Teraz jest 1 października 2020, o 08:42 Wyszukiwanie zaawansowane

Uprzejmie informujemy,
że decyzją Zarządu Stowarzyszenia Liga Małżeństwo Małżeństwu
z dniem 1 grudnia 2016 forum pomoc.npr.pl zostaje
Z A M K N I Ę T E
Wszystkie osoby potrzebujące pomocy
zapraszamy na FaceBook'a lub do kontaktu z nami poprzez skrzynkę Porady

Narzeczony, wkrótce Mąż - a NPR mam prowadzić JA

Forum pomocy, przeznaczone do odpowiedzi na pytania osób praktykujących naturalne planowanie rodziny (nie jest to forum dyskusyjne).

Moderatorzy: admin, NB, agulla

Narzeczony, wkrótce Mąż - a NPR mam prowadzić JA

Postprzez kaja_denisek » 28 kwietnia 2009, o 13:35

Witam,

za 4 miesiące ślub, oboje jesteśmy osobami wierzącymi i dla nas stosowanie NPR jest "oczywiste". Prowadzę już obserwacje i staram się rozmawiać o tym z Narzeczonym.

Dużo czytałam o tym, że mąż powinien wspierać żonę w tym wszystkim, bo przecież to jest sprawa dwojga, a nie tylko jednego z małżonków. Tymczasem mój narzeczony twierdzi, że on nie ma głowy do wykresów, analiz, dokładności itp., że ja to lubię (umysł analityka), więc jak ja sama będę to prowadzić to będzie najlepsze wyjście.

Wiem, że zagląda czasami do mojego zeszytu (celowo położony w dostępnym miejscu), ale przestawia mi np. termometr na półkę, a ja chcę mieć go zawsze w jednym miejscu i pod ręką (tzn. przy łóżku)

Aha, no i generalnie najlepiej jakbyśmy mieli w widocznym miejscu jakieś oznaczenia: dni niepłodne - przyczepiony zielony, dni płodne - czerwony. No i oczywiście ja miałabym to zmieniać... Wiem, że to było powiedziane w żartach, ale ja już nie wiem, jak mam z nim rozmawiać :( Chciałabym tak bardzo czuć jego wsparcie w tym, jego opiekę wręcz nad całym NPR. Czy po ślubie to się zmieni???

Ktoś miał podobny problem?... :(
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez fiamma75 » 28 kwietnia 2009, o 14:18

To jest kwestia indywidualna - jak ustalicie.

Mi osobiście przeszkadzałoby, gdyby mąż próbowałby interpretować cykl, prowadziłby wykresy itd. To mój organizm i znam go lepiej, poza tym to ja mam umysł analityczny.
Poza tym wspieranie wcale nie musi oznaczać wspólnego prowadzenia wykresow. :)

Mówi się tez, gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść :wink:
fiamma75
Domownik
 
Posty: 2066
Dołączył(a): 5 maja 2005, o 20:01

Postprzez kaja_denisek » 28 kwietnia 2009, o 14:44

no niby tak, ale ja czuję się czasami jakby cała odpowiedzialność była zrzucona na mnie... :(
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez Olenkita » 28 kwietnia 2009, o 15:14

No to moze ustalcie, ze skoro on nie ma ochoty bawic sie w analizy cykli to Ty to bedziesz robic, ale jak bedzie ewentualna ciaza spowodowana zla interpretacja, to zeby nie mial pretensji :wink:
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez kaja_denisek » 28 kwietnia 2009, o 15:17

Olenkita - masz całkowitą rację... Ciekawa jestem jak on na to zareaguje... Chociaż właściwie to my po ślubie chcemy od razu zacząć starania o dzidzię
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez mmadzik » 28 kwietnia 2009, o 15:49

U mnie jest tak, że to ja prowadzę obserwacje, ja rysuję wykresy i interpretuję. Mój mąż zna podstawy npr, czasami budził mnie (jeszcze przed ciążą) na pomiar ptc, podawał termometr (ale nie zawsze), czasami grzebał sobie w wykresach i sprawdzał "ile jeszcze", albo później w czasie starań o dzidzię - "no to są szanse!".
mmadzik
Domownik
 
Posty: 445
Dołączył(a): 13 września 2007, o 11:57

Postprzez Olenkita » 28 kwietnia 2009, o 16:06

kaja_denisek napisał(a):Olenkita - masz całkowitą rację... Ciekawa jestem jak on na to zareaguje... Chociaż właściwie to my po ślubie chcemy od razu zacząć starania o dzidzię


To swietnie. Ale dobra znajomosc npru przyda sie niejedokrotnie potem, np. w trudnym do interpretacji okresie poporodowym. Skoro Twoj przyszly maz akceptuje metody naturalne, to dobrze, zeby chociaz ogolnie wiedzial czym to sie je. Nie jest to niezbedne, np.moj maz nie za bardzo wie o co chodzi w tym wszystkim, ale on nie jest goracym zwolennikiem npru wiec nie bede go edukowala na sile. Jednak Wy oboje chcecie wcielic npr w zycie wiec jesli czujesz, ze potrzebujesz jego wsparcia to powiedz mu to tak jak nam na forum :) Powodzenia!
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez Tatuś » 28 kwietnia 2009, o 16:33

Hmm, gdybym ja się zdała na interpretacje mojego męża, to juz bym gromadkę potomstwa miała.

To on ma bardziej analityczny mózg niz ja, ale to niewiarygodne jakie wnioski potrafi wyciągnąc z prostych reguł npr i interpretacji moich wcześniejszych wykresów (oczywiście zawsze na swoją korzyść).
Strach się bać!!!

Więc wolę się sama tym parać.

Szczerze mówiąc wolałabym, żeby w ogóle nie zaglądał w moje notatki i żebym ze spokojem mogła wyznaczyć dni na współżycie, kiedy jest to możliwe.

Tymczasem wyglada to tak, że niby ja zapisuję i podejmuję ostatecznę decyzję, ale poniewż - z wyżej wymienionych powodów - nasze interpretacje zawsze się różnia :? , to wybuchaja awantury!

Jedyne co, to przydałby się dodatkowy budzik na mierzenie, bo elektroniczny czasem zawodzi - da się go wyłaczyć :wink:
Tatuś
Domownik
 
Posty: 302
Dołączył(a): 30 grudnia 2007, o 23:36

Postprzez małe słoneczko » 28 kwietnia 2009, o 23:06

Mój narzeczony budzi mnie rano telefonem na pomiar PTC, a potem po 5 minutach, żebym wyjęła termometr. Dzięki temu jakoś zawsze wyłapie skok, w domu przegląda wykresy, ale chyba niezbyt je rozumie, bo mówi tylko: " Bardzo ładny wykresiczek!"

Zaproponował ostatnio, że on będzie zapisywał obserwacje, ale generalnie wolę sama, bo często "po swojemu" nazywam różne objawy, spostrzeżenia itd.

Przed ślubem oboje chcemy wybrać się na kurs do instruktorów. Jestem z natury panikarą, a co dwie głowy to nie jedna:)
małe słoneczko
Bywalec
 
Posty: 184
Dołączył(a): 2 stycznia 2008, o 00:27
Lokalizacja: Niebo:)

Postprzez fuer_immer » 28 kwietnia 2009, o 23:52

sloneczko, rozumiem, ze nie spicie w jednym lozku i narzeczony poprostu sam musi sie rano obudzic w innym domu, zebys ty zmierzyla tempke? :shock:

jak tak, to dla mnie to juz duza pprzesada...jeszcze rozumiem jak facet spiacy obok az tak pragnie pomoc, ale w innym lozku czy domu to gruba przesada dla mnie. mi by bylo chlopaka szkoda.

ja sama sie obserwuje i zdaje relacje czy mozna czy nie.
fuer_immer
Przygodny gość
 
Posty: 75
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 20:35

Postprzez Olenkita » 29 kwietnia 2009, o 08:29

Ja rozumiem z roznych postow malego sloneczka, ze to jej narzeczony namowil ja na stosowanie npr, no to niech sie chlop troche pomeczy :wink:
Olenkita
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 237
Dołączył(a): 19 kwietnia 2008, o 14:11

Postprzez kaja_denisek » 29 kwietnia 2009, o 11:48

Słoneczko, i właśnie to jest FAJNE, że On podejmuje ten wysiłek, żeby samemu obudzić się o właściwej porze i dbać o to, żebyś Ty zmierzyła temperaturę. A pewnie nie raz wolałby pospać sobie zamiast się budzić i dzwonić do Ciebie. To właśnie określiłabym jako OPIEKĘ i WSPARCIE.

Nie mogę powiedzieć, że mój narzeczony się nie interesuje NPR. Wie jaki śluz jest jaki, co to jest owulacja i takie tam. Widzę jego zainteresowanie tematem.

Co do samych zapisów, to chyba jednak po wszystkich Waszych postach myślę, że może rzeczywiście jak ja sama będę to wszystko zapisywać, używając zrozumiałych zwłaszcza dla mnie opisów, to będzie to najlepsze rozwiązanie. A notatki będę nadal zostawiać w dostępnym miejscu, żeby w każdej chwili mógł do tego zajrzeć. Powiedziałam mu tylko, że nie będę mówić mu kiedy zaczyna się III faza, sam ma się interesować ;)
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez MAKG » 29 kwietnia 2009, o 13:08

Powiedziałam mu tylko, że nie będę mówić mu kiedy zaczyna się III faza, sam ma się interesować Wink


Z pewnością się tym zainteresuje :D
MAKG
Bywalec
 
Posty: 175
Dołączył(a): 30 października 2008, o 11:21

Postprzez oreada » 29 kwietnia 2009, o 13:38

A ja powiem tak: dobrze jest chłopa nauczyć reguł, żeby potem się nie czepiał, jak będzie trzeba czekać (byle nie za bardzo, tak, jak Tatusia ;)), ale: sprowadzanie wspólnej odpowiedzialności za współżycie do podawania termometru i prowadzenia wykresów, to gruba przesada!
Już na kursie przedmałżeńskim słyszałam takie pitu pitu o wspólnocie, jaką tworzy wspólne budzenie się i jak to mąż uczy się odpowiedzialności, jak podaje żonie termometr... (jak to jest jedyna odpowiedzialność, jaką jest w stanie udźwignąć, to dość smutne... :)) sory, szczoteczki do zębów nie podaje, ani innych rzeczy... po prostu - niestety obserwacje prowadzi się na organizmie kobiety i siłą rzeczy to ona musi się pilnie obserwować i notować to, co sama uzna za stosowne.
A że od czasu do czasu to i owo można przedyskutować i że oboje małżonkowie permanentnie są odpowiedzialni za swoją płodność, to już inna para kaloszy. :)
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez kaja_denisek » 29 kwietnia 2009, o 14:20

A jak jest z tym "czekaniem" do III fazy w małżeństwie? Pewnie nie jest łatwo. Wiecie, nam teraz już wszystko buzuje w środku i CIEŻKO (!!!) jest wytrzymać, ale czekamy na ślub. Troche boję się szczerze mówiąc tego okresu płodnego w czasie cyklu (tj. przy odkładaniu ciąży) - jesteśmy małżeństwem i nie możemy się sobą cieszyć fizycznie, bo "czekamy"... Czy to nie będzie trochę jak taki maraton? 3 tygodnie nic (i pewnie w kółko myślenie o tym, że NIC), a potem tydzień nie wychodzenia z łóżka?... :shock:
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez oreada » 29 kwietnia 2009, o 15:53

Kaja,w dziale "Narzeczeństwo" jest masa wątków na ten temat i niejedna ostra dyskusja.
Najlepiej spokojnie, hiehie ;), poczekać i zobaczyć, jak będzie, zamiast gdybać i domniemywać. :)
oreada
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 254
Dołączył(a): 7 listopada 2005, o 20:22

Postprzez Bright » 29 kwietnia 2009, o 22:33

1. Jak dla mnie, to albo w NPR są zaangażowani oboje (obowiązkowo, jak dziecka nie ma w planach), albo to nie jest partnerstwo! Nie może być tak, że cała odpowiedzialność za niezachodzenie w ciążę jest na głowie kobiety i to ona będzie "winna" nieplanowanego poczęcia. Sorry - Biblia mówi "jeden drugiego ciężary noście". Poza tym, co 2 głowy, to nie jedna i dlatego mąż ma być fachowcem od metody!

2. Co do współżycia jednynie w III fazie - w wersji ortodoksyjnej jest to opcja tylko dla tych, co mają WAŻNE powody odkładania poczęcia. Niestety nadrabianie 3 tygodnie wstrzemięźliwości w III fazie występuje może przez pierwsze 3 miesiące. Potem zauważa się, że to kochanie się na zapas jest bez sensu, a nawet podchodzi pod instrumentalne traktowanie wspołmałżonka. Zasadniczo mało kto wykorzystuje na dłuższą metę III fazę na maksa - przede wszystkim dlatego, że po 2 dniach potrzeba seksualna jest zaspokojona i aż chce się zrobić przerwę, a jak do tego dojdą przeszkody typu chore dziecko, ciężki dzień, potrzeba wcześniejszego wstania na drugi dzień czy goście, to jeszcze kilka dni z III fazy życie wykrada.
Bright
Przyjaciel rodziny
 
Posty: 284
Dołączył(a): 10 września 2007, o 13:21

Postprzez Dorotaa » 29 kwietnia 2009, o 23:04

kaja_denisek nic nie martw sie na zapas w małżeństiwe jest raczej inaczej niż sobie to wyobrażasz :). Już niedługo się przekonasz, nie ma sensu robić tak dokładnych planów, bo w praktyce to nie koniecznie musi sie sprawdzic .
Ja mierzę tmp sama i interpretuje sama mój mąż jest muzykiem-artystą jak go po cichu nazywam i musiałabym mu co chwile tłumaczyc o co chodzi w tych obserwacjach, dość szybko sie poddałam. Mówie mu wszystko jak i co i jak na razie jest dobrze :).


Dorotaa (wcześniej DorotaSok)
Dorotaa
Domownik
 
Posty: 448
Dołączył(a): 23 marca 2007, o 01:54
Lokalizacja: południe Polski

Postprzez brega » 29 kwietnia 2009, o 23:05

U nas tylko ja zajmuję się wykresami, pomiarem, obserwacją itp. Odpowiada to nam obojgu i wcale nie uważam, że mąż musi być zaangażowany w te sprawy. Jeśli małżeństwo tak ustali, to ok, ale niekoniecznie tak musi być. Bzdurą jest, że jeśli tylko żona jest odpowiedzialna za wykresy, odpowiedzialność za ewentualne nieplanowane poczęcie spada tylko na nią. Myślę, że dojrzali ludzie nie mają problemów ze zrozumieniem faktu, że za poczęcie odpowiedzialni są w jednakowym stopniu mąż i żona, a współżycie zawsze mniej lub bardziej wiążę się z "ryzykiem" poczęcia. Dlatego nie sugeruj się kursami, czy zaleceniami instruktorów, być może u Was model z "biernym" mężem też się sprawdzi.
brega
Bywalec
 
Posty: 142
Dołączył(a): 27 sierpnia 2005, o 23:00

Postprzez kaja_denisek » 30 kwietnia 2009, o 08:41

Brega, ja nie sugeruję się informacjami z kursów, że mąż powinien podawać termometr, zapisywać temperatury itp. Ja chyba nawet głupio bym się czuła gdyby rano mąż mnie budził "Kochanie, pora na pomiar temp. Albo daj, ja ci zmierzę..."

To jest bardziej moja potrzeba poczucia, że on też czuje się za to odpowiedzialny, że jak będę miała wątpliwości, to razem usiądziemy i będziemy o tym rozmawiać, że będzie sam też rozpoczynał rozmowę na ten temat, a nie że ja będę mówić "Wiesz co, dzisiaj wieczorem zaczynam III fazę więc się przygotuj"...

Tymczasem on wychodzi z założenia, że nie ma do tego głowy i nigdy nie lubił wykresów "koniec - kropka!" a ja lubię analizy i mi to najlepiej będzie wychodzić... A ja chcę chyba być zbyt dokładna w tych wszystkich analizach. Im więcej czytam, tym jestem bardziej "głupia" i chyba trochę sfrustrowana (ale może to też wpływ przygotowań do ślubu)...

Jak mam wątpliwości co do analizy wykresu to właściwie wiem, że nie mogę o tym porozmawiać z narzeczonym, bo on mi nie pomoże w interpretacji, więc szukam pomocy na forum. Ja mogę mu powiedzieć "wiesz co, nie moge rozpoznać jaki mam śluz" albo "mam straszne wahania temp i nie wiem co się dzieje", ale nie usłyszę żadnej konstruktywnej odpowiedzi...

Matko, może ja wyolbrzymiam to wszystko, może faktycznie to stres przedślubny, albo już sama nie wiem :(
kaja_denisek
Przygodny gość
 
Posty: 52
Dołączył(a): 22 kwietnia 2009, o 11:23

Postprzez Dorotaa » 30 kwietnia 2009, o 16:52

kaja-denisek spokojnie wszystko sie unormuje zobaczysz :)
Dorotaa
Domownik
 
Posty: 448
Dołączył(a): 23 marca 2007, o 01:54
Lokalizacja: południe Polski

Postprzez małe słoneczko » 30 kwietnia 2009, o 21:59

fuer_immer napisał(a):jak tak, to dla mnie to juz duza pprzesada...jeszcze rozumiem jak facet spiacy obok az tak pragnie pomoc, ale w innym lozku czy domu to gruba przesada dla mnie. mi by bylo chlopaka szkoda.



Mój narzeczony wstaje i tak pół godziny wcześniej od mojego pomiaru, więc jakoś nie widzę problemu w tym, żeby podczas picia porannej kawy zadzwonić do ukochanej:)

Olenkita napisał(a):Ja rozumiem z roznych postow malego sloneczka, ze to jej narzeczony namowil ja na stosowanie npr, no to niech sie chlop troche pomeczy Wink


No tak, narzeczony nie widział innej drogi dla Nas niż NPR, i u nas to będzie prawdopodobnie wersja "orto", oj zobaczymy jak to będzie...
kaja-denisek napisał(a):A jak jest z tym "czekaniem" do III fazy w małżeństwie?


Też o tym myślę i aż ciarki mnie przechodzą.. brrr ale właściwie skoro przeżyliśmy 3 lata w czystości, spanie w osobnych łóżkach, to i te 2 tygodnie bez współżycia da się przeżyć:)
małe słoneczko
Bywalec
 
Posty: 184
Dołączył(a): 2 stycznia 2008, o 00:27
Lokalizacja: Niebo:)

Postprzez fuer_immer » 30 kwietnia 2009, o 22:10

tylko, ze potem bedziesz spac razem z nim w jednym lozku, a to juz inna para kaloszy, uwierz mi!
fuer_immer
Przygodny gość
 
Posty: 75
Dołączył(a): 15 stycznia 2009, o 20:35

Postprzez małe słoneczko » 30 kwietnia 2009, o 23:03

Ale teraz nawet na wyjazdach śpimy w osobnych:D

Bardzo będę szczęśliwa, jeśli zasnę i obudzę się obok już mojego męża. Poza tym, nawet w 2 fazie będzie nam wolno więcej niż teraz. Nie nastawiam się jakoś hiperoptymistycznie. Jakoś to będzie i się poukłada, wszystko ma swój czas:)
małe słoneczko
Bywalec
 
Posty: 184
Dołączył(a): 2 stycznia 2008, o 00:27
Lokalizacja: Niebo:)

Postprzez walecznaS » 9 maja 2009, o 17:42

Też bym chciała, żeby mąż był znawcą npr...albo żeby chociaż interesował się więcej... a tak sama-samotnie i jedynie na forum ktoś czasami pomoże...
To mój pierwszy post na tym forum, witam wszystkich -walecznaS.
walecznaS
Przygodny gość
 
Posty: 23
Dołączył(a): 8 maja 2009, o 23:05

Postprzez Amazonka » 10 maja 2009, o 10:15

Waleczna, on współdecydował o wyborze metody?
Amazonka
Domownik
 
Posty: 1650
Dołączył(a): 17 lipca 2006, o 09:50
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez walecznaS » 10 maja 2009, o 21:20

Ja pierwsza wyszłam z propozycją nawrócenia się z antykoncepcyjnej drogi, on to zaakceptował.
Oboje staramy się stosować npr po to, aby nie grzeszyć, móc przystępować do komunii św.
walecznaS
Przygodny gość
 
Posty: 23
Dołączył(a): 8 maja 2009, o 23:05

Postprzez servus » 1 czerwca 2009, o 20:08

Witam wszystkich :) :) czytam sobie te posty i miło sie robi gdy widze jak to kobieta chce analizowac wykresy itd mam nażeczoną która jest za NPR ale jakos nie ma do tego głowy :roll: wiec to ja sie wszystkim zajmuje mam na mysli interpretacje :oops: nie mierzenie temp uważam ze najlepiej jest jak dwoje są zaangazowani w NPR poniewaz mówi sie nie o płodnisci kobiety tylko płodości pary mysle ze okazanie przez męzczyzne zainteresowania daje Kobiecie poczucie ze nie jest w tym wszystkim sama ,nie można zrzucać na Nia odpowiedzialności za dobrą interpretacje temp i objawów mysle ze decyzję o współżyciu powinno sie podejmowac we dwoje choćby tylko po to by w czasie współżycie jedno ze stron nie martwiło sie czy aby napewno dobrze zinterpretowało wykres tylko oddało sie w darze tej drugiej osobie mam słub za 4 miesiące i mam nadzieje ze moja ukochana do tej pory zrozumie chocby podstawy npr :)
servus
Przygodny gość
 
Posty: 8
Dołączył(a): 31 maja 2009, o 16:49
Lokalizacja: Łódź

Postprzez małe słoneczko » 1 czerwca 2009, o 21:20

SERVUS święta prawda! Twoja narzeczona ma skarb:)Mój narzeczony mimo szczerych chęci, budzenia na temperaturę itd. niezbyt zna się na teorii, ale mam nadzieję, że to się zmieni do ślubu. Mamy jeszcze troszkę czasu;)

Trzymam za Was kciuki!
małe słoneczko
Bywalec
 
Posty: 184
Dołączył(a): 2 stycznia 2008, o 00:27
Lokalizacja: Niebo:)

Postprzez KP » 3 czerwca 2009, o 16:55

walecznaS napisał(a):Też bym chciała, żeby mąż był znawcą npr...albo żeby chociaż interesował się więcej...

Nie wiem, skąd jesteś. Jeśli masz gdzieś w zasięgu kurs prowadzony przez LMM, to spróbujcie się wybrać. To jest bardzo skuteczna metoda zainteresowania mężów i narzeczonych npr.
KP
Nauczyciel NPR - metoda LMM
 
Posty: 279
Dołączył(a): 18 marca 2005, o 21:14

Następna strona

Powrót do Inne problemy związane z praktykowaniem NPR

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron