma co liczyć na poprawę cykli po ślubie)?

Na Euthyroksie miałam doskonale czytelny cykl, z wyjątkowo krótkim okresem płodności. Ten preparat poprawia czytelność objawów płodności, więc nadzieja na lepsze ma swoje podstawy.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez klara bemol » 23 stycznia 2009, o 11:27

My przyjęlismy zasadę tylko NPR. Nigdy nie widziałam innych "metod". To był nasz wybór. I jesteśmy z nim szczęśliwi, choć jest często trudno.
Bo trudno musi być, gdyby nie było, to uznałabym, że miłości już nie ma. Skoro jest nam trudno, tzn., że mąż mnie chce, chce naszej bliskości. Skoro czekamy, bo taki nasz wybór, to owoce tego czekania są ogromne i je widzimy - i to nie tylko "lepszy" seks po czekaniu, ale lepsze też zrozumienie, pomaganie sobie, rozmowy, wspólne prace.

Piszecie - 2 tygodnie - a jak przyjdzie choroba, wyjazd, zagrożona ciąża i trzeba będzie czekać miesiąc, pół roku, rok? Nie ze względu na NPR.
klara bemol
Domownik
 
Posty: 558
Dołączył(a): 15 stycznia 2006, o 22:26
Lokalizacja: Jelenia Góra

Postprzez Fruzia » 23 stycznia 2009, o 11:56

Tak sobie myślę, że dobrze dla mnie, że znalazłam to forum już po ślubie :wink: I tak miałam stresy tego typu. A cykle po ślubie były lepsze, tzn. może nie żeby coś organizm, ale pomogła zmiana sposobu mierzenia i konsultacje z nauczycielami metody (bo zdawało mi się, że 3. faza prawie nie istnieje).
Na euthyroksie jestem od 1,5 roku i nie widzę czytelniejszych wykresów. Ale mam też problemy z innymi hormonami.
W każdym razie w tej chwili nie kusi mnie żadna inna metoda niż NPR.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez Olenkita » 23 stycznia 2009, o 13:28

klara bemol napisał(a):

Piszecie - 2 tygodnie - a jak przyjdzie choroba, wyjazd, zagrożona ciąża i trzeba będzie czekać miesiąc, pół roku, rok? Nie ze względu na NPR.


Czekanie nie ze wzgl. na npr to jednak inna sprawa. Duzo latwiejsza do zrealizowania, bo widzi sie logiczny powod zaprzestania wspolzycia i nie jest do tego potrzebny npr-owy "trening" wstrzemiezliwosci :wink:
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez fiamma75 » 23 stycznia 2009, o 13:39

Olenkita napisał(a):
klara bemol napisał(a):

Piszecie - 2 tygodnie - a jak przyjdzie choroba, wyjazd, zagrożona ciąża i trzeba będzie czekać miesiąc, pół roku, rok? Nie ze względu na NPR.


Czekanie nie ze wzgl. na npr to jednak inna sprawa. Duzo latwiejsza do zrealizowania, bo widzi sie logiczny powod zaprzestania wspolzycia i nie jest do tego potrzebny npr-owy "trening" wstrzemiezliwosci :wink:


Ponieważ mogę porównać z osobistego doświadczenia, zgodzę się z Olenkitą. Takie czekanie z logicznie uzasadnionego powodu np. zagrożona ciąża, choroba, jest dużo lżejsze, nie stanowi ciężaru. NPR nie jest potrzebne jako trening, nornalmy człowiek doskonale rozumie np. względy medyczne.
Poza tym padł argument o dostępności - widać, ze pisała osoba bezdzietna - wystarczy mieć małe dziecko i wiele dni po prostu wypada ze współżycia np. dzieci mają zwyczaj chorowania, marudzenia, nie chcenia iść spać w III fazie :lol:
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez klara bemol » 23 stycznia 2009, o 13:53

Juz gdzieś pisałam, ale powtórzę - npr to WASZ wybór, nie nakaz, nie pistolet przy skroni. WYBÓR, a jak każdy ma konsekwencje.

Kupujesz auto, chcesz imprezować, nie pijesz, bo prowadzisz. Nie masz do nikogo pretensji, że przyjechałaś jako kierowca i nie możesz się napić.
Wszystko ma swoje konsekwencje, fakt, te nprowskie są dość uciążliwe, ale nie nienormalne do przeżycia.
klara bemol
Domownik
 
Posty: 558
Dołączył(a): 15 stycznia 2006, o 22:26
Lokalizacja: Jelenia Góra

Postprzez Mika24 » 23 stycznia 2009, o 13:57

dzięki Amazonko. Własnie oddałam dzis krew, a jutro zaczynam brac znowu Bromergon i Euthyrox. Nie wiecie czy można tak w połowie cyklu zaczac, w sensie jak to wpłynie na przebieg aktualnego wykresu?Czy lepiej poczekac az nowy cykl sie zacznie? Dzisiaj juz sie lepiej czuje i bardziej optymistycznie mysle. Moze moje hustawki nastroju sa spowodowane tymi hormonami...Sama juz nie wiem. Nie poddaje sie:)
Mika24
Przygodny gość
 
Posty: 39
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 23:53

Postprzez mmadzik » 23 stycznia 2009, o 15:02

Olenkita napisał(a):
klara bemol napisał(a):

Piszecie - 2 tygodnie - a jak przyjdzie choroba, wyjazd, zagrożona ciąża i trzeba będzie czekać miesiąc, pół roku, rok? Nie ze względu na NPR.


Czekanie nie ze wzgl. na npr to jednak inna sprawa. Duzo latwiejsza do zrealizowania, bo widzi sie logiczny powod zaprzestania wspolzycia i nie jest do tego potrzebny npr-owy "trening" wstrzemiezliwosci :wink:


Ja myślę, że jeśli ktoś zaprzestaje współżycia w II fazie to ma logiczny powód jego zaprzestania - że z ważnych przyczyn nie powinno począć się dziecko.
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez strzyga » 23 stycznia 2009, o 15:52

ja tam się chyba poddam. 4 tygodnie czekania na skok i 6 dni III fazy...
strzyga
Domownik
 
Posty: 635
Dołączył(a): 28 grudnia 2004, o 20:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Misiczka » 23 stycznia 2009, o 21:35

strzyga napisał(a):ja tam się chyba poddam. 4 tygodnie czekania na skok i 6 dni III fazy...


no właśnie ideologię się fajnie czyta "na sucho" a potem w praktyce tak wychodzi... :? i naprawdę trudno sobie wtedy wytłumaczyć po co to..
Misiczka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 225
Dołączył(a): 2 października 2008, o 13:12

Postprzez Natala » 24 stycznia 2009, o 00:05

A nie wydaje się Wam[osoby wierzące],że czasem tak skupiamy się na czystości tej narzeczeńskiej czy małżeńskiej,że zapominamy o innych grzechach, które popełniamy równie często czy nie częściej?
Natala
Przygodny gość
 
Posty: 46
Dołączył(a): 29 marca 2008, o 12:59
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Misiczka » 24 stycznia 2009, o 00:17

Natala, owszem tak. Ten temat był chyba już kiedyś wałkowany - kwestie związane z szeroko pojętą etyką seksualną urosły do rangi jakiegoś Superprzykazania i drobne wykroczenia (z punktu widzenia czynienia komuś/sobie krzywdy, bo to jest IMO "miarą" ciężkości grzechu) w tej sferze bywają traktowane poważniej niż naprawdę istotne rzeczy w innych sferach.

No ale to forum dotyczy akurat npr, więc o czym niby mamy pisać? :wink:
Misiczka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 225
Dołączył(a): 2 października 2008, o 13:12

Postprzez hanskloss007 » 11 lutego 2009, o 11:22

Wypada się zgodzic, że 6 przykazanie to jakaś twierdza warowna, zamiast postrzegania tego jako szansy na lepsze życie. O. Knotz i inni kapłani twierdzą, że wcale nie jest tak, że wobec tego przykazania sa tylko grzechy smiertelne. Niedawno jeszcze tak obligatoryjnie twierdzono. Co do bliskości w narzeczeństwie, to ja i moja żona nie mieliśmy zadnych wcześniejszych doświadczeń seksualnych więc musieliśmy powoli oswajać się ze sobą. Ona była nawet pierwsza kobietą którą pocałowałem i naprawdę warto było czekać. Od razu postawilismy sobie granice i celem było wytrwanie w czystości do dnia ślubu. Ja miałem dość rygorystyczne poglądy, ale to ona mnie powoli prowadziła, bo twierdziła, że nie można wszystkiego poznawać po ślubie. Nie chciałem jej widzieć nago, żeby mieć większą niespodzianke po ślubie. gdu się całowaliśmy czesto ale nie nachalnie dotykałem jej piersi- przez ubranie. Tydzień przed ślubem ona ubrała się w strój kąpielowy a ja w kąpielówki. Mieliśmy iść na basen, ale nic z tego nie wyszło. Zamiast tego patrzyliśmy na siebie i dotknęliśmy delikatnie przez kostiumy nasze okolice intymne. Całowałem jej piersi pozostające cały czas w staniku od bikini, a potem zrobiłem jej masaż pleców. I tyle. Bardzo się bałem tej chwili, ale była bardzo ważna. Reszta już była po slubie. Warto stawiać sobie granice, ale też subtelnie poznawać swoje ciała.
hanskloss007
Przygodny gość
 
Posty: 37
Dołączył(a): 7 lutego 2009, o 14:11
Lokalizacja: Poznań

Postprzez błękit » 12 lutego 2009, o 00:15

npr nie jest straszny!!! fakt ze czasami trzeba czekac... ostatnie miesiace to dla nas przeprowadzka i remont. tak naprawde baaardzo malo wspolzycia (moze 4 razy) od ponad pol roku.. a ostatnio jak juz mozemy to akurat trafil mi sie taki cykl ze do nie wiadomo bylo co i jak i to juz prawie 70 dni... i cos wam powiem... na poczatku strasznie sie buntowalam, plakac mi sie chcialo... dodam ze to ja meza na npr namawialam... nawet chcialam sprobowac prezerwatyw ale!!! - moj maz mial watpliwosci czy nie bede zalowac i nawet nie za bardzo chcial!!! i w koncu sie nie zdecydowalam... teraz jakos sie juz pogodzialam, i w cale jakos nie cierpie, zaczelam myslec, ze tak musialo byc, ze to nam bylo potrzebne... i ze trzeba czekac na lepszy okres... duzo pomogla mi spowiedz i jakos swiadomosc ze teraz nie moge sie poddac... i jeszcze jedno - powtarzam ja namowilam meza na npr - on nie chce stosowac form zastepczych!!! on, ktory nie jest przekonany do konca do npr... i mi tez jest dzieki temu latwiej... i wiem ze on mnie prawdziwie kocha i ten czas teraz juz jak go troche mamy wykorzystujemy na inna bliskosc, przytulanie sie itp.... DA SIE WYTRZYMAC nie cierpiac tak strasznie, wszystko zalezy od nastawienia!!!!
błękit
Przygodny gość
 
Posty: 20
Dołączył(a): 30 stycznia 2009, o 20:00

Postprzez małe słoneczko » 12 lutego 2009, o 00:25

błękit, wiesz... masz bardzo kochającego męża;)

ja jestem na etapie "dogadywania się" z moim narzeczonym, ale i tak myślę sobie, że większość kwestii wyjdzie na jaw w praktyce, bo co innego takie teraz teoretyzowanie, co innego później.

dodam, że u nas narzeczony jest osobą namawiającą do npr. ja jestem tą, która nie wysypia się, bo mierzy temp. ostatnio, w okresie sesji na studiach, zbuntowałam się i przestałam mierzyć w ten jeden cykl, a narzeczony ma czas na przyswojenie reguł npr, bo zaczęło irytować mnie to, że on bardzo bladziutkie pojęcie ma na ten temat.

u was mężowie czy narzeczeni są "wyedukowani" w kwestii npr?
małe słoneczko
Bywalec
 
Posty: 184
Dołączył(a): 2 stycznia 2008, o 00:27
Lokalizacja: Niebo:)

Postprzez błękit » 12 lutego 2009, o 01:23

male sloneczko, wiem ze to Ty masz dylemat, rozumiem...
ze mna bylo tak, ze tez nie bylam przekonana kiedys, wrecz bylam przeciwna npr a potem mi sie zmienilo za sprawa jednej ksiazki jacka pulikowskiego "warto zyc zgodnie z natura" i zaczelam zupelnie inaczej patrzec na to...

co do mierzenia temperatury, ja robilam podejscia 2 lata przed slubem, pelno dziur w wykresach, wiecej nie mierzonych temperatur niz zmierzonych :wink: ale prowadzialam juz zeszyt... wpisywalam dzien poczatku i konca cyklu, okrs no i sluz - jaki i kiedy - praktycznie zawsze i to nam pozniej pomoglo :) ale przeczytalam gdzies ze mezczyzni sa w tym bardziej systematycznie i bardziej potrafia sie przypilnowac... i tak jest - ja czasami nie wiem ze mierzyalam temperature a moj maz pilnuje tego pilnie :) podaje mi termometr, odbiera, a ja nawet nie kojarze czasami ze tak jest... z mezem bedzie Ci duzo latwiej, tym bardziej ze on chce npr-u...

co do jego edukacji mazow, to moj ogolne zasady zna, ale nie za szczegolowo, ale chcialby pojsc ze mna na kurs, ksiazki jakos go nie przyciagaja.... moze z Twoim narzeczonym tak tez jest, moze kurs, gdzie mowia i pokazuja jest lepszy...
Ostatnio edytowano 12 lutego 2009, o 10:56 przez błękit, łącznie edytowano 1 raz
błękit
Przygodny gość
 
Posty: 20
Dołączył(a): 30 stycznia 2009, o 20:00

Postprzez hanskloss007 » 12 lutego 2009, o 09:51

Myślę, że przy npr za dużo jest ideologii, a to błąd. Może należałoby ludziom mówić prostsze fakty, że to jest naturalne, ekologiczne, uniezależnia od wizyt u lekarza i w aptekach. Poza tym środki hormonalne też nie są bez jakiegoś wpływu na organizm. Tak jest prościej. Trzeba się pewnie tego nauczyć i przyjąć odpowiednią postawę, ale nie da się żyć w małżeństwie myśląc tylko o sobie i swojej przyjemności. My testowaliśmy tą metode rok przed ślubem. Było tak, że narzeczona mierzyła temp. a wszystkie wykresu prowadziłem ja. Zresztą tez tak jest cały czas w małżeństwie i każdy poranek zaczynamy pomiarem, a gdy żona jest na jakimś wyjeździe to przysyła mi informację. Dochodzi do tego, co bardzo bawi moją żonę, że to ja jej mówię kiedy będzie miała okres. Potrafię też bardziej ją rozumieć. Bywa bez powodu rozdrażniona albo osłabiona. Wiem w jakiej jest fazie i przyjmuję to normalnie. Mogę też okazywać jej różnorakie wsparcie. Też jest wielką przyjemnością samemu sprawdzić jak tam śluz u żony i włozyć termometr tam gdzie trzeba. To buduje więź a też nakręcą atmosferę.
hanskloss007
Przygodny gość
 
Posty: 37
Dołączył(a): 7 lutego 2009, o 14:11
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Amazonka » 12 lutego 2009, o 09:54

Gdyby środki hormonalne nie miały wpływu na organizm, to nie byłyby skuteczne i nikt by ich nie brał. :-)
Jeśli sam szukasz ideologii, to ją znajdziesz wszędzie.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez hanskloss007 » 12 lutego 2009, o 10:08

Ja nie szukam i jestem przekonany co do npr, ale to zależy też od różnych doradców. Mnie we wszystko wprowadziła żona, wtedy jeszcze narzeczona. Potem poszlismy na kurs przedmałżeński i była kompletna porażka z różnorakimi błędami. Najpierw ileś tam spotkań na temat ideologii antykoncepcji, cywilizacji śmierci itp. Same konkrety to był niewielki wymiar. Przecież gdyby częściej mówić o tym jak o zwykłej metodzie to chętniej sięgali by po nią również niewierzący. Znam tez takich ludzi, ale sami doszli do tej wiedzy bo nie byli w stanie słuchać ideologii.
hanskloss007
Przygodny gość
 
Posty: 37
Dołączył(a): 7 lutego 2009, o 14:11
Lokalizacja: Poznań

Postprzez błękit » 12 lutego 2009, o 11:03

ja nie chcialam stosowac npr ze wzgledu na ideologie.. jak w ogole czytalam ksiezeke pulikowskiego, to nawet nie bylam jakos zaangazowana w wierze.. ale "szukalam" jej i chyba to byl krok do jej znalezienia...
po prostu nie chcialam brac tabletek... mieszkalam z siostra ktora brala i wiem jakie sa skutki uboczne w zachowaniu...
prezerwatyw tez nie chcialam bo od kilku osob slyszalam ze to pogarsza jakosc wspolzycia...
o innych metdach antykoncepcyjnych nie wspomne...
npr to byla troche swiadoma decyzja troche laska... tak postrzegam to za laske ze w ogole wiem cos konkretniejszego o tych metodach, ze nie jestem skazana na tabletki, a kiedys myslalam ze one sa konieczne...

jak kazda "metoda" (choc ta nie powinna byc metoda antykoncepcyjna) npr ma tez minusy... ale wybor - jakie minusy sa lepsze i gorsze, ktore mozna jakos przeksztalcic... i tutaj dla mnie npr wygralo!

a przy okazji nie zyje w wiecznym grzechu tabletkowym :) dopiero pozniej czlowiek to docenia....
błękit
Przygodny gość
 
Posty: 20
Dołączył(a): 30 stycznia 2009, o 20:00

Postprzez hanskloss007 » 12 lutego 2009, o 11:28

Ja sobie nie wyobrażam prezerwatyw. To musi być dość niepraktyczne i stresujące. W najlepszym momencie trzeba przerwać, żeby to założyć i czuwać, żeby nie spadło. Może innym to odpowiada, mi nie. O tej ideologii mówię dlatego, że warto aby npr poznali też niewierzący. Niestety czasem środki antyk. dla niektórych są objawem nowoczesnego myślenia, a metody naturalne to dla wielu kalendarzyk i ruletka. Ja chyba bym czuł się mniej pewnym, gdybyśmy stosowali coś sztucznego. Kilka lat doświadczeń daje spokój i jest argumentem w rozmowie.
hanskloss007
Przygodny gość
 
Posty: 37
Dołączył(a): 7 lutego 2009, o 14:11
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Amazonka » 12 lutego 2009, o 13:49

Błekit, co się dzieje z Twoją siostrą pod wypływem anty? Jesteś pewna, że to jest przyczyna, a nie co innego?

Hans, zaraz, nie należy przerywać, aby założyć. Trzeba założyć przed początkiem, aby liczyć na jakie takie PI.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez błękit » 12 lutego 2009, o 18:15

Amazonko - nie bede juz pisac o mojej siotrze, moze nie chcialaby tego...

hans - niestety faktycznie wiele osob laczy npr z religia i szkoda ze ludzie niewierzacy nie sa do tego przekonani...
pozostaje miec nadzieje ze to sie zmieni, w Niemczech opracowano przeciez juz ichnia metoda npr... moze ten trnd przyjdzie i do nas???
moze to kwestia uswiadomiania ze tabletki sa szkodliwe...??
Ostatnio edytowano 13 lutego 2009, o 09:27 przez błękit, łącznie edytowano 1 raz
błękit
Przygodny gość
 
Posty: 20
Dołączył(a): 30 stycznia 2009, o 20:00

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron