Teraz jest 24 września 2020, o 09:20 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Zmiany o charakterze cystyczno-litym w piersi

Forum pomocy - ginekologiczne problemy zdrowotne.

Moderatorzy: admin, NB, agulla

Zmiany o charakterze cystyczno-litym w piersi

Postprzez Mysza » 1 października 2007, o 23:14

Tak, jak w temacie, podczas USG okazało się, że taka właśnie zmiana, którą wykryto ponad rok temu i pozostawiono do czasu zakończenia karmienia, jest nadal, nieco pomniejszona (z 25x15mm rok temu na 19,4x8,5mm teraz).

Onkolog przedstawił dwie możliwości - BAC + USG, powtarzane co rok lub wycięcie. Według jego oględzin jest to prawdopodobnie jakaś stara torbiel.

Czy któraś z Was ma jakieś doświadczenia z torbielami w piersiach? Co się z tym robi? Jakie badania powinnam wykonać? Do jakiego lekarza się z tym udać? Czy to po prostu wyciąć i zakończyć temat? (choć może nie do końca, bo jeśli to taka "uroda organizmu", to mogą pojawić się nowe?)

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi.
Mysza
Domownik
 
Posty: 643
Dołączył(a): 9 stycznia 2005, o 12:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez agathap » 13 października 2007, o 15:04

Mysza! Nie lekceważ, właśnie byłam w szpitalu i rozmawiałam z kobietami, które miały podobne problemy. Wystarczy, że wspomnę jedną. Znalazła zmianę w piersi, zrobiła nawet biopsję i okazało się, że to jakiś niegroźny włókniak (czy coś takiego), więc pomyślała-po co sobie tym zawracać głowę, przecież dużo osób to ma...po 8 miesiącach udała się znowu na badania i od razu wzięli ją na stół operacyjny. Na tym włókniaku narosły 3 guzki innego rodzaju, złośliwe, wycięta pierś i węzły...onkolog wspomniała też, że zwykłą biopsja często nie daje pełnego obrazu, bo mogą być różne rodzaje komórek w ramach jednej zmiany...więc grunt to dobry lekarz.
Mam nadzieję, ze nastraszyłam Cię na tyle, że szybko coś z tym zrobisz....no i oczywiście mam nadzieję, że to nic groźnego, bo nie musi być przecież tak jak wspomniałam wyżej!!!!W każdym razie nie daj sobie wmówić u lekarzy, że to może zaczekać!
agathap
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 4 czerwca 2007, o 21:15
Lokalizacja: Garwolin

Postprzez Betsabe » 13 października 2007, o 17:52

hmm, a myslisz, ze gdyby ta kobieta wyciela ten włókniak (mimo, biopsja wykazala, ze to nic groznego) nie pojawilyby sie kolejne guzki... :?
Betsabe
Domownik
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 3 lutego 2006, o 11:09

Postprzez agathap » 13 października 2007, o 20:58

hmm, aż tak daleko w rozważaniach nie pójdę, bo aż tak bardzo się nie znam, ale wiem, że niegroźne zmiany, niewycięte mogą zezłośliwieć...no i też wiem, że monitorowanie na bieżąco np. czy rośnie guzek, mogą zadecydować o dalszej terapii i rokowaniu. Moja mama właśnie miała wycinany i dowiedziała się, że na mammografii można już zobaczyć 3mm guzek, a w badaniu ręką dopiero 2 centymetrowy, gdzie najczęściej taki 2 cm rośnie ok. 8 lat!!!!Myślę, że to mówi samo za siebie!!!
Piszę to naprawdę nie po to, żeby straszyć, ale dlatego że jestem w podobnej sytuacji-niedawno dowiedziałam się, że mam guzek i torbiel w kości miednicy. Kiedy mówiłam o tym znajomym, większość z nich mówi: a po co ty się tym zajmujesz, przecież nic nie czujesz, jak coś się będzie działo, to wtedy wytniesz, albo zaczniesz się leczyć...itp. a tak naprawdę ludzie nie wiedzą, że przypadkowo wykryty guz kości to 70% wyleczeń, a kiedy już coś czuć, albo kość zaczyna pękać, to czasem nawet 20%...oczywiście jeśli zmiana okaże się być złośliwa. I dlatego na własną kasę robiłam badania i idę na biopsję (niestety gdybym czekała na NFZ to pewnie bym miała badania wykonane za pół roku).
I dlatego mówię wszystkim, że trzeba się takimi rzeczami zająć szybko i znaleźć dobrego lekarza, nie odwlekać!
Ale się rozpisałam, ale myślę, że to ważne!
agathap
Przygodny gość
 
Posty: 55
Dołączył(a): 4 czerwca 2007, o 21:15
Lokalizacja: Garwolin

Postprzez Gosiaczek » 14 października 2007, o 19:02

Myszo - kazda taka sytuacja musi byc dokladnie zbadana i monitorowana przez kompetentengo lekarza. Mialam ten problem pare lat temu. Po biopsji stwierdzono,ze to wlokniak i ...zdania byly podzielone wsrod lekarzy (a bylam chyba u czterech). Jedni uwazali,ze trzeba monitorowac i spokojnie czekac bo wg nich takie zmiany nie zezlosliwieja (choc moga obok pojawic sie nowe obok jak ktos juz tu napisal) lub zdecydowac sie na operacje. Chyba przez rok albo dwa czekalam i kontrolowalam na USG ale guzek rosl i wiazalo sie to z bolem piersi, reki bo uciskal na nerw. Poza tym stres czy aby napewno jest to nic powaznego. W koncu lekarz w klinice powiedzial "dziewczyno a zdecyduj sie w koncu na usuniecie tego wlokniaka" i rzeczywscie zdecydowalam sie. Zabieg byl przy znieczuleniu miejscowym, zabieg tzw. jednego dnia - szybko wrocilam do wiec do formy i od tego czasu mam spokoj, zniknelo dretwienie reki, pozostala niewielka blizna. Poddaje sie tylko kontroli w klinice bo niestety skolonnosci do tego typu zmian nie znikaja. Jedna rzecz jet w tym wszytskim trudna,ze lekarze czesto w takich sytuacjach (gdy zmiana jest niezlosliwa) pozostawiaja deczyje pacjentowi a wiadomo kiedy sie nie musi to sie nie chce ...Jedno jest pewne - nie wolno tego lekcewazyc
Gosiaczek
Bywalec
 
Posty: 172
Dołączył(a): 20 grudnia 2004, o 13:56

Postprzez Mysza » 14 października 2007, o 21:21

Dzięki, dziewczyny, za odpowiedzi.
U mnie cały czas temat jest na topie. Jutro dzwonię do innego onkologa, do którego w zeszłym tygodniu dostałam namiar (profesor, przyjmuje w poniedziałki), bo ten, u którego byłam, okazało się że biopsji u siebie nie robi. Poza tym niezbyt mi się podoba podejście tego gościa do tematu. Wygląda mi na to, po dwóch rozmowach z nim, że najchętniej wyciąłby mi to u siebie prywatnie, za 1300-1500 zł. Mam nadzieję, że jutro się zdołam umówić.
Gosiaczku, piszesz, że miałaś znieczulenie miejscowe, mogłabys napisać, gdzie miałaś ten guzek (w sensie - jak głęboko, tak na wyczucie). Mi wydaje się, że ten mój jest dosyć płytko pod skórą, kiedy już lekarka, która robiła mi USG, pomogła mi nakierować rękę na to coś i w końcu udało mi się to wymacać (przy własnoręcznym badaniu nie mogłam tego znaleźć, z perspektywy czasu myślę, że po prostu nie wiedziałam, czego szukać - szczególnie, że podczas karmienia często pojawiały się i znikały jakieś zgrubienia). Ciekawi mnie to, bo wspomniany lekarz wyskoczył z taką ceną za prywatny zabieg, bo mówił, że piersi są takie wrażliwe, że nie wystarczy znieczulenie miejscowe i będzie musiał dać dożylne...

Ja niczego nie czuję w piersi. Gdyby nie USG, o niczym bym nie wiedziała... Jestem za wycięciem tego...

Jeszcze takie pytanie - czy data zabiegu zależy od fazy cyklu kobiety?
Mysza
Domownik
 
Posty: 643
Dołączył(a): 9 stycznia 2005, o 12:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Amazonka » 15 października 2007, o 09:54

W najnowszej książce o NPR autorki piszą, że takie operacje warto przeprowadzać w III fazie - kolejna przydatna cecha samoobserwacji dla lekarzy.
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez Gosiaczek » 15 października 2007, o 11:57

Myszo - szczegoly napisze Ci na priv bo beda to raczej rzeczy przydatne tylko Tobie :wink:
Gosiaczek
Bywalec
 
Posty: 172
Dołączył(a): 20 grudnia 2004, o 13:56

Postprzez Mysza » 16 października 2007, o 21:37

Dzięki jeszcze raz, dziewczyny :-)
Mysza
Domownik
 
Posty: 643
Dołączył(a): 9 stycznia 2005, o 12:00
Lokalizacja: Poznań


Powrót do Szlachetne zdrowie...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron