Teraz jest 21 lutego 2024, o 11:29 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia?

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez miliani » 30 marca 2011, o 21:42

Witaj Gianna:)
Ja też jestem narzeczoną :) Będziemy z moim Narzeczonym ślubować za niecałe 6 miesięcy:) Obserwowałam to forum od jakiegoś czasu, ale nic nie pisałam... Fajnie macie, że już tak blisko ślubu:) Ja też już nie mogę się doczekać swojego :) Te wszystkie najważniejsze rzeczy mamy już załatwione, powoli rozglądam sie za sukienką:)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Emma » 31 marca 2011, o 21:02

Cześć!
My mamy ślub w lipcu, więc już tylko 3 miesiące! Forum śledzę trochę ponad rok. Organizacyjnie najważniejsze rzeczy, łącznie z sukienką już załatwione. Ale powiem Wam, że czasami łapie mnie przedślubny stres, czy ze wszystkim zdążymy- takich niby, drobniejszych spraw jest 1000000 :P
I też raz mi się śniło, że idę do ślubu nieuczesana! Koszmar.
Staram się nabrać do tego dystansu, przecież nie to jest najważniejsze. Czasami mam ochotę wcale nie robić wesela, tylko wziąć sobie taki mały, skromny ślub, potem dla najbliższej rodziny obiad i tyle.
Bardzo się cieszę, że forum się ożywiło, oraz, generalnie, że takie forum jak to po prostu istnieje.

Co do głównego wątku: ja również jakiś czas temu przechodziłam przez pewien "kryzys". Podejrzewam, że nie jest to takie rzadkie.
Też niestety zdarza nam się przekroczyć granicę, potem wyrzuty sumienia, spowiedź, mocne postanowienie poprawy, jest dobrze, dobrze.. do czasu i tak w kółko, raz lepiej raz gorzej.
Myślę więc, że trochę rozumiem założycielkę wątku (która zapewne jest już grubo po ślubie :)
Emma
Przygodny gość
 
Posty: 1
Dołączył(a): 31 marca 2011, o 20:23

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez miliani » 1 kwietnia 2011, o 00:35

Ja jak przeczytałam ten wątek, to wreszcie stwierdziłam, że może jednak jesteśmy normalni, bo już miałam wątpliwości:) A tu widzę że innym też jest czasem tak ciężko jak nam :) Nie żebym się cieszyła z kogoś nieszczęścia, ale... mimo wszystko, to budujące, jak widzę, że inni też tak mają, i nie jesteśmy jacyś nienormalni:) Dlatego bardzo się cieszę, że tu trafiłam, swoją drogą zupełnie przypadkiem...
Jak wy fajnie macie, dziewczyny, że tak blisko:) Chociaż czasem mam wrażenie, że z jednej strony już nie moge się doczekać, a z drugiej najchętniej bym to odwlekła jak najdalej, troszkę się boję nowego życia:)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 19 kwietnia 2011, o 18:24

Witajcie Przyszłe Panny Młode :)
Fajnie, że nie jestem sama na tym forum w stanie przygotowania do zamążpójścia ;)

Nam na dzień dzisiejszy zostało 88 dni. Odliczamy już od dawna :) Też już nie mogę doczekać się ślubu. Choć dzisiaj akurat się posprzeczaliśmy i tak mi trochę łyso. Chyba po części przez mój progesteron... i jego jednak nie do końca zrozumienie mnie w tym czasie. Pewnie żaden facet tego nie zrozumie w 100%. A szkoda.... może by łatwiej było żyć. Ja mam wtedy takie huśtawki emocjonalne, że to po prostu masakra.

Nooo, to się wyżaliłam ;) Ale poza tym mamy już większość przygotowań za sobą. Nadal idzie to jakby "samo". Po prostu jestem pod wrażeniem. Martwiłam się makijażem. Raz, że spore pieniądze, dwa, że nie lubię mocnego i chciałabym taki tylko tylko. Trzy, że bałam się oddać w ręce kogoś kto ma swoją wizję. Atu koleżanka okazała się znakomita i to ze świetnymi kosmetykami. Jestem zachwycona!! :)
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez miliani » 24 kwietnia 2011, o 11:52

u nas 153 dni:) Ale z przygotowaniami raczej spokojnie... Raczej teraz mamy dużo problemów niezwiązanych ze ślubem także przygotowania zeszły na dalszy plan. Zresztą, jakieś takie podejście mamy, że jakoś wybieramy wszystko, co pierwsze;) Sala pierwsza (i jedyna) którą odwiedziliśmy, zespół pierwszy (i jedyny) z którym się spotkaliśmy, kamerzysta też pierwszy (i też jedyny), fotografa, fryzjera, Kościół od poczatku mamy wybrane... Jedynie sukni troszkę szukałam:) Ale też się zbyt długo nie zastanawiałam, zamówiłam w ciągu dwóch tygodni:) Mam nadzieję że to trafne wybory;)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 11 maja 2011, o 16:20

A Narzeczony też pierwszy ;) Taki głupi żart mi przyszedł do głowy, mam nadzieję, ze się nie obrazisz :) W każdym razie ważne, żeby ten wybór był dobry. Bo sale, sukienki i fotografowie, to tylko jednodniowy dodatek do Męża na całe życie.
Mam nadzieję, że te inne problemy już zdążyły się rozwiązać zanim odpisuję. I życzę Wam wiele pokoju na ten najbliższy czas.

U nas wre. Załatwiamy te wszystkie cywilne papierki, kościelne protokoły... dużo tego, a ja nie lubię takich formalności. Ale trzeba załatwić i tyle. Nie możemy się już doczekać ślubu. Narzeczony odlicza z dokładnością do sekundy... ech :D Ja może liczę mniej skrupulatnie, ale czekam z największym utęsknieniem. Zastanawiam się tylko, czy nie wiążę zbyt wielu nadziei z małżeństwem... ale chyba jedyne, to "w końcu być razem". To chyba nie jest zbyt wiele, nie??

Jeszcze 66 dni i się spełni :)

Miliani, napisz co u Was :)
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez miliani » 11 maja 2011, o 23:24

Ale trafiłaś:) Narzeczony też pierwszy, i narzeczona też pierwsza, bo wcześniej ani ja, ani mój Łukasz z nikim nie byliśmy tak na poważnie;P Jacyś tacy bardzo zdecydowani jesteśmy:)

Problemy się chwała Bogu rozwiązały, jakiś czas temu u mojego taty wykryli guza na kręgosłupie, potem zmarł mój dziadek, dlatego wszystko zeszło na dalszy plan. Nawet nie miałam specjalnie ochoty się ślubem zajmować. Ale wczoraj mój tata miał operację, i co się okazało? Że to nie był ani nowotór, ani nawet guz, tylko przepuklina, teraz dochodzi do siebie po operacji, a ja się uspokoiłam i znów nie mogę się doczekać ślubu:) U nas 136 dni jeszcze:) Narzeczony też zaczął odliczać, co dziwne, bo wcześniej się tym tak nie przejmował:) A teraz też nie może się doczekać:)

A na weekend majowy byliśmy na pielgrzymce w Licheniu pomodlić się o nasze przygotowanie do małżeństwa i przyszłą rodzinę, i jak wcześniej miałam czasem jakieś dziwne wątpliwości i lęki, to po powrocie stamtąd wszystko jak ręką odjął, i mogę się w pełni cieszyć tym czasem narzeczeństwa jaki jeszcze mamy przed sobą:)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 20 maja 2011, o 22:42

Bardzo się cieszę! To całe szczęście, że okazało się, że u Taty nic aż tak poważnego.
A radość i pokój, to owoce Ducha Świętego :) Życzę Wam, żeby ten stan radości był odnawialny i wracał do Was, gdy znów zacznie być "szaro" ;)

U nas już tylko 57 dni. To naprawdę mało :o A jeszcze sporo przygotowań przed nami. Aż nie mogę uwierzyć.... ale jakoś zdążymy... a najważniejsze dla nas to być już razem :) Choć nauczyć się tańczyć nie zdążymy i pozostaje kołysaniec ;) Trudno! A babcie i tak popłaczą się ze szczęścia 8)
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez ...und_ewig » 23 maja 2011, o 09:40

powodzenia w przygotowaniach, niech beda wesole a nie udreka!! az przypomnialam sobie nasze sprzed roku 8) szczerze, ciesze sie ze juz jest po wszystkim :mrgreen:
...und_ewig
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 26 czerwca 2009, o 21:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez miliani » 10 czerwca 2011, o 13:19

Gianna, jak przygotowania do ślubu? :) już niedużo czasu wam zostało:) Mnie już też powoli stres łapie:)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 3 sierpnia 2011, o 13:02

No i już po :)

Wszystko było cudne, tylko wodzirej trochę nawalił. Generalnie pomimo pełnego zaufania jestem za spisywaniem wszystkiego na kartce... albo nagrywaniem waćpana ;) Goście pięknie się bawili i wspominają super, tylko my wiemy, jak miało być, a jak było. No! Ale i wybawiliśmy się przednio i wspominamy ten dzień ze wzruszeniem.

Przechodzić przez wszystko jeszcze raz bym nie chciała. Ale sam ślub... to był tak niesamowity moment, tak radosny! Chciałabym jeszcze raz móc poczuć tę radość, pokój... nigdy tego nie zapomnę :!:
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez miliani » 8 października 2011, o 19:39

I my również już po :) Stan małżeński polecam, polecam;)
miliani
Przygodny gość
 
Posty: 15
Dołączył(a): 16 października 2010, o 12:56

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 4 stycznia 2012, o 14:48

Ginna. właśnie przeczytałam Twoje posty i spostrzegłam, że podobnie nam się życie osobiste układało :D my też zaręczyliśmy się po czterech miesiącach od dnia pierwszego spotkania. w sumie od dnia pierwszego spotkania do dnia ślubu upłyneło dziewięć miesięcy, a po kolejnych dziewięciu, dokładnie półtora roku od pierwszego spotkania, urodził się Piotr. trochę już czasu minęło od tamtych wydarzeń. a dokładniej czwarty roczek małżeństwa nam powoli mija. my wciąż razem, szczęśliwi. choć trochę nam się przewartościowało i pozmieniało. generalnie to nie żałowałam nigdy, dobrą decyzje podjeliśmy, że razem i że ślub tak prędko. tego że tak szybko zaszłam w ciążę też nie żałuję, chociaż mieliśmy trochę poodkładać :roll: przed ślubem nie współżyliśmy po ślubie też powinniśmy poczekać :roll: bo się akurat druga faza zaczęła :oops: no i na efekt nie trzeba było zbyt długo czekać. Piotr jest owocem nocy poślubnej co zawsze podkreślam za półtora miesiąca skończy trzy lata. często żartyuję też sobie, że w tym roku 2012 będziemy obchodzić piatą rocznice "chodzenia". bo tak to poczęści jest wspłne życie, obowiązki, problemy. nie mamy już tyle czasu na spacery za rękę, ale gdy tylko nie trzeba biec za Piotrkiem to łapiemy się za łapki chociaż na chwilę


A co u Ciebie Ginna :)
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 10 stycznia 2012, o 10:20

Przepraszam, że tak długo nie odpisywałam. Taki czas u mnie...

No cóż, dziecina już bliżej niż dalej. A właściwie w brzusiu jest i mocno daje znać o sobie, ale na zewnątrz brzusia to jeszcze 3 miesiące :) Joasia co prawda nie jest z "nocy poślubnej", ale w sumie niedługo później. Jak teraz się jeszcze raz przyglądałam mojemu cyklowi "ślubnemu", no to chyba jednak dokładnie tydzień później się poczęła. W każdym razie na pewno wróciła z nami z podróży poślubnej.
A my teraz o niczym innym nie rozmawiamy prawie, jak o wszelakich dziecięcych rzeczach, przygotowaniach i nadziejach :) Więc najpierw byłam monotematyczna ślubnie, a teraz dzieciowo ;) Ale szczęśliwa jestem bardzo! Zresztą oboje jesteśmy bardzo szczęśliwi :D (a w sumie, to mam nadzieję, że wszyscy troje 8) )
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 10 stycznia 2012, o 18:17

cieszę się waszym szczęściem :) nasze jest niestety przyćmione sprawami przyziemnymi. mój mąż, który jest jedynym żywicielem rodziny (ja nie pracuję już od 4 lat!) znowu stracił pracę. piszę znowu, bo rok temu byliśmy w bardzo podobnej sytuacji. zamyknęli zakład pracy. naszczęście mąż znalazł nowe zatrudnienie po dokładnie dwóch tygodniach nim jeszcze zwolniono go z tamtego zakładu (bo w takich sytuacjach nie mogą tak od razu zwolnić) były to dwa upiorne tygodnie intensywnych poszukiwań. 12 cv i tylko jeden odzew. ale w sumie to dobrze wyszło na koniec mąż przez jeden miesiąc był zatrudniony w dwóch miejscach.

najpier dostał umowę na okres próbny jednego miesiąca, który upłyną z dniem 30.04. od pierwszego maja dostał umowę na czas określony sześciu miesięcy. całe lato było, że umowa się wkrótce kończy. modliłam się żarliwie wciąż o pracę dla męża niechby i o cud (ja opiekuję się dzieckiem) niestety po upływie 31.10 nazwisko męża znikneło z listy pracowników. jednak ciągle chodził do pracy, bo było co jeszcze do roboty. myśleliśmy, że pracuje "na czarno". po tygodniu ci wszyscy co znikneli z listy odbierali świadectwa więc i mój mąż się udał do biura, a tam sie okazało, że dla niego nie ma. następnego dnia stał się chyba ten cud, bo powrócił na listę i około 20 listopada przyniopsł do domu umowę. okazało się, że jest zatrudnienie i to bezpośrednio od 01.11. była to już trzecia umowa i też na okres określony trzech lat. poprawcie mnie proszę jeśli się myłę, ale wydawało mi się, że powinna być na okres nieokreślony. nie zamierzałam się oczywiście tego czepiać. cieszyłam się i dziękowałam Bogo za naszą małą stabilizację. :)
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 10 stycznia 2012, o 18:31

do naszego domu powrócił spokój zaczełam nawet poważniej myśleć o drugim dziecku, aż tu 5.01 maż dostał wymówienie! i to bez żadnego powodu. wymówienie dwutygodniowe. z dniem 21.01 maż ma zostać zwolniony. wciąż nie mogę w to uwierzyć. liczę jeszcze na cud, że jakimś trafem to wymówienie zostanie cofnięte, że bez męża praca idzie gorzej itp. staram się wycisnąć jak najwięcej dobra z tej sytuacji. wczoraj (bo mąż przez czas wymówienia ma być na urlopie wypoczynkowym) odwiedziliśmy staruszkę u której mąż mieszkał na stancji przed naszym ślubem wcześniej nie było na to czasu, bo praca. babcia ma 85 lat bardzo się ucieszyła i wzruszyła były łezki w jej oczach. dziś sprzątalismy cały dzień mieszkanie przed jutrzejszą wizytą duszpasterską. mąż pomaliwał ściany ja prałam i prasowałam firany. sama sprzątnełabym tylko po wieszchu, a mąż wróciłby z pracy już na samą kolędę. bo nam to do głowy nie przyszłoby brać teraz urlop wypoczynkowy :( straszny mi urlop.

nie mam siły już się modlić o cud i o pracę. modlę się tylko o spokój na przeczekanie tej sytuacji. może dzięki temu smutkowi przyjdzie radosć i z jakiegoś powodu ta sytuacja ma miejsce :(
o szukaniu nowej pracy myślimy, ale gdzie? skoro wszędzie zwalniają :(
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 12 stycznia 2012, o 09:44

Marietta!
Bardzo Wam współczuję tej sytuacji. Moi rodzice od półtora roku nie mają stałej pracy, więc poniekąd wiem jakie to trudne. A przecież dla młodych ludzi jeszcze trudniejsze. Choć każdy potrzebuje jakiejś możliwości przeżycia.
Nie trać nadziei, że mąż znajdzie pracę. Może nawet lepszą, niż do tej pory. Przecież Pan Bóg nie zostawi Was.
Ja mam wielkie nabożeństwo do św. Józefa. Wymodliłam sobie u niego męża i wierzę, że on naprawdę pomaga. Jakiś czas temu czytałam o pisaniu listów do św. Józefa. To taki namacalny dowód zaufania do niego i traktowania go bardzo osobowo. Może św. Józefowi nie jest to potrzebne, ale pewnie nam tak. Podobno takie listy są bardzo dokładnie wysłuchiwane, więc warto dokładnie przemyśleć o co się prosi :) Otaczam Was modlitwą i dobrymi myślami.
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 16 stycznia 2012, o 10:22

dziękuję Gianna za dobre słowo i modlitwę. napisałam już ten list. to na prawdę pomaga. też o męża modliłam się do św Józefa, a później pisałam list w sprawie, żeby mąż nie miał wypadku w pracy, bo miał odpowiedzialną i niebezpieczną
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 1 lutego 2012, o 15:55

Ginna. mój mąż jutro idzie pierwsz dzień do nowej pracy :D :D :D niewiadomo czy się sprawdzi i jak się zaklimatyzuje, ale na ten moment jesteśmy bardzo szczęśliwi. dziś był na rozmowie kwalifikacyjnej. jego szefem jest mężczyzna około 50 roku życia. wypytał się o wszystko, o miejsce zamieszkania, ile dziecko ma lat. i o to skoro żona nie pracuje i pan tez nie (co prawda dopiero 10 dni bez pracy, ale zawsze) to z czego my żyjemy? był pierwszym pracodwwcą który o to zapytał. wcześniej nikt się nie interesował. mąż odpowiedział, że z oszczędności.

wogóle nie wiedzieliśmy, że taki zakład jest w naszym mieście (choć wydawało mi się, że po 6 latach mieszkania w nim znam je bardzo dobrze). w 30.01, wieczorem tóż przed położeniem się spać, a po stwierdzeniu, że pralka nam wysiadła wczasie prania (jutro przychodzą ją naprawiać pogwarancyjnie :roll: ) mąż jeszcze w internecie zerknął na ogłoszenia, które śledził będąc poszukującym pracy. i akurat było tego dnia dodane spisał sobie numer. 31 rano poszedł do urzędu pracy zająć sobie numerek - miał się rejestrować na zasiłek. wrócił i zadzwonił kazali przyjść i złożyć cv.
zapytał mnie o radę czy iść w kolejkę czy zanieść to cv. ja mu na to, żeby zaniósł, bo na kuroniówę to zawsze jeszcze zdąży.
długo mi nie wracał więć myślałam, że już tam w tym pośredniaku czeka no swą kolej. w południe wyszłam z dzieckiem i akurat się spotkaliśmy, u nich tam trzeba było te cv przepisać na ich druki i jeszcze ankiete wypełnić (co najbardzej cenisz w pracodawcy mąż napisał, że uczciwość, bo nic innego nie przyszło mu do głowy i tym podobne) na dodatek spotkał kobietę z ktorą znał się bardzo dobrze, gdyż pracowali razem w tym zakładzie co zlikwidowany został. nie wiem czy to akurat jej sprawka, bo telefon mężowi zadzwonił tego samego dnia po południu i zaprosili na rozmowę oi od razu do pracy. na kuroniówę nie dotarł 31 bo ja tak pomyślałam, że może jeszcze się wstrzymać i porozglądać za tą robotą. takie to nasze (nie)zwykłe życie :lol: napiszę jak to się poukładało dalej
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 9 lutego 2012, o 18:06

Witaj Marietto!
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. Jak zwykle mam opóźnienia w czytaniu forum ;)
Nawet nie wiesz, jak mnie ucieszyła Twoja wiadomość. To znaczy, że naprawdę Bóg nigdy nie zostawia nas bez pomocy :)
Mam nadzieję, że Twój mąż odnalazł się w nowej pracy i że odetchniecie troszkę od lęku o to. Napisz proszę, jak Wam się układa, bo to już tydzień, jak mąż pracuje prawda?

A ja chwilowo więcej odpoczywam niż cokolwiek... Maleńka troszkę nam się pcha na świat, więc staramy się, żeby jeszcze jakiś czas wytrwała w brzuszku i dojrzewała do narodzin w terminie :) Ale niestety to oznacza, że powinnam więcej leżeć i generalnie maksymalnie się oszczędzać. Ale to nic... radość z Maleńkiej Istotki przesłania takie niedogodności :)
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 10 lutego 2012, o 16:32

dziękuję Ginna :D dobrze mu się pracuje, już z grupsza opanował swoje nowe obowiązki i podobno mówią "młody będzie pracował". ma dużo nowych kolegów, zadowolony do domu przychodzi. umowę na co prawda o dzieło czyli "śmieciową" narazie do końca lutego, ale to później się może zmienić jeśli się sprawdzi to dostanie później już normalnie. jesteśmy więc chyba bez rodzinnego ubezpieczenia-ja i dziecko, ale jakoś jestem spokojna. w tamtym roku byliśmy w lepszej sytuacji, bo mieliśmy cały czas ubezpieczenie, a przez miesiąc to nawet dwa, ale jakoś bardziej przeżywałam, panikowałam. a w tym roku jakoś dziwnie wyluzowana jestem. przez ten czas jak mąż był w domu z dzieckiem to biegałam po zakupach i trochę wydałam na ciuch i buty. bo normalnie jak siedzę z dzieckiem to takie zakupy mam utrudnione. jak był młodszy to jeszcze mi siedziełm w spacerówce spokojnie teraz nie może patrzeć na ciuchy na wieszakach :wink:
najwaźniejsze, że wychodzi codziennie rano do pracy i nie marnuje się chłopak :wink: i tak to się jakoś dalej kręci, na dawne tory wskoczyło. załatwiłam sobie dodatek mieszkaniowy 102 złote mi przyznali na pół roku, zwrot podatku ze skarbówki na konto mi wpłynoł i jeszcze dziś wypłata z poprzedniej pracy więc z kasą póki co krucho nie jest. aby tylko zdrowie dopisywało dalej jak do tej pory to będzie bardzo dobrze :D :D :D
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 14 lutego 2012, o 10:53

Marietta,
Cieszę się. Niech pokój serca dalej Ci towarzyszy i żeby nigdy nie brakło Tobie/ Wam ufności Górze :)

Chyba strasznie odeszłyśmy od tematu wątku i właściwie ostatnie kilka postów powinno być chyba na priva. Może nam administrator nie udzieli nagany ;)

Trochę bardziej w temacie: myślę, że przygotowanie do małżeństwa (czasem krótkie, ale za to bardzo świadome i celowe) jest istotą tego, żeby z późniejszych trudności wychodzić obronną ręką. Bo przecież te trudności są. Ale jeśli wcześniej budowaliśmy na Skale, to pomimo wichrów nasz dom się ostoi :) I to jest niesamowite :)
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez marietta » 2 marca 2012, o 19:34

Gianna. nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz, ale chciałam się z Tobą podzielić nowinami. maż dostał od marca już normalną umowę o pracę :D po miesiącu to bardzo szybko jak na warunki tego zakładu inni podobno zaliczają po kilka miesięcy o dzieło. nie mniej znów jesteśmy ubezpieczeni rodzinnie :D umowę dostał do lipca, po czym ma być na dłużej obiecanki cacanki kierownika, że niezła kasa, ale też i odpowiedzialność niemała. no nic. teraz przyjełam taki program, że ani się nie cieszę jakos szczególnie, ani nie zamartwiam. co będzie to będzie. spokój który ogarnął mnie w styczniu nie opuszcza mnie. chęć zakupów też nie codziennie coś kupuje jak nie sobie, to dziecku, mężowi muszę kupić prezent, bo urodziny jego sie zbliżają, a to do domu. muszę się uspokoić, bo niedługo dno na koncie zobacze :D :D :D
marietta
Bywalec
 
Posty: 114
Dołączył(a): 22 kwietnia 2008, o 13:38

Re: Narzeczeństwo: przygotowanie do małżeństwa czy męczarnia

Postprzez Gianna » 6 marca 2012, o 09:21

Zaglądam rzadko, ale czasem się zdarza :)
Cieszę się :) To naprawdę ważne, żeby mieć taką "prawdziwą" umowę ze wszystkimi świadczeniami, bo później okazuje się, że te o dzieło, czy zlecenie są śmieciowe jeśli chodzi o jakieś dalsze profity... nawet głupi zasiłek dla bezrobotnych.

A co do zakupów... to takie kobiece ;) Ale faktycznie warto się ograniczać. Choćby dlatego, że wiele rzeczy nie jest naprawdę potrzebnych i szkoda sobie dom zagracać. Ale też dlatego, żeby nie przyzwyczaić się, że rzeczy/ kupowanie daje mi poczucie szczęścia/ zadowolenia... sama wiem, że później trudno się odzwyczaić. A wydaje mi się że skromne życie pomaga zauważać Tego, od Którego mamy to wszystko :)

My coraz bliżej porodu. Trochę się obawiam, ale przede wszystkim nie mogę doczekać, żeby zobaczyć już córeńkę :)

Pozdrawiam Cię serdecznie!
Gianna
Przygodny gość
 
Posty: 85
Dołączył(a): 24 lutego 2011, o 12:21
Lokalizacja: Wrocław

Poprzednia strona

Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron