Teraz jest 21 lutego 2024, o 16:00 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Czy znacie takie pary?

Narzeczeni wszystkich krajów - łączcie się... w związki małżeńskie (forum pomocy)

Moderatorzy: admin, NB

Postprzez kartofelka » 13 czerwca 2005, o 08:00

no i proszę - czyli Bog kojarzy także w pary osoby które niekoniecznie modlą sie do Niego o dobrego męża/żonę .... skoro i atesista może tak "przypadkowo" spotkać przyszłą wybrankę...widać dla Boga sa lepsi i gorsi..tacy co zasługują na czyjąś miłość i na radość i tacy którzy nie zasługują na nic....[/code]
kartofelka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 255
Dołączył(a): 12 stycznia 2004, o 10:16
Lokalizacja: imperium ziemniaków

Postprzez annie » 13 czerwca 2005, o 12:43

Nie pisz takich rzeczy,chyba sama w to nie wierzysz (mam nadzieję)! Bóg po prostu dla każdego szykuje coś innego,coś tylko dla niego.Cierpliwie czekaj i módl się o rozpoznanie powołania,a nie narzekaj i nie wypsuj herezji!! :) Zresztą,dziewczyny tyle Ci juz pisały...
annie
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 200
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 23:31

Postprzez kartofelka » 13 czerwca 2005, o 14:04

boje się co On mi zgotuje za los..... boje sie ze pewnie wymyślił sobie coś takiego czego zupełnie nie zaakceptuje....że musze być sama i dlatego tak to wszystko wygląda w moim życiu...dlatego nawet boje sie modlic o rozpoznanie powołania bo nie chce poznać tej STRASZNEJ PRAWDY :cry:
kartofelka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 255
Dołączył(a): 12 stycznia 2004, o 10:16
Lokalizacja: imperium ziemniaków

Postprzez fiamma75 » 13 czerwca 2005, o 16:52

Też tak miałam. Bałam się i to strasznie, że nikt nigdy mnie nie pokocha.
Rzeczywistość przeszła moje najśmielsze marzenia :P
Bóg wie, czego a raczej kogo Ci potrzeba. Spróbuj zaufać. Po prostu Go proś. Bądź jak nachalna wdowa z przypowieści :wink:
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez Lukrecja » 13 czerwca 2005, o 17:50

Kartofelka, piszesz jak chłopak co do Boga nie chciał się modlić o żonę bo się bał, że Bóg da mu jakąś zgrzybiałą staruszkę :?
Zaufaj Bogu i nie pisz proszę Cię tych gjupiot :wink:

A co do tematu wątku, znam z widzenia jedna parę z ciekawą historią. Chodzili codziennie do kościoła na mszę św. na tą samą godzinę, ale sie nie znali. I tak się z koleżankami zastanawiałyśmy kiedy oni w końcu do siebie zagadają bo strasznie do siebie pasowali, ona b.wysoka i szczupła i on też, oni też chyba tego chcieli ;-) W końcu Pan Bóg nie wytrzymał i zareagował. Pewnego zimowego dnia, wychodząc z kościoła ona się pośliznęła na śliskim kamieniu i upadła a on akurat wychodził za nią, wiec chcąc nie chcąc po dżentelmeńsku musiał jej pomóc. Teraz mają wysoką córkę :wink:
Ostatnio edytowano 7 września 2005, o 21:18 przez Lukrecja, łącznie edytowano 1 raz
Lukrecja
Przygodny gość
 
Posty: 23
Dołączył(a): 2 lipca 2004, o 20:30
Lokalizacja: Kraków

Postprzez dzolka » 13 czerwca 2005, o 18:34

Lukrecja, ale super historyjka :D :D ale ten Pan Bóg ma sposoby, co??

kartofelka, błagam nie zaczynaj od początku tego samego..... prowokujesz nas!!!! :evil:
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez Wiki » 14 czerwca 2005, o 12:40

Moja/nasz historia pasuje zarowno do tematu watku, jak i narzekan Kartofelki ;)
Co jakis czas nachodzily mnie okresy buntu, ze wszyscy z kims sa, a ja ciagle sama. Mialam wielu kumpli, generalnie z chlopakami lepiej sie rozumialam, ale na kolezenstwie sie konczylo. Kiedys mnie tchnelo, ze zamiast sie rzucac, przygotuje sie do malzenstwa an ile moge. Zaczelam uczyc sie pichcic, wiecej wagi przykladalam do porzadku itp. Po jakims czasie uznalam, ze juz jestem gotowa, no i znowu sie zaczely prosby/rozkazy (?), zeby Bog zadzialal, bo przeciez juz sie przygotowalam :P Nawet zrobilama liste pieciu kandydatow, zeby ulatwic Bogu sprawe :D Po jakims czasie jednak po raz kolejny doszlam do wniosku, ze to tak sie nie i postanowilam czekac "bezbuntowo" i bezterminowo. Ok. tydzien po tej decyzji wszystko zaczynalo sie ukladac niemalze jak puzzle... w ciagu tygodnia wszystko sie rozegralo. Po dwoch i pol miesiacach zareczylismy sie, po kolejnych 16 slub.
W czwartek minely cztery lata od slubu... (moj ukochany byl jednym z pieciu, choc na liscie nie byl pierwszy...)
Podsumowanie: trzeba dac Bogu troche czasu na inwencje - nikt nie lubi pracowac jak mu patrza na rece ;) Czekanie na miloscnie moze byc glowna lub wrecz jedyna czynnoscia. Trzeba zyc tu i teraz i zawierzyc, choc czasem to niesamowicie trudno.
Wiki
Przygodny gość
 
Posty: 42
Dołączył(a): 3 listopada 2004, o 10:33
Lokalizacja: Melbourne Australia

Postprzez kartofelka » 15 czerwca 2005, o 12:01

nikogo nie prowokuje..nie ufam Bogu po prostu ..boje sie Jego podstępów.. i tego że Jemu zależy bardziej na mojej samotności i na cierpieniu niż na szczęściu....boje sie ze jak bede Go dlugo prosic to i tak zmieni moje pragnienia albo zmusi mnie do czegos czego nie chce...
niepotrzebnie mnie zmusił do życia....
gdyby chciał coś zrobic żeby było innaczej, to juz dawno by zrobil...
a teraz juz za póżno...uwikłalam sie w znajomość i za chwile bedzie jeszcze gorzej..wszystko dlatego ze Bog sie ociągal z moją sprawą...że nie chce mojego szczęścia...że wymyślił sobie ze mam byc SAMA...
nienawidze Go za to....

Lukrecja - gdyby to bylo tak jak piszesz-że to Boga sprawka, że On nie wytrzymał to nie rozumiem dlaczego tego akurat "nie wytrzymał" a inne sprawy "wytrzymuje".... dlaczego wytrzymuje jak ktos kogos morduje albo jak cale zycie zyje w samotności ? z tego by wynikalo ze dla jednych jest milutki a innych ma gdzieś...
kartofelka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 255
Dołączył(a): 12 stycznia 2004, o 10:16
Lokalizacja: imperium ziemniaków

Postprzez Niania » 15 czerwca 2005, o 13:22

matko Kartofelka a daj temu Bogu już święty spokój - nie wieszaj na Nim tyle psów - one Mu nic nie zrobią sam jest ich stwórcą :lol:


i weź się w garść i zaakceptuj teraz i działaj na przyszłość


a teraz proponuje powrócenie do tematu
Niania
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 241
Dołączył(a): 2 stycznia 2005, o 17:57

Postprzez kartofelka » 15 czerwca 2005, o 14:37

On ma zawsze spokój...On zawzse bedzie miał dobrze...pewnie dlatego tak mało Go obchodzi ta moja teraźniejszość...to czy jestem sama czy nie ...
kartofelka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 255
Dołączył(a): 12 stycznia 2004, o 10:16
Lokalizacja: imperium ziemniaków

Postprzez gosieńka » 15 czerwca 2005, o 16:43

Kartofelka ZLITUJ SIĘ :twisted: Przestań sie wreszcie użalać nad sobą! Dlaczego każdy jeden post choćby nie wiem na jaki temat Ty zawsze zciagasz na temat Twojej samotnosci? Nie obraź się, ale jak czytam Twoje posty to tylko jedno przychodzi mi na myśl. Nie dziwię sie, że jesteś sama. Kto wytrzymałby z taką marudą, której wiecznie nic nie pasuje, a każdy dzień i każdy powód jest dobry do narzekań. Ty sama tym odstraszasz ludzi. I nie wiń Pana Boga za to. Masz wolną wolę i czynisz co chcesz, albo z Nim, albo bez Niego. A Ty chciałabyś bez Niego, ale gdy coś nie pójdzie po Twojej myśli to winny jest nikt inny jak tylko Pan Bóg. Weź się w garść i przestań pleść te bzdury!!!
Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu, albo chociaż realizmu.
gosieńka
Przygodny gość
 
Posty: 61
Dołączył(a): 11 stycznia 2005, o 10:56
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Nane » 16 czerwca 2005, o 08:06

gosieńka napisał(a):Kartofelka ZLITUJ SIĘ :twisted: Przestań sie wreszcie użalać nad sobą! Dlaczego każdy jeden post choćby nie wiem na jaki temat Ty zawsze zciagasz na temat Twojej samotnosci? Nie obraź się, ale jak czytam Twoje posty to tylko jedno przychodzi mi na myśl. Nie dziwię sie, że jesteś sama. Kto wytrzymałby z taką marudą, której wiecznie nic nie pasuje, a każdy dzień i każdy powód jest dobry do narzekań. Ty sama tym odstraszasz ludzi. I nie wiń Pana Boga za to. Masz wolną wolę i czynisz co chcesz, albo z Nim, albo bez Niego. A Ty chciałabyś bez Niego, ale gdy coś nie pójdzie po Twojej myśli to winny jest nikt inny jak tylko Pan Bóg. Weź się w garść i przestań pleść te bzdury!!!
Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu, albo chociaż realizmu.


niestety gosieńka ma całkowitą rację. Myślę, że nie tylko ona to zauważyła bo tego nie sposób zauważyć. Kartofelko weź sie w garść bo cokolwiek napiszemy aby Ci pomóc - zawsze spełza na niczym.
Nane
Przygodny gość
 
Posty: 91
Dołączył(a): 19 stycznia 2005, o 17:36

Postprzez dzolka » 16 czerwca 2005, o 19:24

czy tego samego nie napisało kilka osób wcześniej???? do kartofelki jak grochem o ścianę..... :evil: :evil:
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez Księżyc » 17 czerwca 2005, o 12:03

Zgadzam się z przedmówczyniami, Kartofelko. Użalasz się nad sobą bo chcesz zwrócić na siebie uwagę - i udaje Ci się, tyle że jest to negatywna uwaga. Wierz mi, że takim zachowaniem bardzo zniechęcasz do swojej osoby - jeśli będziesz lamentować nad sobą nigdy nie będziesz szczęśliwa. Ofiaruj się jakiejś osobie, nawet bez wzajemności - poświęcenie się komuś, pomaganie w czyichś problemach - to da Ci szczęście, nie szukanie własnego spełnienia.
Księżyc
Przygodny gość
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 maja 2005, o 22:28

Postprzez kukułka » 19 czerwca 2005, o 11:24

A ja wracam do tematu i odpowiadam, Tak , my jesteśmy takim małżęństwem, ale to dłuuuuga i opatrznosciowa historia.
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Kinia » 19 czerwca 2005, o 20:04

Wszystkie narzekamy na Kartofelkę, a raczej na to co pisze...cóż, chyba mamy trochę racji, choć dziewczyna pewnie naprawdę mocno przeżywa swój problem.
Nie będę dawać dobrych rad, bo było już ich tak wiele, że hej...
Mam jednak pomysł: może weźmy się i zacznijmy się modlić o męża dla niej :wink: Nam będzie łatwiej, a jej może pomoże :) W końcu wszystkie byłybyśmy szczęśliwe, gdyby poznała mądrego, wspanialego mężczyznę, który by poprosił ją o rękę :) Żeby Kartofelka wiedziała, że się za nią modlimy proponuję na koniec każdego postu jakiś znaczek, np. <><
Symbol chrześcijaństwa mógłby być u nas symbolem modlitwy o pokój serca i radość życia dla Kartofelki :)

Pozdrawiam Was serdecznie!!!!
Kinia
<><
Kinia
Domownik
 
Posty: 354
Dołączył(a): 12 lipca 2004, o 20:32
Lokalizacja: Łomianki

Postprzez Martuś » 21 czerwca 2005, o 13:54

MY jesteśmy taką parą!!!!! :lol:

Dwa lata temu zostawił mnie facet, z którym byłam. Bardzo wtedy cierpiałam. Byłam bardzo zraniona.
W wakacje pojechałam wtedy na rekolekcje "Miłujcie się!". Płakałam i się modliłam. Ale nic się nie zmieniało.
Tak bardzo chciałam móc na koniec rekolekcji dać świadectwo, że Bóg sprawił dla mnie cud... ale cud się nie zdarzył. Zamiast tego słuchałam radosnych opowieści innych ludzi: pary, która się zaręczyła na rekolekcjach... i jednej dziewczyny, która pełna radości opowiadała, jak to rok wcześniej modliła się o KOGOŚ, i spotkała go miesiąc po rekolekcjach, a teraz są tu razem... i w oógle. Pomyslałam sobie: niezła bajka.. i bolało mnie jeszcze bardziej. Ale zdarzyło się coś dziwnego - pośród tych szczęśliwych ludzi odezwała się jedna dziewczyna, i powiedziała, że.... ona nie doświadczyła niczego. I że wie, że tu jest jeszcze ktoś, kto czuje tak samo (a ja czułam, że mówi do mnie!). I że my też doświadczymy Bożej mocy..
Roberta poznałam tydzień później. Tydzień!! Nie miesiąc. Na następnych rekolekcjach to ja mówiłam świadectwo o tym, jak Bóg przemienił moje życie, i to jeszcze gwałtowniej, niż u tamtej dziewczyny....
Jesteśmy razem prawie dwa lata. Robert jest wspaniałym, kochającym mężczyzną. Bardzo o mnie dba.... Za 4 dni się pobieramy! :P
Martuś
Przygodny gość
 
Posty: 30
Dołączył(a): 6 lipca 2004, o 00:24

Postprzez dzolka » 21 czerwca 2005, o 21:49

Martuś!! gratulacje!! trzymam kciuki za slub i wesele :-) my tez braliśmy slub w ostatni weekend czerwca :-)
dzolka
Domownik
 
Posty: 457
Dołączył(a): 7 marca 2004, o 20:23
Lokalizacja: woj. dolnośląskie

Postprzez Martuś » 21 czerwca 2005, o 23:57

Dziękuję!! I wszystkim samotnym życzę tyle samo radości, albo i więcej!
P.S. Pamiętajcie o modlitwie do św. Józefa. ;)
Martuś
Przygodny gość
 
Posty: 30
Dołączył(a): 6 lipca 2004, o 00:24

Postprzez Nane » 22 czerwca 2005, o 07:45

wow Martuś - serdecznie gratuluję!! Jak widać dla Boga nie ma niemożliwego :D
Nane
Przygodny gość
 
Posty: 91
Dołączył(a): 19 stycznia 2005, o 17:36

Postprzez Maguś » 17 września 2005, o 19:16

Taką parą są moi rodzice. Moja mama po prostu modliła się,nawet nie szukała,bo nie miała specjalnie gdzie.
Poznali się przez wspólną koleżankę i choć dzieliło ich wiele km nie było to żadną przeszkodą.
Bardzo wiele ich łączyło i nadal łączy: wiara,wartości,zainteresowania,nawet model rodziny o jakiej marzyli....-naprawdę 2 połowki...:)

No a jak do tej pory, to ja sobie mogę tylko pomarzyc:(
Maguś
Przygodny gość
 
Posty: 41
Dołączył(a): 16 września 2005, o 22:51

Postprzez Grzesznik » 5 kwietnia 2006, o 21:14

A czy są jakieś znaki po których można poznać że Bóg chce aby dwie osoby połączyły się ze sobą?
Grzesznik
Przygodny gość
 
Posty: 8
Dołączył(a): 5 kwietnia 2006, o 08:54

Postprzez Księżyc » 6 kwietnia 2006, o 08:22

A Ty zamierzasz się łączyć z kimś na polecenie Boga jak zwierzęta dobierane w pary przez hodowców?
Księżyc
Przygodny gość
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 maja 2005, o 22:28

Postprzez Ewa M » 6 kwietnia 2006, o 13:40

Wiecie co, tak sobie myślę, że o wszyskim można tak powiedzieć, że to był cud, albo że to był przypadek. I to nie tylko w sprawach małżeństwa.

Ja uważam, że moje małżeństwo było takim małym cudem i za sprawą Boga. Właśnie rozpoczełam studia i byłam szczęśliwa bedąc sama, nie czułam potrzeby by mieć faceta. Ale On chciał inaczej.
Mój mąż jest kuzynem mojej przyjaciółki. Więc wydaje się to nie być niczym cudownym. Ale cudowne jest to natomiast, ze nigdy wcześniej sie nie widzieliśmy. Ona często jeżdziła do swojej cioci i na działke i w oba te miejsca często jeżdził jej kuzyn, ale nigdy nie było tak, by ona mnie ze sobą wtedy tam zabrała. Więc poznaliśmy sie dopiero jak byliśmy na studiach. Gdybym znała go wcześniej, na pewno nic by z tego nie wyszło. :roll:
To były wakacje. Pamiętam, że wiedziałyśmy, ze jej kuzyn bedzie u cioci i moja przyjaciółka sie śmiała, ze moze mnie zeswata. Spotkaliśmy się w bramie i od razu wiedziałam, że to na pewno.... nie ten! 8)
Ale następnego dnia, właściwie w nocy, kiedy wracaliśmy razem z pubu coś mnie tkneło. Spadały tej nocy gwiazdy i wypowiedziałam życzenie, że jeśli to ten, to niech nic nas nie rozłączy.
I tak się stało.
Było w naszym życiu wiele problemów, wiele jest nadal. Jak się zastanowić, to wiele nas różni i nie zawsze jest łatwo. Ale czuje, że to jest ten facet, który jest mi potrzebny do szczęścia, do stawania sie lepszą. Zresztą juz nie ma odwrotu, bo już jesteśmy po slubie :lol: .
Więc wierzę, że Bóg jest w stanie nawet z pobytu w pubie i kilku piwach zrobić coś dobrego!!!
Dodam jeszcze, że tego dnia moja przyjaciółka też poznała swojego męża i też w tym pubie. On ją widywał u cioci wiele razy i bardzo mu się podobała, ale nigdy nie miał odwagi podejść do niej. Gdyby nie to piwo, to wtedy też pewnie by sie nie odedzwał...
I jeszcze na koniec mój kuzyn i jego żona. Mieszkali niedaleko siebie, razem chodzili do szkoły. Ale poznali się w innym mieście, w bramie. Okazało się, ze mieszkają w tym samym bloku (on mieszkał tymczasowo u nas a ona wynajmowała u sasiadki pokój) i zaczeli umawiać się razem na spacery...
To są właśnie takie historie, o których mozna powiedzieć cud, albo stwierdzić, że to przypadek. Wszystko zależy od punktu widzenia.

Kiniu, świetny pomysł, od dziś zaczynam!
<><
Ewa M
Bywalec
 
Posty: 163
Dołączył(a): 30 listopada 2005, o 15:38

Postprzez Samanta » 6 kwietnia 2006, o 14:15

Grzesznik napisał(a):A czy są jakieś znaki po których można poznać że Bóg chce aby dwie osoby połączyły się ze sobą?


Grzeszniku fajne pytanie,ale troszkę idziesz na łatwiznę :)

Telefonu od Boga nie dostaniesz,,żeń sie z Marysią'' :D

Człowiek zawsze musi decyzję podjąć sam,zawsze ryzykuje,zawsze chodzi trochę w ciemności.
Ja uważam,że jeśli Bog stawia na twej drodze dziewczynę o jakiej marzysz(jedni marzą o dziewicy, inni o tym,by byla mocno wierząca,inni marzą o bardzo spokojnej, inni o pełnej energii i zywiołowej) to nie jest to czysty przypadek.To jest szansa-jak ją wykorzystasz-masz wolną wolę,mozesz prosić Boga,by ,,pomógł ci poderwać'' :) ,możesz walczyć -są tysiące pomysłów -w końcu Bog dał tez główkę,żeby nią ruszyć.

Podobno jak Bog daje do czegoś powołanie(np. do małzeństwa z jakaś osobą) to daje tez upodobanie do tej drogi.Jeśli dziewczyna ci się najzwyczajniej w swiecie podoba i chciałbyś spędzić zycie z nią przy swym boku-to jaki jeszcze chcesz znak??? :)
Samanta
Bywalec
 
Posty: 100
Dołączył(a): 4 kwietnia 2006, o 14:45

Postprzez kukułka » 6 kwietnia 2006, o 16:39

Znaki, ze to jets to przeczuwa się głównie przed slubem, a potem po slubie na 100 okazuje się, z to było to. Jeśli wybieramy w ciemności 9 a zawszew ciemnosci wybieramy), to warto się spytac siebie, dlaczego wybieram tę osobę, tę drogę życia. ja wybralam tak jak wybralam ( czyli malzenstwoz moim mezem), bo uznalam ze w zyciu najwazniejsza jest milosc a to co miedzy nami jest jest prawdziwa miloscia. przy okazji zloze tutajmale swiadectwo,z e kiedys bardzo chcialm pojsc do zakonu. nie bylam jeszce zdecydowana gdy pozanlam mojego meza 9 a oz akonie myslalam kilka lat, o tym , by tma pojsc z milosci do jezusa, byc tylko dla niego. Ale potem stwierdzialm, ze czas juz podjac decyzje jakas, by moj chlopak tez wiedzial na czym stoi ( wiedizal o moich zakonnych myslach). Myslealm ze to bedzie wielka decyzja po wielkiej modlitwie, az tu po prostu przyszedla moment w zwykly wakacyjny dizen., kiedy stwierdzialm, ze albo teraz albo nigdy musze podjac decyzje. kierowalam sie tym,z e w zyciu najwazniejsza jest milosc, w chrzescijanstwie i dla Boga tez i doszlam do wniosku,z e ja najlesza okazje do realizowania milosci bede miala z mezczyzna, nawet tej milosci do Boga). Wybralam, balam sie tej decyzji, ale wybralam. A po trochu przychodizal pewnosc. przed samaym slubem bylam juz pewna, wczesniej nawet, a teraz po slubie, mimo roznych wielkich i malych problemow, jestem pewna tym bardziej. Stad m.in moje pogodne posty na temat mojego malzenstwa, mimo ze trudnosci sa i to duze...
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

No to jeszcze jedna dobra nowina

Postprzez Martuś » 6 kwietnia 2006, o 22:47

Cześć wszystkim!
Dawno mnie tu nie było, ale wracam, żeby potwierdzić jeszcze raz Boże działanie w moim życiu i pomoc św. Józefa. :)
Otóż, jestem w ciąży!!! Właściwie niespodziewanie - pozostawiliśmy to Panu Bogu, bo wyglądało na to, że naturalną drogą nie będę mogła zajść w ciążę (mierzenie temperatury i obserwacje wskazywały na brak owulacji, miałam też hiperprolaktynemię - a podwyższona prolaktyna hamuje owulację). Więc ani nie staraliśmy się dzidziusia począć, ani nie począć. Ale stało się! Jestem prawie w siódmym tygodniu ciąży. :D
Kiedy moi rodzice spytali, jakie mamy wymyślone imiona dla dziecka, odpowiedziałam, że jedno mamy na pewno: Józef bądź... :roll: Józefa? Józefina? W każdym razie na pewno drugie imię - niezależnie, czy będzie chłopiec czy dziewczynka - będzie na cześć św. Józefa, bo modliłam się do Niego o dobrego męża i przyrzekłam wtedy dać pierwszemu dziecku przynajmniej na drugie imię Józef. A dobrego męża dostałam! Rodzice słuchali bez słowa... trochę ich zatkało. Myślę, że św. Józef się ucieszył. ;)
A jeśli będzie chłopiec, to na pierwsze może będzie miał Jasiu? Pomyslałam tak, na cześć Papieża. I mój mąż pomyślał o tym samym imieniu! Ale była z tym zabawna historia. Bo gdy go spytałam, podekscytowana zbie żnością naszych pomysłów, dlaczego Jasiu - odparł - bo Fasola! (mówimy na naszą dzdzię fasolka ;)). No to się uśmiałam...
Ale też trochę się obawiam, jak to wszystko będzie - w końcu wszystko się zmieni...

Acha, i słowa szczerego podziwu i uznania dla Sandry! Super odpowiedziałaś naszemu Grzesznikowi :twisted: Lepiej bym tego wszystkiego nie ujęła! A Ty Grzeszniczku, zmień sobie ksywę. Pan Bóg nie wyzywa nas od grzeszników, tylko nazywa swoimi dziećmi, mimo, że w rzeczywistości wszyscy jesteśmy tylko grzesznikami. ;)

Wszystkiego dobrego życzę wszystkim!
Martuś
Przygodny gość
 
Posty: 30
Dołączył(a): 6 lipca 2004, o 00:24

Postprzez kuleczka » 7 kwietnia 2006, o 10:13

Grzesznik napisał(a):A czy są jakieś znaki po których można poznać że Bóg chce aby dwie osoby połączyły się ze sobą?


Świeta Gianna Beretta Molla pisała:

"Gianna w swoich notatkach wskazuje trzy sposoby rozpoznawania swojego powołania:


1. Prosić w modlitwie Boga o odpowiedź.


2. Zapytywać swego kierownika duchowego.


3. Zadawać pytanie samemu sobie, świadomemu własnych skłonności. "

Ja sie ze Świetą zgadzam, i polecam choć wiem, ze odpowidedz nie musi być natychmiastowa.

Pozdrawiam :)
kuleczka
Bywalec
 
Posty: 104
Dołączył(a): 31 sierpnia 2005, o 14:12

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Narzeczeństwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron