Teraz jest 24 stycznia 2021, o 14:01 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Czy zdażyło się komuś być przy nadziei bez nadziei...

Forum wzajemnej pomocy dla małżeństw, które doświadczyły poronienia.

Czy zdażyło się komuś być przy nadziei bez nadziei...

Postprzez Maru » 20 kwietnia 2010, o 10:47

Jestem po raz siódmy przy nadziei.
Pragnę tego Dziecka. Chcę dać Mu życie, szczęśliwe dzieciństwo, wychować Go na dobrego człowieka, uczciwą kobietę uczciwego mężczyznę... Jestem po raz siódmy przy nadziei. A tylko jedno z moich Dzieci jest ze mna tu na ziemi. Piątka upragnionych przekroczyła w moim łonie bramę wieczności. Są w niebie. Jak święci. Byłam w ciąży wiedząc, że jest obumarła. Odwlekałam czas zabiegu, wywoływania porodu martwego dziecka mając nadzieję, że za każdym razem jego martwe serce znów zacznie bić. Nosiłam Je pod sercem z nadzieją. Każde ma imię. Każde ma miejsce w naszej Rodzinie. Tylko tak pusto w tym domu. Mogłabym zapisać się do rodzin wielodzietnych. Ale nie mam prawa. Co Ty wiesz o problemach rodzin wielodzietnych?
Jestem przy nadziei. I tak bardzo boję się beznadziei.
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez artura » 20 kwietnia 2010, o 13:04

Obiecuję modlitwę. W którym jesteś teraz tygodniu ciąży? Pozdrawiam!
artura
 

Dziękuję Ci za modlitwę

Postprzez Maru » 20 kwietnia 2010, o 20:14

artura napisał(a):Obiecuję modlitwę. W którym jesteś teraz tygodniu ciąży? Pozdrawiam!


Dziękuję za modlitwę, jest nam bardzo potrzebna. Medycyna nie ma na nas sposobów...
6 tydzien - czyli od prawie dwóch tygodni wiem (TOM 13.03.). Każdy dzień się dłuży... Serce Maleństwa jeśli ma bić będzie widoczne dopiero w 8-9 tygodniu wtedy pójdę na usg... Zwykle tracę przed 11 tyg. raz w 24tyg....
Pewno gdybym miała samozaparcie do npr to bym tak nie zachodziła (siedem razy w ciągu 10 lat)
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez mmiśka » 20 kwietnia 2010, o 20:25

Maru będę pamiętać w modlitwie.
Wiem co czujesz. Serduszko mojego Maluszka przestało bić w 8tc. Bólu i pustki nie da się opisać :cry:
Przytulam mocno.
mmiśka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 223
Dołączył(a): 1 lutego 2006, o 22:06

Postprzez kami79 » 20 kwietnia 2010, o 20:58

Maru,
czy znasz przyczyne swoich wczesniejszych strat? robilas jakies badania? jestes pod opieka dobrego lekarza? nadzieja jest potrzebna zawsze ale Tobie teraz potrzebna jest konkretna medyczna interwencja bo Twoje dzieci wcale nie musza tak wczesnie odchodzic. byc moze przyczyne poronien mozna rozpoznac i leczyc abys mogla cieszyc sie upragnionym potomstwem.
polecam Ci strone www.poronienie.pl ,najlepsza o poronieniu jaka jest w internecie. byc moze juz ja znasz. jest tam poruszonych wiele aspektow poronienia, duzo jest o przyczynach poronien nawykowych,namiary na lekarzy itd. warto bys tam zajrzala.
sama raz przezylam poronienie. tym bardziej wspolczuje Ci twoich 5 strat
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Robiłam byłam nic nie wyszło

Postprzez Maru » 21 kwietnia 2010, o 15:10

Nie znam przyczyny. Badań robiłam wiele nic nie wyszło: hormony (co kilka dni) - przyrastały prawidłowo do pewnego momentu, tokso, cytomegalia, chlamydia, p. ciała antykardiolipidowe, tarczyca, cukier itp... ale na pewno jest jeszcze parę badań których nie zrobiłam. Zniechęcały mnie kolejne skierowania na badania warte w setkach złotych.
Lekarze tłumaczą wczesne poronienia wadami genetycznymi płodów... (ale tego nikt nie bada, tak się tylko mówi) Jest to też opisane w wywiadzie z jakimś lekarzem w książce "O dziecku które odwróciło się na pięcie" (autorka ksiązki jest też chyba współzałożycielką formum poronienie.pl - samo forum też znam).
Poronienie nawykowe u mnie nie oznacza niemożliwości utrzymania ciąży tylko jej obumieranie. Ja czasem wiem, że Dziecko nie żyje a dopiero tydzień, czy dwa później następuje opróżnienie macicy.
Lekarze raczej dobrzy. Zdarzało mi się nawet być pod opieką 2-3 równocześnie i konsultować wszystko... Zwykle też przygotowuję się przed zajściem... (tym razem to akurat wpadka - kryzys w stosowaniu npr)
Ostatnio rozmawiałam z psychologiem, że winna może być moja podświadomość wypychająca dzieci z mojego łona na wspomnienie traumatycznych przeżyć z dzieciństwa...
W przyszłym tygodniu idę do kolejnego znanego lekarza (naprotechnologa), może ta wizyta będzie przełomowa?
Przepraszam za taki dramatyczny wpis. Ale chyba czułam potrzebę, żeby sobie "ulać goryczy". I dziękuję wszystkim za cierpliwą życzliwość :D
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Dziękuję i dzielę się dobrą wiadomością

Postprzez Maru » 4 maja 2010, o 20:09

Byliśmy u lekarza. Zrobił usg. Serduszko bije. (to trzecie bijące serce na siedem ciąż!!!). Dla mnie to cud!!!! Nigdy tak wcześnie, (bo w 7 tygodniu) nie biło. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy wzięli nas w modlitewną opiekę. Wierzę, że ten cud jest dzięki Waszym modlitwom.
Dziękujemy.
Tam gdzie medycyna nie ma odpowiedzi jest Ten, który w słabości ludzkiej znajduje przestrzeń dla Siebie.
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez artura » 5 maja 2010, o 11:58

Chwała Panu! Polecam Was opiece Najświętszego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi- my oddaliśmy Im naszą rodzinę i każde nowopoczęte dziecko zaraz też Im polecam.
artura
 

Postprzez mmiśka » 5 maja 2010, o 22:19

Maru będziemy modlić się za Wasz mały cud :)
mmiśka
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 223
Dołączył(a): 1 lutego 2006, o 22:06

Re: Robiłam byłam nic nie wyszło

Postprzez ma.ya » 10 maja 2010, o 11:41

Maru, ogromnie współczuję i będę pamiętać w modlitwie o Waszym najmłodszym dziecku.

Maru napisał(a):Lekarze tłumaczą wczesne poronienia wadami genetycznymi płodów... (ale tego nikt nie bada, tak się tylko mówi)


To nie do końca tak. Są dwa rodzaje badań genetycznych. Można wykonać badanie kosmówki po poronieniu, które może stwierdzić do 80% przyczyn genetycznych (zobacz: http://www.poronienie.pl/forum/topic.php?id=4845 albo w Zakładach Mecycyny Sądowej). Można też przeprowadzić badanie genetyczne rodziców stwierdzające czy, któreś z nich nie jest nosicielem wadliwago genu. Wykonują je bezpłatnie (po dwóch i więcej stratach na NFZ- potrzebne jest skierowanie) poradnie genetyczne.

A badania hormonów tarczycy też miałaś?
Powodzenia
Małgosia
ma.ya
Przygodny gość
 
Posty: 1
Dołączył(a): 10 maja 2010, o 11:15

Postprzez Maru » 11 maja 2010, o 10:52

Hej Małgosiu,
Dzięki za podpowiedź. Żaden lekarz nam nie proponował takich badań, jak badanie kosmówki po poronieniu... Choć mam nadzieję, że nie będę musiała już z tej wiedzy korzystać ;-)
Raz próbowaliśmy jeszcze w ciąży zrobić amiopunkcję i badanie kariotypu płodu, ale nie zdążyliśmy bo Dzidziś zmarł (Malutki miał uogólniony obrzęk i niewydolność krążenia na usg i to badanie miało pomóc określić na co choruje i czy można go leczyć prenatalnie). Sekcji Synka nie robiliśmy bo lekarze mówili, że nic nie da - dostaniemy informacje o skutkach choroby a nie o przyczynie (czyli czy to był wirus, czy genetyka - tego nie badają).

Co do testów na nosicielstwo wadliwych genów to lekarz nam odradzał... bo statystycznie nie wiadomo czy poczęte dziecko odziedziczy gen po rodzicach. A poza tym chorób genetycznych jest tak wiele, że nawet chorym ludziom nie potrafią ich określić (same tylko tzw. choroby sieroce to 7 tysięcy jednostek chorobowych). Jest też taka teoria, że każdy człowiek ma jakieś wady w genach, tylko nie u każdego się ujawniają...
A tarczyca w badaniach wyszła prawidłowo.

Tak Wam Wszystkim dziękuję za dobre słowa i modlitwy. Dobrze tak sobie cicho siedzieć ze swoją nadzieją i dzielić ten czas z Życzliwymi.
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Nasz mały Cud ma 1,99 cm i bijące serduszko :-)

Postprzez Maru » 20 maja 2010, o 10:33

Byliśmy w zeszłym tygodniu na usg. Obywatel Potomek rośnie :-) doktor zmierzył i oznajmił "rozmiar promocyjny 1,99 cm" :-). Serce bije. Organy (głowa tułów kończyny) kształtują się prawidłowo zgodnie z kalendarzem ciąży. Serduszko bije miarowo.
Naszy Syn dziewięciolatek jest dumny, że mama jest w ciąży. Chciałby wszystkim ogłosić tę wieść i prosić o modlitwę. A ja ciągle boję się oznajmiać w szerszym gronie, że jesteśmy przy nadziei, bo nie znoszę pytań "jak się czujesz?"... bo czuję się jak zawsze w ciąży i dobrze i niedobrze ale nic to nie oznacza. I na siedem ciąż moje samopoczucie nigdy nie miało znaczenia, nie było odzwierciedleniem tego co działo się w moim łonie.
Jeszcze raz dziękuję za modlitwę i ogarniam z wdzięcznością codzienną modlitwą wszystkich tych, którzy się za nas modlą.
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez Iris » 2 czerwca 2010, o 19:42

Ja także pomodlę się za Twoje dziecko.
Iris
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 5 grudnia 2006, o 16:49

Postprzez Maru » 15 lipca 2010, o 11:04

Dziękuję wszystkim za modlitwę. Mam głębokie poczucie, że dzięki wszystkim którzy za nas się modlą ta ciąża przebiega właściwie bez komplikacji. A tych, którzy się za nas modlą też ogarniam z wdzięcznością codzienną modlitwą.
Jeszcze tylko 5 i pół miesiąca :-) ale to się dłuży ;-) ....
Maru przy nadziei (obecnie 18 tc - Maluch już się rusza :D )
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez Młoda_Żona » 19 lipca 2010, o 20:48

Będę się modlić za Was :)
Każdy szczęsliwy wpis jest jak uśmiech w pochmurny dzień.
Młoda_Żona
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 29 stycznia 2010, o 18:15

Postprzez marimag » 20 lipca 2010, o 09:24

Maru - od nas też masz pamięć w modlitwie. :) Jesteś bardzo dzielną kobietą.
marimag
 

Postprzez artura » 20 lipca 2010, o 14:13

też się modlę i cieszę z Wami; byłam wczoraj na Eucharystii i ksiądz w momencie, gdy przekazywany był znak pokoju porposił byśmy powiedzieli osobie obok, to co chciałby jej powiedzieć Pan Bóg, czyli"dobrze, że jesteś", poiwedziałam tak też pocichutku do naszego maleństwa pod sercem i bardzo mnie to poruszyło, bo wcześniej nie pomyślałam, żeby tak do niego powiedzieć, zachęcam Was też do tego; pozdrawiam!
artura
 

Postprzez Maru » 13 sierpnia 2010, o 20:36

Nawet nie wiedziałam, że znów przyjdzie czas na to, żeby wyszły moje lęki z zakamarków. A wyszły... Mijał 20, 21 tydzień.... I wróciły wspomnienia ciąży w której właśnie w tym terminie na usg lekarz zdjagnozował "uogólniony obrzęk płodu". A po kilku tygodniach rodziliśmy martwego Synka.
Nie myślałam, że będę wracać tak mocno do tamtych wspomnień i przeżywać każdy dzień niepewności i czekania na wyznaczone usg połówkowe. Moja rada dla tych, które mogą być na takiej drodze jak ja: zapisać się na badanie wcześniej, to znaczy niech termin badania wyprzedzi termin złych wspomnień :-)
Ja z tej paniki poszłam w końcu w jednym tygodniu do dwóch lekarzy na usg. I oba badania wyszły świetnie. Lekarze wyrozumiale dokładnie obejrzeli Malucha, zbadali przepływy, funkcjonowanie wszystkich organów. Jest dobrze!!!! Jest bardzo dobrze :-))))!!! Zdrowy Chłopak :-) I mam teraz tylko takie zmartwienie, że myślałam, że to będzie dziewczynka i nie mam imienia ;-) o jak fajnie mieć tylko takie zmartwienia w ciąży :-)
Rozmawiałam dziś z lekarką u której byłam na usg. Omówiłam wcześniejsze przypadki. Była zdziwiona, że ta ciąża bez komplikacji, bez leków. Po prostu zwyczajna fizjologiczna ciąża. A dla nas to cud! Bogu niech będą dzięki za wysłuchane modlitwy tych, którzy nas ogarnęli swoją pamięcią :-) Nasz cud pokazuje jak wielką moc ma modlitwa!!
Maru (6 miesiąc przy nadziei)
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez artura » 16 sierpnia 2010, o 12:19

Chwała Panu!!! Ja już odliczam tygodnie do rozwiązania, też jest u nas synek. Pozdrawiamy Was cieplutko!
artura
 

Postprzez Iris » 20 sierpnia 2010, o 15:22

Maru, bardzo się cieszę, że wszystko u Was w porządku. Nadal pamiętam w modlitwie.
Iris
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 5 grudnia 2006, o 16:49

Postprzez Maru » 25 sierpnia 2010, o 21:43

Artura, Iris i wszyscy Życzliwi. Też Was ogarniam modlitwą w moim wdzięcznym sercu.
Iris a jak Twój Maluch? Wszystko dobrze? Mam nadzieję, że tak jak pisałaś krwiak się wchłonął i możesz już funkcjonować normalnie. Zastanawiałam się co tam u Ciebie :-)
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez Iris » 26 sierpnia 2010, o 12:48

Maru napisałam niżej. Na razie ok, ale coraz bardziej się boję. U mnie niestety przebyte przedwczesne oddzielenie łożyska zwiększa prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w następnych ciążach.
Iris
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 5 grudnia 2006, o 16:49

Postprzez Maru » 27 sierpnia 2010, o 11:22

Iris,
Faktycznie nie zauważyłam Twojego wpisu... Ostatnio byłam zagoniona między pracą a domem, tak że na net (i nie tylko) nie miałam już czasu.
Rozumiem to co piszesz, że się stresujesz, niestety. Najprościej jest powiedzieć: "trzeba być dobrej nadziei" - bo trzeba! Ale głowa robi swoje: każdy kolejny tydzień to myślenie, obawy, też rozpamiętywanie tego co wcześniej przeżyłaś. Ale też każda kolejna ciąża jest inna tak jak i każde dziecko jest inne. Mam nadzieję, że będzie dobrze. I u Ciebie i u mnie :-) Ze względu na swoje doświadczenia jesteś teraz bardziej ostrożna, przezorna, wiesz na co możesz sobie pozwolić i lekarze też bardziej zapobiegliwie podchodzą do Twojej ciąży. Dlatego wierzę, że dzięki swojej intuicji zadbasz najlepiej jak trzeba o Maluszka. Ufam, że będzie dobrze!
Ogarniam Cię moją modlitwą każdego dnia.
Maru
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez Maru » 20 października 2010, o 13:00

Chciałam się podzielić czekaniem na Maluszka i przeżywaniem wcześniejszych strat przez Rodzeństwo:
Jakiś miesiąc temu nasz Syn (9 lat) zapytał mnie dlaczego jeszcze nic nie wyszykowaliśmy dla Maluszka? Powiedział takie zdanie, które zmroziło mi krew w żyłach: Pewnie dlatego nic nie szykujecie, bo nie wiecie czy Mały jak się urodzi to przeżyje, czy nie i dopiero jak będzie miał jeden dzień kupicie dla Niego ubranka... A my po prostu jesteśmy zajęci codziennością i uznaliśmy, że dwa czy trzy miesiące przed terminem porodu nie ma się co zajmować przygotowaniami łóżeczka, wózka i ubranek.
Przyznam, że dotychczas myślałam, ze nadzieja dziecka jest niepodważalna - przez te wszystkie miesiące z takim entuzjazmem przeżywał każdy dzień naszej ciąży i dopiero tego dnia zrozumiałam, że on też przeżywa naszą ciążę w lęku, którego wcześniej nam nie okazywał.
A tak na codzień jest bardzo troskliwy o mnie i o brata. Pomaga mi w domowych obowiązkach, codziennie pyta czy Mały kopie, jak niedawno na mieście zjadłam lazanię, która mi potem zalegała na żołądku to mnie skrzyczał, że nie mogę jeść byle czego, bo jego brat potrzebuje dobrego jedzenia :-)
To taki mój up-date na osiem tygodni przed terminem :-)
Jesze raz dziękuję Wszystkim za modlitwy, bo to one są źródłem naszej nadziei w tym radosnym (choć i dotykanym niepewnością) oczekiwaniu!
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Re: Czy zdażyło się komuś być przy nadziei bez nadziei...

Postprzez magna » 20 października 2010, o 13:53

Jestem milczącym świadkiem Twoich rozterek, obaw, towarzyszę Ci też modlitwą, toteż niesamowicie mnie ucieszyło, że się odezwałaś po dłuższym czasie. Tak mi było głupio zapytać, czy wszystko u Ciebie OK, bo nawet się nie znamy, a ja często myślę o Tobie i Twoim maleństwie. Będę o Was pamiętać także przez kolejne tygodnie, o Twoim starszym też - najwyraźniej i on przeżywał z Wami trudne chwile podczas wcześniejszych ciąż :/.
magna
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 203
Dołączył(a): 2 lutego 2010, o 21:37

Postprzez Maru » 26 października 2010, o 12:44

Hej Magna,
Wielkie dzięki za ciepłe słowa (z moich ulubionych Kaszub jak widzę zresztą ;-) przesłane) .
Jak dobrze jest czuć się otoczoną życzliwością i modlitwą. Ja widzę owoce tej modlitwy w Dziecku, które rozwija się w moim łonie :-)
Byliśmy w zeszłym tygodniu na usg. Wszystko dobrze. Mały waży już dwa kilogramy :-)
Wszystkim dziękuję i polecam się nadal modlitwom.
A co do naszego pierworodnego to On faktycznie ma takie momenty kiedy zaskakuje świadomością swojego rodzeństwa. Mam parę anegdotek, które noszę w sercu:
- W zeszłe wakacje w czasie krótkiego wakacyjnego wypadu zamieszkaliśmy w ośmoosobowym pokoju (z piętrowymi łóżkami). A nasz Syn kiedy wszedł do tego pokoju głośno powiedział: Ale super pokój wszystkie nasze dzieci się tu zmieszczą i imiennie je powymieniał, które na którym łóżku będzie spało :-)
- innym razem w szkole na lekcji angielskiego pt "My family" narysował portret wszystkich naszych dzieci podpisując: my brother, my sister... Ciekawe co pomyślała pani nauczyciel oglądając w zeszycie narysowany nagrobek z lalkami samochodzikami itp. :lol:
- oczywiście nie zawsze jest tak śmiesznie... czasem padają trudne pytania na które sami nie znamy odpowiedzi: dlaczego Pan Bóg nam zabrał nasze dzidziusie... Nadzieją jest to, że One są tam gdzie jest pełnia poznania przed obliczem Ojca i orędują za nami...
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez Iris » 16 listopada 2010, o 11:58

Witaj Maru! Jak się czujecie Ty i maluszek? Już niewiele czasu zostało do rozwiązania, mam nadzieję, że wszystko jest w porządku :)
Iris
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 5 grudnia 2006, o 16:49

Postprzez Maru » 16 listopada 2010, o 22:48

Hej Iris :-)
A jak Ty się miewasz? Mam nadzieję, że też dobrze :-)
Ja czuję się bardzo dobrze, no może ten wielki brzuch zrobił się taki ciężki... już zapomniałam jak to jest być w ósmym miesiącu ciąży ;-) po tylu latach :-) Nasz mały Cud rośnie i rozwija się zdrowo - tak w każdym razie wynika z badań usg. Przyznam się, że mam wyrzuty sumienia, że za mało się troszczę o siebie, chodzę tylko na wyznaczane przez mojego lekarza wizyty i badania... Nie mam czasu pójść do innego lekarza, żeby jeszcze na wszelki wypadek skonsultować na co powinnam zwrócić uwagę. Dużo pracuję. Pewno nawet za dużo. Jutro wyjeżdżam służbowo :? - co prawda tylko na jeden dzień, ale za to bladym świtem musze wstać przed 5. Koleżanki w pracy uważają, że nie dbam o siebie wystarczająco (nikt nie wymuszał na mnie tego wyjazdu, po prostu padło pytanie ze strony szefa a ja uznałam, że mogę skoro czuję się dobrze) Teraz zastanawiam się czemu na to się zdecydowałam... czy chodzi o to, żeby w firmie pokazać, że jestem taka zaangażowana, czy zwiodła mnie nadzieja na premię na koniec roku... Ale w mojej firmie nikt ode mnie nie oczekuje ciężkiej pracy - szefostwo przejęte kibicuje mi i Maluszkowi i nie nie ma cienia wątpliwości, że gdybym odmówiła to zrozumieliby moje względy (nawet dopytywali, czy na pewno chcę i moge jechać). I doszłam do wniosku, że jadę, żeby sobie samej udowodnić i dać poczuć że jestem w formie, że jest dobrze, że ciąża może być bez komplikacji - nawet ta siódma :-)
A wieczorem jak zdążę idę na basen.... Nie wierzyłam, że ciąża może być taka zwyczajna :-)
Głęboko wierzę, że to siła modlitewnego wsparcia daje nam ten dobry czas oczekiwania przy nadziei :D
Iris mam nadzieję, że i u Ciebie wszystko dobrze?
Maru
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 20 kwietnia 2010, o 10:36

Postprzez Iris » 17 listopada 2010, o 13:44

Maru :) Cieszę się, że u Ciebie w porządku. Skoro podjęłaś decyzję o wyjeździe, to znaczy, że czujesz się na siłach i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Jak cudownie, jeszcze kilka tygodni i utulisz dzieciątko :) U mnie też w porządku i oby tak do końca. Pozdrawiam!
Iris
Przygodny gość
 
Posty: 32
Dołączył(a): 5 grudnia 2006, o 16:49

Postprzez Fruzia » 21 listopada 2010, o 22:51

Podczytuję Wasz wątek i cieszę się, że wszystko jest dobrze. I niech tak będzie dalej! Trzymajcie się.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Następna strona

Powrót do Po stracie dziecka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron