Teraz jest 21 lutego 2024, o 17:55 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Jak długo znałem się z drugą osobą przed ślubem?

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Jak długo znałem się z drugą osobą przed ślubem?

mniej niż 6 miesięcy
2
2%
6- 10 miesięcy
5
5%
11- 15 miesięcy
7
7%
16-20 miesięcy
9
9%
20 miesięcy -24 miesiące
10
10%
więcej niż 2 lata
71
68%
 
Liczba głosów : 104

Postprzez Tomek » 22 stycznia 2006, o 04:06

Witam!

Jak dla mnie trochę kiepsko 'skalibrowane' odpowiedzi w ankiecie - dokładna skalka tylko do 2 lat.

'Jak ślub to najwcześniej po studiach.' - powiedzieli rodzice, którzy utrzymują studenta. Na pocieszenie mogę stwierdzić, że okres oczekiwania też może być radosny :-)

Pozdrawiam!
Tomek
Tomek
Bywalec
 
Posty: 119
Dołączył(a): 22 stycznia 2006, o 02:21
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Postprzez klara bemol » 22 stycznia 2006, o 21:59

My znaliśmy się 22 miesiące, narzeczeństwo trwało 6 miesięcy. Ale przez 5 miesięcy byłam w tym czasie narzeczoną innego.
Różnie się plecie...
klara bemol
Domownik
 
Posty: 558
Dołączył(a): 15 stycznia 2006, o 22:26
Lokalizacja: Jelenia Góra

Postprzez ewerner » 29 marca 2006, o 20:22

A my poznalismy sie 28 wrzesnia 2000 w kolejce do dziekanatu :) - potem bylismy w jednej grupie
6 listopada 2000 zaczeliśmy ze soba chodzić, a 21 grudnia sie zareczylismy (nieoficjalnie - tylko najblizsi przyjaciele wiedzieli).
Mam powiedziala: "Slub dopiero po studiach, wczesniej sie nie zgodze" -
Zgodzila sie :lol:
Slub - 3 lipca 2004 po IV roku studiow
Podsumowujac:
1 miesiac 9 dni (znajomosc)+1 miesiac 15 dni (chodzenie ze soba)+3 lata 6 miesiecy 12 dni(narzeczenstwo) +1 rok 8 miesiecy 27 dni (malzenstwo)
ewerner
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 264
Dołączył(a): 7 lutego 2006, o 19:11
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Betsabe » 30 marca 2006, o 08:17

Ja swego męża poznlam w wieku 7 lat i byl moja pierwszą miloscia.

Potem jednak nasze drogi sie rozchodzily i schodzily ( w miedzy czasie kazde z nas mialo inne zwiazki), az w koncu zeszlismy sie juz na stale.

Mielismy 24 lata, kiedy sie zareczylismy, slub wzielismy 2 lata pozniej.

W tym roku minie 6 rocznica naszego slubu, a w kwietniu nasz maluszek skonczy juz 3 latka 8)
Betsabe
Domownik
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 3 lutego 2006, o 11:09

Postprzez Kręciołek » 30 marca 2006, o 12:01

Ewerner tego samego dnia brałyśmy ślub! :D
Kręciołek
Domownik
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 3 sierpnia 2004, o 10:56
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez zielona » 5 kwietnia 2006, o 21:48

Ja co prawda jeszcze nie jestem mężatką, ale data ślubu bliska :)

Znamy się od niemal 9 lat, w dniu ślubu chodzenia będzie prawie 2,5 roku a narzeczeństwa prawie dwa lata.
zielona
Domownik
 
Posty: 389
Dołączył(a): 23 maja 2004, o 10:55

Postprzez Facet » 7 kwietnia 2006, o 21:58

Podsumowujac:
1 miesiac 9 dni (znajomosc)+1 miesiac 15 dni (chodzenie ze soba)+3 lata 6 miesiecy 12 dni(narzeczenstwo) +1 rok 8 miesiecy 27 dni (malzenstwo)


Dziwne proporcje. Wg mnie okres chodzenia ze sobą był za krótki, a narzeczeństwa za długi. No ale może to jest bardzo idywidualna sprawa.
Facet
Przygodny gość
 
Posty: 84
Dołączył(a): 16 sierpnia 2004, o 23:29

Postprzez ewerner » 15 maja 2006, o 19:10

Facet napisał(a):
Podsumowujac:
1 miesiac 9 dni (znajomosc)+1 miesiac 15 dni (chodzenie ze soba)+3 lata 6 miesiecy 12 dni(narzeczenstwo) +1 rok 8 miesiecy 27 dni (malzenstwo)
Dziwne proporcje. Wg mnie okres chodzenia ze sobą był za krótki, a narzeczeństwa za długi. No ale może to jest bardzo idywidualna sprawa.

Formalnie narzeczonymi bylismy od 16 listopada 2003 do 03 lipca 2004. Niemniej moj maz oswiadczyl sie po raz pierwszy w grudniu 2000 roku i zostal przyjety.
To byl nasz pierwszy rok studiow, wiec nie dziw sie, ze czekalismy na slub.
Od tego czasu bylismy pewni ze sie pobierzemy, i przygotowywalismy sie do tego. Chyba to bylo bardziej budujace niz takie zwykle chodzenie ze soba.
To byl dobry czas - studia i nasze "narzeczenstwo":)
Chociaz proporcje rzeczywiscie dziwne :wink:
ewerner
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 264
Dołączył(a): 7 lutego 2006, o 19:11
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Samanta » 16 maja 2006, o 01:03

Faaacet :lol:
Sorka stary,ale na maxa lubisz szukać dziury w całym:) i w dodatku nie swoim( hihi wybacz ) związku.Ale się uśmiałam do łez czytając twe obiekcje.
Podziwiam(tradycyjnie) męża ewernerki za zdecydowanie- no to musi być męski facet-jak kochał to od razu myślał poważnie.
I pewnie mi nie uwierzycie,bo moi znajomi byli narzeczonymi po 1,5 tygodnia znajomości-czyli od pierwszych,,roboczych'' oświadczyn,które za miesiąc potwierdzili na obiedzie z rodzicami.

Czy to jest aż takie szokujące,że niektórzy mężczyźni sa konkretni i szybko sie oświadczają. :wink:

O takim zrzsztą marzę sobie:)
Samanta
Bywalec
 
Posty: 100
Dołączył(a): 4 kwietnia 2006, o 14:45

Postprzez mateola » 16 maja 2006, o 07:58

Wzięliśmy ślub po roku znajomości. Mniej więcej po dwóch miesiącach chodzenia wiedzieliśmy, że na pewno jesteśmy dla siebie :-)
mateola
Bywalec
 
Posty: 174
Dołączył(a): 12 kwietnia 2006, o 09:19

Postprzez fiamma75 » 16 maja 2006, o 13:28

Samanta napisał(a):I pewnie mi nie uwierzycie,bo moi znajomi byli narzeczonymi po 1,5 tygodnia znajomości-czyli od pierwszych,,roboczych'' oświadczyn,które za miesiąc potwierdzili na obiedzie z rodzicami.

Czy to jest aż takie szokujące,że niektórzy mężczyźni sa konkretni i szybko sie oświadczają. :wink:


Uwierzę, bo sami nieoficjalnie się zaręczyliśmy na 3 spotkaniu :D (po 3 tyg. znajomości, ale mogliśmy widzieć się tylko w weekendu). Pierścionek dostałam 1,5 mies. później, po czym poinformowaliśmy rodziców, że bierzemy ślub najszybciej jak się da :D (ślub był po 7 miesiącach naszej znajomości, chcielibyśmy szybciej, ale trzeba było uzbierać kasę :wink: )
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez novva » 16 maja 2006, o 13:34

Żeby tak zawsze z tymi zaręczynami było tak pięknie... Ciesze się, że u was wypaliło, a jednocześnie martwię się o bliskie osoby, które zrobiły to samo (tzn. zaręczyły się prywatnie, nieoficjalnie), a teraz po kilku latach rozstały z hukiem... Takie to smutne :cry:
novva
 

Postprzez kukułka » 16 maja 2006, o 21:35

Podziwiam(tradycyjnie) męża ewernerki za zdecydowanie- no to musi być męski facet-jak kochał to od razu myślał poważnie. =- to ja powiem, ze ...mój też
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Marynia2000 » 17 maja 2006, o 10:09

Spotkalismy się późno, niestety, miałam 26 lat a mój mąż - 33. I jak widze typowo dla naszego "dojrzałego" wieku szybko podejmowaliśmy decyzje. Chodzilismy ze sobą kilka miesięcy przed zaręczynami a rok później wzięliśmy ślub. Ślub byłby zresztą pół roku wczesniej, ale przeszkodził poważny wypadek który dopadł faceta.

Wciąż żałuję, że nie spotkalismy sie wcześniej - bo nasze małżeństwo to jest po prostu przedsmak nieba. Tak jest od 22 lat i wciąż coraz lepiej!!!
Marynia2000
Przygodny gość
 
Posty: 27
Dołączył(a): 11 maja 2006, o 16:38
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez juka » 17 maja 2006, o 16:53

a ja mam za sobą 11 lat małżeństwa i 5 lat "chodzenia". narzeczonymi byliśmy ok. 2 ms, tyle ile potrzeba do załatwienia formalności. planuję następnych 50 lat razem - im dalej tym lepiej! :D
juka
Domownik
 
Posty: 679
Dołączył(a): 25 marca 2006, o 11:24

Postprzez micelka » 17 maja 2006, o 22:45

Ja znam się z moim narzeczonym już 2 lata i miesiąc, zaręczeni jesteśmy od pół roku, a 1 lipca ślub, na który czekam z takim utęsknieniem... :)
micelka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 242
Dołączył(a): 9 czerwca 2005, o 12:42

Postprzez kuleczka » 22 maja 2006, o 11:00

to ja już mogę sie już wypowiedzieć:
znaliśmy sie ok. 5 lat
w tym troszkę ponad 3 lata bycia ze sobą
z czego prawie 7 miesięcy narzeczeństwa
no i od ponad tygodnia jestem szcześliwą żoną!
kuleczka
Bywalec
 
Posty: 104
Dołączył(a): 31 sierpnia 2005, o 14:12

Postprzez Aga17 » 22 maja 2006, o 15:54

kuleczka gratulacje:)
my chodenia to 11 miesiecy:) narzeczeństwo 12 miesiecy a ślub 25.09.2004:)
Aga17
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 216
Dołączył(a): 4 listopada 2005, o 13:59
Lokalizacja: śląsk

Postprzez Facet » 19 czerwca 2006, o 20:13

sami nieoficjalnie się zaręczyliśmy na 3 spotkaniu Very Happy (po 3 tyg. znajomości, ale mogliśmy widzieć się tylko w weekendu)


Ludzie, czy Wyście oszaleli? Samanta znowu pewnie powie, że szukam w dziury w całym, ale nie zgadzam się z tym. Dla mnie takie szybkie zaręcznie to lekkomyślność i brak odpowiedzialności. Wiem, że jak się człowiek zakocha po uszy, to oczami wyobraźni widzi siebie z tą drugą osobą już na ołtarzu, mimo iż nawet jeszcze nie zaczął z nią chodzić; ale trzeba oprócz serca dopuścić do głosu także rozum. Jak można twierdzić, że się kogośdobrze poznało po 3 spotkaniach? Czy uważacie naprawdę, że już wtedy widać wszystki ewentualne wady tej drugiej osoby? Czy już wtedy można powiedzieć, że ta druga osoba pasuje do nas idealnie? Jak dla mnie to jest zachowanie nastolatki, która zachowała się w chłopaku, patrzy przez różowe okulary i już jest pewna, że to na pewno ten. Mało to jest potem rozczarowań? Mało rozwodów?

Czy to jest aż takie szokujące,że niektórzy mężczyźni sa konkretni i szybko sie oświadczają.
Nie jest dobrze, gdy facet w nieskończoność odkłada ślub, ale i nie jest dobrze, gdy lekkomyślnie wyznaje miłość. Czy naprawdę odpowiada Ci typ faceta, który po kilku spotkaniach bardzo się spoufala(i fizycznie i psychicznie), obiecuje dozgonną gorącą miłość? Nie można uczuć pospieszać, a nawet jeśli są już daleko(tzn. obie osby się w sobie zakochały i czują to), to zbyt szybko wszystko ujawnić.


Ponieważ moja skromna osoba niekoniecznie ma autorytet na tym forum, odwołąm się do duchownego(heh, on też ostatnio ma zepsutu wizerunek, bo oskarża się go o współpracę z SB, ale zaryzykuję), mianowicie ks. Malińskiego, który w książce "To nie takie proste, mój drogi" napisał:

Tak niedawno rozmawiałem z chłopcem-mój Boże, już nie całkiem chłopcem, przecież skończył studia- który osiadczył mi z zachwytem w głosie, że się żeni. Zapytałem:
- Kochasz ją?
- Tak, bardzo.
- Od jak dawna jąznasz?
- Od dwóch miesięcy.
- A ile razy się w tym czasie z nią spotkałeś?
- No, kilka razy. Ale ja jestem szybki w decyzji.
- Nie, stary- mówię mu- to wszystko za krótko trwa.
Spotkałem go po jakimś czasie:
- No i co z tym ślubem?
- Ech, nie wiem.
- Czemu?
- Bo mi się zdaje, że nic z tego nie będzie.
- Jakże to? Proponowałeś jej małżeństwo?
- Niestety tak.
- A co, odmówiła ci?
- Nie, ale ja doszedłem do przekonania, że to nie to. Nie bardzo wiem, jak się teraz z tego wykręcić.
Facet
Przygodny gość
 
Posty: 84
Dołączył(a): 16 sierpnia 2004, o 23:29

Postprzez ewerner » 19 czerwca 2006, o 20:44

Chyba jednak nie oszalelismy :)
Moze nadeszla taka moda, a moze czasem naprawde wystarczy krotka znajomosc.
U nas wyastarczyla :) Chociaz w zwiazku z tym co powiedziales, musze jedno zauwazyc. My w ciagu miesiaca spedzilismy razem wiecej czasu niz niejedna para w ciagu roku :) Spotykalismy sie codziennie, a od pewnego czasu takze w weekendy :)


Apropos, mysle, ze z wiekiem (tzn. im sie jest starszym) tym krotsza wystarczy znajomosc do podjecia konkretnej decyzji - w te czy we wte. Czasem nie warto sie czaic i czekac nie wiadomo po co, skoro sie wie, ze z ta osoba chce sie spedzic reszte zycia. I niekoniecznie musi to byc nieodpowiedzialna decyzja, a niejednokrotnie wrecz przeciwnie - bardzo odpowiedzialna, przemyslana i przemodlona.
Pozdrawiam
Ewa
ewerner
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 264
Dołączył(a): 7 lutego 2006, o 19:11
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Facet » 19 czerwca 2006, o 21:19

Proszę, żeby mnie dobrze zrozumieć. Nie popieram ani tej skrajności, ani drugiej- zwłaszcza okres narzeczeństwa jest chyba w dzisiejszych czasach na siłę przedłużany. Mam wrażenie, że jest pewien paradoks: z jednej strony szybko się oświadczamy, z drugiej strony potem trwamy w nieskończoność w narzeczeństwie, co niekiedy pewnie prowadzi do zerwania zręczyn z powodu ciągłego przekładania daty ślubu. W pewnej książce katolickiej jej autor(chyba ksiądz) zalecał, by narzeczeństwo trwało nie mniej niż 6 miesięcy, ale nie więcej niż 2 lata.
Facet
Przygodny gość
 
Posty: 84
Dołączył(a): 16 sierpnia 2004, o 23:29

Postprzez kasik » 19 czerwca 2006, o 21:22

Facet napisał(a):W pewnej książce katolickiej jej autor(chyba ksiądz) zalecał, by narzeczeństwo trwało nie mniej niż 6 miesięcy, ale nie więcej niż 2 lata.


to to my sie nie juz nie zalapiemy niestety :lol:
kasik
 

Postprzez fiamma75 » 19 czerwca 2006, o 22:34

Facet napisał(a):
sami nieoficjalnie się zaręczyliśmy na 3 spotkaniu Very Happy (po 3 tyg. znajomości, ale mogliśmy widzieć się tylko w weekendu)


Ludzie, czy Wyście oszaleli? Samanta znowu pewnie powie, że szukam w dziury w całym, ale nie zgadzam się z tym. Dla mnie takie szybkie zaręcznie to lekkomyślność i brak odpowiedzialności. Wiem, że jak się człowiek zakocha po uszy, to oczami wyobraźni widzi siebie z tą drugą osobą już na ołtarzu, mimo iż nawet jeszcze nie zaczął z nią chodzić; ale trzeba oprócz serca dopuścić do głosu także rozum. Jak można twierdzić, że się kogośdobrze poznało po 3 spotkaniach? Czy uważacie naprawdę, że już wtedy widać wszystki ewentualne wady tej drugiej osoby? Czy już wtedy można powiedzieć, że ta druga osoba pasuje do nas idealnie? Jak dla mnie to jest zachowanie nastolatki, która zachowała się w chłopaku, patrzy przez różowe okulary i już jest pewna, że to na pewno ten. Mało to jest potem rozczarowań? Mało rozwodów?


Czepiasz się. Poza tym zapominasz (albo zwyczajnie nie wiesz), że im człowiek starszy, tym łatwiej podjąć mu decyzję w jedną czy drugą stronę, bo wie, że nie ma czasu na ciągnięcie związku, który okaże się bez sensu. A my młodzi (poza duchem) aż tak nie byliśmy...
Jakoś 3 lata po ślubie jesteśmy jeszcze bardziej szczęśliwi i zakochani, ale też i rozmiłowani. I oboje twierdzimy, że mogliśmy brać ślub od razu :D
Dla nas to był Boży cud. Dotknięcie Ducha Św. Trudno to wytłumaczyć, ale kiedy zobaczyliśmy siebie, po prostu wiedzieliśmy, że to TEN, to TA. Taka Boża pewność, takie poczucie, że właśnie znalazło się to miejsce, którego się szukało całe życie. To trochę mistyczne przeżycie, trudno wytłumaczyć...
I żeby było jasne - widziałam niedostatki i wady narzeczonego, on moje też. To nie były różowe okulary, to była swiadoma decyzja. Poza tym, to Ty jesteś naiwny, myśląc, że spotkasz osobę idealnie pasującą do Ciebie - nie ma ideałów. Kochasz kogos takiego jakim jest - z wadami, ale i z zaletami. Jeżeli nie jesteś w stanie zaakceptować tej osoby, taką jaką jest, ale pragniesz ją zmieniać, to nie ma sensu ciągnąć związku.
I jeszcze Cię "zastrzelę" - nasza decyzja spotkała się z radosną aprobatą naszego przyjaciela-zakonnika (który zresztą błogosławił nasze małżeństwo), sprawcy "zamieszania" i narzędzia, którym posłuzył się Bóg, aby poznać mnie z mężczyzną mojgo życia.
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez moniska » 19 czerwca 2006, o 23:04

Z moim aktualnym narzeczonym jesteśmy rowno 5 lat.Znamy sie od około 6 a za pół roku bierzemy ślub:))
moniska
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 18 czerwca 2006, o 19:40

Postprzez Samanta » 19 czerwca 2006, o 23:16

Facecie,moi znajomi byli ludźmi głębokiej wiary.Poznali się będąc już dojrzałymi ludźmi(ona-27,on -35 lat).Oni całe zycie modlili się o dobrych małzonków i dlatego mogli tak szybko się zaręczyć.Nie zapominaj o tym,ze same zaręczyny i czas narzeczeństwa nie oznacza automatycznie ,że się pobiorą.To jescze czas namysłu,rozeznania,modlitwy.Nie byli to nastolatkowie,którzy mają skłonnośc do lekkomyslnosci,bo są niedoswiadczeni.I facet-to jest wyjątek.Przeciez widzisz ankietę.Ale takie wyjątki się zdarzają i nie osądzajmy ich od czci i wiary 8) .
Księża natomiast często zalecają,by narzeczeństwo w miarę możliwości trwało 1-1,5 roku.Bo człowiek jest seksualny,krew nie woda i przeciągnięte narzeczeństwo często kończy się niedochowaniem czystości.
Jak się modlisz-to na pewno Pan Bog ześli ci dobrego małzonka,nawet jak nie ,,przewiercisz go na wylot'' .Trzeba więcej Bogu ufac niż swoim mozliwosciom oceny psycholgicznej kandydata :D .Jako osoba młoda wiem,ze dobrze jest tez poradzić się kogoś starszego,by obiektywnie ocenił chłopaka,bo rzeczywiście emocje mogą zaciemnić obraz osoby.

Wybaczcie,ale to troszę takie smieszne sztywno ustalać granice narzeczeństwa.Kazdy przypadek jest inny.Może być dobrze małzeństwo po 6 miesiącach i po 6 latach narzeczeństwa.Nie można wszystkich przykładac do jednego nieomylnego szablonu.A od długości narzeczeństwa ważniejsze milion razy jest CZYSTE-czyli z Chrystusem przezyte narzeczeństwo.O to chyba się nie poprztykamy:)

I jeszce coś -te zaręczyny nieoficjalne to jak mowią :po prostu wyczuli obok sympatii,podobania się sobie(jaka ona sliczna) rowniez niezwykła bliskosc duchową,umilowanie tych samych wartosci,zachwyt osobą papieza Jana P. II.I on powiedział: czuję,ze będziesz moja-moja na całe zycie.a ona,ze o niczym innym teraz nie marzy.I potem dalej się spotykali,poznawali.A za miesiąc powiedzieli rodzicom na obiedzie (i wtedy był pierscionek).I czy to takie straszne? :lol: Są już 4 lata po ślubie,mają synka.Za rok planują drugie dziecko.Działają w Domowym Kościele.
Samanta
Bywalec
 
Posty: 100
Dołączył(a): 4 kwietnia 2006, o 14:45

Postprzez Amazonka » 18 września 2006, o 18:39

Znalismy się 3 lata, potem byliśmy zaręczeni 3 miesiące, a już ponad 2 miesiące jesteśmy szczęśliwym małżeństwem.
Po dwóch latach znajomości wypełnionej wzlotami i upadkami zaczęliśmy mysleć o ślubie. Zaręczyny były formalnością, a ślub był jak najszybciej się dało.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez Fruzia » 19 września 2006, o 09:51

Jesteśmy 3 lata po ślubie. Zaręczyliśmy się po pięciu miesiacach znajomości, pobraliśmy po kolejnych pięciu.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez asikp » 19 września 2006, o 10:56

w sierpniu minęło 7 lat naszej znajomości i trzecia rocznica ślubu. Tę decyzję podjęlismy dużo wcześniej jednak zaręczyny miały miejsce 1 1/2 roku przed datą naszego ślubu.

Powiem szczerze że nie ważne jak długo zna się tę drugą osobę - ważne jak się ją kocha


Pozdrawiam wszystkich szczęśliwych małżonków
asikp
Domownik
 
Posty: 729
Dołączył(a): 20 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wa-wa

Postprzez Anusia21 » 11 lutego 2007, o 15:58

Justi - faktycznie długo byliscie i jesteście razem... Ja razem z moim M. jestem juz 1,5 roki nie widze na razie realnej mozliwości wzięcia słubu...na co najmniej 2 lata...straszne to jest, bo faktycznie czasem cięzko nad soba zapanować.Czasem potrzebuje się nawet zwykłej bliskości, przytulenia, a hormonki itp robia psikusa i krew się zaczyna wrzeć...:( wtedy trzeba tak wiele wysiłku, by nie zgrzeszyc... Niestety te niezbyt ciekawe czasy, w których przyszło nam zyc, poprzestawiały podstawowe wartości. Najpierw studia, praca, dom, samochód... itd, a potem małżenstwo. Bardzo mnie to męczy, bo czuję, że nie tak chciałabym żyć. Ale pói co nie mamy warunków, nawet by razem zamieszkac... więc nie ma o czym gadać i pewnie dołączymy do tej grupy długo chodzących narzeczonych.
a jesli chodzi o takich "szybkich" zakochanych, to ja w rodzince mam taka parkę;) mój kuzyn po 3 miesiącach znajomości ze swoja przyszłą zoną był u księdza zaklepac datę slubu, a po roku sie ożenił. I teraz sa bardzo szczęsliwym małżeństwem, choć ostatnio przeszli bardzo cięzką próbę - stracili dzidziusia w 9 miesiącu ciązy... Maleństwo owinęło się pępowiną i udusiło na 3 tyg przed porodem... zona mojego kuzyna musiała je jeszcze urodzić, na co czekała całe 2 tygodnie... Bardzo ciężko to przezyli, ale to jeszcze bardziej pogłębiło ich miłość.

Czyli ogólnie nie ma reguły, że długie narzeczeństwo jest receptą na sukces.
Pozdrawiam
Anusia21
Bywalec
 
Posty: 168
Dołączył(a): 2 stycznia 2007, o 14:02
Lokalizacja: okolice Gdańska

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron