Teraz jest 14 sierpnia 2020, o 04:03 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

czy ktos naprawde jest zadowolony z npr-u?

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB, agulla

czy ktos naprawde jest zadowolony z npr-u?

Postprzez kami79 » 18 października 2009, o 22:22

to juz kolejny moj temat zwiazany z npr- em i cala jego "ideologia", wydawaloby sie ze bardzo podobny do poprzednich. a jednak nurtuje mnie tym razem co innego. tak jak na poprzednich watkach wypowiadaly sie rozne osoby glownie na temat problemow zwiazanych ze wstrzemiezliwoscia oraz brakiem regularnosci we wspolzyciu przy stosowaniu npr, tak w tym watku licze na wypowiedzi osob ktore NAPRAWDE sa zadowolone ze stosowania metod naturalnych.
przyznam ze bardzo malo spotkalam wypowiedzi gdzie ktos pisze ze npr jest super, nie ma z nim zadnych problemow, nie musi sobie odmawiac na dlugo wspolzycia a jesli odmawia to za kilka dni zar namietnosci w jego sypialni az kipi, ze zaciesnil relacje malzenskie itp.
wiem ze npr wiaze sie z systematycznoscia, z dyscyplina, ze wymaga zaangazowania i scislego przestrzegania jesli oczekuje sie pozadanego skutku- w moim przypadku chodzi o unikniecie poczecia. ale czy ktos mimo tego wszystkiego moze powiedziec ze naprawde npr jest dla niego extra opcja na wspolzycie??
pozdrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez KP » 18 października 2009, o 22:59

Tu już był taki temat. Nie mogę znaleźć niestety. Ale normalne jest, że na forum wypowiadają się ludzie o problemach. To jest przecież forum pomocy. Czyli niejako z definicji - jeśli ma być pomoc, to musi być najpierw problem. I w ogóle ludzie zaczynają szukać takich stron bardzo często właśnie wtedy, gdy problem jest.
A jeśli ktoś obiecuje komuś, że w jakiejkolwiek działalności nie będzie miał trudności, to raczej nie jest realistą. W każdej dziedzinie życia są lepsze i gorsze momenty, sytuacje łatwiejsze i trudniejsze. Więc oczekiwanie, że w stosowaniu npr nigdy nie pojawią się trudności jest mało realne. Dlaczego akurat w tej jednej dziedzinie miałoby być inaczej niż we wszystkich innych?
A żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie: tak jestem NAPRAWDĘ zadowolony ze stosowania npr. Co nie znaczy, że zawsze wszystko idzie jak po maśle i nie ma trudniejszych sytuacji (w stosowaniu metody). I było dłuższe oczekiwanie na współżycie też.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Postprzez Anusia21 » 19 października 2009, o 08:54

Ja może nie jestem "satysfakcjonującym przykładem";), bo jestem mężatką dopiero 4 miesiące i dopiero od 4 miesięcy stosuję w praktyce NPR.( teorii ponad 3 lata). Ale mogę powiedzieć, że jestem mega zadowolona.
Każde współzycie to radość spotkania, prawdziwej bliskości bez prezerwatyw itp., nie łykam żadnych tabletek, żyję zgodnie z rytmem ciała. To jest super!
Okresy wstrzemięźliwości nie są dla mnie szczególnie ciężkie (pewnie dla mojego męża bardziej). Nie są one zbyt długie, może dlatego (2-2,5 tygodnia + 3,4 dni miesiączki). Mają na pewno swój urok - okazujemy sobie miłość mniej zmysłowo, bardziej uczuciowo.
Po okresach wstrzemięźliwości też jest superrr :oops:
Więc póki co dla npr jest bezproblemowy. Wiem, że mam ogromne szczęście, bo moje cykle są dość regularne i nie za długie, obserwacje czytelne, a mąż wspaniały i wyrozumiały, w 100% akcpetujący NPR. :D
Mam świadomość, że nie zawsze tak będzie, że problemy się pojawią, prędzej czy później. Ale ten dobry początek chyba doda mi sił, gdy przyjdą trudności.
Anusia21
Bywalec
 
Posty: 168
Dołączył(a): 2 stycznia 2007, o 14:02
Lokalizacja: okolice Gdańska

Postprzez Fruzia » 19 października 2009, o 10:26

NPR to tylko element życia. Dla mnie to pytanie jest szersze. Czy jest ktoś całkowicie zadowolony ze swojego życia? Czy coś takiego istnieje? Czy jest jakaś dziedzina, o której się powie: super, extra, żadnych problemów?
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez lajla » 19 października 2009, o 10:42

Anusia, u nas też tak było, 2-2,5 oczekiwania da się wytrzymać, ale to co się dzieje po porodzie to jest jakiś koszmar. My obecnie po raz drugi przeżywamy trudny okres poporodowy, niestety zapowiada się, że tym razem dłużej sobie poczekamy. :( Ech! Tak bardzo bym chciała, żeby wszystko wróciło do normy.

Resumując, w normalnych warunkach npr jak dla mnie jest do przeżycia i mogę powiedzieć, że jestem zadowolona, mimo że trzeba rezygnować ze współżycia wtedy, kiedy ma się na nie największą ochotę, a w III fazie jest presja, żeby jak najmniej okazji zaprzepaścić no i przy małych dzieciach często jak już przyjdzie ten czas kiedy można to dziecko choruje albo coś. Ok wszystko to jestem w stanie jakoś przeboleć, bo przecież nie ma nic za darmo, ale okres poporodowy moim zdaniem to po prostu koszmar.
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez MAKG » 19 października 2009, o 13:39

Ja stosuję NPR w teorii od 1,5 roku, w praktyce od 5 miesięcy (w piękny majowy dzień odbył się nasz ślub).

NPR jest dla nas jedynym wyjściem ze względu na nasze przekonania religijne. Nie chcemy w żaden sposób modyfikować naszej płodności i miłości.

Moje cykle są raczej długie - 34-36 dni. Planujemy poczęcie naszego potomka za kilka miesięcy, gdyby jednak teraz to się stało - nie byłoby tragedii, wręcz przeciwnie. Z tego też względu korzystamy ze możliwości współżycia w I fazie - do ok. 10 dc - 4 cykle bez poczęcia. Później następuje 2 tygodnie wstrzemięźliwości. Nie wiem, może to dlatego, że jesteśmy dopiero 5 miesięcy po ślubie, ale nie nazwałabym tego "super czasem, kiedy okazujemy sobie czułość w innej formie"... Dla mnie, ale chyba bardziej dla mojego męża, to czas ogromnie trudny do przetrwania w czystości... Nie wiem jak będzie w przyszłości, a już zupełnie nie wyobrażam sobie tego po porodzie... Nie zmienia to faktu, iż NPR będziemy stosować i basta, ale jest to dla nas duże poświęcenie, które w imię naszych przekonań i wiary przeżywamy...

I u nas też rzeczywiście pojawia się w III fazie tendencja do wykorzystania tego czasu na maxa... tylko że mi się wtedy czasem nie bardzo chce, więc mam okazję doświadczyć kolejnego poświęcenia - z miłości do mojego M., który niczego na mnie nie wymusza.
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez Lena » 22 października 2009, o 16:53

Wszystko ma swoje wady i zalety. Niestety zgadzam się że duzym minusem jest miedzy innymi okres poporodowy. W pozostałym ,,normalnym" czasie bywa różnie ,długie czekanie co w moim przypadku powoduje oddalenie się od męża i presja że wypadało by się kochać ,kiedy nie mam ochoty ale też cudowne momenty akurat wtedy kiedy kończy sie III faza. Dla mnie kłopotliwy jest też moment wypływania pozostałości nasienia :oops: Natomiast ze wzgledów religijnych jest to jedyna metoda ,ktora moge brac pod uwagę. Plusem jest wyjatkowa , niezakłucona niczym bliskość i czyste sumienie ,ktorej nie zapewnia nigdy inne metody :wink:
Lena
Przygodny gość
 
Posty: 29
Dołączył(a): 25 września 2009, o 15:33

Postprzez artura » 23 października 2009, o 09:54

ja jestem zadowolona w 100%
artura
 

Postprzez Mika24 » 29 stycznia 2010, o 23:52

Ja mogę się dopisać do tych forumowiczek, które są zadowolone ze stosowania npr-u. W praktyce stosujemy 6 miesięcy, wczesniej w teorii 1 rok. Obaw było mnóstwo i to z mojej strony, bo u nas akurat mój Mąż nalegał na npr. Dla mnie była to początkowo metoda nie do przyjęcia, ile to ja łez nie wylałam, że to nie dle mnie że nie jestem wystarczająco cierpliwa, że nie chce tych ograniczeń, tej wstrzemięźliwości na 3 tyg. I przede wszystkim , że na pewno nie skuteczna.
Teraz, po 6 miesiącach mogę powiedzieć, że nie jest to wszystko takie straszne. Poznałam siebie, nie truje się tabletkami, nie martimy się o gumki itp., Tempke mierze przez jakieś dwa tyg tylko, od 9-21 dnia mniej więcej , bo już mniej więcej wiem kiedy się spodziewać owulacji. Dzięki temu też, że znam siebie możemy sobie pozwalać na współżycie w pierwszej fazie, przez co okres wstrzemięźliwości trwa ok. 2 tyg. I w naszym przypadku jest to do wytrzymania, nie frustruje nas, jest całkiem przyjemne to czekanie i zbieranie sił na następną 3 fazę;) I jak narazie jest to dla nas skuteczna metoda, ale przede wszystkim gdy zaczęliśmy ją stosować, zmieniłam moje podejście do ewentualnej "niezaplanowanej ciąży"= nie staramy się, ale jak się groszek pojawi to będziemy się cieszyć. Przed ślubem, byłam bardzo na nie, ze względu na studia. Teraz mam wrażenie , że bardziej bym się bała na tabletkach, mało tego, zwalała potem na nie odpowiedzialność za ciąże. A tak... czysta miłość i świadomość, że jak Pan Bóg zdecyduje, że da nam groszka, to znaczy, że wiedział lepiej co dla nas dobre :) Dziewczyny, nie taki diabeł straszny, uwierzcie , że można. Aha... najważniejsze... od dnia ślubu spełniam jedno z największych marzeń mojego Męża. Warto.
POzdrawiam
Mika24
Przygodny gość
 
Posty: 39
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 23:53

Postprzez kukułka » 2 lutego 2010, o 10:52

owszem, ja jestem - wiecej tutaj, moj post sprzed roku
http://www.npr.pl/forum/viewtopic.php?t=3713
dalej jestem tego samego zdania co wtedy - mimo ze teraz jestem w ciazy - planowanej - i czeka nas okres poporodowy
kukułka
Domownik
 
Posty: 1748
Dołączył(a): 22 kwietnia 2004, o 13:55
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez lajla » 2 lutego 2010, o 21:42

Mika 24, dla większości z nas npr w normalnych warunkach było do zniesienia, bo te 2-3 tygodnie wstrzemięźliwości da się wytrzymać, ale po porodzie czekanie na seks miesiącami jest prawdziwym koszmarem, chyba najgorsze jest to że nie wiadomo ile tak naprawdę trzeba będzie czekać... Pozdrawiam i życzę czytelnych wykresów, a po porodzie szybkiego powrotu @. :)
lajla
Domownik
 
Posty: 318
Dołączył(a): 21 grudnia 2006, o 02:07
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez kami79 » 5 lutego 2010, o 22:36

kukułko, piekne budujace swiadectwo i wogole bardzo wartosciowy watek, dobrze ze go odkopalas. obecnie jestem 2 miesiace po porodzie co jest rowne z dwoma miesiacami (ponad) bez wspolzycia. bardzo, bardzo ciezki czas. miewamy naprawde bardzo trudne chwile a udaje sie wytrwac jedynie dzieki Jezusowi obecnemu w sakramentach.
mimo ze moge sie podpisac pod tym co napisalas w swoim poscie, to jesli chodzi o zawierzenie Bogu w sprawach plodnosci to jestem dopiero na poczatku. panicznie boimy sie czwartej ciazy, tylko dzieki Bogu nie trwam non stop w mega dole i poczuciu ze jestem w pulapce- wszak teraz z seksu nici a i na przyszlosc brak perspektyw bo boimy sie ponownie zaufac naszym umiejetnoscia obserwacji cyklu. co bedzie jesli zle zinterpretujemy objawy? tysiace pytan i watpliwosci sie nasuwa. niebawem idziemy na kurs LMM wiec mam nadzieje ze dzieki niemu nabierzemy wiecej pewnosci i zaufania do NPR. poki co przed nami kolejne miesiace bez seksu. oby Bóg dal sile wytrwac.pozdrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Akimbo » 16 lutego 2010, o 14:34

@kami79 Twoje podejście budzi mój szacunek z uwagi na silną wolę i umiejętność zawierzenia problemów Bogu. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że część podniesionych tu problemów ludzie sami ściągają sobie na głowę w postaci zdania się wyłącznie na NPR, jako jedynego sposobu regulowania ilości poczęć. Mam poważne wątpliwości, czy Bóg rzeczywiście wymaga od małżonków by samodzielnie fundowali sobie wielomiesięczne okresy bez pełnej bliskości, znacznie się z tym męcząc (choćby po porodzie).
Szkoda, że fora takie jak to na którym podyskutujemy w wielu przypadkach rozwiązują problemy które poniekąd same tworzą, zachęcając do rygorystycznego i wyłącznego stosowania NPR. Dla mnie sposoby promowane w ramach NPR są świetne na czas kiedy małżonkowie chcą lub dopuszczają powiększenie rodziny, do tego pozwalają szybko wychwycić ewentualne problemy ze zdrowiem. W wielu systuacjach się jednak nie sprawdzają i moim zdaniem nauczyciele NPR niejednokrotnie przedstawiają zafałszowany obraz "stylu życia NPR". No ale o problemach to jakby nie ten wątek, pozdrawiam
Akimbo
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 16 lutego 2010, o 14:22

Postprzez kami79 » 16 lutego 2010, o 18:56

Akimbo,
Kosciol daje nam takie a nie inne wskazania na ten czas aby chronic i ubogacac nasza milosc malzenska. wiem ze trudno jest w wielomiesiecznej wstrzemiezliwosci widziec jakikolwiek sens i korzysc dla malzenstwa. ja tez sie tym nie zachwycam, wrecz przeciwnie, wkurza mnie to ze jestesmy w takiej a nie innej sytuacji i nie widac w najblizszym czasie perspektyw na jej zmiane. jednak ufam Kosciolowi jako Matce ktora sie o nas troszczy, nawet wtedy gdy daje tak trudne wskazania. moze owoce naszej wiernosci kiedys tez zobacze choc teraz skupiam sie jedynie na tym co teraz i odliczam dni do "normalnego" zycia. nie probuje zglebiac tragizmu naszej sytuacji bo bardzo mnie on po ludzku przytlacza. na tyle na ile potrafie oddaje to Bogu i przyjmuje mozliwie czesto sakramenty aby miec sily do dalszej wlaki.
podrawiam
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez zielona » 17 lutego 2010, o 00:38

Akimbo napisał(a): Mam poważne wątpliwości, czy Bóg rzeczywiście wymaga od małżonków by samodzielnie fundowali sobie wielomiesięczne okresy bez pełnej bliskości, znacznie się z tym męcząc (choćby po porodzie).


Może to i demagogiczny argument, ale oddaje, moim zdaniem, sedno sprawy: czy Bóg wymaga od chrześcijan, żeby przyznawali się do Niego w różnych sytuacjach publicznych, choćby się "z tym znacznie męczyli", od narażania się na śmieszność, po narażanie się na śmierć.

Jak łatwo zwalniamy się z trudności, które niesie ze sobą wiara...

A widocznie antykoncepcja niesie ze sobą większe zło niż wstrzemięźliwość, choć często trudno nam to dostrzec.
zielona
Domownik
 
Posty: 389
Dołączył(a): 23 maja 2004, o 10:55

Postprzez Akimbo » 17 lutego 2010, o 13:27

@kami79:
Dla mnie taka walka ma w głównej mierze pozytywny wymiar pokutny (ze wszystkimi łaskami z niej płynącymi), byleby nie szkodziła więziom między małżonkami. Niestety pojawia się tutaj niekonsekwencja wskazań pasterzy Kościoła. Z jednej strony dostrzega się dużą wagę aktów miłosnych w budowaniu relacji małżeńskich (przez co ich niepodejmowanie bez ważnej przyczyny może być grzechem), z drugiej zaś nakazuje nadmiernie długą i szkodliwą wstrzemięźliwość dla tych małżeństw, które z różnych przyczyn nie mogą korzystać z dobrodziejstw NPR. Dlatego uważam, że jeśli wiele osób we własnych sumieniach rozeznaje, że obecne "wskazania Kościoła" przynoszą wymierne szkody w ich relacjach małżeńskich, powinno się o tym głośno mówić i ten problem rozwiązywać. Ocena moralna np. użycia prezerwatywy nie należy w końcu do niepodważalnych fundamentów wiary, a nauczanie Kościoła (także w zakresie norm moralnych) zmienia się na przestrzeni czasu, choćby w oparciu o lepsze rozumienie ludzkiej natury. Choć zawsze istnieje obawa o relatywizację obowiazujących norm, zmiany nie mogą się przez to zagrożenie w ogóle nie dokonywać. Po to mamy sumienie i rozum, żeby w próbach rozpoznania bożego planu z nich korzystać.

zielona napisał(a):Może to i demagogiczny argument, ale oddaje, moim zdaniem, sedno sprawy: czy Bóg wymaga od chrześcijan, żeby przyznawali się do Niego w różnych sytuacjach publicznych, choćby się "z tym znacznie męczyli", od narażania się na śmieszność, po narażanie się na śmierć.


Szczerze mówiąc, ta analogia jest mi dość daleka, a istotą problemu nie jest wcale fakt samego występowania trudności i wysiłku. Natomiast jeśli już trzymać się Twojego przykładu, Kościół zazwyczaj nie domaga się czynów heroicznych pod groźbą grzechu ciężkiego w przypadku ich niewypełnienia.

zielona napisał(a):A widocznie antykoncepcja niesie ze sobą większe zło niż wstrzemięźliwość, choć często trudno nam to dostrzec.


Na szczęście powyższe stwierdzenie nie jest w Kościele dogmatem, w związku z czym można się z tym uogólnieniem nie zgodzić. Moim zdaniem wiele rozczarowań NPR-em bierze się właśnie z nieuprawnionego generalizowania i zakładania, że metody które świetnie sprawdzają się u jednych par będą poprawnie i w satysfakcjonujący sposób funkcjonować u innych lub w innych warunkach. Tymczasem ludzie, ich fizjologia, potrzeby i okoliczności w jakich żyją nie są takie same. Wkładanie wszystkich do jednego worka i narzucanie wyłącznie jednego, restrykcyjnego rozwiązania pod groźbą grzechu, kończy się dla wielu małżeństw frustracjami, życiem w poczuciu winy a czasem wyłączeniem z sakramentów, co w konsekwencji oddala od Kościoła. Nie uważam więc, że bezdyskusyjne przyjmowanie wszystkich tez związanych z NPR, choćby były sprzeczne z własnymi doświadczeniami i sumieniem, na końcu dobrze służyło małżonkom. pozdrawiam
Akimbo
Przygodny gość
 
Posty: 2
Dołączył(a): 16 lutego 2010, o 14:22

Postprzez kgk83 » 29 kwietnia 2010, o 14:21

Naprawdę nie wiem jak Wy możecie stosować to całe NPR,odmawiać sobie seksu wtedy,kiedy najbardziej się go chce.To jest dopiero niezgodne z naturą!!!Nie mam nawet zamiaru próbować tego stosować,bo nie chce ryzykować ciążą.Organizm jest jedną,wielką zagadką i pewność dają jedynie gumki lub tabletki.
kgk83
Przygodny gość
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 kwietnia 2010, o 13:11

Postprzez magna » 29 kwietnia 2010, o 17:59

Czy na pewno wiesz, co piszesz? Jaka pewność przy gumkach czy tabletkach??!! Widziałaś badania odnośnie skuteczności??!! To tylko metody - zawodzą jak każde inne. Najpierw poprzyj swoje pochopne sądy badaniami może... A na 100 % pewnym to można być zapewne wyłącznie przy całkowitej wstrzemięźliwości.
A co do tego fragmentu: "odmawiać sobie seksu wtedy,kiedy najbardziej się go chce.To jest dopiero niezgodne z naturą!!!" ....
Mam do czynienia w pracy z różnymi ludźmi, czasem ma się ochotę niektórym dać po łbie za głupotę, czasem ma się ochotę kogoś udusić, a jednak nie robię tego mimo tego, że to akurat byłoby coś, czego bym właśnie chciała najbardziej w życiu....:p Czasem nie robi się tego, co się chce... Od tego mamy rozum ...
magna
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 203
Dołączył(a): 2 lutego 2010, o 21:37

Postprzez Olenkita » 29 kwietnia 2010, o 18:41

kgk83 napisał(a):Naprawdę nie wiem jak Wy możecie stosować to całe NPR,odmawiać sobie seksu wtedy,kiedy najbardziej się go chce.To jest dopiero niezgodne z naturą!!!Nie mam nawet zamiaru próbować tego stosować,bo nie chce ryzykować ciążą.Organizm jest jedną,wielką zagadką i pewność dają jedynie gumki lub tabletki.


I tu sie mylisz :lol: Zaloze sie, ze wiedze czerpiesz z jakichs babskich gazetek itp. To wlasnie npr daje pewnosc( wspolzycie w dobrze wyznaczonej III fazie) jakiej nigdy nie dadza gumki czy tabletki. Inna sprawa jest odmawianie sobie wspolzycia w czasie plodnym czy dluga abstynencja, to jedyny moim zdaniem mankament.
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez Fruzia » 29 kwietnia 2010, o 20:52

kgk83 napisał(a):Naprawdę nie wiem jak Wy możecie stosować to całe NPR,odmawiać sobie seksu wtedy,kiedy najbardziej się go chce.To jest dopiero niezgodne z naturą!!!Nie mam nawet zamiaru próbować tego stosować,bo nie chce ryzykować ciążą.Organizm jest jedną,wielką zagadką i pewność dają jedynie gumki lub tabletki.


To w jakim celu piszesz na forum pomocy dotyczącym NPR? Nie rozumiem.
Fruzia
Domownik
 
Posty: 411
Dołączył(a): 10 czerwca 2006, o 13:30

Postprzez Oleńka Z » 29 kwietnia 2010, o 22:45

kgk83 napisał(a):Nie mam nawet zamiaru próbować tego stosować,bo nie chce ryzykować ciążą.Organizm jest jedną,wielką zagadką i pewność dają jedynie gumki lub tabletki.


Dla Ciebie Twój organizm jest jedną wielką zagadką?? Dzisiaj,kiedy nauka o funkcjonowaniu organizmu człowieka osignęła taki postęp?
Zastanów się czy nie dajesz sobą manipulować "specom" którzy zarabiają na przemyśle antykoncepcyjnym.Czy uważasz, że jeśli ktoś zarabia na antykoncepcji bedzie uczciwie informował o NPR (np. o skuteczności ale nie tylko)? Czy raczej będzie wyśmiewał i wmawiał kobietom, że ich "organizm jest jedną wielką zagadką i pewność dają jedynie gumki lub tabletki?" Przecież nie żyjemy w epoce kamienia łupanego, fizjologię człowieka można dokładnie poznać (każdy, nie tylko ludzie o wykształceniu medycznym czy pokrewnym).
I poczytaj lepiej o skutkach ubocznych tych "cudownych" tabletek, żeby sobie zdrowia porządnie nie zrujnować.
Tabletki antykoncepcyjne mogą mieć również działanie wczesnoporonne - bierzesz odpowiedzialność za życie Twoich dzieci?)
Dla katolików antykoncepcja jest niezgodna z nauczaniem KK, jest grzechem. Ale jak widzisz dla osób wierzących, wiara, nie jest jedynym argumentem przemawiającym za NPR.
Oleńka Z
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 22:47

Postprzez kgk83 » 3 maja 2010, o 22:20

Wiadomo,że nigdy niczego nie można być pewnym na 100%,ale mam kilkanaście koleżanek,które biorą tabletki i w ciążę nie zaszły tak jak ja zresztą też nie, więc to najlepsze zabezpieczenie.A co do ich szkodliwości,to naprawdę ludzie palą,żyją w stresie,jedzą jedzenie,w którym też nie wiadomo co jest i to jest bardziej szkodliwsze niż tabletki.
kgk83
Przygodny gość
 
Posty: 38
Dołączył(a): 29 kwietnia 2010, o 13:11

Postprzez alfa166 » 4 maja 2010, o 19:18

Sorry, ale o co Ci chodzi????

Nie chcesz to nie stosuj NPRu!!

To co jest wbrew Twojej naturze to niekoniecznie musi być wbrew naturze drugiego człowieka.
alfa166
Przygodny gość
 
Posty: 34
Dołączył(a): 13 listopada 2009, o 15:08

Postprzez Oleńka Z » 5 maja 2010, o 09:41

kgk83 napisał(a):A co do ich szkodliwości,to naprawdę ludzie palą,żyją w stresie,jedzą jedzenie,w którym też nie wiadomo co jest i to jest bardziej szkodliwsze niż tabletki.

Kgk niekorzystny wpływ antykoncepcji hormonalnej na zdrowie kobiety jest niestety bardzo duży, nie bagatelizowałabym tego. (W razie potrzeby dysponuję odpowiednimi dość szczegółowymi materiałami na ten temat).
Zwróć uwagę, że to Ty „okupisz” swoim zdrowiem tą ”cudowną metodę”. Czy Twój narzeczony, (o którym piszesz w innym poście) zdaje sobie sprawę z wpływu tych środków na Twój organizm?
Jeśli tak, to skoro wie, że niszczysz swoje zdrowie (nawet jeśli Ty to akceptujesz) , to dlaczego on na to pozwala ? dlatego, że bardzo pragnie Twojego dobra, szczęścia, kocha Ciebie ponad życie?
Oczywiście jest więcej czynników, które niekorzystnie wpływają na zdrowie człowieka, nie tylko antykoncepcja, ale stosując te środki znacznie zwiększasz swoje „szanse” zachorowania, niestety znacznie.

„Pigułka hormonalna ma z jednej strony działanie antykoncepcyjne… Jeśli mimo wszystko do poczęcia dojdzie, zaczyna działać mechanizm wczesnoporonny….”
Czy zdając sobie z tego sprawę, możesz ze spokojnym sumieniem cieszyć się swoim „szczęściem” z narzeczonym ?Oj marne to „szczęście” i krótkotrwałe
Oleńka Z
Bywalec
 
Posty: 102
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 22:47

Postprzez kami79 » 5 maja 2010, o 14:08

kgk83 napisał(a):.A co do ich szkodliwości,to naprawdę ludzie palą,żyją w stresie,jedzą jedzenie,w którym też nie wiadomo co jest i to jest bardziej szkodliwsze niż tabletki.

Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Nie mozna powiedziec co mniej a co bardziej szkodzi bo wymienione przez Ciebie rzeczy sa bardzo roznego kalibru. Od tabletek nie dostaniesz raczej raka pluc, podobnie jak papierosy nie spowoduja takich zmian hormonalnych w Twoim organizmie jak pigulki.
Naprawde bardzo malo wiesz o antykoncepcji wiec zamast podpierac sie argumentami ktore mozna latwo podwazyc, powiedz poprostu ze jest Ci wygodniej stosowac pigulki czy gumki bo nie wymagaja dyscypliny ani samokontroli tak jak metody npr.
Szkodliwosc antykoncepcji nie zawsze jest widoczna od razu. Najczesciej pierwsze sygnaly ze cos jest nie tak mamy wtedy gdy po odstawieniu tabletek pojawiaja sie problemy z zajsciem badz donoszeniem ciazy. To ze Twoje kolezanki chwala sobie tabletki bo nie zachodza w ciaze, nie znaczy ze za kilka lat beda rownie zadowolone z ich stosowania majac roznego rodzaju problemy ze zdrowiem. Problem w tym ze nie kazda bedzie je kojarzyc jako skutek uboczny brania pigulek.
Kobiety nie maja swiadomosci ze antykoncepcja to wielki biznes w ktorej ofiarami sa one same. Producent na wiele lat uzaleznia kobiete od tabletek anty rujnujac przy tym jej zdrowie aby nastepnie leczyc owe problemy lekami ktore sam w tym celu wyprodukowal. I ma klientke na dlugie dlugie lata :twisted:
kami79
Domownik
 
Posty: 486
Dołączył(a): 20 kwietnia 2009, o 15:36
Lokalizacja: wieś na Mazowszu

Postprzez Annka » 6 maja 2010, o 09:28

kgk ja przez wiele lat brałam tabletki anty, i wierz mi, że poza moralnymi dylematami katolika, istnieje spora szansa, że będziesz zawiedziona bo:

1. tabletki powodują, że cały czas sztucznie utrzymujesz organizm w III fazie, czyli w tej, w której kobieta nie ma ochoty na seks! I u mnie i u moich znajomych koleżanek libido przy tabletkach było bliskie zeru!
Odpada więc argument, że kobieta przy NPR nie może współżyć wtedy, gdy ma największą ochotę, czyli gdy jest płodna. Przy tabletkach nigdy nie jest płodna, więc nie ma silnego libido. Taką możliwość dają tylko starania o dziecko. Ja bym się też nie odważyła używać prezerwatywy w najbardziej płodnym czasie, ze względu na zbyt duże ryzyko! Pomyśl o tym. Kto nie chce mieć gromadki dzieci, musi pogodzić się z tym, że seks będzie zwykle przy niskim poziomie libido u kobiety.

2. jest naprawdę wiele przeciwwskazań do hormonów; dobry lekarz powinien Ci zlecić komplet badań przed, a nie wypisywać w ciemno.
Zastanów się przy okazji, czy chciałabyś, żeby Twój facet brał przez wiele lat hormony? Może to on powinien zaproponować, ze weźmie na siebie ciężar zdrowotny antykoncepcji? Skoro tak Cię kocha? Czemu to Ty masz się latami podtruwać a nie on? Teraz są już takie możliwości.

3. jeśli mimo swoich poglądów na temat antykoncepcji nie dopuszczasz myśli o aborcji w swojej moralności, to weź pod uwagę, że tabletki z założenia dopuszczają wczesną aborcję! Przeczytaj uważnie ulotkę! Tam będzie napisane, że uniemożliwiają zagnieżdżenie się zarodka (a więc jednak może dojść do owulacji i do zapłodnienia mimo tabletek!) co jest równoznaczne z aborcją.

Jeśli nadal CHCESZ, by Twój organizm był dla Ciebie "jedną, wielką zagadką" to Twój problem. Opowiadasz banały, choć nigdy nie próbowałaś obserwacji.

Ja przynajmniej próbowałam i hormonów i gumek i NPR-u i mam porównanie (oraz dwójkę całkowicie planowanych dzieci), a TY???
Annka
Bywalec
 
Posty: 118
Dołączył(a): 9 lipca 2008, o 14:23
Lokalizacja: Kraków

Postprzez ikm » 12 maja 2010, o 16:00

Ja średnio jestem zadowolona z NPR.
1) Dla mnie współżycie jest zbyt rzadkie, ja mam duży temperament, mąż ma mniejszy.
2)Okres poporodowy to jest koszmar, po 1-szym dziecku doszliśmy do ładu jakoś ale dzięki gumkom na poczatku. Potem stosowaliśmy I fazę. Teraz po drugim dziecku - żegnaj I fazo! Nie kochamy się od 8 mies. Na razie jesteśmy zmęczeni 2-ką dzieci ale w perspektywie to zmierzamy do bycia białym małżeństwem.
3) W okresie płodnym wcale nie okazujemy sobie czułości, nie zbliżamy się cieleśnie - mąż twierdzi że to nie ma sensu, skoro nie da się pomigdalić (seks oralny itp). Efekt - jak nie współzyjemy, to się nawet nie całujemy z języczkiem, bo mąż tego nie chce, a że współzyjemy sporadycznie (od 8 mies. wcale) to zyjemy jak brat z siostrą. Mąż twierdzi, że gdybym ja nie miała zachamowań w stylu seks oralny bez stosunku, to inaczej by wszystko wygladało i że ja problemy sobie robię (mąż ma szersze sumienie niz ja, tu się róznimy)
ikm
Przygodny gość
 
Posty: 56
Dołączył(a): 1 stycznia 2010, o 02:10

Postprzez brega » 12 maja 2010, o 17:13

No właśnie, z tą czułością w drugiej fazie to jest na pewno wymysł kobiety. Dla mnie też nie ma problemu, żeby całować się bez seksu, natomiast mojego męża podnieca nawet czuły dotyk, o pocałunku z języczkiem już nie wspominając. Na jego prośbę nie całujemy się, gdy nie można się kochać, bo wiem, że wtedy bardzo cierpi.
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez alfa166 » 13 maja 2010, o 13:17

Ja w sumie jestem w pełni zadowolona z NPRu, ale nie wiem jak by było po porodzie.
alfa166
Przygodny gość
 
Posty: 34
Dołączył(a): 13 listopada 2009, o 15:08

Postprzez gargamel » 18 maja 2010, o 12:42

kgk83 napisał(a):Naprawdę nie wiem jak Wy możecie stosować to całe NPR,odmawiać sobie seksu wtedy,kiedy najbardziej się go chce.To jest dopiero niezgodne z naturą!!!Nie mam nawet zamiaru próbować tego stosować,bo nie chce ryzykować ciążą.Organizm jest jedną,wielką zagadką i pewność dają jedynie gumki lub tabletki.


Ja i moja żona już od roku w praktyce stosujemy wyłącznie metody NPR. NIczym przy tym nie ryzykujemy - wręcz przeciwnie, metody sprzyjaają pogłębianiu naszej bliskości i miłości. Jesteśmy z nich w 100% zadowoleni, bo udaje nam się odłożyć poczęcie bez stosowania obcych naturze środków. Zresztą ja nigdy nie pozwoliłbym kobiecie, którą kocham stosowania jakichkolwiek środków antykoncepcyjnych.
Poza tym takie małe przerwy we współżyciu sprawiają, że każdego miesiąca mamy "miodowy miesiąc". :)
gargamel
Przygodny gość
 
Posty: 5
Dołączył(a): 30 września 2009, o 09:34
Lokalizacja: Śląskie

Następna strona

Powrót do Inne problemy związane z praktykowaniem NPR

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron