Teraz jest 19 września 2020, o 16:35 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Homeopatia, akupresura, i inne...

Forum pomocy - ginekologiczne problemy zdrowotne.

Moderatorzy: admin, NB, agulla

Postprzez MamaJasia » 28 kwietnia 2008, o 14:08

Osobiscie pomysl z bankami popieram! Tylko jak mam je postawic roczniakowi zwierconemu do granic mozliwosci, ktory sobie nawet paznokci nie daje obciac ??? ;(
MamaJasia
Domownik
 
Posty: 300
Dołączył(a): 21 lutego 2008, o 23:19

Postprzez MamaJasia » 28 kwietnia 2008, o 14:22

http://sielskiefale.pl/?id=318&mid=48

Wlasnie leci audycja na temat homeopatii

PS. Czy moge poprosic o wpisanie dziecku w karte zdrowia ze nie przyjmuje homeopatii ???
MamaJasia
Domownik
 
Posty: 300
Dołączył(a): 21 lutego 2008, o 23:19

Postprzez NB » 28 kwietnia 2008, o 15:08

Można poprosić - czemu nie.
Co do baniek u małych dzieci - trzeba mieć dużo cierpliwości i łagodności , żeby szkraba nie zrazić. Ja robiłam tak : tłumaczyłam, że będzie trochę ciągnąć na plecach, kładło sie dziecko, smarowałam plecy kremem i włączałam bajkę albo na DVD, albo do słuchania, odwracając uwagę od ognia. Potem te 10 minut kiedy dziecko leży z bańkami, przykryte, można wykorzystać to na czytanie (jeśli nie bajka ) i koniecznie dziecko trzeba nagrodzić.
Po takim sensie lepiej dziecko zostawić przynajmniej na 1 dzień w domu.

Tutaj trochę o bańkach:
http://www.poradnikzdrowie.pl/148.htm
Trochę trzeba poczytać, żeby nie stawiać baniek na miejscach do tego nie przeznaczonych tj. znamiona skórne, okolice serca, nerek, wyrostki kostne, kręgosłup.
Proszę się nie sugerować informacjami na temat medycyny chińskiej w poleconym artykule, bańki polecała także św.Hildegarda z Bingen.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez genowefa » 28 kwietnia 2008, o 15:34

oj ogniowych bym nie polecała komuś początkującemu... znam ludzi (spece od ogniowych) stawiali 7ce swoich dzieci i wszystkim znajomym dookoła... skończyło się na poparzeniu pleców jednego z ich dzieci... połowa pleców w jednej wielkiej bliźnie... TAK WIęC NIE POLECAM tym bardziej że na rynku sa bezpieczniejsze a też działające...
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez NB » 28 kwietnia 2008, o 15:41

Może i masz rację. Tylko, że kiedy zobaczyłam różnicę między bańkami na podciśnienie a tymi ogniowymi, to natychmiast te pierwsze wylądowały na śmietniku. Ze względu na niedoświadczenie polecam uczenie się na własnym udzie. A potem na mężu :-)
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez genowefa » 28 kwietnia 2008, o 16:37

ale dlaczego uważasz że cisnieniowe są gorsze od ogniowychy? chodzi przecież o wyciśnięcie skóry do bańki... o nic więcej!
mi pomogło w czasie karmienia ( na niekończący się kaszel, ból gardła i katar) postawienie 4 ciśnieniowych baniek na ramionach...
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez NB » 29 kwietnia 2008, o 08:41

Po pewnym czasie wentylki w bańkach się psują i nie ma już pożądanego efektu. Poza tym ogniowe lepiej ciągną.
Nie chodzi o wyciśnięcie skóry do bańki tylko o to aby podciśnienie było tak silne aby popękały naczynia włosowate (robią się po prostu siniaki jeśli jest stan zapalny). Wynaczyniona krew traktowana jest przez organizm jako obce białko co powoduje, że organizm mobilizuje wszystkie siły obronne do jego zwalczenia. A zwalcza w rezultacie stan zapalny.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez genowefa » 29 kwietnia 2008, o 11:26

NB napisał(a):Po pewnym czasie wentylki w bańkach się psują i nie ma już pożądanego efektu. Poza tym ogniowe lepiej ciągną.
Nie chodzi o wyciśnięcie skóry do bańki tylko o to aby podciśnienie było tak silne aby popękały naczynia włosowate (robią się po prostu siniaki jeśli jest stan zapalny). Wynaczyniona krew traktowana jest przez organizm jako obce białko co powoduje, że organizm mobilizuje wszystkie siły obronne do jego zwalczenia. A zwalcza w rezultacie stan zapalny.


ale wyciśnięcie skóry do bańki powoduje właśnie popękanie naczyń- na jedno wychodzi... a jesli się po jakimś czasie wentylki popsują ( nie psują się od razu tylko po kilku latach i tylko w niektórych bańkach) , można kupić kolejny zestaw... i tak sztukować pokolei zepsute bańki... uważam, że lepiej wydać kilka złotych więcej i wymienić to co się popsuje niż stawiać niebezpieczne ogniowe... tym bardziej, że tu chodzi o dzieci
takie jest moje zdanie :D
genowefa
Domownik
 
Posty: 742
Dołączył(a): 1 października 2007, o 13:52

Postprzez NB » 29 kwietnia 2008, o 12:08

Szanuję Twoje zdanie.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez milgosia » 29 kwietnia 2008, o 15:49

A jak jest ze stawianiem baniek w ciąży? Można stawiać, czy nie?

Jeśli tak, to dlaczego, jeśli nie, to też dlaczego... :?:
milgosia
Moderator forum
 
Posty: 742
Dołączył(a): 18 sierpnia 2006, o 13:41
Lokalizacja: Kraków

Postprzez pysia74 » 29 kwietnia 2008, o 19:32

Wracając do tematu homeopatii - polecam też lekturę artykułów zebranych pod tym linkiem: http://www.psychomanipulacja.pl/baza/homeopatia/

Od siebie jeszcze dodam, że szczególnie utkwiło mi w pamięci, jak kiedyś ma kazaniu podczas niedzielnej sumy nasz ks. proboszcz uczynił "uświadamiającą" dygresję dla swoich parafian m.in. odnośnie stosowania homeopatii. Stwierdził, że on nie chce mieć na sumieniu tego, że jego parafianie mogliby nie wiedzieć, iż korzystając z leków homeopatycznych grzeszą przeciw 1. przykazaniu ("bo coś mało się o tym w konfesjonale słyszy" - jak mówił).
pysia74
Bywalec
 
Posty: 107
Dołączył(a): 19 marca 2005, o 05:23

Postprzez mmadzik » 30 kwietnia 2008, o 13:43

W najnowszym "Miłujcie się" jest dobry artykuł o homeopatii. Tutaj fragment:
http://www.milujciesie.org.pl/index.php ... mitstart=5
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez milgosia » 30 kwietnia 2008, o 17:34

Hej, ponawiam pytanie - jak to jest ze stawianiem baniek u ciężarnych?

Można, czy nie można i dlaczego?
milgosia
Moderator forum
 
Posty: 742
Dołączył(a): 18 sierpnia 2006, o 13:41
Lokalizacja: Kraków

Postprzez NB » 30 kwietnia 2008, o 17:43

Można ale nie na brzuchu ani piersiach.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez dota321 » 20 maja 2008, o 08:55

stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie homeopatii:
http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1619471
dota321
Domownik
 
Posty: 368
Dołączył(a): 31 października 2007, o 09:05
Lokalizacja: W-wa

Postprzez NB » 21 maja 2008, o 17:12

Polecam wszystkim sympozjum na Jasnej Górze. Podobne spotkanie było niedawno w Warszawie, bardzo ciekawe i warte poświęcenia czasu. Cały program jest bardzo wartościowy i ważny. Polecam!

Sympozjum MAGIA - CAŁA PRAWDA
Mówią: egzorcyści, teologowie, osoby uwolnione
Zapraszamy do auli Jana Pawła II na Jasnej Górze
31 maja 2008 roku

09.00 - 09.45
Msza Święta w intencji Prelegentów i Uczestników spotkania
10.00-10.10
Inauguracja konferencji, przedstawienie programu
10.10-11.00
„Magia w nauczaniu Biblii i Katechizmu Kościoła Katolickiego"
ks. Łukasz Laskowski, biblista
11.00-11.30
„Psychiatria a opętanie. Granica między chorobą a zniewoleniem"
dr Joanna Dziasek, lekarz psychiatra. Od kilku lat współpracuje z egzorcystami.
11.35-12.30
„Panorama współczesnych zagrożeń duchowych"
Przedstawi ją redaktor Robert Tekieli, autor licznych książek oraz audycji radiowych z cyklu „Encyklopedia New Age dla chrześcijan", emitowanych w warszawskim Radiu Józef.
12.40-14.30
„Życie - Nawrócenie -ŻYCIE". Świadectwo multimedialne Leszka Dokowicza.
Będziesz zaskoczony, że takie rzeczy zdarzają się w XXI wieku. I wtedy zrozumiesz więcej...


14.30-15.00 Przerwa na obiad

15.00-15.20
Świadectwo Krzysztofa - byłego bioenergoterapeuty
15.30-16.50
„Harry Potter i okultyzm"
Na wykład zaprasza o. dr Aleksander Posacki SJ - filozof, teolog, badacz prądów duchowych i sekt,
wykładowca filozofii religii w WSF-P „Ignatianum" w Krakowie. Wiedza dostarczy Ci argumentów.
Przyjdź! Posłuchaj! Podyskutuj! Zaproś poszukujących prawdy przyjaciół.
17.00-17.30
„Harry Potter nie? To co w zamian?" Prezentacja „Anhara" i „Alhara", popularnych powieści
antymagicznych pisarki Małgorzaty Nawrockiej.
Spotkanie z Autorką.
17.40-18.40
„Magia w komputerze"
Na wykład zaprasza ks. prof. Andrzej Zwoliński z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.
19.00
„Egzorcyzmy Anneliese Michel" - projekcja filmu Leszka Dokowicza
Po filmie spotkanie z twórcą filmu i dyskusja.
21.00

Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez MamaJasia » 30 maja 2008, o 11:36

Wielka Brytania: brytyjski egzorcysta ostrzega przed praktykowaniem jogi-OPETANIE



Praktykowanie ćwiczeń jogi może prowadzić do opętania - uważa czołowy brytyjski egzorcysta katolicki, ks. Jeremy Davies. W swej najnowszej książce "Rozumienie egzorcyzmu w Piśmie Świętym i praktyce" 73-letni kapłan dowodzi, że ludzie, którzy praktykują jogę narażają się na ryzyko związane ze skutkami demonicznego zniewolenia.

Duchowny porównuje jogę do okultyzmu, ściśle związanego ze współczesnymi plagami "niszczącymi miliony młodych ludzi: narkotykami, demoniczną muzyką i pornografią".




Zdaniem duchownego, który ma profesjonalne wykształcenie medyczne, pozornie bezpieczne działania, takie jak joga relaksacyjna lub horoskopy - podejmowane często dla zabawy - są szczególnie zwodnicze, gdyż w ten mało rzucający się w oczy sposób złe duchy próbują znaleźć dostęp do człowieka.




"Wystrzegajcie się praktyk medytacyjnych, które mają zapewnić uniwersalną energię życia (np. reiki), jakichkolwiek kursów, obiecujących pokój na podobieństwo Chrystusowego (np. enneagramy), alternatywnej terapii, które korzeniami tkwią we wschodniej religii (np. akupunktura)"- pisze egzorcysta archidiecezji Westminster.




Ks. Davies uważa, że praktyki okultystyczne, takie jak magia, wróżbiarstwo lub uczestnictwo w seansach spirytystycznych, są jawnym zaproszeniem szatana, który chętnie to wykorzystuje. "Nawet rozwiązłość heteroseksualna jest perwersją, a stosunek płciowy, który przynależy do sanktuarium życia małżeńskiego, może stać się ścieżką prowadzącą nie tylko do choroby, ale także do złych duchów" - pisze członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów.




Ks. Davies zanim został kapłanem pracował jako lekarz w szpitalach misyjnych w Afryce.

rk/ Londyn

--

Katolicka Agencja Informacyjna

ISSN 1426-1413; Data wydania: 27 maja 2008

Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski
MamaJasia
Domownik
 
Posty: 300
Dołączył(a): 21 lutego 2008, o 23:19

Postprzez strzyga » 31 maja 2008, o 15:34

znalazłam na kompie o homeopatii:
Słodkie granulki są dobre na wszystko
Słodkie granulki, które sprzedawane są w aptekach pod nazwą " leki homeopatyczne " składają się z cukru i wody. Nie ma w nich nic, co by mogło nas uleczyć. Czy naprawdę tak jest? Jednego można być pewnym, są ludzie, którzy twierdzą, że te leki im pomogły. Ale czy jest to dowód na to, że pomógł jakiś składnik słodkiej granulki?

Zazwyczaj mówi się o homeopatii jako o "Medycynie naturalnej", lub "Medycynie tradycyjnej".

Warto zastanowić się nad określeniem "Medycyna naturalna". Pojęcie to opiera się na przekonaniu, powstałym jeszcze w czasach J.J. Rousseau, że natura jest dobra, natomiast ludzie są źli. Jak historia o potworze z Loch Ness wraca opowieść o dobrym dzikusie żyjącym w zgodzie z naturą. Zapomina się o zlikwidowaniu na świecie ospy, o opanowaniu chorób zakaźnych, o postępie w leczeniu nowotworów, o dzieciach, które nie mając odporności przeciwko chorobom, musiały żyć w wielkich, plastikowycjh kulach, zaś dzięki terapiom genowym mogą się z nich wydostać. Zapomina się, że ludy, które nie mogą korzystać z postępu medycyny żyją w skandalicznych warunkach mając o połowę mniejszą szansę na przeżycie niż my.

"Medycyna naturalna" opiera się na powszechnym przekonaniu, że to, co nie wychodzi z laboratorium jest dobre, zaś to co z niego wychodzi, jest złe. Abstrahując od faktu, że reklamowane jako "naturalne", niektóre specyfiki są wynikiem intensywnej obróbki laboratoryjnej, warto stwierdzić, że nie zawsze są one "dobre".

Jednym z irracjonalnych prądów w leczeniu jest aromatoterapia. Jest to bardzo modna ostatnio dziedzina, która próbuje leczyć zapachami. Używa się, między innymi, olejku z rozmarynu prowansalskiego, który ma łagodzący wpływ na problemy sercowe, ale zawiera również bardzo toksyczny dla wątroby alkaloid. Podobnie olejek z szałwii mający niewątpliwe właściwości używane przy zwalczaniu bezsenności, stymuluje wydzielanie estrogenów, które na dłuższą metę mogą powodować pojawienie się nowotworów hormono-zależnych.

Przeciwstawianie "medycyny naturalnej" medycynie nowoczesnej jest złym postawieniem problemu. Bardzo wiele nowoczesnych leków opiera się na składnikach pochodzących z natury. Przykładem niech będzie aspiryna, czy składniki leków przeciwrakowych.

Czy homeopatia jest medycyną tradycyjną? Odpowiedź jest prosta: homeopatia pojawiła się stosunkowo niedawno (pod koniec XVIII w) i jest wynikiem "iluminacji" jednego człowieka, co bardziej zbliża ją do sekciarstwa niż do wiekowych tradycji.

Nazwa homeopatia pochodzi z połączenia greckich słów 'homois' (podobny) i 'pathos' (ból, choroba).

Homeopatia opiera się na czterech zasadach. Są nimi podobieństwo, rozpuszczanie, dynamizacja, personalizacja. Jej pojawienie jest owocem wyobraźni Friedricha Hahnemanna, który urodził się w Saksonii w 1755 roku. Studiował medycynę, ale zaprzestał praktykowania w 1789 roku rozczarowany osiąganymi rezultatami. Ówczesna medycyna posiadała niewiele środków terapeutycznych, głównie lewatywy i spuszczanie krwi, a Hahnemann, i to mu się liczy na plus, naprawdę chciał leczyć chorych.

Dowiedziawszy się, że wyciąg z kory pewnego drzewa, chinina, poprawia stan zdrowia chorych na malarię Hahnemann sprawdził na sobie samym działanie leku. Odczuł wówczas objawy, które określił jako te same, które mają chorzy. Nastąpiło olśnienie. Hahnemann wyciągnął wnioski i przedstawił podstawową regułę homeopatii: Similia Similibus Curantur., podobne leczy się podobnym. Oznacza to, że produkt, który może spowodować u kogoś symptomy choroby, może z tej choroby wyleczyć.

Oznacza to, że Coffea powinna być najskuteczniejszym lekiem na bezsenność, bo opierając się na metodzie podobieństwa stwierdzamy, że kawa zwalcza senność u ludzi zdrowych.

Po serii eksperymentów z wieloma środkami i truciznami, które przeprowadził na sobie i na swoich uczniach, Hahnemann opublikował w 1819 roku "Organon sztuki leczenia", który stał się Biblią homeopatów.

Można przyjąć, że Hahnemann miał mnóstwo dobrej woli, wiedząc jak niewielka była wówczas wiedza naukowa. Lecz dziś postęp wiedzy na temat przyczyn chorób. jest taki, że nie ma w nim miejsca na zasady leczenia podobieństwami. Chorobę leczy się oddziaływując na jej przyczynę, a nie na objawy. Żaden naprawdę działający lek nigdy nie potwierdził zasady podobieństwa. Czyż antybiotyk powoduje u człowieka objawy choroby, którą ma leczyć?

Aby uniknąć szkodliwego działania używanych składników, Hahnemann dokonał rozpuszczenia. Stało się to regułą, której przyczyną jest oczywista konieczność. Zostanie ona uzasadniona post factum.

Homeopata rozpoczyna działania uzyskując podstawowy produkt poprzez namoczenie w wodzie na przykład ziaren kawy. Następnie jedną kroplę zawiesiny miesza z 99 kroplami rozpuszczalnika (wody lub rzadziej alkoholu). Uzyskuje się w ten sposób. rozcieńczenie określane jako 1CH. Następnie jedna kropla produktu mieszana jest z 99 kroplami rozpuszczalnika aby otrzymać 2CH. I tak dalej aż do 30CH, co jest obecnie granicą rozpuszczania preparatów homeopatycznych. W przypadku 30CH rozcieńczenie jest rzędu 10-60. Dla tych, którzy są nieco na bakier z matematyką, nie oznacza to nic. Dla zobrazowania można powiedzieć, że odpowiada to rozpuszczeniu jednej łyżeczki czegoś w objętości odpowiadającej mniej więcej basenowi o długości brzegu milion razy większej niż odległość Ziemi od Słońca.

Obliczając inaczej, w oparciu o zasady chemii organicznej, liczby Avogadro, można stwierdzić, że nawet przy założeniu, że substancja początkowa składa się wyłącznie z elementów aktywnych (co jest dalekie od rzeczywistości, bo składa się już ona głównie z rozpuszczalnika), to przy rozcieńczeniach powyżej 12CH w substancji NIE MA ANI JEDNEJ AKTYWNEJ MOLEKUłY. Twierdzenia, że nasza znajomość materii nie jest doskonała jest zwykłą demagogią bądź niekompetencją. Fizycy od dawna przekroczyli barierę molekuły i atomu, by badać cząstki elementarne. W dziedzinie biochemii, bo o tym jest mowa w homeopatii, nie potrzeba schodzić do poziomu cząstek elementarnych.

Za przykład niech nam posłuży słynny lek Occillococinum sprzedawany w aptekach w celu leczenia pierwszych objawów grypy i kataru. Rozpuszczany jest do poziomu 200 CH(!). Jego "elementem aktywnym" jest mieszanka serca i wątroby kaczki. Szansa trafienia na 1 molekułę "elementu aktywnego" wynosi 1/10-400. Odpowiada to szansie trafienia na JEDNĄ cząstkę wśród 10 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 innych cząstek.

Ta monstrualna liczba, jeden i czterysta zer to mniej więcej cztery razy więcej niż całkowita liczba cząstek we Wszechświecie. W wydaniu z 17 lutego 1997 "U.S. News & World Report" napisał, że jedna zabita kaczka wystarcza na wyprodukowanie specyfiku Occillococcinum w takich ilościach, że zostanie sprzedany za 20 milionów USD. Opłacalny interes.

Trudno mieć do Hahnemanna pretensje o niewiedzę na temat barier teoretycznych nieznanych w czasach, gdy żył. Zauważył on jednak niejasności wynikające z wielokrotnego rozcieńczania i stwierdził, że przy każdej operacji rozpuszczania produkt należy wstrząsać. Wstrząsać raz przy pierwszym rozcieńczeniu, dwa razy przy drugim i tak dalej, i tak dalej.

Wstrząsania kompensują brak składnika aktywnego w substancji. Dzięki nim w rozpuszczalniku pozostaje jej ślad. Możemy sobie darować wyjaśnianie absurdalności takiego podejścia, warto jednak zauważyć, że większość homeopatów twierdzi, że im bardziej produkt jest rozpuszczony, tym jest skuteczniejszy.

Kolejną zasadą homeopatii jest założenie, że przebieg choroby uzależniony jest od predyspozycji chorego. Nic dodać, nic ująć, jest to oczywiste dla każdego terapeuty. Odkrycia w dziedzinie genetyki jasno to potwierdzają. Tak jest, ludzie nie rodzą się równi wobec chorób. Tyle, że cechy charakteru badanej osoby często mają niewiele wspólnego z przyczynami i diagnozą choroby. Dają natomiast choremu fałszywe poczucie personalizacji jego przypadku.

Lecz przecież ci, którzy w to wierzą i tak powiedzą: gadać można dużo, bo najważniejsze, że to działa...

Co najśmieszniejsze skuteczność homeopatii uznana jest za stosunkowo ograniczoną nawet przez samych homeopatów. Otóż według nich samych, homeopatia jest metodą terapeutyczną, która leczy wszelkie schorzenia, pod warunkiem, że nie są to uszkodzenia fizjologiczne, choroby psychiczne i inne poważne patologie. Czyli jest to leczenie zdrowych, którzy myślą, że są chorzy. Oczywiście w takim przypadku to działa... Czemu działa? Działa dzięki efektowi placebo. Są oczywiście tacy homeopaci, którzy twierdzą, że ich metody leczą wszystko. Wszystko, to znaczy wszystko. U niemowląt: kolki, wyrzynanie zębów, łagodne infekcje i przeziębienia, u dorosłych nowotwory, zapalenia stawów, a w jednym z hospicjów londyńskich nawet AIDS. Leczy się również emocje przedegzaminacyjne i obawę przed lotem samolotem.

Wielu homeopatów twierdzi, że ludzi można podzielić na pdstawie kryteriów, które można by połączyć z rodzajami terapii homeopatycznych. Terapie te mają być skuteczne w bardzo wielu problemach zdrowotnych. Powinny więc być przepisywane odpowiednio do "podstawowego typu" pacjenta, trochę na zasadzie astrologicznych typów charakteru. Typ "Ignatia" na przykład, to osoba nerwowa, płaczliwa, nie tolerująca dymu papierosowego. Typ "Pulsatilla" to młoda kobieta, blondynka lub szatynka, o niebieskich oczach, delikatnych rysach, miła, płochliwa, romantyczna i czuła. Typ "Nux Vomica" ma być agresywny, ambitny i bardzo aktywny. Typ "Siarka" to człowiek niezależny itp, itd. "Typy" te odpowiadają nazwom specyfików homeopatycznych.

Kiedyś wszystko było proste. Z jednej strony było ciało, domena lekarza. Z drugiej strony dusza, domena psychiatry bądź księdza. Wynalazek chloroplazminy, pierwszego specyfiku psychotropowego zupełnie zmienił ten układ. Dusza jest również siedliskiem reakcji biochemicznych, a działanie różnorodnych neuroprzekaźników i neurohormonów (acetylocholiny, noradrenaliny, dopaminy, serotoniny itp.) determinuje nasz stan psychiczny. A okazuje się, że stan ducha wpływa na stan ciała. Stres może spowodować wrzód na żołądku i kamienie żółciowe. Ale działa to i w drugą stronę, duch może również leczyć. To jest właśnie efekt placebo. Według badań klinicznych potrafi on wyleczyć od 20 do 70% patologii.

W związku z tym po to aby lekarstwo mogło być uznane za skuteczne, musi przejść przez skomplikowaną procedurę testów. Pozwoli ona wykluczyć wpływ efektu placebo na wyleczenie. W trakcie testu pacjentów dzieli się na dwie grupy. Jedna dostaje badane lekarstwo, druga dostaje placebo. W obu przypadkach specyfik wygląda tak samo. Dodatkowo osoby, które mają kontakt z pacjentami nie wiedzą, co pacjent przyjmuje: placebo czy lek. To wiedzą jedynie członkowie ekipy badawczej nie mający kontaktu z pacjentami. Tę metodę eksperymentalną nazywa się podwójną ślepą próbą.

Literatura homeopatyczna, finansowana przez francuskie laboratoria Boiron i Dolissos pełna jest relacji z prób skuteczności. Żaden, podkreślmy to słowo, ŻADEN niezależny badacz nigdy nie powtórzył publikowanych badań. A przecież skuteczność metod naukowych musi być potwierdzona przez niezależnych badaczy po to, by mogły być uznane.

Gdy badacz realizuje coś, co uważa za postęp, proponuje uznanemu, międzynarodowemu wydawnictwu fachowemu opublikowanie wyników swych badań w formie artykułu naukowego. Publikacje takie mają skądinąd bezpośredni wpływ na przebieg kariery każdego naukowca. Niezależna grupa recenzentów, składająca się z poważnych naukowców czyta artykuł, przeprowadza ewentualnie kontrolę i decyduje, czy artykuł ma być opublikowany. Następnie, i to jest najważniejsze, laboratoria pracują nad tematem przeprowadzając oczywiście te same eksperymenty, by potwierdzić, bądź podważyć ich wyniki. Jeśli wyniki są obalone, kariera autora jest zakończona. W przeciwnym przypadku wszyscy zaczynają wykorzystywać jego badania w swoich programach naukowych. Postęp naukowy porusza się drogą wspólnych badań i wspólnej kontroli wyników. Jest to jedyna metoda obrony przed szarlatanami.

Pierwsza próba terapeutyczna homeopatii, oparta na, jak się wydaje, poprawnej metodzie badawczej, została przeprowadzona w czasach III Rzeszy. Rudof Hess powierzył doktorowi Fritzowi Donnerowi, homeopacie, zadanie kontroli programu badań, który, musimy być szczerzy, miał być obiektywny. Próby prowadzone na wielką skalę zostały przerwane w 1939 roku. Dr Donner zebrał i podsumował ich wyniki po wojnie. Napisał: "... nie udało się uzyskać w eksperymentach jakiegokolwiek sukcesu, który można by przypisać metodzie homeopatycznej, pomimo mimo przeznaczonych środków". Oczywiście żadne wydawnictwo homeopatyczne nie opublikowało tekstu dr Donnera.

Wiele jeszcze było prowadzonych badań i eksperymentów. Jednakże żadne z nich, jeśli tylko były przeprowadzone w satysfakcjonujących warunkach, nie dały spodziewanych wyników.

Między 1985 i 1987 we Francji przeprowadzony został eksperyment, którego inicjatorem była pani Georgina Dufoix, ówczesny minister zdrowia. 13 grudnia 1985 podczas konferencji prasowej pani minister zapowiedziała podjęcie działań, które powszechnie zostały uznane w kołach naukowych za skandal.

Po pierwsze został stworzony program naukowego zbadania skuteczności dwóch specyfików homeopatycznych.

Po drugie powołana miała zostać komisja której zadaniem będzie stworzenie programu nauki homeopatii i akupunktury.

Po trzecie miała zostać powołana fundacja terapii alternatywnych, która dysponująca własną kliniką.

Środowiska naukowe przyklasnęły pierwszej propozycji. Jednakże zaskakujące było to, jak można uczyć i praktykować za pomocą metod, które dopiero mają być zbadane...

Pomimo protestów pani minister przygotowała odpowiednie dekrety i zorganizowała komisję mającą przeprowadzić testy. Weszło do niej pięciu naukowców jawnie związanych z laboratoriami homeopatycznymi oraz jeden statystyk. Niezależni naukowcy, którzy zgłosili swoje kandydatury, nie zostali przyjęci.

Następca pani Dufoix, który zajął jej miejsce po wyborach w 1986 roku, wycofał dekrety dotyczące punktu drugiego i trzeciego, pozwolił jednak na realizację eksperymentów nad lekami homeopatycznymi.

Wyniki zostały opublikowane w 1988 roku w czasopiśmie The Lancet. Badanie polegało na sprawdzeniu efektów specyfików Opium i Raphanus na poprawę procesu trawienia u pacjentów, którzy przeszli operację jamy brzusznej. Sześciuset pacjentów w 12 szpitalach zostało podzielonych na 4 grupy. Grupa pierwsza dostawała opium i raphanus, druga opium i placebo, trzecia placebo i placebo zaś czwarta nic (była to grupa testowa).

Wyniki nie wykazały żadnej wyraźnej różnicy między czterema grupami. To znaczy, tak naprawdę wyniki wykazały, że dwie grupy, które dostawały lekarstwa homeopatyczne wypadły nieco gorzej, ale różnice nie wykraczały poza margines dopuszczalny przez statystykę. Członkowie grupy badawczej podpisali protokoły testów, dodając zastrzeżenie, że wyniki te nie mogą być bazą do osądzania o ogólnej skuteczności homeopatii.

Skoro efekty testów terapeutycznych były niepomyślne, homeopaci postanowili zaatakować na bazie teorii.

Wielokrotnie przeprowadzano próby naukowego wykazania skuteczności substancji wysoce rozcieńczonych. Szczególnym przypadkiem były działania dr Jacques'a Benveniste z francuskiego centrum badań naukowych.

30 czerwca 1988 znany angielski tygodnik Nature opublikował komunikat dr Benveniste i jego współpracowników. Rada naukowa Nature, która dostała artykuł już dwa lata wcześniej wyraziła jak najdalej idące zastrzeżenia co do jego wartości. Wydała jednak zgodę na publikację pod warunkiem, że opublikowane dane zostaną zweryfikowane. Wysłano komisję, która miała obserwować eksperymenty. 4 lipca przybyła ona do laboratorium dr Benveniste. Składała się z dwóch naukowców oraz iluzjonisty, Jamesa Randi. Obecność iluzjonisty spowodowana była podejrzeniem, że w laboratorium doszło do oszustwa.

Bazą eksperymentów dr Benveniste było twierdzenie, że wysoce rozcieńczone immunoglobuliny kozy oddziaływały na bazofile ludzkie. Miało to wykazać, że wysokie rozcieńczenie nie tylko nie osłabia działania immunoglobulin, lecz przeciwnie, wzmacnia je. A skoro nikt nie przeczy, że w tak wielkich rozcieńczeniach nie może być już ani odrobiny elementu aktywnego, oznacza to, że "woda zapamiętuje".

Prowadzone przez pięć dni, pod uważnym okiem ekspertów, eksperymenty zakończyły się całkowitym fiaskiem. 28 lipca Nature opublikowała raport pod tytułem "Eksperymenty na wysokich rozcieńczeniach są iluzoryczne". Później pojawiły się nawet oskarżenia o oszustwo. (Nature z 27 października 1988, str. 763)

Próby jednak były powtarzane, i nadal będą tak długo, jak długo będzie w tym wszystkim chodziło o ogromne pieniądze.

Jest w tym wszystkim jednak pewien problem. Niektórzy mogą powiedzieć, że skoro homeopatia jest bezskuteczna, to czemu tylu prawdziwych lekarzy ją praktykuje.

Wyjaśnienie tego zjawiska należy zacząć od stwierdzenia, że akademie medyczne nie uczą i nie wydają w dziedzinie homeopatii żadnych dyplomów. Homeopatii uczy się jedynie w prywatnych szkołach, finansowanych przez laboratoria homeopatyczne. Odbywa się to często w lokalach wynajmowanych od różnych szkół medycznych, co powoduje mnóstwo nieporozumień.

Natomiast jeśli chodzi o farmaceutów, to skoro sprzedają oni specyfiki homeopatyczne, trzeba dostarczyć im pewnej ilości "informacji". Homeopaci i ich poplecznicy korzystają z tego i pod pozorem merytorycznych wykładów dla niedoświadczonych studentów propagują wiarę w irracjonalne metody leczenia..

Jak jednak wytłumaczyć zainteresowanie homeopatią wśród lekarzy, którzy są przecież ludźmi nauki? Chyba jedynym wytłumaczeniem może być ekonomiczna strona ich zawodu. Każdy wie, że lekarze zarabiają mało, zbyt mało w stosunku do pracy, jaką wykonują. Homeopatia, a właściwie zainteresowanie, jakie wzbudza wśród coraz szerszych kręgów społeczeństwa dają szansę na dodatkowe zarobki. Wpisanie na tabliczce na drzwiach słów "Homeopatia, Naturoterapia, Aromatoterapia" i tym podobnych zapewnia znaczne zwiększenie dochodów. Nie należy jednak zakładać, że lekarz, określający się jako specjalista homeopata jest szarlatanem. Lekarz potrafi odróżnić pacjenta, który jest poważnie chory od pacjenta z katarem czy niegroźnym kaszlem. Pierwszy i tak będzie leczony metodą klasyczna, do której homeopata doda "zdynamizowane przez wstrząsanie" granulki. Gdy wyzdrowieje będzie oczywiście twierdził, że stało się tak dzięki homeopatii.

Dodajmy, że każdy lekarz ma prawo dopisać na drzwiach od gabinetu "Homeopata".

Co do farmaceutów problem jest podobny. We wszystkich witrynach aptek znajdujemy reklamy specyfików w granulkach, co zdecydowanie wpływa na zwiększenie obrotów. Obrotów, bo klienci leczą się sami bez żadnego ryzyka dla zdrowia. A reklama nie ogranicza się do witryn - robiona jest regularnie przez media, które najczęściej ze względu na niewiedzę promują irracjonalizm medyczny, nie zdając sobie sprawy jak wiele złego mogą w ten sposób zrobić.

Pisma kobiece na całym świecie są jednymi z głównych propagatorów irracjonalizmu. Trudno z tym walczyć, cuda zwiększają sprzedaż. Często są one dofinansowywane przez lobby homeopatyczne, które nie szczędzi wysiłków, aby zainteresować jak najszersze rzesze czytelniczek. Przecież to one, w przeważającej większości decydują o metodach leczenia w rodzinie.

Warto jednak zastanowić się nad rolą poważnych gazet, rozgłośni radiowych i telewizyjnych, które rzucają się jak sępy na wszelkie "cuda" medyczne nie zastanawiając się nad zastrzeżeniami świata nauki. Jeśli zaś po jakimś czasie prawda wychodzi na jaw, nikt już o tym nie mówi ani nie pisze. Można zrozumieć, że tajemnice i cuda bezpośrednio wpływają na liczbę sprzedanych egzemplarzy i na liczbę słuchaczy i widzów, ale można by się spodziewać więcej rozwagi ze strony poważnych środków masowego przekazu, szczególnie jeśli oszuści są demaskowani.

Powiedzmy sobie jasno: homeopaci, w przytłaczającej większości są ludźmi i lekarzami odpowiedzialnymi. Pacjentów, którzy pojawiają się u nich z poważnymi schorzeniami, kierują do specjalistów (co z pewnością wpływa na stosunkowo łagodny stosunek lekarzy specjalistów do homeopatii). Jednakże ich działania mogą opóźnić leczenie poważnych schorzeń. Wielu lekarzy zna przypadki pacjentów, którzy zbyt późno zabrali się za leczenie właśnie ze względu na stosowanie homeopatii i innych metod "naturalnych". Jest to szczególnie widoczne w przypadku specjalistów w najtrudniejszych dziedzinach, jak onkologia i hematologia oraz choroby oparte na zjawisku autoagresji.

Ponadto sam fakt istnienia "poważnych" homeopatów jest kaucją dla wszelkiej maści szarlatanów, od których roi się wszędzie.

Homeopatia rozwijała się szczególnie w XIX wieku, gdy nie było wielu skutecznych terapii. Dziś w Europie jej bastionem jest Francja, gdzie znajdują się największe laboratoria. Ich obroty liczone są w miliardach franków francuskich. Na pierwszym miejscu stoi Laboratorium Boiron, utworzone w 1932 roku przez Christiana Boiron. Szczodrze finansuje ono próby teoretycznego i eksperymentalnego udowodnienia skuteczności homeopatii. Zalewa media reklamami, finansuje popularną prasę paramedyczną. Laboratorium posunęło się nawet do oskarżenia francuskiego wydawnictwa popularno-naukowego Science et Vie o oszczerstwo za artykuł, który oceniło jako zbyt krytyczny. Sąd oddalił pozew, ale trzeba zaznaczyć, że była to chyba pierwsza w historii próba rozwiązania sporu naukowego przed sądem. Jednym z bardziej spektakularnych dokonań laboratorium było opublikowanie w 1994 roku w The Lancet artykułu Dr Davida Reilly pod tytułem "Czy można powtórzyć dowody na skuteczność homeopatii?". Zakończeniem artykułu było następujące zdane: "wyniki badań udowadniają, że homeopatia działa, choć w sposób jeszcze nie wyjaśniony". Dokładne zbadanie warunków eksperymentu, które zostało przeprowadzone przez Science et Vie pokazuje, że artykuł w Lancecie, opisujący działanie homeopatii na astmę oskrzelową, jest bezwartościowy. Oto dlaczego:

Po pierwsze badania przeprowadzone zostały na dwóch grupach 28 i 13 pacjentów, podczas gdy tablice statystyczne wykazują, że po to, by takie badanie mogło być miarodajne, potrzeba ponad 120 osób.

Wybrano chorych o bardzo niewielkiej astmie.

Astma jest chorobą niejednorodną etiologicznie, to znaczy nie jest to zawsze jedna i ta sama choroba u każdego pacjenta.

Autorzy badań nie podkreślili ogromnego wpływu stanu psychicznego na reaktywność oskrzeli. Astmatykowi wystarczy czasami niewielki stres, by dostał ataku, przekonanie zaś o leczeniu nowym specyfikiem może bardzo dodatnio wpłynąć na jego stan.

Statystyczna poprawa grupy opierała się na wynikach zaobserwowanych na jednym pacjencie.

Wszyscy pacjenci kontynuowali normalne leczenie.

Warto natomiast zbadać, kim jest dr Reilly i czemu Lancet opublikował tak wątpliwej jakości artykuł?

Okazuje się, że jest to homeopata, badania zaś zostały sfinansowane przez Fundację na Rzecz Badań Homeopatycznych (we współpracy z laboratorium Boiron) i King's Fund (fundację rodziny królewskiej, otwarcie popierającą homeopatię). Wyjaśnia to przy okazji dlaczego The Lancet opublikował artykuł bez przedstawienia go komitetowi recenzentów - chodziło po prostu o nie narażenie się rodzinie królewskiej.

Laboratorium Boiron niezmordowanie walczy o udowodnienie nieudowadnialnego posuwając się do przedstawiania sfałszowanych dowodów.

Jeśli ktoś ma ochotę udać się do szamana, bioenergoterapeuty, homeopaty, maga filipińskiego, czy innego cudotwórcy, jest to jego sprawa. Ważne jest jednak, by wiedział, co robi. Kościół przestał ostatnio wypowiadać się na temat cudownych uzdrowień i być może nowoczesny szamanizm zastępuje w naszych umysłach brak cudów i magii.

Homeopatia nie chce być traktowana jako magia. Stroi się w pióra szacowności, twierdzi, że jest medycyną. Jednakże jeśli przyjrzeć się jej bliżej, homeopatia ma w sobie cechy sekt. Jest guru - Hahnemann, kapłani - homeopaci, wierni, i oczywiście pieniądze.

Jeśli ktoś uzna, że jest to przesada, przypomnijmy, że to właśnie homeopata, Luc Jouret, był twórcą i guru Świątyni Słonecznej, której końcem były zbiorowe samobójstwa członków w Szwajcarii, Kanadzie i Francji.

Wychodząc z założenia, że lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, zastanówmy się, zanim kupimy słodkie granulki. Ale jeśli komuś one odpowiadają, niech się nimi objada i niech mu pójdą na zdrowie. Pamiętajmy jedynie o tym, że można utyć, bo to jest cukier. I tylko cukier.
strzyga
Domownik
 
Posty: 635
Dołączył(a): 28 grudnia 2004, o 20:02
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez agathap » 10 czerwca 2008, o 22:07

Dzięki za te wszystkie informacje! Szczerze mówiąc jakoś od dłuższego czasu borykałam się z tym tematem: podać, czy nie podać homeopatię? Bo z jednej strony wiedziałam, jakie jest stanowisko Kościoła, a z drugiej strony, przy każdej prawie wizycie u różnych lekarzy homeopatia była zapisywana....jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby napisać na forum, a tu po dłuższym czasie nie wchodzenia na stronkę miła niespodzianka :D
bardzo w związku z tym cieszę się, że jednak nie podałam, a walczyłam z sobą przez ponad dwa miesiące, gdy Jacek miał problemy z zatokami po nie przeleczonym katarze - wiek rok i 3 miesiące, więc chyba nie muszę dodawać ile nocy nieprzespanych ze względu na trudność oddychania noskiem, a wszystkie inne metody zawodziły...po antybiotyku minęło na 2 tyg i od nowa...
ale okazało się, że bioaron c , konsekwentne oczyszczanie noska, plus inhalacje, no i oczywiście modlitwa (Boże, jeśli nie chcesz żebym dawała homeopatię, to proszę, pomóż :-) )dały efekt i po 2 miesiącach wróciło wszystko do normy :D i na razie od kilku misięcy jest ok. a moja wiara wzrosła... :D
jeszcze raz w takim razie dzięki, bo z tego co wyczytałam, jestem teraz dużo bardziej pewna swojej decyzji
agathap
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 4 czerwca 2007, o 21:15
Lokalizacja: Garwolin

Postprzez angel » 20 sierpnia 2008, o 13:22

Tatuś, jak sie tylko dowiedziałam z pewnej cedzionej przeze mnie gazety katolickiej o tym ,że homeopatia jest zła, poszłam do spowiedzi, żeby przy okazji się zapytać. W sumie to wzięłam wtedy oscilo... No i ten spowiednik powiedział coś w stylu,że to placebo, sam kiedyś brał i nic nie pomogło.Już do końca nie pamiętam, ale jakoś tak.
Jednak coś mnie gryzło i zapytałam sie za jakiś czas znajomego kapłana.
Ten zaś powiedział konkretnie, że to jest złe.Pewien egzorcysta powiedział mu, że podczas egzorcyzmów okazywało sie,że homeopatia ma wpływ na duszę negatywny. noi to mnie przekonało.
Co do tego pierwszego kapłana, po prostu był niedoinformowany i gorąco wierzę,że teraz już jest, tym bardziej że coraz częściej o tym sie mówi. :lol:
angel
Przygodny gość
 
Posty: 35
Dołączył(a): 6 stycznia 2008, o 10:58

Postprzez lajla » 5 grudnia 2008, o 18:53

Nasza lekarka pediatra jest miłośniczką homeopatii, wprawdzie nam już jej nie proponuje, bo ją poinformowaliśmy jakie jest nasze zdanie na ten temat, ale chciałąm tylko powiedzieć, że wiele osób stosuje leki homeopatyczne, nie wiedziąc, że to homeopatia. Poza tym sami kapłani chyba mają z tym problem, nie wszyscy są doinformowani, np. w przychodni u Bonifratrów, gdzie wiszą krzyże w gabinetach, niektórzy lekarze przepisują pacjentom leki homeopatyczne, przynajmniej jeszcze trzy lata temu, jak tam się leczyłam tak było, dopóki mnie mój znajomy kapłan nie oświecił.
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kamienna » 13 lutego 2009, o 15:49

Z Wiki:
Stosunek Kościoła Katolickiego do homeopatii [edytuj]
Watykan nie zajął oficjalnego i jednoznacznego stanowiska w sprawie leczenia homeopatycznego[58]. Wśród przedstawicieli Kościoła Katolickiego można spotkać zwolenników oraz przeciwników homeopatii.

Jednym z obrońców homeopatii jest Stefan Norkowski, dominikanin, lekarz medycyny i bioetyk. Stara się wyjaśnić kontrowersje wokół tej metody leczenia alternatywnego, odwołując się do filozofii Arystotelesa i świętego Tomasza z Akwinu, dla których człowiek stanowi byt duchowo-materialny, a więc składa się z duszy i ciała, w związku z czym choroby ciała mogą mieć głęboki związek ze stanami psychiki czyli ducha. Podkreśla, że homeopatia jako metoda leczenia holistycznego nie mieści się w paradygmacie kartezjańskim, opartym na dorobku filozoficznym Platona, który traktuje ciało jak maszynę i twierdzi, że tajniki ciała może wyjaśnić chemia i fizyka, natomiast dusza istnieje jedynie w sferze religii i nie ma praktycznie związku miedzy duszą a ciałem[59].

Stanowisko krytyczne w stosunku do homeopatii reprezentują księża egzorcyści i zajmujący się tematyką okultyzmu np. Joseph Marie Verlinde i Aleksander Posacki, którzy przestrzegają przed homeopatią jako zagrożeniem duchowym. Odrzucenie homeopatii przez naukę i część duchownych Kościoła katolickiego wynika m.in. z faktu, iż naczelne zasady homeopatii (podobnym leczyć podobne i przygotowanie leków w procesie rozcieńczania i dynamizacji) oraz pojęcie "siły życiowej" są według nich odwołaniem do światopoglądu magicznego, który stoi w rażącej sprzeczności zarówno z chrześcijańskim, jak i naukowym obrazem świata i człowieka opartym na paradygmacie materialistycznym[60].
kamienna
Domownik
 
Posty: 951
Dołączył(a): 26 czerwca 2006, o 18:14

Poprzednia strona

Powrót do Szlachetne zdrowie...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron