Teraz jest 23 stycznia 2020, o 18:56 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB, agulla

CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez AnnMarie7 » 14 kwietnia 2011, o 12:23

Bardzo proszę o poradę!Bardzo…

Przypuszczam, że wiele małżeństw ma taki problem, może bedą wiedziały jak sobie z tym poradzić?

Jesteśmy małżeństwem od 8 miesięcy. Ja mam 25 mąż 24 lata. Bardzo się kochamy. Przed ślubem żyliśmy w czystości. Jesteśmy katolikami stąd i inne zalecenia kościelne są dla nas bardzo ważne. Nie stosujemy antykoncepcji, staramy się zachować rozsadek w pieszczotach w czasie płodnym( wychodzi różnie ale staramy się). Na razie ( 2-3 ) lata musimy odłożysz z różnych powodów i zdrowotnych i kształceniowo-zarobkowych poczęcie.

Problem wynika tak naprawdę „ z braku możliwości do”. Prowadzę obserwacje roetzerem od ponad 2 lat (termometr Microlife) . Moje cykle trwają w przeciągu ostatnich 15 miesięcy 24-32 dni. Miesiączka trwa około 6 dni. Dość obficie do 4-5 włącznie. W przeszłości miałam poważne zachwiania wagowe.. (anoreksja i bulimia) i stąd w ogóle cudem jest taka regularność. Obecnie waga w normie. Trochę niedomagający progesteron w trakcie obserwacji( 11-max 12 dni wyższych temperatur) . Jak określiła mója pani ginekolog faza wyższych temperaturdzieli siena dwa etapy - jest niższa tydzień ( granice 36,8-36,9 i potem skacze na wyższy poziom( 37,0-37,2). W tym pierwszym tygodniu czasami trudno jest mi wyznaczyć szczyt, często są wyższe temperatury przedszczytowe, śluz płodny pojawia się np. 3 dnia wyższej temperatur lub temperatura rośnie stopniowo a nie skokowo. Sama moje pani gin stwierdził, że może być nam cieżko. Póki co nie biore niczego regulującego cykl. Ale…

W rezultacie nie mamy wielu okazji do bycia razem…Tak naprawdę pozostaje tydzień przed okresem w fazie wyższych temperatur. To czas kiedy chcąc nie chcąc mam mniejszą ochotę..i i zaczyna mnie boleć brzuch ( zwykle na 5 dni prze @) Jeżeli nie ma przeszkód typu zmiany nocne męża, czy moje późne powroty z pracy to mamy około 7 dni…( zwykle nie ufamy 3. wyższej a nawet 4 wyższej temperaturze..bo obserwacje są ”zamazane” ) Zwykle jest 11dni-4/5 = 7 lub 6 dni do wykorzystania. Z fazy I boimy się korzystać ze względu na sporadyczne krótkie cykle 24/25 dni.Ostatnio ja nie widziałam żadnego śluzu a pani ginekolog mówiła ze na szyjce jest już piękny… i to tak…

Bardzo meczy mnie kilka spraw, czasami chce mi się płakać… bo tak jak zawsze broniłam NPR nawet przed ślubem i nawet teraz broniłam NPR to nie myślałam , że wykonanie będzie tak trudne i tak niesatysfakcjonujące…Czekałam też na czas po ślubie , na TE bliskość…słuchałam o tej uświęconej przez Pana Boga bliskości i..?? SŁysze tylko, ze nawet pieszczoty zaawansowane są niedozwolone…tylko czekam…

(pisze czasem w liczbie mnogiej choć maż może reagować nieco inaczej, a czasem się nie przyzna )

- współżyjemy rzadko (3-4 w porywach hardcor 6) i po prostu mam wrażenie , ze nawet nie czekamy już na ten czas jak na poczatku..jakos to czekanie nam zbrzydło?, że już nie oczekujemy po współżyciu nic… i czasami to nawet ja mówię inicjując” jak myślisz czy dziś można…?”A potem troche jak policzek…ja bym jeszcze zaczekał…To mnie po prostu rani..wiem dlaczego tak jest, ale ja osobiście czuje się stale odrzucona. Odrzucona przez współżyciem, odrzucona przed pieszczotą…jak „napalona” Maria Magdalena, którą chyba mimo wszystko taką 100% nie jestem…
-nie da rady wykorzystać tych 7 dni pod rząd…jesteśmy potem zbyt zmęczeni, a rzadko wypada ten niepłodny czas w święta…czasami jak ja wrócę, a maż wychodzi mamy 1,5 h…po całym roboczym moim dniu…kiedy wracam głodna i zimą przemarznięta i ostatnią rzeczą na jaka mam ochotę przy całej mojej determinacji i oczekiwaniu…na zrzucanie odzieży  …
-ból…w ogóle pierwszy raz i drugi i mniej więcej do piątego to był dla mnie przeszywający ból mimo ze mąż jest mistrzem czułości i delikatności, a ja aż tak niewytrzymała na ból nie jestem. Poza tym nie oczekiwałam fajerwerków… Oczywiście pierwsze co poleciałam do pani ginekolog czy ja na pewno jestem normalna…I jestem. Teraz…jest rożnie, znacznie lepiej niż za pierwszym razem, ale tak: współzyjemy dzień I i jest fajnie, za drugim i trzecim jestem po prostu obolała bo „nie jestem przyzwyczajona” mając 3-4 tygodniowe przerwy…Mimo żeli intymnych , mimo przygotowania często nie udaje nam się ani jedno ani drugie skończyć…Czasami mój hart ducha wystarczy, żeby wytrzymać „do końca meża  „ .. ale czasami nie…Nie mówię o jakiejkolwiek przyjemności mojej-no cóż…ale przynajmniej Tygrys szczęśliwy , choć jak mąż widzi ze ja się ”morduję” to pewnie także niezbyt…
Najmniejszym problemem jest tu ból zwiastujący @ i to że czuję się gruba i nieładna…
- zaczynam mieć blokadę przed współżyciem „planowanym co do joty”, zupełnie niespontanicznym, żeby się nie zmarnowało to nawet przy zmęczeniu więc szybko…patrzenia na marne 2-4 X na wykresie…zaczynam mieć dość ciągłego hamowania siebie w czasie płodnym.. i świadomości ze jestem marna żona.
-mąż dużo pracuje, zmieniamy mieszkanie, jest masę spraw…a ja mu jeszcze o seksie marudzę…bez sensu. On rozumie , ze w czasie płodnym jest mi trudno..ale jak to facet przyjął do wiadomości ale co może zrobić…skoro dalsze pieszczoty są niedobre, a ja sama też nie chcę…???
- czuje się głupio bo nie mam wielu osób do pytania…jak żyć. Byliśmy na profesjonalnym kursie, mamy dużo książek o NPR, planujemy może w ogóle wkrótce rozmowę indywidualna. Szukamy. Staram się czytać, delikatnie pytać księży…ale tu temat zwykle schodzi na pieszczoty albo w ogóle nie schodzi.. może ja zbyt się wstydzę i zbyt mało naciskam…Poza tym wiem jak jest i większość ma w nosie NPR, stosuje gumki, tabletki wyśmiałoby się ze mnie, że jestem staroświecka…A ja żebym chociaż czuła , że dla Boga robie dobrze….ale tego nie czuję..
- czuję się winna , że męża to ja zwykle namawiam.. a może on już mnie nie potrzebuje wcale? Może znowu powrócił do masturbacji, z którą walczył? (zresztą i ja miałam kiedyś z tym problem…)? To ciągłe hamowanie – przed współżyciem, przed zaawansowaną pieszczotą.. przez te 8 miesięcy doprowadziło do jakiegoś dziwnego stanu…że wolimy iść spać przytuleni niż choćby się pocałować nawet tak jak było narzeczeństwie( zupełnie jak 60-latki a może i nie) …I ja już tyle razy o tym z mężem rozmawiałam że nie mam już więcej siły. Z drugiej strony co on biedaczysko wymyśli???? Cykli nie zmienię…Ciaża też niczego nie zmieni bo problem wróci i to jeszcze z obowiązkiem dla maleństwa.

Bardzo chcemy mieć dzieci choć mam świadomość, że po moich przejściach może być to trudne, ale na razie nie mamy możliwości, bo pomijając wszystko trzeba maluszki utrzymać, więc ciążę odkładamy …tym bardziej, że ja prawdopodobnie będę musiała część jej przeleżeć…i od razu przejść na progesteron i wyższą dawkę euthyroxu…


Ale ja na razie czuję w środku bunt. I moja wiara gdzieś się mimowolnie ulatnia…Czasami nie mam sił. Wiec Was-praktyków proszę o pomoc…
AnnMarie7
Przygodny gość
 
Posty: 1
Dołączył(a): 14 kwietnia 2011, o 11:26

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez Amazonka » 15 kwietnia 2011, o 19:47

Masz już dużo doświadczenia. Zazdroszczę. Inni nie mieli go wcale, a nie korzystali z anty.
Jak wyznaczasz względną? Badasz w ogóle szyjkę?
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez magna » 15 kwietnia 2011, o 20:26

Amazonko - chyba forumowiczka pisała, że z względnej wcale nie korzystają, ponieważ sporadycznie zdarzały się cykle 24-dniowe. Przy identycznej długości cykli też, nie chcąc poczęcia, nie korzystaliśmy z I fazy.
AnnMarie7 - Amazonka ma jednak całkiem fajny pomysł z tą szyjką. Badasz? Właściwie nietrudno się nauczyć, a zawsze to dodatkowa wskazówka. Bo podstawa, to być pewnym metody, jak się sprawnie interpretuje, to może z czasem będziesz pewniej i szybciej stwierdzała, że na pewno już można?
Przyznam, że po ślubie byłam w podobnej sytuacji do Ciebie, nie chcieliśmy poczęcia, a też korzystaliśmy z III fazy jedynie. Wychodziła podobna ilość dni. Jednak jakoś przywykliśmy do tego rytmu życia intymnego. Nastawialiśmy się na te dni, wykorzystywaliśmy ten czas. Chyba zrobił się nawet w tym czekaniu jakiś rytuał, bo jak przestało to mieć znaczenie - to jakoś początkowo nie było odwagi, by nasze zbliżenia zaplanować jakoś inaczej :). Nas to jednak tak nie męczyło i nie wiem, czemu właściwie. Ogromnie się cieszyliśmy i nastawialiśmy na ten czas. Mnie troszkę bolało czasem - najczęściej okazywało się w takich przypadkach, że to jeden z objawów jakiejś infekcji. Generalnie jednak z ewentualnym bólem też można sobie poradzić - wiele zależy od ułożenia, od intensywności, a przede wszystkim przygotowania. Jak skupiałam się na myśleniu "zaraz na pewno zaboli", to faktycznie nie było mowy o przyjemności...
O tym poczuciu odrzucenia przy refleksjach "Jak myślisz, czy już można" - moim zdaniem powinnaś z mężem porozmawiać. Wytłumaczyć mu, że jego słowa można odebrać dwojako. Wydaje mi się, że u kobiet to psychika ma największe znaczenie i jak nie czuję się spokojna, szczęśliwa, ufna, jakbym czuła się troszeczkę odrzucona - to nici z czegokolwiek przez kilka dni :/. Pulikowski pisał dla panów o tym, że jak ukochana podczas pieszczot nagle wymyśli, że jej ukochany ma zasłonić okno (na 5-tym piętrze), to on powinien wstać i to zrobić, inaczej dla niej nici z czegoś cudownego. Przyznam, że nam w pierwszych miesiącach po ślubie chyba najbardziej pomagało obgadanie po prostu każdego szczegółu także takich chwil. Wyjaśniało się sobie wzajemnie swoje sposoby reagowania, swoje obawy. Też wspólnie decydowało, czy czujemy się na tyle "bezpieczni", że już można.
magna
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 203
Dołączył(a): 2 lutego 2010, o 21:37

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez kami79 » 16 kwietnia 2011, o 20:17

Ann,
ja rowniez zachecam do badania szyjki. Dzieki temu szybciej zauwazysz zarowno pojawienie sie jak i zmiany w sluzie. Po szczycie spokojnie mozecie ufac trzeciej wyzszej tempce wg. standadowych regul, jezeli je spelniacie. Jezeli nie, to czwartej. Jezeli jednak czujecie sie niepewnie w wyznaczaniu III fazy to warto nawiazac kontakt z jakims instruktorem, moze z tego forum, i wysylac swoje karty do interpretacji. Ja zapisuje swoje obserwacje na stronie z elektornicznym programem do interpretacji i wysylam w tej formie znajomej instruktorce bo sama tez nie zawsze pewnie czuje sie w interpretowaniu.
czytalas kiedys cos o. Knotza? Bardzo Ci polecam. Jesli nie masz mozliwosc przeczytac jego ksiazek to poczytaj strone i forum www.szansaspotkania.pl Mimo ze pieszczoty z finalem nie sa zalecane to jednak o. Knotz slusznie pisze ze malzenstwo nie moze zyc w oddaleniu i lepiej jest wzmacniac swoja wiez poprzez te pieszczoty niz doprowadzic do calkowitego oddalenia i ochlodzenia. Sami zdecydujcie co jest dla Was najlepsze. Byc moze te pieszczoty teraz bylyby dobrym wyjsciem kiedy czujesz sie taka odrzucona i zawiedziona, moze by Was na nowo do siebie zblizyly... Musicie to przemodlic i szczerze o tym pogadac.
My tez wspolzyjemy tylko w III fazie. I choc na poczatku byl wielki bunt- bo przez ponad 5 lat malzenstwa byl seks kiedy mielismy na to ochote i mamy z tego 3 dzieci- to teraz juz przywyklismy i zaakceptowalismy nowy rytm. Czekamy na siebie, wspllzyjemy maksymalnie jak najczesciej w III fazie, czasem zdarzaja nam sie pieszczoty w fazie plodnej kiedy bardzo brak nam bliskosci. I jestesmy szczesliwi. Powodzenia
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez emigie » 5 lipca 2011, o 21:33

A moja odpowiedź będzie pewnie godna potępienia. Ale co tam.
Też mam za sobą doświadczenie z NPR. Ze zmuszaniem się do współżycia, gdy wg NPR mogę (a wg mojego organizmu-po prostu nie chcę), wg grafika, bez spontaniczności itp. Z problemem dostosowania nieregularnego trybu życia do NPR. W teorii wydawało mi się to wykonalne, gdy przyszła praktyka - poniosłam porażkę.

Któregoś dnia usłyszałam w radiu rozmowę z ginekologiem nt antykoncepcji. Lekarz zapytany o naturalne metody, dyskretnie się zaśmiał i powiedział, że jego wiedza MEDYCZNA pozwala mu na osąd, że to są metody dla księżniczek. Czyli dla kobiet które nie mają w życiu nagłych sytuacji, zawsze się wysypiają, regularnie jadają, nie mają stresu, wyjazdów itp...

Ja Teraz to widzę tak.
1. Ja nie znam żadnej księżniczki, sama nią nie jestem ;-)
2. Faktycznie jest lekki dysonans między tym, że NPR jest uważane za zgodne z cyklem kobiety i naturalne, a tym, że kobiety kochające się wg grafika, nie mają na to ochoty, albo nawet odczuwają ból...
3. Zgadzam się, że antykoncepcja szkodząca zdrowiu, łamie przykazania Boże. Ale nie wiem w którym miejscu używanie prezerwatywy szkodzi zdrowiu? Skoro stosowanie termometru, czy testów owulacyjnych jest dobre, to czemu używanie innego narzędzia zapobiegającego zapłodnieniu ma być złe?
4. W innych religiach chrześcijańskich (np luteranizm) antykoncepcja nie jest grzechem.
5. Na koniec:
w KK pojawia się coraz więcej głosów (nawet wśród przewodników duchowych), żeby zezwalać na antykoncepcję np dla małżeństw dotkniętych chorobą przenoszoną drogą płciową, czy prostytutkom... A to dopiero początek.
Boję się, że całe życie będę żyła z wyrzutami sumienia, narażała moje małżeństwo na konflikty, a za kilka dekad KK dojdzie do wniosku, że należy zmienić stanowisko w sprawie granic czystości małżeńskiej.
Przypomnę, że tak było np z przeszczepami. Na początku KK uważał, że te zabiegi są niezgodne z nauką Kościoła, a dziś jest gorącym orędownikiem oddawania swoich organów po śmierci.
Czekam aż zniesiony zostanie celibat (wymyślony parę wieków temu, głównie dlatego, żeby zapobiec rozgrabianiu majątku Kościoła przez rodziny księży!). Wówczas nasi przewodnicy duchowi będą mogli spojrzeć na problemy małżeńskie z własnej perspektywy, a nie tylko teoretyzować...

Aktualnie nie radzę sobie z NPR, prawdę mówiąc już odpuściłam... Jest we mnie żal, czuję się odrzucona. Nie chodzę do spowiedzi, komunii... :-(
emigie
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 29 grudnia 2010, o 11:59

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez kami79 » 7 lipca 2011, o 00:14

emigie,
jestem jedna z tych ksiezniczek, tyle ze ani sie nie wysypiam bo mam 3 malych dzieci, ani regularnie nie jadam, stresow tez mi nie brak, wyjazdow moze mam mniej ale i takowe sie zdarzaja w najmniej odpowiednich momentach np. tak jak teraz na granicy wyznaczania III fazy. A mimo to NPR stosuje z powodzeniem. To ze jakis ginekolog pogardliwie wypowiada sie na temat metod naturalnych akurat mnie nie dziwi, bo znalezc takiego ktory naprawde wie o co w tym chodzi nie jest latwo. Mamy niedouczonych lekarzy, co tu duzo gadac. Juz wiecej madrego w tym temacie moga powiedziec same uzytkowniczki niz jakis pseudoautorytet ktory nawet do konca nie potrafi powiedziec na czym polega dzialanie pigulki antykoncepcyjnej.
Wiem ze wiele kobiet ma problem ze wspolzyciem w III fazie ale z mojego doswiadczenia powiem, ze glownie jest to kwestia odpowiedniego "zaprogramowania sie". Jezeli mamy swiadomosc, ze mozemy wspolzyc tylko w III fazie, to nasz organizm i psychika tez z czasem do tego sie przyzwyczaja i to zaakceptuja, w dodatku przestanie to byc dla nas przykrym obowiazkiem a stanie sie prawdziwa wyczekiwana przyjemnoscia.
Problem antykoncepcji jako grzechu nie polega tylko na jej fizycznej szkodliwosci- jest to glownie problem samej godnosci aktu malzenskiego i swietosci wiezi jaka laczy dwoje ludzi- mowiac lakonicznie i ogolnie.
Termometr nie jest narzedziem zapobiegajacym zaplodnieniu tylko pomoca w wyznaczeniu czasu plodnego i nieplodnego.
To ze w innych religiach pozwalaja na anty akurat nie jest wyznacznikiem tego, ze jest to dobre. Protestantyzm ogolnie wyrosl z buntu przeciwko wielowiekowemu porzadkowi panujacemu w Kosciele i dotychczasowej moralnosci a nie z wiernosci Bożej nauce.
I jeszcze jedno- to ze duchowni mowia o slusznosci stosowania antykoncepcji, tez jeszcze nie swiadczy o tym, ze maja racje. Bardzo czesto wynika to poprostu ze wspolczucia dla par ktore maja realny problem w dziedzinie plciowosci ale ze antykoncepcja rozwiaze te problemy u tych par- to akurat nie jest pewne. Zreszta w tych kwestiach ostateczny glos ma papiez a wsluchujac sie w jego nauke nie widze raczej szans na jakas rewolucje moralna. Wrecz przeciwnie -raczej na obrone i podkreslanie wartosci dotychczasowej nauki moralnej jaka mamy w kosciele.
Napisz konkretnie z czym masz problem w stosowaniu NPRu a my postaramy sie pomoc Ci te problemy rozwiazac sluzac naszymi doswiadczeniami bo chyba kazda z nas miala na tym polu wieksze lub mniejsze problemy. To lepsze niz czekanie az zmienia sie czasy i Kosciol stanie sie bardziej liberalny :)
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez emigie » 21 lipca 2011, o 23:25

AnnMarie7 się nie odzywa. Ciekawa jestem co u niej.
Kami79,
Moje problemy z NPR już kiedyś poruszałam. Mam taką pracę, że moim rekordem w robieniu w miarę rzetelnych obserwacji są 2 miesiące. Przez większą część roku jestem w podróży, sypiam w różnych warunkach i miejscach, nie zawsze mam dostęp do łazienki itp W konsekwencji stresów i przemieszczania się różne historie z cyklem mi się przytrafiają etc etc.
Poza tym oprócz konieczności przekonania organizmu, że chcę, kiedy nie chcę, dostosowania rytmu swojego życia do NPR, napotykam jeszcze bardzo chłodny stosunek mojego męża (wychowanego właśnie w dość liberalnym środowisku) do nauki KK w sprawie czystości małżeńskiej... Krótko mówiąc porażka.
Niby odpuściłam, ale co chwila wracają wątpliwości i wtedy zaglądam na forum. Trudno mi z tym samo(?)-wykluczeniem z Kościoła :-(

Co do wspomnianego protestantyzmu, myślę, że należy operować faktami. Protestantyzm powstał owszem - z buntu, ale przeciwko kupczeniu Łaską Bożą (sprzedawaniu odpustów bogaczom), której dopuszczali się niestety katoliccy duchowni w czasach Marcina Lutra... Nie nazwałabym tego "wielowiekowym porządkiem" ;-)
Ale na szczęście KK się cały czas powolutku reformuje, mam nadzieję, że doczekamy jeszcze jakichś zmian
emigie
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 29 grudnia 2010, o 11:59

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez kami79 » 22 lipca 2011, o 10:11

eimigie, nie liczylabym na to ze w kwestiach moralnych Kosciol zmieni swoje stanowisko. nawet jesli po buncie Lutra ksieza dostali kubel zimnej wody na glowe aby przywrocic w Kosciele nalezyty porzadek, to sprawy moralnosci zawsze byly bardzo bronione i nie zmienily sie od poczatku w znaczny sposob. Owszem, mozna powiedziec ze Kosciol sie "zliberalizowal" pozwalajac wogole na NPR ale liczenie na to, ze zaakceptuje tez antykoncepcje, jest moim zdaniem spora przesada.
macie trudna sytuacje. pogadaj z madrym doswiadczonym spowiednikiem, oddawaj ta sprawe w modlitwie. nie ma takich sytuacji w naszym zyciu, z ktorych nie wyszlibysmy zwyciesko przy pomocy łaski Bożej.pozdrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez SleepingSun » 4 sierpnia 2011, o 13:16

AnnMarie7, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. NPR to już teraz nie tylko temperatura i śluz. Badanie szyjki to dobry pomysł, choć wymaga nauki. Ale dołóż do tego testy owulacyjne i będziesz miała już 4 wskaźniki. Dodatkowo, jeżeli chcesz ułatwić sobie ocenę śluzu pomyśl nad zestawem 2OS http://apt.republika.pl/Sluz_plodny.html . Badanie pH śluzu ułatwia ustalenie dnia szczytu. Zacznij brać zioła Castagnus - polecił mi je jeden nauczyciel NPR. Regulują one cykle, ja miałam bardzo nieregularne i długie po porodzie. Po tej małej "terapii" mam jak w zegarku 27-dniowe (max 28-dniowe). Na dodatek, u niektórych, łagodzą one zespół napięcia przedmiesiączkowego i bóle miesiączkowe. No i mam jeszcze jeden "nieoficjalny" wskaźnik dnia owulacji: kilka dni przed owu, a szczególnie w jej dzień mam okropna ochotę na seks ;). Nie zauważałam tego dopóki nie zaczęłam notować tego na wykresie. Ochota gwałtownie spada na dzień po owulacji (a szkoda :)) - to dla mnie równie istotny wskaźnik. Teraz wszystko się zgadza: temperatura, śluz, pH śluzu, szyjka, test LH (owulacyjny) i ta chęć :)). Nie ograniczajmy się więc do samej temperatury i śluzu, bo NPR to teraz wiele innych możliwości, mamy XXI wiek, więc głowa do góry :). A tu masz jeszcze listę kilku innych nowoczesnych NPR-owych wynalazków: http://apt.republika.pl/Urzadzenia.html :). Życzę powodzenia i pozdrawiam! :)
SleepingSun
Przygodny gość
 
Posty: 5
Dołączył(a): 4 sierpnia 2011, o 00:17

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez qwerty » 30 grudnia 2013, o 20:45

Nie wiem czemu ale mam wrażenie że wy (odpowiadające autorce tematu) WCALE nie czytałyście jej wypocin. Ona swoje a wy swoje :lol: Nic dziwnego że nie napisała co dalej :)
qwerty
Przygodny gość
 
Posty: 11
Dołączył(a): 30 grudnia 2013, o 18:08

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez kami79 » 30 grudnia 2013, o 22:35

We wczesniejszych postach pisales ze stosujesz npr od lat. Jakie sa zatem powody Twojego niezadowolenia z tej metody? I czemu jednak ja stosujesz skoro jest taka zla i niedobra? Mylisz sie uwazajac ze kobiety sa zadowlone z npr. Bo gdyby patrzec na same przyjemnosci jakie zeń wynikaja to chyba zadna nie jest zadowolona. Metoda wymaga codziennych obserwacji, systematycznosci, zapisywania, a jak przychodzi czas kiedy mozna uprawiac seks, to zwykle walka rowniez ze spadkiem libido. Zaden mezczyzna nie wie ile zachodu kosztuje to wszystko bo zwykle mezczyzni w tym nie uczestnicza, ich rola ogranicza sie do pytania "czy juz mozna" i ewentualnie narzekania ze tak malo tych dni i nie mozna kiedy sie chce. jakby to kobieta byla temu winna. Npr jest trudny dla obydwojga malzonkow. Ale jesli chca by w ich malzenstwie byl seks, to beda sie starali by dobrze wykorzystac "bezpieczne" dni. Kobieta bedzie sie starala pokonac niechec do wspolzycia a mezczyna swoja czuloscia i cierpliwoscia bedzie jej w tym pomagal. I wtedy nie bedzie mowy blaganiu o seks i znoszeniu przez faceta upokorzen ze strony zony
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Re: CO zrobić by NPR budował a nie niszczył???

Postprzez qwerty » 30 grudnia 2013, o 22:54

kami79 napisał(a):We wczesniejszych postach pisales ze stosujesz npr od lat. Jakie sa zatem powody Twojego niezadowolenia z tej metody? I czemu jednak ja stosujesz skoro jest taka zla i niedobra? Mylisz sie uwazajac ze kobiety sa zadowlone z npr. Bo gdyby patrzec na same przyjemnosci jakie zeń wynikaja to chyba zadna nie jest zadowolona. Metoda wymaga codziennych obserwacji, systematycznosci, zapisywania, a jak przychodzi czas kiedy mozna uprawiac seks, to zwykle walka rowniez ze spadkiem libido. Zaden mezczyzna nie wie ile zachodu kosztuje to wszystko bo zwykle mezczyzni w tym nie uczestnicza, ich rola ogranicza sie do pytania "czy juz mozna" i ewentualnie narzekania ze tak malo tych dni i nie mozna kiedy sie chce. jakby to kobieta byla temu winna. Npr jest trudny dla obydwojga malzonkow. Ale jesli chca by w ich malzenstwie byl seks, to beda sie starali by dobrze wykorzystac "bezpieczne" dni. Kobieta bedzie sie starala pokonac niechec do wspolzycia a mezczyna swoja czuloscia i cierpliwoscia bedzie jej w tym pomagal. I wtedy nie bedzie mowy blaganiu o seks i znoszeniu przez faceta upokorzen ze strony zony


Chyba chciałaś odpisać na inny post w innym temacie?

Powody są 2. Pierwszy i główny to żona - katoliczka, nie zgodzii się na nic innego a ja jej zmuszał nie będę bo i po co :) Zachęcam, ale jak nie chce to nie i juz ;) Co nie znaczy że musze z tego powodu piać z radości. Drugi powód to (już z własnych przekonań) wole npr od np. hormonów - szkoda zdrowia matki i zycia dziecka. Choc inne metody nie daja takich dylematów.

Ja na szczescie zadnych upokorzen nie musze znosic :D Nie pomagam jej zbytnio w tym bo tego zbytnio nie popieram :) Wiem że to jest dla niej prawie tak samo ciężkie jak dla mnie - prawie, bo ona to stosuje i tego chce, ja to stosuje choc tego nie chce :P rozumiesz? Jak pisal chyba werter "słodkie cierpienie" (k) ;) dla niektórych a dla innych po prostu - cierpienie (m) :lol:
qwerty
Przygodny gość
 
Posty: 11
Dołączył(a): 30 grudnia 2013, o 18:08


Powrót do Inne problemy związane z praktykowaniem NPR

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron