Teraz jest 21 lutego 2024, o 09:59 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

sytuacja mieszkaniowa

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

mieszkanie...

Postprzez Szyszka » 25 kwietnia 2009, o 11:21

Bright,
dziękuję za odświeżenie mi pamięci, bo to rozmyślanie już mi wszystko miesza :D
My też mamy ogrrrromną wiedzę z literatury, audycji i kursów - faktycznie, ludzie pracujący w poradniach zwracają na to uwagę... Jeszcze kilka miesięcy temu było całkiem naturalne, że mamy zamiar mieszkać sami, tylko jak przychodzi co do czego, pojawiają się schodki i czai się lęk, czy to się uda... Jestem przekonana, że Szef;) chce dla nas samego dobra i jeśli tak ma być, to będzie, tylko... gdyby nie ta krytyka (nawet nie całkiem krytyka, a nieustanne aluzje ze strony rodziny i "niewinne" propozycje wspólnego mieszkania), to jakoś łatwiej byłoby o to zaufanie:)
Nie jest tak, ze zastanawiamy się, co wybrać. JUŻ wybraliśmy, tylko teraz fajnie by było mieć w kimś oparcie, a nie przeciwnika, któremu trzeba za wszelką cenę udowodnić, że nie ma racji... :?

kamyczku,
jestem przekonana, że wybraliście własciwe rozwiązanie. Wszystkim nam się uda, musi się udać 8)

Mario,
właśnie tego się obawiałam, że moje słowa zabrzmiały zbyt jednostronnie, ale to tylko taki ogólny rzut okiem na problem. Wierzę, że są ludzie, którzy potrafią odnaleźć się w takiej jak Twoja sytuacji i są szcześliwi. Po prostu ja źle bym się w tym czuła i pisząc o braku szansy na "świeżość" i te pe, miałam na myśli głównie siebie i J.
Naprawdę super, że tak dobrze Wam się ułożyło:)
Pozdrawiam:)
Szyszka
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 17:51
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez fuer_immer » 25 kwietnia 2009, o 12:16

wynajac i uciekac od rodzicow!! :)
fuer_immer
Przygodny gość
 
Posty: 75
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 20:35

Postprzez arTemida » 27 kwietnia 2009, o 08:21

My mieszkamy z rodzicami już prawie rok i szczerze mówiąc wydaje mi się że więcej jest tego gadania że jest źle, że nie można się dogadać, porozumieć, że są ograniczenia itp.
My czegoś takiego nie czujemy.
Wiadomo że jest więcej osób niż dwie ale przecież nie musimy dopasowywać się do rodziców ani oni do nas.
Ja mam naturę oszczędnej poznanianki i chyba bym szału dostała gdybym miała wynajmować ciasną kawalerkę w której się o siebie obijamy kiedy u rodziców marnują się wolne pokoje.
arTemida
Przygodny gość
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 października 2007, o 19:06
Lokalizacja: poznań

mieszkanie...

Postprzez Szyszka » 27 kwietnia 2009, o 10:50

Dziękuję za każdą wskazówkę, zawsze to raźniej jakoś, gdy jest się gdzie "wypisać" i to nie w pustkę :wink:

Dzięki pozytywnym doświadczeniom z obu stanowisk przynajmniej można mieć nadzieję, że jak się coś "nie powiedzie", to drugie wyjście nie oznacza konca świata :wink:

Miłego dzionka wszystkim!
Szyszka
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 17:51
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez MAKG » 27 kwietnia 2009, o 11:59

U nas też był ten dylemat... Budujemy właśnie dom, ślub za 4 tygodnie, a dom powstanie najwcześniej za rok, półtora...

Więc były dwa rozwiązania:

1. Mieszkać u rodziców (tzn. moich teściów) - tanio, a poza tym - widok na budowę z okna. Pokój na piętrze - za ścianą szwagier z żoną + dzieci - 5 lat i 3 miesiące..., kuchnia i łazienka na dole - dzielona z teściami...

2. Wynająć coś... małe, daleko od budowy, ale oddzielne...

Ja od początku wiedziałam, że absolutnie jedynie opcja 2 wchodzi w grę... mój narzeczony musiał do tego dojrzeć - teraz nie ma już żadnych wątpliwości, że opcja nr 1 była absolutnie nie do przyjęcia... uff :) No i tuż po ślubie idziemy mieszkać na swoje - dość duża kawalerka - z 8 km od budowy, ale bez teściów i reszty rodziny za ścianą...

Już nie mogę się tego doczekać, z resztą narzeczony również! ;)


Podobno najtrudniejszy okres małżeństwa to początek, a mieszkanie "na kupie" stwarza jedynie dodatkowe stresy i problemy, mimo iż rodzice mogą być kochanymi ludźmi... Wspólne mieszkanie może jedynie popsuć relację z rodzicami. W końcu kiedy jest się już małżeństwem, tworzy się nową rodzinę - podstawową komórkę, która musi nauczyć się samodzielnego funkcjonowania.
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Szyszka » 8 maja 2009, o 10:14

MAKG napisał(a):
Podobno najtrudniejszy okres małżeństwa to początek, a mieszkanie "na kupie" stwarza jedynie dodatkowe stresy i problemy, mimo iż rodzice mogą być kochanymi ludźmi... Wspólne mieszkanie może jedynie popsuć relację z rodzicami. W końcu kiedy jest się już małżeństwem, tworzy się nową rodzinę - podstawową komórkę, która musi nauczyć się samodzielnego funkcjonowania.


Właśśśśnie :? Dlatego przynajmniej ten pierwszy rok (umownie rok) "izolacji" jest tak ważny...
Szyszka
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 17:51
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez kaja_denisek » 8 maja 2009, o 11:08

U nas ślub też już niedługo. Będziemy mieszkać niby osobno (osobne mieszkanie, dom) ale cały czas na posesji rodziców. Niby własny kąt, ale nie nasza własność...
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez Szyszka » 8 maja 2009, o 12:30

Spokojnie, u nas też będzie - żywię głęboką nadzieję - mieszkanie osobno, ale nie "na swoim". Liczy sie to "OSOBNO" :oops:
Szyszka
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 17:51
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez Szyszka » 10 maja 2009, o 09:41

Dobrzy ludzie, trzymajcie kciuki... Jutro idziemy dogadywać się w sprawie kawalerki :) Może się pojawić konkurencja, więc... No, oby się udało :oops:
Szyszka
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 17:51
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez Anusia21 » 18 maja 2009, o 09:13

my też, podobnie jak kaja, będziemy mieszkać w domu rodziców, ale na osobnym piętrze. Będziemy mieć osobną łazienkę, kuchnię czyli wszystko, co potrzebne do życia.I to mnie uspokaja, choć mam niewielkie obawy, czy będę umiała oderwać się od obiadków mamy itp...
Anusia21
Bywalec
 
Posty: 168
Dołączył(a): 2 stycznia 2007, o 14:02
Lokalizacja: okolice Gdańska

Postprzez anna30 » 18 maja 2009, o 10:49

Mieszkaliśmy trochę u teściów. Nie życzę nikomu. Za wszelką cenę - uważam - trzeba mieszkać osobno. Teraz widzę, że była możliwość, ale wtedy wydawało nam się, że nie warto wynajmować, kupować, brać kredytu itd.
anna30
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 251
Dołączył(a): 18 marca 2007, o 14:53
Lokalizacja: 60N 1W

Postprzez Szyszka » 18 maja 2009, o 11:02

Okazuje się, że przemodlone decyzje owocują lepiej, niż się spodziewamy :D Zaklepaliśmy 2-pokojowe mieszkanie na "po ślubie" :) chociaż myśleliśmy, że damy radę tylko kawalerkę... Pozytywne zaskoczenie :) I nagle okazuje się, że rodzina, wcześniej krecąca nosem i odradzająca "wyrzucanie pieniędzy w błoto", teraz wyraża uznanie, że dobrze robimy, podeszliśmy do tego odpowiedzialnie i że nie będziemy żałować :D No i kto ich zrozumie?? :wink:
Szyszka
Przygodny gość
 
Posty: 25
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 17:51
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez Iwi_27 » 12 lutego 2011, o 11:10

No właśnie z tymi mieszkaniami w Polsce to jest problem, bo własciwe panstwo nie stosuje zadnej polityki prorodzinnej tak jak to jest w innych krajach. Własnie moj maz chce wziac kredyt na budowe domu 100 tys zl., a ja mu odradzam, bo jednak to jest ogromne ryzyko splacac go przez 30 lat i nie wiadomo jak sie komu w zyciu ułozy. ja wolalbym brac taki kredyt ratami tzn. np. w tym roku wziac ok 25-30 tys. spałacic w 1.5 roku mniej wiecej, mieszkamy z rodzicami narazie wiec byloby nas na to stac, nastepnego roku wziac kolejny kredyt na podobna kwote, mysle ze tak byloby lepiej, co Wy o tym sądzicie?
Iwi_27
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 10 lutego 2011, o 11:23

Postprzez kami79 » 12 lutego 2011, o 20:53

Iwi, kazdy kredyt jest jakims ryzykiem. Napewno biorac kredyt na 30 lat nie mozemy przewidziec sytuacji zyciowych ktore w ciagu tych lat moga nas spotkac. Z drugiej strony plusem w takiej sytuacji jest to, ze szybciej dorobimy sie wlasnego domu i potem placimy juz tylko za swoje. Mniejsze kredyty z kolei odwlekaja budowe wlasnego domu na dlugie lata. No i trzeba pomyslec czy odsetki nie beda jednak wieksze niz w przypadku wiekszego kredytu nawet jesli koniec ich splacania jest bardziej "namacalny" niz w przypadku wiekszego.
Mysle ze najrozsadniejszym krokiem bedzie udac sie do jakiegos speca od doradztwa. Jest to kosztowne ale dzieki temu mozna zaoszczedzic potem na swoich decyzjach kredytowych :)
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Fruzia » 12 lutego 2011, o 21:29

Iwi_27 napisał(a):No właśnie z tymi mieszkaniami w Polsce to jest problem, bo własciwe panstwo nie stosuje zadnej polityki prorodzinnej tak jak to jest w innych krajach. Własnie moj maz chce wziac kredyt na budowe domu 100 tys zl., a ja mu odradzam, bo jednak to jest ogromne ryzyko splacac go przez 30 lat i nie wiadomo jak sie komu w zyciu ułozy. ja wolalbym brac taki kredyt ratami tzn. np. w tym roku wziac ok 25-30 tys. spałacic w 1.5 roku mniej wiecej, mieszkamy z rodzicami narazie wiec byloby nas na to stac, nastepnego roku wziac kolejny kredyt na podobna kwote, mysle ze tak byloby lepiej, co Wy o tym sądzicie?


Jaki chciałabyś ten kredyt 25-30.000? Mieszkaniowego takiego na budowę nie dostaniesz, jeśli potrzebujesz 100.000. A zobacz sobie, jaka jest ogromna różnica w oprocentowaniu kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych.
http://kredyty-na-dowod.pl/porownanie_k ... esiecy.php
Poza tym, skoro 25-30000 moglibyście spłacić w 1,5 roku, to czemu 100.000 aż 30 lat?
Rozumiem, że macie jakieś większe oszczędności, skoro tylko 100 Wam potrzebne. Bo też z kasą rzędu 30 tys. to nie ma sensu budowy zaczynać.

Mam sporo większy kredyt na więcej lat niż piszesz. Rozumiem Twoje obawy, ale życie samo w sobie jest ryzykowne. Ale oczywiście marzę o wcześniejszej spłacie, a nie jak będę już dawno na emeryturze.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Poprzednia strona

Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość