Teraz jest 23 stycznia 2020, o 19:24 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Jak NPR zmieniło moje życie:(

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB, agulla

Postprzez NB » 28 maja 2010, o 12:08

Jeżeli będziemy traktowali metody naturalne jedynie jako technikę na posiadanie lub nie dzieci, to niestety takie małżeństwo może w szybkim czasie ulec destrukcji.
Jeżeli zaś połączymy to razem z pracą nad sobą, z ideą pracy na rzecz wspólnego dobra to jest duża szansa na to, ze takie małżeństwo będzie rozkwitać!
Zbyt rzadki seks powodem rozpadu małżeństwa?
A może brak DIALOGU w małżeństwie ?

Dla małżeństw w kryzysie, innym ku przestrodze:

http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=2

Jak myślicie skąd się biorą kryzysy ? A skąd strach?
Warto zastanowić się KTO jest u Was na pierwszym miejscu w małżeństwie:
Małżonek czy Pan Bóg?

Polecam tekst:
http://mateusz.pl/wdrodze/nr414/08-wdr.htm

Pozdrawiam.
NB
Administrator forum
 
Posty: 2064
Dołączył(a): 18 września 2003, o 09:52
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez haphap » 12 września 2010, o 00:06

Długo się zabierałem do wykonania tego wpisu. Przedtem przeglądałem wiele wątków na różnych forach i pierwszy raz zetknąłem się z tak drasytycznie negatywną oceną NPR. Wpis nie będzie odpowiedzią dla soasia, bo pytanie nie pada, ale przedstawię swoje świadectwo.
Jestem mężem od jedenastu lat. Mamy czworo dzieci. Wszystkie poczęte zgodnie z NPR. Obecnie nie planujemy potomstwa, ale kto wie, jak będzie?
Sądzę, że wiele spraw, które będę opisywał dotknęło również innych czytelników tego forum (kiedy czytałem niektóre posty miałem wrażenie, że pisała je moja żona).
Zaraz na początku małżeństwa odbyliśmy kurs NPR i z entuzjazmem przystąpiliśmy do realizacji jego założeń. Pierwsze trudności przyszły po narodzinach pierwszego dziecka. Wydawało mi się, że połóg nigdy się nie skończy. Zaraz po tym, trzeba było stosować metodę przy karmieniu piersią i godzić się na jej niedogodności i niepwności. Po kilku miesiącach wszystko się ustabilizowało, ale okazało się, że wbrew optymistycznym szacunkom z kursu, dni niepłodnych nie ma do dyspozycji aż tak wiele. Czasem trzeba było wyjechać, zająć się czymś do późnego wieczora albo jedno z nas zachorowało. Czasu na seks zostawało niewiele. Żartowałem sobie, że moje poparcie dla NPR zależy od tego, w którym dniu cyklu jest moja żona.
Kolejne okresu połogu znosiłem coraz gorzej. Jedna z ciąż dała mi się bardzo we znaki ponieważ dostaliśmy zakaz współżycia ze względów zdrowotnych. Dramat. Zacząłem, najpierw w duchu później werbalnie, wyrażać swoje niezadowolenie z postanoweń Kościoła. Namawiałem żonę, żebyśmy porzucili tę metodę. Traciłem wiarę. Ale jednocześnie, równolegle działy się ciekawe rzeczy. Jak się okazało nie działy się tak sobie. Działał Jezus. Zacząłem na przykład szukać wypowiedzi duchownych, którzy mają podejście bardziej liberalne. I oczywiście znajdowałem. Ale zaraz potem natykałem się na fragment, w którym młodzieniec pyta Jezusa: "Jak żyć?" Jezus mu odpowiada, a on odchodzi niezadowolony, bo chciał usłyszeć co innego. Z trudem znosząc okresy wstrzemięźliwości wypominałem: "Boże, po to mi dałeś małżeństwo, żebym nie mógł mieć jego przyjemniejszej części"? Wtedy zdarzył się ciekawy epizod. Leżałem w szpitalu, a leżący obok mnie człowiek okazał się być wierzący. Nie znając mnie prywatnie, któregoś razu, po jednym telefonie do rodziny powiedział: "Muszę wszystkiego dopilonować. Moja żona jeździ na wózku. Widzi pan: od trzydziestu lat żadnego życia towarzyskiego, żadnego seksu. Nic". Po jakimś czasie dotarło do mnie, jak błahy jest mój problem. Czego Bóg chciał od tamtego człowieka, skoro mu praktycznie zabrał żonę zaraz po ślubie?
Mniej więcej w tym samym okresie kilku moich znajomych księży porzuciło stan kapłański. I znów przyszła refleksja: dlaczego mam wymagać od innych tego, co sam z trudem przyjmuję?
Stopniowo zacząłem zmieniać patrzenie na NPR. Wspólnie z żoną ustaliliśmy modus operandi 'tych spraw'. Pierwszym punktem jest to, że w okresie niepłodnym seks wchodzi na pierwszy plan wśród wieczornych zajęć. Filmy, większe sprzątania, wyjazdy do rodziców mają inny czas.
Obecnie moje relacje z NPR są pozytywne. Oczywiście okresy wstrzemięźliwości są czasami uciążliwe (człowiek, który podejmuje głodówkę, musi odczuwać głód), ale dzięki nim niejako wielokrotnie przeżywamy coś w rodzaju 'pierwszego razu'. A te pełne pełne namiętności spojrzenia na kilka dni przed - bezcenne.

Jeszcze dwa zdania dotyczące technicznej strony NPR. Jak do tej pory działa bez zarzutu. W jej skutecznośc nigdy nie wątpiliśmy i nie zdarzyły się nam niespodzianki nawet w okresie pociążowym.

Chciałbym zakończyć ten wpis pewnym apelem. Okresy bez współżycia, jakie zakłada NPR traktuję jak post nakazany, kóry jak wiemy należy zachować. Ten 'post' ofiaruję w intencji celibatu. Mocno przeżyłem odejście moich przyjaciół z kapłaństwa i z trwogą obserwuję eskalację tego zjawiska. Może więc warto, by swoim duchowym wysiłkiem i wyrzeczeniem wesprzeć wysiłek braci kapłanów?
haphap
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 11 września 2010, o 22:36

Postprzez magdalensis » 12 września 2010, o 09:04

haphap cudowne świadectwo. Myślę, że twoja wypowiedź nie poruszyła tylko mną. Mam nadzieję, że da ona do myślenia innym forumowiczom dla których NPR jest "uciążliwe".
Pozdrawiam Cię serdecznie.
magdalensis
Przygodny gość
 
Posty: 12
Dołączył(a): 12 sierpnia 2010, o 08:37

Postprzez Annka » 13 września 2010, o 11:33

Faktycznie, bardzo ciekawe świadectwo. I fajnie, że ze strony mężczyzny.
Sądzę jednak, że największe problemy ze wstrzemięźliwością dotyczą osób, które nie mają aż tak silnej wiary. Bo wiadomo, że osoba głęboko wierząca stara się zrobić dla Boga wszystko, nawet jeśli wymaga to od niej wielkiego poświęcenia. Najtrudniej jest zatem parom, których wiara jest letnia, albo u jednego małżonka praktycznie żadna. I sądzę, że to właśnie te małżeństwa mogą przeżywać rzeczywiste kryzysy z NPR i bunt.
Byłoby wspaniale, gdyby wszyscy potrafili zaufać Bogu. Tego też wszystkim życzę.
Annka
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 9 lipca 2008, o 14:23
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Agfa » 13 września 2010, o 12:07

Ja także dziękuję za to świadectwo. I za madre słowa odnośnie księży. Tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych, trudniej o refleksję i modlitwę.
Agfa
Przygodny gość
 
Posty: 69
Dołączył(a): 1 lutego 2005, o 23:01
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez haphap » 13 września 2010, o 14:00

Chciałbym krótko uzupełnić mój post.

W ciągu zmagań opisanych wyżej miałem i takie etapy, że zupełnie ociągnąłem swoje myśli od seksu. Wynajdowałem sobie absorbujące zajęcia i odnosiłem się szorstko do żony. Zdumiony zauważyłem, że przestaję nawet pragnąć zbliżeń. Wydawało mi się, że to może być sposób na NPR. Jednak zreflektowałem się, że taka mentalna kastracja to nic dobrego. Wręcz grzech. Dlatego porzuciłem tego rodzaju techniki na rzecz ofiray, o której pisałem.
Nasze małżeństwo kwitnie. Seks jest dla nas ważnym elementem pewnej większej wspaniałej, niesamowitej całości, a nie główną treścią wspólnego życia.
haphap
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 11 września 2010, o 22:36

Postprzez Oleńka Z » 13 września 2010, o 21:08

Haphap, ja również dziękuję za Twoje ciekawe świadectwo. I za to uzupełnienie. 8)
Agfa napisał(a):Ja także dziękuję za to świadectwo. I za madre słowa odnośnie księży. Tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych, trudniej o refleksję i modlitwę.
dokładnie. Zgadzam sięw 100%
Oleńka Z
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 22:47

Postprzez BarTom » 15 września 2010, o 11:40

I właśnie na przykładzie świadectwa Haphap, można zobaczyć,jak NPR mocno się wiąże z wyznawaniem wiary. Mimo wszystko trochę szkoda, bo ludzi niewierzących, tego typu świadectwa, do korzystania z metody NPR, raczej nie przekonają.
BarTom
Przygodny gość
 
Posty: 24
Dołączył(a): 10 stycznia 2008, o 12:07

Postprzez karen » 18 listopada 2010, o 12:36

To i ja się wypowiem.
Jesteśmy malżeństwem od prawie 3 lat, współżycie podjęliśmy wcześniej, z czego dumna nie jestem i gdybym mogła cofnąć czas, napewno poczekałabym z tym do ślubu, ale czasu już nie wrócę, a czlowiek jak jest młody to jest i głupi zazwyczaj i myśli, że wszystkie rozumy pozjadał :/ Ja mam 23 lata, mąż ma 26. Nasze życie seksualne jest poprzeplatane okresami kiedy próbowaliśmy stosować NPR, ale wtedy staraliśmy się też o dziecko. Czas kiedy nie stosowaliśmy żadnej sztucznej antykoncepcji był wspaniały. To obcowanie było ze sobą było takie PRAWDZIWE. Po narodzinach córeczki znów zaczęliśmy stosowac sztuczną antykoncepcję, tj. prezerwatywy. Córka ma już prawie 16 msc, a ja czuję i mąż zresztą też, że współżycie nie sprawia nam już takiej radości jak wtedy gdy zrezygnowaliśmy z antykoncepcji. Cóż z tego, że możemy kochać się kiedy chcemy jeśli nie zawsze mamy ochotę? Dlatego postanowiłam zacząć stosować NPR, byśmy z mężem znów mogli się do siebie zbliżyć i znów zacząć traktować seks jak coś więcej niż tylko zaspokojenie pierwotnych popędów bo niestety, antykoncepcja do tego sprowadza współżycie :( Mam nadzieję, że uda nam się wrócić na właściwą drogę.
karen
Przygodny gość
 
Posty: 6
Dołączył(a): 18 listopada 2010, o 11:54
Lokalizacja: okolice Częstochowy

Postprzez BarTom » 3 grudnia 2010, o 10:09

To nie wina antykoncepcji, że sprowadziliście swoje współżycie do zaspokojenia pierwotnych popędów, tak jak i NPR nie jest pierwotną przyczyną powstawania konfliktów między małżonkami - vide cały ten wątek.
"Najpierwszą" przyczyną konfliktów w tej sferze zawsze jest brak komunikacji między małżonkami, niezależnie, czy stosuje się gumki czy termometr, bo to są tylko narzędzia.
BarTom
Przygodny gość
 
Posty: 24
Dołączył(a): 10 stycznia 2008, o 12:07

Postprzez KP » 13 grudnia 2010, o 15:33

BarTom napisał(a):To nie wina antykoncepcji, że sprowadziliście swoje współżycie do zaspokojenia pierwotnych popędów, tak jak i NPR nie jest pierwotną przyczyną powstawania konfliktów między małżonkami - vide cały ten wątek.
"Najpierwszą" przyczyną konfliktów w tej sferze zawsze jest brak komunikacji między małżonkami, niezależnie, czy stosuje się gumki czy termometr, bo to są tylko narzędzia.

Ciekawe, skąd masz taką pewność? Akurat znawcy tematu podkreślają, iż stosowanie antykoncepcji sprzyja uprzedmiotowieniu małżonków, a stosowanie npr sprzyja nawiązywaniu między nimi dialogu. Mechanizmy są dość oczywiste.
Tak czy tak tłumaczenie osobie, która podzieliła się swoim przeżywaniem i twierdzenie, że wie się lepiej, co się dzieje w jej małżeństwie, jest cokolwiek dziwne.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez BarTom » 14 grudnia 2010, o 12:14

KP napisał(a):Ciekawe, skąd masz taką pewność? Akurat znawcy tematu podkreślają, iż stosowanie antykoncepcji sprzyja uprzedmiotowieniu małżonków, a stosowanie npr sprzyja nawiązywaniu między nimi dialogu. Mechanizmy są dość oczywiste.
Tak czy tak tłumaczenie osobie, która podzieliła się swoim przeżywaniem i twierdzenie, że wie się lepiej, co się dzieje w jej małżeństwie, jest cokolwiek dziwne.

Ale czyż nie tak samo czynią 'znawcy tematu', którzy - w przypadku małżonków dzielących się swoim przeżywaniem kłopotów ich związku wynikających ze stosowania metody objawowo-termicznej - twierdzą, że to na pewno nie wina metody, ale braku komunikacji między nimi? Czyli co, ktoś inny wie lepiej od samych małżonków co się dzieje w ich małżeństwie?! To jest stosowanie podwójnych standardów, a to nie jest w porządku.
BarTom
Przygodny gość
 
Posty: 24
Dołączył(a): 10 stycznia 2008, o 12:07

Postprzez KP » 14 grudnia 2010, o 15:19

Hm. usiłujesz własną wypowiedź usprawiedliwić: "inni też tak robią"? Przez to nie stanie się sensowniejsza.
A jeśli chodzi o ludzi, którzy piszą o trudnościach w npr, to zależy od konkretnej wypowiedzi. Czasem gołym okiem widać, że problemy we współżyciu wynikają z problemów w relacjach i że zwala się na metodę zamiast popracować nad przyczynami. Bywa, że ludzie piszą więcej i że można jakieś wnioski wyciągnąć. Ale na pewno również w tę stronę trzeba być tutaj wstrzemięźliwym w sądach na odległość.
Tutaj akurat Karen nie pisała o jakichkolwiek problemach w relacjach, pisała o prostej rzeczy - że nie pasuje im używanie antykoncepcji. I napisała w jaki sposób wpływa na ich współżycie. Wmawianie im w tej sytuacji problemów małżeńskich jest grubym nadużyciem.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez BarTom » 15 grudnia 2010, o 10:36

KP,summa summarum ja piszę, że zarówno metody o-t, jak i gumki to tylko narzędzia - to wszystko. Rozumiem, że jeśli Karen metoda nie odpowiada - zmienia na inną. Zastanawia mnie jedno, dlaczego stosuje się podwójne standardy? dlaczego małżonkom, jeżeli metoda o-t bruździ w ich relacjach intymnych zarzuca się kiepską jakość ich relacji, która znika, o dziwo, po zmianie metody?
BarTom
Przygodny gość
 
Posty: 24
Dołączył(a): 10 stycznia 2008, o 12:07

Postprzez KP » 15 grudnia 2010, o 18:02

BarTom napisał(a):KP,summa summarum ja piszę, że zarówno metody o-t, jak i gumki to tylko narzędzia - to wszystko. Rozumiem, że jeśli Karen metoda nie odpowiada - zmienia na inną. Zastanawia mnie jedno, dlaczego stosuje się podwójne standardy? dlaczego małżonkom, jeżeli metoda o-t bruździ w ich relacjach intymnych zarzuca się kiepską jakość ich relacji, która znika, o dziwo, po zmianie metody?

No, nie zmieniaj tematu. Zasugerowałaś, że Karen ma problemy w relacjach, mimo że ona o tym w ogóle nie pisała. I do tego się odniosłem. Naprawdę argumentacja "inni też tak robią" nie poprawi tej Twojej wypowiedzi.

Kwestia "podwójnych standardów", jakie zarzucasz, to zupełnie inny temat. Napisałem, że trzeba być wstrzemięźliwym w ocenach na odległość, z drugiej strony są wypowiedzi, z których jasno wynika, że nie w npr problem. Choćby ta, która zaczęła ten wątek - niby pretensje do npr ale od razu informacja o "niezbyt dobranym związku". W takiej sytuacji nie jest żadnym nadużycie odwołanie się do tego, skoro sama autorka o tym pisze. Natomiast wmawianie komuś problemu w relacjach, gdy nie ma żadnych przesłanek, to nadużycie.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez BarTom » 20 grudnia 2010, o 12:07

No cóż, mierzę swoją miarką i być może byłam zbyt cyniczna, ale wydaje mi się, że jednak wiem, co piszę. Korzystaliśmy z mężem z kilku metod, z różnych powodów i stwierdzam, że żadna metoda naszych relacji nie pogorszyła. Metoda to tylko "narzędzie", z którym nie wiązaliśmy żadnej ideologii.
BarTom
Przygodny gość
 
Posty: 24
Dołączył(a): 10 stycznia 2008, o 12:07

Postprzez Basia żona Bernarda » 29 grudnia 2010, o 00:42

Było kilka wartościowych wpisów w tym temacie, ale bardzo trudno czyta mi się takie wypowiedzi o tym jakim "koszmarem jest npr" w świetle tego, jak jest się 'powszechnie' uważa, że npr wiąże się z otwartością na życie. Skoro "tak strasznie boję się ciąży / nie chcę bezwzględnie następnego dziecka itd" to gdzie ta otwartość? Wtedy moim zdaniem jest to już balansowanie na granicy podejścia antykoncepcyjnego i używanie npr jako metody zapobiegania poczęciu za wszelką cenę (frustracji, napięć i konfliktów na tle seksualnym)...

Może dlatego osobiście wolę rozwijać skrót npr jako "naturalne rozpoznawanie płodności" oddzielając tym samym od techniki postawę moralną. :twisted:
Basia żona Bernarda
Przygodny gość
 
Posty: 8
Dołączył(a): 8 listopada 2010, o 16:48
Lokalizacja: spore miasto na 52 równoleżniku

Re:

Postprzez jatojatojasnejak2x2 » 7 czerwca 2014, o 15:16

Lena napisał(a):3.dziecko nie jest po to żeby sie miał kto nami na starość zajmować ,jesli to ma byc powod to lepiej nie mieć dzici, one nie sa naszą własnościa!


Racja! Najlepiej iść samemu do domu starców a dzieci zostawić w spokoju! :shock: ..... zaraz, wróć!!!!

Spójrzmy w przeszłość, jak bywało kiedyś, stare obyczaje, stara zacofana moralność lub nawet jej całkowity brak - można by powiedzieć. A jednak mam nieodparte wrażenie że nasi przodkowie widząc jak daliśmy się w ciągu paru lat zmielić w socjalistycznym młynku - przewracają się w grobach .... i mówią ... flaki ! nie ludzie ! szara maź !

stary znaczył mądry, dzisiaj znaczy głupi

To wstyd i hańba dla dzieci jeśli ich rodzice są zmuszeni upominać się o troskę na stare lata!
jatojatojasnejak2x2
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 7 czerwca 2014, o 14:16

Poprzednia strona

Powrót do Inne problemy związane z praktykowaniem NPR

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron